15 wrz 2009

Nie będziemy oszczędzać.

Poranna notka Cisza w sprawie ciszy wokół zabawy sylwestrowej się zdezaktualizowała, po dzisiejszym artykule w Polsce The Times.

Katarzyna Ratajczyk, szefowa Biura Promocji odpowiadając na pytanie o koszty zabawy sylwestrowej i marną oszczędność w porównaniu do poprzedniego roku (200 tysięcy złotych):
(...) W tym roku sylwester będzie tańszy o 200 tys. zł niż zeszłoroczny. Ratusz wyliczył, że potrzebuje 3,6 mln zł.

- Musieliśmy przyciąć koszty ze względu na spowolnienie gospodarcze. Jednak nie będziemy oszczędzali na takich rzeczach jak zapewnienie bezpieczeństwa publiczności, bo w tę jedną noc w imprezie bierze udział około 100 tys. osób - tłumaczy Ratajczyk.
Źródło: Andrzej Rejnson, Moonwalk w sylwestra, Polska the Times, link do strony.

Dlaczego Ratusz miałby oszczędzać na bezpieczeństwie? Takie rzeczy mogła wymyślić tylko dyrektor Ratajczyk. Trzeba bronić każdej złotówki, bo Polsat będzie niezadowolony?

Ile z tych 3 milionów 600 tysięcy złotych jest pieniędzy na bezpieczeństwo? Spójrzmy do uchwały:

WYNAGRODZENIE ARTYSTÓW - 1 450 000,00 zł
INNE HONORARIA ARTYSTYCZNE I AUTORSKIE - 470 000,00 zł
SPRZĘT SCENICZNY - 300 000,00 zł
KOSZTY ADMINISTRACYJNE - 55 000,00 zł
KOSZTY PRODUKCYJNE - 205 000,00 zł
SCENOGRAFIA - 620 000,00 zł
OCHRONA IMPREZY MASOWEJ - 350 000,00 zł
POZOSTAŁE KOSZTY - 150 000,00 zł

W kosztach administracyjnych zawarte są między innymi: koszt patroli medycznych, karetek pogotowia, sprzętu gaśniczego, straży pożarnej. To razem z ochroną imprezy 405 tysięcy złotych. To niewiele ponad 10% kosztów całej imprezy.

Dlatego nie o bezpieczeństwo chodzi. Czy w czasach mniejszych dochodów do budżetu nie możemy negocjować mniejszych honorariów, bo się "artyści" obrażą na miasto?

3 komentarze:

Lacek pisze...

A ja się nie dziwię, sylwester w przeliczeniu na poparcie jest warty więcej niż jakaś większa inwestycja typu rozbudowa metra itp. Rzymianie też mieli "chleba i igrzysk", a nie domagali się o budowy np ogrodów. Gdyby ludziom zależało to by była inna rozmowa, ale nie zanosi się, chociażby dlatego, że media piszą to co ludzie chcą czytać, nic ambitniejszego.

Z drugiej strony, gdyby skruszony prezydent powiedział, że jest kryzys i że nie będzie sylwestra (albo będzie tylko 3x tańszy), by nie zatrzymywać wielu inwestycji, to chyba publika by doceniła?

Lacek pisze...

*prezydent powiedziała, przepraszam.

Anonimowy pisze...

KDT Off-topic.
Procedura przetargowa centralnego odcinka II linii metra w Warszawie jest już opóźniona o pół roku. Wybór firmy, która go wykona, utkwił na dobre w sądzie. Niektóre prace są przekładane, tak, aby nie paraliżować stolicy podczas mistrzostw Euro 2012 - czytamy w "Gazecie Wyborczej".

"- To będzie dobra albo smutna jesień dla metra - mówi rzecznik urzędu miasta Tomasz Andryszczyk. Panuje tam coraz bardziej nerwowe wyczekiwanie na decyzję sądu. Ma on zdecydować o losie powtórnego przetargu na drugą linię od ronda Daszyńskiego na Woli przez Świętokrzyską i Powiśle do Dworca Wileńskiego. 14 listopada mija ważność ofert złożonych przez firmy. Według Andryszczyka nie da się już ich przedłużyć. Jeśli do tego czasu nie zapadnie rozstrzygnięcie, zapewne trzeba będzie ogłaszać nowy przetarg. Wtedy pod znakiem zapytania stanąłby los trzymiliardowej dotacji na metro z Unii Europejskiej" - czytamy w warszawskim dodatku do "GW".

Poniżej komentarz z forum Rynku Kolejowego - całkiem trafny:

Tjaaa…. Wyraźnie widać, że nie tyko obu firmom „zwycięskiego konsorcjum” ale i samemu ratuszowi nie na rękę byłoby ujawnienie prawdy o referencjach złożonych przez Astaldi/Gulermak. Konsekwencje dla tych ostatnich – w przypadku oficjalnego stwierdzenia poświadczenia nieprawdy w dokumentach przetargowych, to nawet kilkuletnie wykluczenie z udziału w przetargach na terenie Unii Europejskiej. No ale od czego są polskie sądy – sprawne jak peerelowska gospodarka. Sprawa się przedawni i w ten sposób wilk będzie syty (leniwy urzędnik który nie dopatrzył się poświadczenia nieprawdy w ofercie włosko-tureckiego konsorcjum otrzyma zasłużoną premię) i owca cała (bo bez oficjalnego urzędowego rozstrzygnięcia „sprawy” lipnych referencji nie będzie, co znaczy że i przykrych konsekwencji uda się uniknąć). Dla Warszawy to w gruncie rzeczy dobra wiadomość – zaoszczędzony grosz można będzie z pożytkiem wydać choćby na budowę zamknięcia obwodnicy śródmieścia (Wiatraczna-Żaba), unijne dofinansowanie wesprzeod lat gotowe do realizacji inwestycje tramwajowe, a w międzyczasie poprawi się sknocony projekt odcinka centralnego II linii metra tak, by obsługiwała dworzec centralny. Oczywiście pod warunkiem, że i w przyszłym roku mieszkańcy syreniego grodu nie przedłużoną mandatu madame Waltz & consortes (Wojciechowicze, Ruty, Reksnisy, Lejki itp.)….

Pretm - przypomnij proszę co wygadywał p.Andryszczyk jako powód likwidacji KTD. Ile lat będzie puste miejsce po KDT? Kto za to zapłaci?

J.M.

Prześlij komentarz

Uwaga: Komentarze nie są moderowane (poza wyjątkowymi przypadkami), ale proszę pamiętać, że każdy bierze odpowiedzialność za treść swoich wpisów.