29 lip 2009

Doktor filozofii namaszcza HGW na polską Margaret Thatcher.

Hanna Gronkiewicz Waltz nie miała tak dobrej prasy od początku swojej prezydentury.

W dzisiejszej Rzeczpospolitej Bogdan Dziobkowski, zastępca redaktora naczelnego „Przeglądu Filozoficznego", napisał o narodzinach polskiej Margaret Thatcher: Narodziny żelaznej damy?

Oczywiście jak u większości piszących, którzy odkryli problem KDT w ostatnim tygodniu świat jest czarno-biały. Źli kupcy nazywani pogardliwie handlarzami, drobnymi cwaniakami i barbarzyńcami, kontra wspaniała HGW reprezentująca dobro wspólne.

Czytelnik nie dowie się z tego tekstu, że Hanna Gronkiewicz Waltz obiecywała kupcom utrzymanie decyzji poprzedników (już po wyborach), aby się z tej obietnicy spektakularnie wycofać kilkanaście miesięcy temu. Jak to jest, że decyzje poprzedników jak umowa z Legią na budowę nowego stadionu ma być realizowana niezależnie od kosztów, bo mamy "ciągłość władzy", a uchwała poprzedniej rady Warszawy o nowym KDT już nie.

Czytelnik nie dowie się też o takich zawiłościach jak ponowna wycena terenu przy Okopowej, w momencie, kiedy miasto wiedziało, jakim kapitałem dysponują kupcy. Nowa wyższa wycena oczywiście przekraczała możliwości KDT, chociaż tego terenu nie udało się Ratuszowi sprzedać od ponad półtora roku, pomimo obwożenia tej lokalizacji po targach w Cannes.

Czytelnik nie pozna też wątpliwości, co do przeprowadzanej akcji i zachowania ochroniarzy, którzy od 20 lipca mają umowę z miastem, gdyż w czarno-białym świecie są tylko kobiety z KDT używające dzieci "jako żywych tarcz" oraz mężczyźni, którzy "rzucali kostką brukową w funkcjonariuszy". A z drugiej strony nowa Margaret Thatcher.

Cóż za nowy wspaniały świat.

W tym temacie również:

Ludwik Dorn: Szkodliwe działania prezydent Gronkiewicz-Waltz.

Filip Stankiewicz: Pacyfikacja KDT - kto ma rację?

7 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Warszawa bez unijnej dotacji na metro?
Jak donosi "Życie Warszawy" Warszawa może stracić część z prawie trzech miliardów złotych unijnej dotacji na budowę drugiej linii metra z powodu protestów i skarg, które opóźniają rozpoczęcie prac.

Jak informowaliśmy w serwisie Rynku Kolejowego zarząd Mostostalu Warszawa SA złożył skargę na wyrok Krajowej Izby Odwoławczej do Sądu Okręgowego w Warszawie
W ocenie Mostostalu zamawiający w trakcie wyboru wykonawcy na budowę II linii metra w Warszawie dopuścił się szeregu poważnych uchybień o charakterze formalnym oraz merytorycznym. Zarzuca zwycięskiemu konsorcjum dokonanie wpłaty wadium na niewłaściwe konto, rażąco niską cenę oferowaną za wykonanie kontraktu i brak doświadczenia w realizacji inwestycji podobnej do metra w Warszawie.

Życie Warszawy informuje, iż władze Warszawy nie chcą podpisać umowy ze zwycięskim konsorcjum, zanim nie poznają decyzji sądu a jednocześnie obawiają się, że Warszawa może stracić część dotacji unijnych, gdyż pełną kwotę czyli 2 mld 973 tys. zł, zobowiązana jest wykorzystać do końca 2013 roku.

Anonimowy pisze...

Mostostal idzie do sądu
Zarząd Mostostalu Warszawa SA złożył skargę na wyrok Krajowej Izby Odwoławczej do Sądu Okręgowego w Warszawie. Rozpoczęcie prac na drugą linią warszawskiego metra ulegnie dalszemu opóźnieniu.

Z przedstawionego przez Mostostal oświadczenia dowiadujemy się, że "zamawiający w trakcie wyboru wykonawcy na budowę II linii metra w Warszawie dopuścił się szeregu poważnych uchybień o charakterze formalnym oraz merytorycznym".

W ocenie Mostostalu, Krajowa Izba Odwoławcza dokonując oceny zarzutów zawartych w naszym odwołaniu od rozstrzygnięcia protestu przez Zamawiającego, nie uwzględniło całego szeregu poważnych zarzutów wobec działań i decyzji Zamawiającego.

Metro wybrało ofertę konsorcjum, włoskiej firmy Astaldi jako liderem, z udziałem firmy tureckiej Gulermak i polskiego Przedsiębiorstwa Budowy Dróg i Mostów z siedzibą w Mińsku Mazowieckim. Wartość tej oferty wynosiła 4.117 mln zł brutto (3.375 mln zł netto).

Druga oferta została złożona przez konsorcjum trzech firm chińskich, z China Overseas Engineering Group jako liderem i warszawskiej Decoma sp z o.o. Jej wartość opiewa łana 4.498 mln zł brutto (3.686 mln zł netto).

Trzecią pod względem wartości ofertę złożyło konsorcjum, w skład którego wchodzi 8 spółek, w tym notowana na GPW spółka Mostostal Warszawa jako lider, a także hiszpańska Acciona, austriacki Strabag oraz Przedsiębiorstwo Budowy Kopalń (PBK). Wartość tej oferty 4.975 mln zł brutto (4.077 mln zł netto).

Kolejną ofertę złożyło konsorcjum Alpine Bau (lider), w skład którego weszły m.in. giełdowe spółki PBG i Hydrobudowa Polska. Wartość: 5.618 mln zł brutto (4.605 mln zł netto). Najdroższa oferta została złożona przez konsorcjum spółek Dragados (z Hiszpanii, jako lider), Pol-Aqua i Trakcja Polska oraz dwóch spółek hiszpańskich. Wartość: 6.109 mln zł brutto (5.008 mln zł netto).

Olgierd pisze...

A propos "(...)ponowna wycena terenu przy Okopowej, w momencie, kiedy miasto wiedziało, jakim kapitałem dysponują kupcy. Nowa wyższa wycena oczywiście przekraczała możliwości KDT, chociaż tego terenu nie udało się Ratuszowi sprzedać od ponad półtora roku(...)"

Rozumiem, że jeśli miasto sprzeda glebę taniej, niż wskazywały jakieś tam wcześniejsze wyceny, to nikt nie zakrzyknie za jakiś czas, że wyprzedaje się narodowe dobra? ;-)

pretm pisze...

Rozumiem, że jeśli miasto sprzeda glebę taniej, niż wskazywały jakieś tam wcześniejsze wyceny, to nikt nie zakrzyknie za jakiś czas, że wyprzedaje się narodowe dobra? ;-)

Chodzi o to, że nowa wycena została zrobiono już po tym jak znalazł się chętny. Należało wystawić tą działkę na sprzedaż i czekać na oferty. Jak ktoś przebiłby ofertę kupców, nie byłoby sprawy.

A tak wybrano wariant eliminujący KDT.

rydzykfizyk pisze...

@autor

A propos działania ochrony w sprawie KDT - polecam fragmenty ciekawego wyroku WSA:

""Środki przymusu bezpośredniego wymienione w art. 38 ust. 2 ustawy
np. siła fizyczna w postaci chwytów obezwładniających oraz podobnych technik obrony, kajdanki, pałki obronne wielofunkcyjne mogły być zastosowane wyłącznie w odpowiedzi na zagrożenie dóbr powierzonych
ochronie bądź w celu bezpośredniego ataku na pracownika ochrony.
Słusznie zatem organ uznał, że działanie skarżącego polegało na
przywróceniu utraconego posiadania, zastrzeżonego wyłącznie dla organów państwowych takich m.in. jak Policja. Demonstrowanie siły poprzez użycie dużej grupy umundurowanych pracowników ochrony działających w ramach zaplanowanego porozumienia, wyposażonych w pałki, tarcze ochronne, hełmy stwarzało poczucie zagrożenia nie tylko u osób do których ta demonstracja siły była skierowana, ale i w odbiorze społecznym.

Podkreślić należy, że usługi w zakresie ochrony osób i mienia
związane są ze szczególnymi uprawnieniami podmiotu legitymującego się koncesją wydaną przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, i na nim ciąży odpowiedzialność za stan porządku
publicznego. Podmiot działający w obszarze koncesjonowanym uzyskując
te szczególne uprawnienia, powinien odznaczać się szczególnymi kwalifikacjami, szczególnie wiarygodnością, dlatego firma podejmująca się wykonania tego typu umowy-zlecenia przeświadczona o działaniu zgodnym z prawem, stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa obywateli.

Podejmując działanie interwencyjne, zastrzeżone dla
Policji, a takim jest czynny udział w przywróceniu stanu posiadania w sporze pracowniczym - skarżąca Spółka wykroczyła poza uprawnienia wynikające z ustawy.
(...)
Organ koncesyjny poczynił prawidłowe ustalenia faktyczne i
prawidłowo zastosował przepisy prawa, należycie i wnikliwie
uzasadniając treść rozstrzygnięcia. Wybór zastosowanego środka w postaci cofnięcia koncesji mieści się w granicach zastosowanej podstawy materialnoprawnej".

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjny w Warszawie z dnia 31 maja 2006 r. sygn. VI SA/Wa 549/05

Olgierd pisze...

Tak naprawdę to powinni wystawić na licytację, kto wygrywa -- ten kupuje.

Co do zastosowania przymusu przez ochronę -- oczywiście, że jest ona niedopuszczalna w takiej sytuacji. Ale komornik (ani tym bardziej Prezydentka) raczej o tym nie postanowili. Zadecydował jak sądzę jakiś kierownik ochroniarzy.

Bilbo24 pisze...

Nawiązując do numeru 176 (29-07-09)w Rzeczpospolitej, w którym pan Bogdan Dziobkowski nie tyle wysmażył, co wygotował olbrzymi artykuł (prawie 1,5 strony)i w którym niby w kotle z zupą mieszał fakty z komentarzami i opiniami i którego głównym przesłaniem była gloryfikacja działań i postaci Głównej Damy Warszawy – Hanny Gronkiewicz-Waltz. Tak przynajmniej można to było odczytać. Autor rzucał poważne oskarżenia w niektórych, przez niego ściśle określonych kierunkach (np.: kupcy, Piskorski etc) myląc adresy i przemilczając uwarunkowania czasowe. „Obskurna hala” - przecież to był postęp w kierunku usunięcia bardziej obskurnego handlu z łóżek polowych. Tym, że była ona obskurna nie można winić kupców lecz władze miejskiei nadzór architektoniczny. Niskie stawki też nie mogą obciążać kupców – każdy chce płacić jak najmniej, a właściciel terenu i hali powinien lepiej zadbać o swój interes. Życie i handel ma swoje prawa, nie zawsze ściśle podporządkowane wymogom obowiązującego prawa. Egzekwować to obowiązujące prawo należy, tyleż konsekwentnie co umiejętnie. Postępując głupio trzeba się liczyć z głupim odzewem. Reakcja kupców i wyrażana przez nich forma rozpaczy za utraconymi zarobkami była oczywiście naganna. Autor, malując ponury obraz wypadków, przejaskrawił jednak ocenę postępowania kupców. Nie miał dla nich litości. Gotów był ich karać na wszelkie możliwe sposoby (tak to można było wyczuć z artykułu), natomiast nad rozdziczonym tłumem górowała szlachetna postać Pani Prezydent, która „wreszcie rozwiązała problem obskurnego blaszaka”, jednak „z drugiej strony wszystko zostało zorganizowane w taki sposób, by nie obciążały jej błędy popełnione podczas akcji”. Opisując akcję Autor (bądź co bądź filozof), nie bierze pod uwagę znanego w nauce terminu „psychologia tłumu”, według którego tłum działa głupiej od najgłupszego w nim uczestnika. Ubolewać więc można i nawet trzeba, ale osądzać trzeba ostrożnie i brać pod uwagę prowokatorów zajść. Autor, a może i Redakcja RP (sądząc po zdjęciu i podpisie pod nim oraz po wywiadzie z HGW w następnym dniu) zapędzili się nieco wychwalaniu pani HGW i kreowaniu jej na „Żelazną Damę” (na wzór Margaret Thatcher). Według mnie, jeżeli już, to raczej BLASZANA DAMA ....i nie podbijajmy jej bębenka.

Prześlij komentarz

Uwaga: Komentarze nie są moderowane (poza wyjątkowymi przypadkami), ale proszę pamiętać, że każdy bierze odpowiedzialność za treść swoich wpisów.