20 sty 2009

Dużo mówi, mało znaczy.

Anna Wojciechowska w dzisiejszym Dzienniku (artykuł "Kto zyskał i kto stracił w hierarchii dziobania w Platformie", nie jest dostępny online) zaprezentowała zestawienie najważniejszych osób w Platformie Obywatelskiej. Głównie na podstawie wypowiedzi innych polityków PO, więc polecam traktować z przymrużenie oka.

Słońce Warszawy w ciągu roku wypadło z pierwszej dziesiątki:



Fragment opisujący pozycję Hanny Gronkiewcz Waltz w jej partii:
(...) Posiedzenia zarządu w jakieś mierze ilustrują jednak co innego: kto aktualnie w partii ważny jest nieco mniej. - Reguła jest prosta. Im kto bliżej Tuska, im realnie ma wyższą pozycję, tym mniej mówi - opisuje jeden z uczestników spotkań.

A kto mówi najwięcej? - Hanna Gronkiewicz Waltz - odpowiadają z ironicznym śmiechem nasi rozmówcy. W kampanii to ona jako ta, która w końcu po serii porażek odniosła prestiżowe, bo w stolicy, zwycięstwo nad PiS, była na pierwszym froncie. Ale gdy PO objęła stery rządu, Gronkiewicz-Waltz po części naturalnie wypadła z gry, zamknięta w warszawskim ratuszu.

Jakiś czas po wyborach miała nawet rozżalona przybiec do liderów PO, przypominając, że jest wiceszefową PO, i domagając się delegowania jej do reprezentowania partii w mediach. Ale jak twierdzą nasi rozmówcy Tusk i Schetyna z coraz większym pobłażaniem słuchają uwag pani prezydent. Co najwyżej wściekają się, słysząc ją na przykład, kiedy ogłasza, że w Warszawie nie ma korków.
Źródło: Anna Wojciechowska, Kto zyskał i kto stracił w hierarchii dziobania w Platformie, Dziennik.

Trochę do tego nie pasuje stanowisko szefowej mazowieckiej PO (w randze p.o.), ale to szczegóły.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

spełniła swoją rolę a teraz marsz do szeregu. I tak powinna być wdzięczna, że dali jej Warszawę:)

Publikowanie komentarza

Uwaga: Komentarze nie są moderowane (poza wyjątkowymi przypadkami), ale proszę pamiętać, że każdy bierze odpowiedzialność za treść swoich wpisów.