21 sty 2009

Manewr znany i przetestowany, czyli o trudnych sprawach nie rozmawiamy.

W kwietniu 2008 na wniosek radnych PiS miała odbyć się nadzwyczajna sesja Rady Warszawy w sprawie naboru do przedszkoli. Z 27 radnych Platformy na sesji pojawiło się tylko czterech a z 11 osobowego klubu Lewicy przyszło tylko trzech radnych. Sesja nie mogła się odbyć.

W maju 2008 na wniosek radnych PiS na nadzwyczajnej sesji rady miasta Ratusz miał przedstawić informację na temat sytuacji w Publicznych Zakładach Opieki Zdrowotnej. Sesja nie odbyła się, bo radni Platformy zdecydowali, że "nie chcą narażać na ostrą krytykę wiceprezydenta Jarosława Kochaniaka" i nie przyszli.

Kiedy trzeba było przedstawić informację na temat ustawianych konkursów na stanowiska urzędnicze też zabrakło kworum, bo jak tłumaczyła Ligia Krajewska z PO: "moich klubowych kolegów rozbolały głowy i zęby".

Dzisiaj ma się odbyć nadzwyczajna sesja w sprawie ponad 70 milionów złotych, których nie odzyskały władze dzielnicy Ursynów od firmy Mostostal-Export (więcej w Jak Ursynów przegrał 72 mln zł).

I według informacji TVN Warszawa zapowiada się powtórka z rozrywki, czyli PO zbojkotuje sesję. Więcej w PiS pyta o stracone miliony. Platforma zapowiada bojkot sesji.

13 komentarzy:

Anonimowy pisze...

degrengolada poprostu, należało by zakuć w kajdany i do Berezy Kartuskiej wywieźć!

Anonimowy pisze...

albo do Płocka ;)

Anonimowy pisze...

A tak na serio, to w jakim celu chcieli zwołać taką sesję? Żeby posłuchać jak urzędnicy ratusza głupio się tłumaczą? Przecież to nie ma sensu.
Jedyną metodą jest złożenie doniesienia w prokuraturze. Może CBA coś znajdzie? Nie wierzę w to, że nikt z Mostostalu do tego nie przyłożył ręki ...

Anonimowy pisze...

Sprawa tego odszkodowania jest z kategorii mocno politycznych, lokalnych wojenek o władzę.
Wywołana została przez jednego pazernego na władzę radnego Piotra Guziała (foramlnie członka SdPL) z Ursynowa przy współudzialne nierzetelnego dziennikarza z Gazety Stołecznej Jak na razie dyskutuje się jedynie o 'wirtualnych' stratach, bo postępowanie sądowe jest wciąż w toku i póki nie zapadnie ostateczne orzeczenie sądowe, to nikt nic nie zyskał. Zresztą to jakiej wysokości miałoby być to odszkodowanie, zadecydowałby sąd, więc mówienie o 74 mln złotych jest czystym populizmem.
Co do mostostalu - jego komunikatowi o 'uwolnieniu' rezerwy, który spowodował dość spory skok kursu akcji na giełdzie, w sytuacji gdy nie wszystko jest zakończone, jest co najmniej dziwny i powinna go zbadać KNF.

pretm pisze...

Słyszałem jak Pan Burmistrz to przedstawiał niektóre z tych argumentów dzisiaj w TVN Warszawa.

Po to jest takie forum jak sesja rady miasta, aby każda ze strony miała szansę na wypowiedź.

rubeus pisze...

Bo niestety taka jest prawda.
Ja naprawdę nie rozumiem o czym mieliby dyskutować radni, skoro jak na razie nic nikomu nie udowodniono, dzielnica skutecznie się odwołała, więc o żadnych pieniądzach utraconych nie można mówić. "Afera" jest wynikiem baaardzo dziwnego zachowania ze zmianą trybu postepowania przez sąd, oraz biciem piany przez radnych opozycji - zarówno na ursynowie jak i w radzie miasta.
Miałem okazję być do końca na sesji rady dzielnicy, którą PiS i lokalne ugrupowanie Nasz Ursynów, opuściło prawie na początku, ale już po wygłoszeniu oświadczenia przez burmistrza ( więc gadanie o tym, ze się nie wytłumaczył jest co najmniej dziwne).
Radca prawny tłumaczył odwieszenie sprawy dopiero w czerwcu 2008, faktem, że miał inne, bardziej pilne, sprawy m.in. prawie 300 postępowań w sądach, które wkrótce mogły się przedawnić, a ten spór z Mostostalem mógł czekać spokojnie, bo dopiero w lutym 2010 mógł by być umorzony.
Nie pozwoliłby sobie na to, gdyby mogło być inaczej.

http://www.filefactory.com/file/a0204gd/n/t_pdf

pretm pisze...

Dziękuję za ten dokument, przeczytam uważnie.

rubeus pisze...

Jeszcze tytułem uzupełnienia, a propos bicia piany.
Fragment z lokalnego ursynowskiego tygodnika Pasmo (którego o sprzyjanie którejkolwiek stronie trudno jest posądzać) :
"Każdemu, kto związany jest ze sprawą zależy na jej wyjaśnieniu, bowiem w grę wchodzą nie tylko niebagatelne sumy, ale i polityczna reputacja. Jeden fakt jest jednak niezaprzeczalny - o tym, kto w sporze ma rację zadecyduje sąd i to właśnie na sali sądowej trzeba szukać jedynego słusznego wyroku w tej sprawie. - To sąd, a nie my, jest w tej sprawie wyrocznią - komentował jeden z członków koalicyjnych. Dlatego należy wyrażać nadzieję, że lokalni politycy nie wykorzystają tej sprawy do rozliczania prywatnych niesnasek. Jak więc należy traktować demonstracyjne opuszczenie sali przez radnych „NU"? Jako słuszny protest przeciwko poczynaniom władz Ursynowa, czy wykorzystanie sposobności do pokazania wobec niej swojej niechęci? Czy był to „zamach na demokrację" jak chce opozycja, czy „zamach na czcze gadulstwo" ?

Ps. W całej tej sprawie objawia się ostatnio pan Piskorski
Wywiad z nim w mocno upolitycznionym i związanym z klubem "nasz ursynów", także ursynowskim tygodniku "Passa ". I jak tu nie mówić o rozgrywkach politycznych ?

http://www.passa.waw.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=4413&Itemid=138

roody102 pisze...

Moim zdaniem takie sesje - zwoływane nagle, w sprawie, która nie jest jasna, za to budzi emocje - to zwykły populizm, pretekst żeby powrzeszczeć. Ale jak już ktoś jest radnym, to w moich oczach ma psi obowiązek siedzieć na takiej sesji, a nie się od niej wykręcać.

Anonimowy pisze...

rubeus i co teraz? odszczekaj swoje kłamstwa w obronie twych panów z PO

Anonimowy pisze...

rubeus ty jestes kłamcą! piszesz że pasmo nikomu nie sprzyja???!!! przecież to jest nadworna gazeta pomenciny. właściciel pasma pan rosiński stojący za spółką calmein to członek zarządu po na ursynowie. a chcecie wiedzieć ile kasiorki mencina dał pasmu bez przetragu?

adwokat pisze...

Jak to w Polsce

Anonimowy pisze...

A to ciekawe...
KR

Prześlij komentarz

Uwaga: Komentarze nie są moderowane (poza wyjątkowymi przypadkami), ale proszę pamiętać, że każdy bierze odpowiedzialność za treść swoich wpisów.