30 wrz 2008

Dwie minuty w Teatrze Wielkim.

Wystąpienie Hanny Gronkiewicz Waltz w trakcie imprezy Lecha Wałęsy.


Rzecznik Pani Prezydent nadal milczy o sponsoringu Ratusza.

Bufetland w natarciu, czyli Joanna Mytkowska winna i do zwolnienia.

Hanna Gronkiewicz Waltz zwariowała od tego wczorajszego przepychu zorganizowanego za miejskie pieniądze dla Lecha Wałęsy. I nie chodzi o tekst, że Warszawa nie jest zakorkowana.

Załapałem się na końcówkę porannego wywiadu w TVN24, kiedy Grzegorz Miecugow pytał o Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Pani Prezydent zamiast odpowiedzieć na pytanie o przyczyny wstrzymania projektu skupiła się na Joannie Mytkowskiej, szefowej powstającego Muzeum.

Zarzuciła jej (spisane z pamięci): że nie umie współpracować z miastem, że nie zna się na zarządzaniu, że histeryzuje i biega po mediach w domyśle ustawiając je przeciw Ratuszowi, że utrudniała negocjacje z Christianem Kerezem. Na koniec zapowiedziała, że albo Joanna Mytkowska zacznie współpracować z miastem, albo Ministerstwo Kultury powinno zastanowić się nad zmianami. I tak w ogóle to Hanna Gronkiewicz Waltz tu rządzi.

Ciekawe, że publiczne pretensje do Pani Dyrektor pojawiają się dopiero w momencie w którym Ratusz zdecydował się wstrzymać projekt a Pani Dyrektor się temu sprzeciwia.

Na stronie Muzeum można podpisać list otwarty do władz stolicy i do ministra kultury. Link.

Na koniec jedna z ciekawszych wypowiedzi, którą przeczytałem w dzisiejszej prasie w tym temacie. Fragment wywiadu z Robertem Koniecznym, pracownia KWK Promes:
Rzeczpospolita: Jak środowisko przyjmuje odrzucenie projektu Christiana Kereza na Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie? A może to właśnie ono tak zdecydowało?

Robert Konieczny: Nie spodoba się to, co powiem. Gdy przestudiowaliśmy nagrodzone prace konkursowe, jasne było, że to dobry projekt. Muzeum miało obniżyć dominantę gmachu PKiN. Teraz jest moda na architekturę udziwnioną, spod znaku Hadid. Kerez się wyłamał z tego nurtu. Zrobił budynek prosty, choć wyróżniający się i łatwo adaptowalny do potrzeb. Jego zwycięstwo było słuszne. Mam uczucie, że go wyrolowano. Świadomie doprowadzono do sytuacji, w której wygrana nie będzie realizowana. Piętrzy się przeszkody, wymyśla ograniczenia, byle projekt odrzucić. Szczerze mówiąc, jest mi wstyd.
Źródło: Link do strony.

Wszyscy będziemy się wstydzić jak HGW uwali ten projekt.

29 wrz 2008

Kolejny konkurs ze wskazaniem.

Kiedy warszawski salon bawi się za miejskie pieniądze w Teatrze Wielkim, poza sferą zainteresowania mediów kolejny dziwny konkurs na stanowisko urzędnicze.

Według BIPu od końca maja Nina Zielińska jest pełniącą obowiązki zastępcy dyrektora w Centrum Komunikacji Społecznej.

W czerwcu Ratusz rozpoczyna rekrutację na "Stanowisko ds. konsultacji i dialogu społecznego" w Centrum Komunikacji Społecznej. Papiery składa czternaście osób, osiem kwalifikuje się do drugiego etapu.

Po trzech miesiącach w BIPie pojawia się informacja o zakończeniu postępowania rekrutacyjnego. Kto zostaje zatrudniony? Nina Zielińska. Czyli osoba, która do tej pory była p.o. zastępcy dyrektora w Centrum Komunikacji Społecznej. Zbieżność nazwisk raczej wykluczona.

Nawet po artykułach w prasie i rozpoczęciu kontroli NIK (wyniki mają być w październiku), Ratusz nie przestał przeprowadzać "dziwnych konkursów". Ostatni przykład to zatrudnienie Ewy Czeszejko-Sochackiej. To już jest bezczelność wynikająca z arogancji tej administracji, która nie liczy się z regułami gry, mając pewność, że media się tym nie interesują.

Na podstawie informacji w BIPie i tego co opisała prasa możliwy scenariusz takich rekrutacji:
  • Istnieje potrzeba zdobycia formalnego dwuletniego stażu na stanowisku urzędniczym, aby później bez problemu wygrać konkurs na dyrektora lub zastępcę i zlikwidować p.o.
  • Wyszukuje się wolne stanowisko w tym Biurze lub tworzy zapotrzebowanie na nowe, urzędnicy przygotowują opis stanowiska (i wypełniają określone kryteria kwalifikacyjne znając "potrzebę") a Biuro Kadr przygotowuje ogłoszenie.
  • Startuje p.o. i ma potencjalną przewagę nad kontrkandydatami bo: spełnia idealnie wszystkie kryteria, być może miał już styczność z testami wiedzy i kompetencji a w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej przepytuje ją osoba z kierownictwa Biura. Ktoś z kim w tym Biurze pracuje. Konflikt oczywisty, bo jakie szanse mają osoby z zewnątrz?
  • Wygrywa p.o. i zostaje urzędnikiem, ale łączy dwie role: p.o. dyrektora lub zastępcy i urzędnika.
  • Za dwa lata można ogłosić bez problemu konkurs na dyrektora lub zastępcę dyrektora. Jedyna przeszkoda formalna, czyli ten dwuletni staż jest już spełniona. Osoba pracując na stanowisku, na którym chce być już dyrektorem a nie p.o. nie będzie mieć konkurencji. Prawdopodobnie chodzi również o pieniądze: p.o. plus za szeregowe stanowisko.
Poprzednio opisane przypadki:
  • Renata Wiśniewska (była p.o. dyrektora Gabinetu Prezydenta, kiedy w listopadzie 2007 została zatrudniona na dodatkowym stanowisku ds. koordynowania kontaktów Prezydenta z kombatantami),
  • Jarosław Jóźwiak (był p.o. wicedyrektorem Gabinetu Prezydenta, kiedy w listopadzie 2007 został zatrudniony na stanowisku ds. koordynowania kontaktów Prezydenta z Radą),
  • Katarzyna Ratajczyk (była p.o. dyrektora Biura Promocji Miasta, kiedy w styczniu 2008 zatrudniono ją na stanowisku ds. wizerunkowo - promocyjnych),
  • Tomasz Andryszczyk (był p.o. zastępcy dyrektora Biura Promocji Miasta, kiedy w styczniu 2008 został zatrudniony na stanowisku ds. zapewnienia wykonywania funkcji reprezentacyjnych Prezydenta),
  • Jolanta Lipszyc (była p.o. dyrektora Biura Edukacji, kiedy w czerwcu 2007 została również zatrudniona na stanowisku ds. koordynowania działań związanych ze szkołami ponadgimnazjalnymi w Biurze Edukacji),
  • Mirosław Sielatycki (zajmował stanowisko p.o. zastępcy dyrektora Biura Edukacji, kiedy w czerwcu 2007 został zatrudniony na stanowisku ds. wspierania rozwoju zawodowego nauczycieli i kadr oświatowych).
  • Jarosław Kochaniak (zajmował stanowisko p.o. dyrektora Biura Nadzoru Właścicielskiego a w sierpniu 2007 został dodatkowo zatrudniony na Stanowisku ds. nadzoru w Biurze Nadzoru Właścicielskiego Urzędu m.st. Warszawy).
  • Jowita Dzierzgowska (od maja 2007 kieruje Biurem Prawnym jako p.o. dyrektora. W tym samym czasie, kiedy została mianowana na p.o. została wybrana na stanowisko Radcy Prawnego w Gabinecie Prezydenta.)
Dlaczego te daty są ważne pisałem w Jak Sekretarz Miasta oszczędnie gospodarował prawdą.

PS. Przed publikacją tej notki przesłałem dwa pytania do zainteresowanej osoby. Bez odpowiedzi.

O wsparciu finansowym miasta ani słowa.

Dzisiejszy Dziennik:
To ma być wielkie, muzyczno-filmowe wspomnienie najważniejszych wydarzeń z lat 80. Lech Wałęsa dziś świętować będzie uroczyście 25. rocznicę przyznania mu pokojowego Nobla i swoje 65. urodziny. Galę z tej okazji poprowadzą Krystyna Janda i Jerzy Radziwiłowicz. Relację z imprezy obejrzymy dzień później w Polsacie.

(...) Druga część uroczystości będzie miała miejsce w grudniu w Gdańsku (czyli w 25. rocznicę gali w Oslo). Spodziewani są inni nobliści i wybitni przywódcy z całego świata.

Łączny koszt obchodów wraz z publikacjami wynosi to ok. 6 mln zł. Są to pieniądze pozyskane przez Instytut Lecha Wałęsy i Europejskie Centrum Solidarności głównie od prywatnych sponsorów i z ministerialnych grantów.
Źródło: Link do strony.

Kiedy w czerwcu pojawiła się pierwsza informacja że miasto jest współorganizatorem imprezy Lecha Wałęsy, zapytałem w Ratuszu o rolę urzędu w organizacji tej imprezy.

Urząd miasta miał brać udział zarówno w przygotowaniu organizacyjnym koncertu, jak również zaangażować się finansowo. Na moje pytanie o koszt współfinansowania uroczystości otrzymałem tylko zapewnienie, że informacja będzie dostępna bliżej daty koncertu.

Ponownie przesłałem swoje pytanie 11 września i 20 września. Tydzień temu otrzymałem krótkie zapewnienie: "Sprawdzę to i przekaże informacje." I od tego czasu nic.

Czy to aż taki problem (bo braku informacji nie podejrzewam) przyznać, ile Ratusz wydał z miejskiej kasy na te uroczystości? Panie Rzeczniku więcej odwagi.

28 wrz 2008

Turystów mniej?

Ciekawy materiał w Telewizyjnym Kurierze Warszawski o spadku liczby turystów (podobno nawet o 30%):


Katarzyna Ratajczyk, p.o. dyrektora biura promocji miasta zapowiadała w maju w Gazecie Stołecznej:
Agnieszka Kowalska: Jak Warszawa zamierza tego lata przyciągnąć turystów? Jakie szykujemy sztandarowe imprezy? Wymienię może te, którymi chwalą się inne duże miasta: Wrocław - Era Nowe Horyzonty, Wrocław Non Stop; Kraków - Festiwal Muzyki Filmowej, Wianki z Jamiroquaiem, Coke Live Music Festival; Gdynia - Open'er; Poznań - Malta...

Katarzyna Ratajczyk: Przed chwilą mieliśmy doskonałą hiphopową imprezę Warsaw Challenge, za moment wystąpi za darmo Sinead O'Connor, będzie Piknik Naukowy, piknik lotniczy w Góraszce. W Warszawie odbywa się też najwięcej koncertów światowych gwiazd.

Agnieszka Kowalska: Ale czy to wystarczy, by turyści z Polski i z zagranicy przyjechali?

Katarzyna Ratajczyk: Na pewno, bo atrakcji tu zawsze wiele. Przecież nie wiemy, jakie imprezy odbywają się np. w Paryżu, ale mamy pewność, że gdy tam dotrzemy, na jakąś ciekawą trafimy. Warszawa słynie też z festiwali jazzowych i muzyki klasycznej, co potwierdzają choćby badania przeprowadzone ostatnio przez Anglików.
Źródło: Agnieszka Kowalska, Jak się promuje Warszawa, Gazeta Stołeczna, link do strony.

W tym roku w budżecie na upowszechnienie turystyki przeznaczono ponad 4 miliony złotych, na promocję krajową ponad 8 milionów złotych a na promocję zagraniczną ponad 11 milionów złotych.

Warszawa nie jest jedynym miastem, gdzie zanotowano spadek liczby turystów, ale na koniec roku istotna będzie różnica w stosunku do średniej i do innych miast. Dla przykładu w Krakowie w połowie sierpnia spadek szacowano na 14 procent w pierwszym półroczu. Link.

W pierwszej kadencji nam nie idzie, ale już w drugiej to my wam pokażemy.

W piątkowym Salonie Politycznym Trójki Grzegorz Schetyna odpowiadał na pytania Michała Karnowskiego o stopień zadowolenia w Platformie z warszawskich rządów Hanny Gronkiewicz Waltz.

Fragment:
MK: Panie premierze, ja tutaj może jeszcze dodam, są takie kuluarowe, polityczne informacje, że nie wszyscy w Platformie są zadowoleni z tego jak Warszawa jest rządzona. Czy pan należy do tych są bardzo zadowoleni, patrzą z nadzieją że się jeszcze poprawi? Bo na przykład wiemy że nie będzie drugiej linii metra przed Euro 2012. Czy też jest pan krytyczny?

GS: Tego nie wiemy jak będzie z metrem.

MK: Ale panie prezydent Gronkiewicz była tutaj w studiu i powiedziała, że nie ma szans.

GS: Nie chcę stawiać wysoko poprzeczki, ale powiedziałbym tak, na pewno jest zdeterminowana żeby druga nitka metra, żeby ta inwestycja była prowadzona. Ja jestem gorącym zwolennikiem i trzymam kciuki za Warszawę, bo to miasto jest oczywiście stolica, jest symboliczne. Ale też jest na talerzu, wszyscy patrzą i wszyscy oczekują żeby było rządzone jak metropolia w taki europejski sposób. Ale jest trudne, ma dużo zaszłości.

MK: A dobrze sobie radzi pani prezydent?

GS: Uważam że ten drugi wariant pański, że radzi sobie dobrze, ale mogłoby być lepiej. I trzymam kciuki za nią i za zestaw ludzi, którzy teraz rządzą Ratuszem. Jestem przekonany też że druga kadencja dla Warszawy będzie skuteczna. Wtedy będą zamykane inwestycje, wtedy będzie można mówić, że Warszawa podniosła się o klasę wyżej. Bo to jest kwestia i mostu północnego, i drugiej linii metra, i obwodnicy. Wszystkiego tego co pozwoli powiedzieć, że już jest normalnie.

MK: A pani Hanna Gronkiewicz-Waltz jest takim naturalnym, oczywistym i już przesądzonym kandydatem na druga kadencję?

GS: W Platformie jest tak, że decyzja odnośnie lokalnej, regionalnej polityki podejmuje Platforma na szczeblu wojewódzkim, regionalnym.

MK: Pan premier oczywiście nie będzie się w ogóle interesował kto kandyduje?

GS: Ja mam parę rzeczy na głowie, ale jestem gorącym zwolennikiem i orędownikiem. I to nie jest tylko kwestia jednej osoby, bo to kwestia zespołu. Ja wierzę w pracę zespołową. I naprawdę trzymam kciuki i za Hannę Gronkiewicz-Waltz i za jej ekipę, bo wiem że lepszej Warszawa wybrać i dostać nie może, także dlatego jej kibicuję.
Źródło: Link do strony.

Ciekawa dyskusja o kandydaturze Pani Prezydent w wyborach 2010, ponieważ HGW już wybiegła przed szereg zapowiadając start po drugą kadencję. Niech nikt nie wierzy, że decyzje będą zależeć od lokalnej Platformy, bo gdyby tak było to szanse Pani Prezydent byłby słabe (znane i opisywane w prasie konflikty).

27 wrz 2008

M’Tongé i Azizi a MSN.

Jacek Wojciechowicz (PO, wiceprezydent od inwestycji) w piątek wybrał się na ważną uroczystość: przywitanie dwóch goryli w warszawskim ZOO.

Okazuje się, że Pan Wiceprezydent ma czas, aby spotykać się z gorylami w ZOO, ale od czerwca nie znalazł czasu by spotkać się z Joanną Mytkowską, dyrektorem Muzeum Sztuki Nowoczesnej w sprawie jednej z najważniejszych inwestycji w Warszawie.

Warto przeczytać wywiad z Panem Wiceprezydentem w Wyborczej pod wiele mówiącym tytułem: Muzeum nie jest naszym priorytetem. Końcowy fragment:
To w czym problem?

- W niczym. To jakby przelot małego ptaszka, na który dyrekcja muzeum w budowie zareagowała histerycznie i chwyciła się wizji: "ta inwestycja padnie". Z doświadczenia wiem, że takie środowiska zwykle nie potrafią zapanować nad emocjami. Może tak działa brak gabinetu i fotela.
Źródło: Iwona Szpala, Muzeum nie jest naszym priorytetem, Gazeta Wyborcza, link do strony.

Arogancja, arogancja, arogancja.

Dorota Jarecka w artykule Nie zatapiajcie Muzeum przedstawia dwie hipotezy:
Mam dwie hipotezy.

Po pierwsze, plac Defilad w Warszawie to miejsce przeklęte. Architekci powinni trzymać się od niego z daleka. Od 2006 r. obowiązuje tam plan zagospodarowania przyjęty za rządów PiS w stolicy, który przewidywał niską, kilkupiętrową zabudowę. Ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz nieustannie ten plan podważa. Wciąż mówi, że trzeba go zmienić, a najlepiej postawić jak najwięcej wieżowców. Muzeum Sztuki Nowoczesnej mieści się w poprzedniej wizji placu - i tu tkwi zadra. Dla nowych władz jest symbolem starego porządku, może nawet rozrzutności. Niski gmach poświęcony sztuce - a więc zabiera miejsce i nic na nim nie będzie można zarobić, a przecież tu są najdroższe działki w kraju.

Druga hipoteza wiąże się z instrumentalizacją kultury przez władze. Ujawnia się tu niebezpieczne myślenie przypisujące pomysły, które akurat są nam nie po drodze, politycznym wrogom. - Cała sprawa ma swoje początki w działalności warszawskiego PiS -tłumaczy "Gazecie" decyzje władz miasta wiceprezydent Jacek Wojciechowicz.

Władze Warszawy nie myślą o ludziach ani o tym, co zrobić, by mieli oni z życia w mieście jak najwięcej przyjemności i pożytku. Mówią o metrach kwadratowych. I prowadzą handel: skoro dajemy na ten budynek 100 mln zł, to musimy coś z tego mieć. To "coś" to 8 tys. m kw. w projektowanym gmachu. Władze stolicy chcą mieć je "dla siebie", a ponieważ nie wiedzą jeszcze, jak je wykorzystać, wolą zatrzymać cały projekt.

Zapominają, że jeśli muzeum stanie w Warszawie, całe będzie dla miasta. Jego budowa jest pomysłem nie tylko na zmienianie Warszawy, ale i na dodanie prestiżu Polsce. Byłoby bardzo źle, gdyby w drobnych rachunkach, walce o metry kwadratowe i politycznej propagandzie władze zatopiły muzeum.
Źródło: Dorota Jarecka, Nie zatapiajcie Muzeum, Gazeta Wyborcza, link do strony.

Dla zainteresowanych ciekawy komentarz również na blogu roody102: Wpadki.

Fajnie, tylko kto będzie bronił MSN przed Ratuszem?

26 wrz 2008

Super Express, "Stop bandytom" i obietnice Pani Prezydent.

Super Express rozpoczyna akcję "Stop bandytom", która ma być wymierzona w uprzykrzających życie mieszkańcom "pospolitym rzezimieszkom, podwórkowym pijakom i blokersom".

Akcja ma polegać na odbieraniu sygnałów od czytelników (telefon, mail, spotkania) i przekazywanie ich do Policji i Straży Miejskiej. Te służby będą na podstawie tych sygnałów wysyłać dodatkowe patrole lub aktualizować mapę zagrożeń.

Na spotkaniu w Super Expressie Pani Prezydent obiecała:
Planujemy systemowe wsparcie dla policji, straży pożarnej i straży miejskiej. Jedną rzecz trzeba podkreślić - wsparcie finansowe dla policji, które rocznie wynosi dwadzieścia kilka milionów złotych, oznacza nie tylko możliwość kupna sprzętu, ale przede wszystkim dofinansowanie dodatkowych patroli.

Bezpieczeństwo w komunikacji miejskiej to dla nas priorytet - wprowadziliśmy specjalne procedury, które określają wytyczne do przetargów na nowe tramwaje i autobusy. Wszystkie pojazdy kupowane w przetargach, które obecnie ogłaszamy, będą wyposażone w monitoring. Deklaruję też, że ochroniarze zatrudnieni przez Zarząd Transportu Miejskiego będą dbać o bezpieczeństwo podróżnych, a nie kontrolerów biletów.

Chcemy dalej rozwijać system monitoringu wizyjnego. W przyszłym roku zakupimy i zamontujemy 43 nowe kamery.

Chcemy pomagać policji i wspieramy ją w walce ze stadionowymi chuliganami. By zmienić wizerunek warszawskiej piłki nożnej, potrzeba dwóch rzeczy: nowej, wygodnej infrastruktury, od małych boisk po obiekty takie jak Legia. Popieram policję w rozprawach z pseudokibicami, którzy od lat psują obraz piłki nożnej. To szczególnie ważne w kontekście przygotowań do EURO 2012.
Źródło: Link do strony.

Jest w tych obietnicach trochę standardowej propagandy.

Pani Prezydent obiecując nowe kamery nie wspomina, że to za jej rządów spowolniono rozwój monitoringu miejskiego, czego dowodem jest fiasko przetargu na nowe kamery i roczne wypracowywanie nowej koncepcji. Więcej w Rozbudowa monitoringu miejskiego, obietnice a działania.

Nowe kamery w nowych autobusach i tramwajach to dobre działanie, ale istotny jest stopień realizacji następującej obietnicy z programu wyborczego:
Docelowo zamierzamy zainstalować kamery w każdym wagonie i autobusie, na przystankach i pętlach tramwajowych, na peronach i w miejscach dojścia do stacji kolejowych. Uruchomimy system przycisków antynapadowych dostępnych dla kierowców i motorniczych.
Notka sprzed roku: Realizacja obietnic o bezpiecznej komunikacji z programu Pani Prezydent.

Dofinansowanie Policji jest porównywalne do dofinansowania z lat poprzednich (bez znaczących wzrostów), ale już z dodatkowymi patrolami jest gorzej. Polska w styczniu 2008 napisała tak: "20 tys. dodatkowych patroli policyjnych pojawi się w tym roku na ulicach Warszawy." Raport z podsumowania kadencji 2002-2006 opublikowany na stronach miasta zawierała taką informację: "Miasto finansuje dodatkowo patrole policji (w latach 2004/2005 ponad 25 tys. dodatkowych patroli rocznie)".

25 wrz 2008

Wulgaryzacja cała naprzód.

Tomasz Andryszczyk (rzecznik Ratusza) kilka miesięcy temu: "Podnoszenie poziomu infrastruktury kosztem np. muzeów byłoby wulgaryzacją zarządzania miastem."

Życie Warszawy: I co z tym muzeum?, czyli "Dalsze projektowanie Muzeum Sztuki Nowoczesnej zostaje wstrzymane na czas nieokreślony".

HGW w gazecie POgłos.

Pani Prezydent udzieliła wywiadu POgłosowi, czyli gazetce Platformy Obywatelskiej.

Całość na stronach PO. Dla zainteresowanych kopia poniżej:


Jest super a będzie jeszcze lepiej.

Dwa lewicowe spojrzenia na sprawę nowego stadionu Legii.

Przybywa ludzi odważnych z koalicji, którzy kwestionują sens wydawania prawie pół miliarda złotych na modernizację stadionu Legii. Zapowiada się poważne starcie pomiędzy Ratuszem a SdPL. Bartosz Dominiak (radny SdPL) mówi o zaangażowaniu w sprawę "niezależnych instytucji": prokuratury i sądu administracyjnego. Tylko trochę późno ta odwaga przyszła, kiedy jest już po głosowaniu.

Więcej w Gazecie Stołecznej w artykule SdPl: wycofać 456 mln dotacji na stadion Legii.

Podejście Bartosza Dominiaka można skonfrontować ze sposobem argumentacji innego radnego klubu Lewica Sebastiana Wierzbickiego z SLD.

Pan Radny postanowił zamiast obrony decyzji za pomocą argumentów, wyładować swoje frustracje z bycia małym partnerem w koalicji na radnych z Prawa i Sprawiedliwości w felietonie o oryginalnym tytule PiSY szczekają (Nowa Gazeta Praska). PiS według Pana Radnego nie tylko nie chce stadionu Legii, ale też mostów i do tego stoi w jednym szeregu ze stadionowymi chuliganami. Jeszcze chwila i dowiemy się, że to radni PiSu demolowali stadion w Wilnie.

Panu Radnemu należy przypomnieć, że PiS w Radzie Warszawy popierał zwiększenie budżetu modernizacji stadionu Legii do 365 milionów zł (w głosowaniu nad dużym pakietem zmian wstrzymał się od głosu po tym jak koalicja odrzuciła ich propozycje odnośnie innych punktów niż Legia). Może po prostu jest za stadionem, ale nie za stadionem za pół miliarda.

Gdyby stadion Legii kosztował poniżej tych 365 milionów to jego cena za jedno krzesełko byłaby porównywalna z ceną jednego krzesełka na stadionie Lecha.

24 wrz 2008

Pytanie z Rady Warszawy do Ratusza o konkurs.

W nawiązaniu do notek Fikcja zamiast konkursu i Gratulacje dla Pani Ewy, była bezkonkurencyjna. Zero zdziwienia.

Czyli o procedurze rekrutacji na "Stanowisko ds. koordynowania i monitorowania programów kulturalnych w Gabinecie Prezydenta Urzędu m.st. Warszawy" w której zatrudniona została Ewa Czeszejko-Sochacka, pełnomocnik Pani Prezydent odpowiedzialna za kandydaturę Warszawy do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

Pan Radny Maciej Maciejowski na ostatniej sesji rady miasta zadał następujące pytanie:



Słuszne pytanie. Będę wypatrywał odpowiedzi.

23 wrz 2008

Bo stadion Lecha jest droższy i "się liczy na krzesełko".

W pogoni za obroną ITI i decyzji o modernizacji stadionu Legii za prawie pół miliarda złotych Pani Prezydent zaczyna gubić się w liczbach.

We wczorajszym wywiadzie w Trójce powiedziała dwie rzeczy sprzeczne: że koszt stadionów należy liczyć na krzesełko i że stadion w Poznaniu jest droższy, bo kosztuje prawie 500 milionów.
Krzysztof Skowroński: Ja nikogo nie wspieram, niczego nie mówię, tylko się pytam, czy mając 460 milionów, najlepiej je wydać na stadion Legii, który będzie droższy niż jakieś stadiony budowane w Europie…

Hanna Gronkiewicz Waltz: Nie, nie jest droższy. Myśmy przeliczyli, tyle samo na krzesełko – bo się liczy na krzesełko. A jest tańszy niż budowa stadionu w Poznaniu, bo tam jest prawie 500 milionów. Ja bym prosiła, żeby pan wcześniej przeczytał te wszystkie materiały, które przedstawiono radnym. Dlatego nie mówiono, że jest droższy, bo jedno miejsce kosztuje dokładnie tyle samo, co na każdym budowanym dzisiaj stadionie w Europie.
Źródło: Link do strony.

Otóż gdyby przyjąć zasadę, że stadiony "się liczy na krzesełko" to modernizacja stadionu w Poznaniu jest tańsza niż modernizacja stadionu Legii.



Dane do tej kalkulacji?

Pojemność stadionu Lecha i Legii. Koszt stadionu Lecha. Koszt Legii na podstawie WPI.

Agnieszka Kuncewicz i kto życzy Prezydentowi RP blamażu.

Radna Rady Warszawy Agnieszka Kuncewicz (dawniej LiD, później niezależna, teraz według Wyborczej współpracująca z Platformą) postanowiła zatroszczyć się o "koszty społeczne rzeczowe i finansowe”, które mogą być poniesione przez miasto w związku z zapowiedzianym na 11 listopada Balem Prezydentów. Balem, który może będzie organizowany przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Pani Radna nie tylko prosi o przygotowanie szczegółowych danych, ale też zażyczyła sobie takie symulacji, która ma wykazać, co będzie jak przedsięwzięcie skończy się blamażem (jest nawet podana liczba, jaka ma być wynikiem symulacji). Bo tak według Pani Radnej życzy sobie "część warszawiaków".



Tekst jak z Palikota.

Od Pani Radnej oczekuję, że w ten sam sposób i troskę o miejskie pieniądze będzie analizować bezpośrednie koszty finansowe poniesione przez Urząd m.st. Warszawy, który jest współorganizatorem konkurencyjnego przedsięwzięcia, czyli balu Lecha Wałęsy za tydzień. Ja próbowałem dowiedzieć się ile z miejskiej kasy pójdzie na tą imprezę w czerwcu i próbuje uzyskać tą informację od 11 września. Może Pani Radna mi pomoże?

Jest oczywiście mała różnica. Ja nie życzę nikomu blamażu. Tylko tak samo interesują mnie koszty.

22 wrz 2008

Co zawdzięczamy SLD, czyli co dobrego to my!

Sojusz Lewicy Demokratycznej na 51 dni (to chyba będzie jakiś rekord) przed drugą rocznicą wyborów samorządowych 2006 postanowił podsumować swoje osiągnięcia w połowie kadencji.

I tak z ulotki informacyjnej (pdf) możemy dowiedzieć się, co zawdzięczamy SLD.

W komunikacji:
  • 400 nowych autobusów.
  • Umundurowane patrole w autobusach i tramwajach.
  • Nadzór Policji nad buspasami.
  • Weekendowe kursy metrem.
  • 3 nowe parkingi "Parkuj i Jedź"
  • Nowe wagony i dokończenie budowy metra na Bielanach.
  • Bilet dla seniora.
W kulturze:
  • Budowa Centrum Nauki Kopernik.
  • Muzeum Warszawskiej Pragi.
  • Budowa Centrum Sztuki Nowoczesnej.
W edukacji:
  • 2515 nowych miejsc w przedszkolach.
  • Ponad 23 mln złotych na remonty szkół i przedszkoli.
  • Dodatkowe 4 mln złotych na dożywienie uczniów.
  • Milion złotych na wyrównywanie szans 5-latków z Pragi Północ.
  • 2 mln złotych na organizację wyjazdów wakacyjnych dla dzieci.
W polityce społecznej:
  • Społeczne Centrum Osób Niepełnosprawnych.
  • 21 mln złotych na program "Mini-żłobek".
W sporcie:
  • 8 mln złotych na zaplecze dla młodych sportowe.
  • 9 mln złotych na szkolenie młodych sportowców.
  • Program "Senior - starszy, sprawniejszy".
Ale sukcesów SLD mogłoby być więcej. Tak w ulotce o wpływie SLD na rządzenie pisze Tomasz Sybilski:
Jako mniejszy partner w koalicji rządzącej miasta niestety nie mamy wpływu na wszystkie decyzje podejmowane przez miejskich urzędników. Staramy się jednak przekonywać panią prezydent Hannę Gronkiewicz Waltz i koalicyjny klub PO do naszych pomysłów, które mają utrzymać Warszawę w ruchu.
Co dobrego to my, co złego to HGW.

Pani Hania w autobusie.

Urzędnikom coś nie wyszło z informowaniem kierowców o udogodnieniach w europejskim Dniu bez Samochodu. Telewizyjny Kurier Warszawski:



Urocza relacja w Życiu Warszawy jak dzień bez samochodu obchodzili współpracownicy HGW. Więcej w Dzień z samochodem Jacek Wojciechowicz uciekający chevroletem przed reporterem ŻW :))

HGW w radiowej Trójce: To nie ja, to ciągłość władzy.

Hanna Gronkiewicz Waltz w radiowej Trójce.

Wybrałem kilka fragmentów do skomentowania.
Krzysztof Skowroński: To w takim razie przechodzimy do stadionu Legii. Czterysta sześćdziesiąt milionów złotych miasto Warszawa da na wybudowanie nowego stadionu Legii. Dlaczego?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: To jest pytanie, którego się spodziewałam. Trzeba poważnie podchodzić do pewnej ciągłości władzy, otóż umowę z Legią zawarł mój ówczesny rywal na dzień przed pierwszą turą kampanii. Umowa zakładała wydzierżawienie właścicielowi klubu Legii na dwadzieścia klika lat samej Legii. W związku z tym myśmy się zastanawiali na początku, czy tę umowę można wzruszyć, czy można jakoś ja zmienić. Tak była zawarta, że każde następne władze, czy to ja czy ktoś inny, musiałyby to wykonać. Inaczej byłby casus Eureco – jak pan wie, kolejny rząd próbuje z tego wyjść, ale wygląda na to, że odszkodowanie będzie straszne, jeśli się nie dogadają. Tu groziło to samo. Taki jest początek, o czy nie wszyscy pamiętają, umowy Legii.
Dla przypomnienia, kiedy komisarz Marcinkiewicz podpisał umowę to mówiliśmy o budowie za 180 mln zł. To następnie w tej kadencji zwiększono budżet dwukrotnie do prawie pół miliarda złotych, co zmieniło reguły gry i piłka była po stronie Ratusza. Kazimierz Marcinkiewicz jest winny podpisania złej umowy z Legią, ale nie on podejmował decyzję o budowie stadionu za 460 milionów, tylko HGW.
KS: A czy w trakcie zastanawiania się nad budowa stadionu wyliczono, jakie będą zyski ITI przez te 25 lat dzierżawy?

HGW: Nasze zyski żeśmy wyliczyli: jakieś 3,7 miliona rocznie, czyli za 25 lat około stu milionów.

KS: Czyli jeszcze minus 360 milionów.

HGW: Niech pan tak nie liczy, źle pan liczy. Wyliczył to dokładnie na radzie prezydent Jakubiak. Mniej więcej 10 milionów wynoszą rocznie koszty utrzymania. Niech pan doda kolejne miliony. Oprócz tego nie interesuje nas kupowanie piłkarzy, trenowanie czy inne opłaty. Jednym słowem, to mniej więcej się zrównuje.
Jak się zrównuje??? Bo wydamy pół miliarda, ale nie dołożymy nawet złotówki na prąd ani na transfery nowych piłkarzy? Finansowo dla miasta nic się nie zrównuje, bo z inwestycji poczynionych przez ITI w Legię miasto nie ma żadnych dochodów.
KS: Dlaczego na przykład nie budujemy obwodnicy?

HGW: A dlaczego pan mówi, że nie budujemy? Budujemy, oczywiście. Całą tę obwodnicę, która jest w gestii Warszawy, a nie jest budowana przez Generalną Dyrekcję, czyli nie jest w kompetencji rządu. My budujemy, nie ma żadnej rezygnacji. W przypadku wejścia Legii nie ma ani jednej rezygnacji z żadnej inwestycji, ponieważ ona byłą w planie. A gdyby pan jeszcze dokładnie przeczytał, to my nie płacimy VAT, czyli cena jest minus VAT czyli 374 miliony. Centrum Kopernik, które władze za poprzedniej kadencji postawiły budować, dużo bardziej przekroczyło w stosunku do kosztorysu, a mimo wszystko zdecydowaliśmy się budować, bo to jest dobry pomysł, wykorzystanie Wisły i fantastyczne, mam nadzieję, centrum naukowe, gdzie wszystkie rodziny będą przychodzić, spędzać tam czas z dziadkami, wnukami, z dziećmi.
Na pewno "nie ma ani jednej rezygnacji z żadnej inwestycji"? A 100 milionów obcięte w przyszłym roku na inwestycje dzielnicowe? My (Ratusz) budujemy stadion to teraz wy (dzielnice) oszczędzajcie.

"cena jest minus VAT" Ile można powtarzać propagandę o podatku VAT? Brutto a netto, netto a brutto, co za różnica. Jak sprzedać zwiększenie budżetu na stadion Legii.
KS: Tylko w Warszawie budujemy dwa stadiony: Narodowy i trzy i pół kilometra dalej – budowany jest stadion Legii.

HGW: Tak. Stadiony narodowe we wszystkich państwach, w Paryżu czy gdzie indziej, to są stadiony, których właścicielami nie są poszczególne kluby należące do tego miasta, tylko są to na duże mecze międzypaństwowe. Myślę, że zarówno rząd jak i ja będziemy mieli różne inne imprezy. To nie jest tożsama przestrzeń, ponieważ dużo łatwej robić imprezy na mniejszym stadionie, a rząd pewnie będzie robił takie wielkie, pewnie rzadsze imprezy.
Dużo łatwiej robić imprezy na mniejszym stadionie. Już gdzieś to słyszałem:
(...) Nieoficjalnie pracownicy klubu przyznają, że ITI chce średniego stadionu na wyłączność, aby móc na nim organizować dochodowe imprezy transmitowane przez TVN. Stadion Narodowy byłby na takie cele za wielki i zbyt rozbudowany.
Źródło: M Szczepaniuk, Politycy: przenieśmy Legię na Stadion Narodowy, Rzeczpospolita, link do strony.

Decyzja podjęta, teraz tylko pozostała walka jak to ładnie sprzedać minimalizując straty własne.

Polska o Szpitalu Południowym.

W nawiązaniu do notki z początku września Szpital Południowy? Jak będzie to będzie, czyli o "gdzie jesteśmy ze Szpitalem Południowym?"

W notce cytowałem odpowiedź wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza na interpelację Bartosza Dominiaka (radny klubu Lewica) w której wiceprezydent odpowiedzialny za inwestycje odmówił przedstawienia "harmonogramu realizacji kolejnych działań związanych z przygotowaniem inwestycji i jej realizacją, gdyż byłby one mało wiarygodne".

Dziennik Polska w artykule Szpital budujemy tylko na papierze przestawia aktualny stan tej inwestycji i pośrednio potwierdza słowa Pana Prezydenta.

A miało być tak (relacja po Dniach Ursynowa 2007):
(...) W wakacje (czyli wakacje 2007) zapadnie konkretna decyzja o lokalizacji Szpitala Południowego, który powstanie na warszawskim Ursynowie - powiedziała prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jak podkreśliła, do końca roku powstanie projekt szpitala.

- Mamy nadzieję, że do końca 2011 roku szpital będzie ukończony - dodała.

(...) Jak powiedziała prezydent Warszawy prace nad projektem architektonicznym i budowlanym potrwają do końca tego roku (2007). Szpital ma służyć przed wszystkim mieszkańcom Ursynowa, Wilanowa i Mokotowa, a także okolicznych miejscowości takich jak: Konstancin Jeziorna, Piaseczno, Lesznowola, Góra Kalwaria. Jest to w sumie około 300 tys osób.
Źródło: Link do strony.

20 wrz 2008

My (Ratusz) budujemy stadion to teraz wy (dzielnice) oszczędzajcie.

Skarbnik w swojej opinii do uchwały, którą radni przyznali dodatkowe pieniądze w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym na modernizację stadionu Legii w roku 2009 napisał wyraźnie:
Zapewnienie finansowania w takiej skali będzie wymagało pozyskania dodatkowych dochodów budżetowych bądź ograniczenia wysokości innych wydatków lub kombinacji obu tych działań.
Mało kto się takimi detalami przejmował. No ale teraz oszczędzamy. A dokładnie oszczędzają dzielnice na inwestycjach. Po Życiu Warszawy Ratusz zabiera dzielnicom, teraz Gazeta Stołeczna w Dzielnice zaciskają pasa i RDC w Cięcia w budżetach stołecznych dzielnic opisują, na jakie inwestycje Ratusz nie da pieniędzy.

Ciekawa jest też inna kwestia związana z decentralizacją. Kiedy kończy się czas pięknych słów Pani Prezydent o tym jak w odróżnieniu od poprzedników ona chce dzielić się władzą z innymi i jak ta władza powinna być jak najbliżej ludzi (czyli w dzielnicach) to zaczyna się czas przekładania tych słów na podział kasy.

Jak zauważyła Dominika Olszewska w Gazecie Stołecznej w ramach decentralizacji dzielnice otrzymują nowe zadania, co kosztuje. Suma pieniędzy w 2009, która pójdzie na utrzymanie dzielnic pozostaje bez zmian. Czy w tym miejscu nie powinniśmy już wiedzieć, czy dzielnice mają zapewnione pieniądze na realizację nowych zadań w ramach decentralizacji?

Pytał o to pod koniec lipca radny Dariusz Figura (PiS) w interpelacji do Pani Prezydent. Kopie pytania i odpowiedzi zamieszczam poniżej. Według Pani Prezydent "mają mieć".





Na marginesie: Odpowiedź Pani Prezydent na drugie pytanie Radnego jest co najmniej dziwna. Albo Pani Prezydent nie chciało się odpowiadać i rozpisywać, albo faktycznie efektywność wprowadzanych zmian ma być tylko mierzona poprzez sprawdzanie ilości pisemnych skarg od mieszkańców. Nie jestem ekspertem, ale przynajmniej badałbym czas realizacji poszczególnych działań/obsługi mieszkańców przed i po wprowadzeniu zmian. I odniósł to do kosztu wprowadzenia tych zmian.

18 wrz 2008

Rozsądek pilnie poszukiwany.

Z jednej strony Rada Warszawy na życzenie Ratusza zwiększa budżet na modernizację stadionu Legii o ponad 100 milionów zł, pomimo tego, że właśnie rozpoczęła się niedaleko budowa dużego Stadionu Narodowego.

Z drugiej strony ten sam Ratusz w następnym budżecie nakazuje dzielnicom obcięcie swoich wydatków na inwestycje dokładnie o 100 milionów zł (Życie Warszawy: Ratusz zabiera dzielnicom).

Dzielnice będą miały mniej pieniędzy na np. budowę i przebudowę szkół oraz przedszkoli na Białołęce, modernizację skarpy staromiejskiej, budowę domu kultury na Pradze, czy lokalne inwestycje w Wawrze. To wszystko po tym jak dużo mówiono o decentralizacji.

Z jednej strony w Ratusz powiedziano (podobno), że specjalne zabezpieczenia dla osób niewidomych w metrze proponowane przez Polski Związek Niewidomych "to dobre rozwiązanie, jednak zbyt kosztowne" (Polska: Metro nie dla osób niepełnosprawnych) a z drugiej strony ten sam Ratusz zarezerwował w budżecie 2.5 miliona zł na Krzyż Papieski, który może być jednym z najdroższych takich pomników w Polsce (pisał o tym ostatnio Dziennik porównując ten budżet do innych miast).

PS. Gratulacje dla Katarzyny Munio (PO) za odwagę. Przewodnicząca komisji sportu zamiast grzecznie zagłosować na Tak, bo partia tak chce, uzasadniła swój sprzeciw i głosowała na Nie. Jedyny głos rozsądku w Platformie.

Bo nas stać? Bo w Glasgow mają sześć?

Jeżeli wierzyć mediom i samym radnym to dzisiejsze głosowanie nad wydaniem prawie pół miliarda złotych na modernizację stadionu Legii jest formalnością.

Przed głosowaniem Pani Prezydent wyciągnęła ostateczny argument: w Glasgow mają sześć stadionów, więc i w Warszawie mogą być dwa.

Życie Warszawy ogłosiło (zapewne po wnikliwych analizach budżetu na rok 2009 dokonywanych przez całą redakcję): "Nawet jeśli powstanie kolosalny Stadion Narodowy, Warszawę stać na własny obiekt".

Przegląd Sportowy napisał, że jak radni zagłosują na tak, to ITI nie wycofa się z finansowania Legii. To dobrze, bo dodatkowa presja na radnych jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Świadomość, że potężny koncern medialny mógłby ponieść straty przez jakąś nieodpowiedzialną decyzję jest skuteczniejsza niż przysłanie tysiąca kibiców na sesję.

I tylko miejski skarbnik coś tam napisał o jakiś ograniczeniach w opinii do projektu uchwały (tego nie będzie w pochwalny komunikacie prasowym, trzeba sobie odnaleźć w załącznikach):
Na podstawie § 29 ust. 6 Statutu miasta stołecznego Warszawy, stanowiącego załącznik do uchwały Nr XXII/743/2008 Rady miasta stołecznego Warszawy z dnia
10 stycznia 2008 roku, projekt uchwały Rady m.st. Warszawy w sprawie zmian w budżecie m.st. Warszawy na 2008 rok (Druk 1325)

opiniuję pozytywnie z zastrzeżeniem.

Proponowana zmiana WPI powoduje przekroczenie limitu określonego dla wydatków majątkowych w roku 2009 ujętego w prognozie długu na lata 2008 – 2030. Zapewnienie finansowania w takiej skali będzie wymagało pozyskania dodatkowych dochodów budżetowych bądź ograniczenia wysokości innych wydatków lub kombinacji obu tych działań.

Skarbnik m.st. Warszawy Mirosław Czekaj.
A co jak oferty w przetargach na Most Północny, Most Krasińskiego, odcinek II linii metra (sztandarowe inwestycje Ratusza) przekroczą zakładany w WPI budżet, kiedy zbliżamy się w 2010 do granicy możliwego zadłużenia? Szczegół, będziemy się martwić przy innej okazji.

PS Seweryn Blumsztajn z Gazety Stołecznej jest przeciw: Nie budujcie takiej Legii. Mocne.

17 wrz 2008

Pierwszy most Hanny Gronkiewicz Waltz już otwarty.

Z przymrużeniem oka.


Zdjęcie za um.warszawa.pl

Jeszcze tylko cztery pozostały.

Na poważniej:
Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz podnosząc symboliczny szlaban na moście z klocków dokonała otwarcia Interaktywnego Centrum Naukowego dla Dzieci „MultiCentrum”.

(...) Całkowity koszt inwestycji to 1,2 mln zł, została sfinansowana przez Urząd Miasta oraz Dzielnicę Białołęka.
Źródło: Link do strony.

Dokładnie na takie inwestycje warto wydawać pieniądze. Podobne placówki są już we Wrocławiu i Olsztynie.

"Tramwajowa ekspansja" w budowie nowych tras tramwajowych?

Naiwność niektórych dziennikarzy jest przerażająca. Grzegorz Bruszewski w dzienniku Polska zapowiada tramwajową ekspansję Zarządu Transportu Miejskiego w artykule pod optymistycznym tytułem Będą nowe linie tramwajowe.

Pan Redaktor, aby udowodnić, że w obliczu nieudanego przetargu na II linie metra ZTM szykuje "tramwajową ekspansję" przedstawia linie, o których już wiemy od dawna i są obiecywane od kilku lat. Nie ma w tym nic nowego poza próbą sprzedania tych linii przez ZTM jako przyspieszenia, kiedy nie udało się z metrem. A to "będą nowe linie" oznacza, że może i będą, ale za wiele, wiele lat.

No to zacznijmy od początku. Fragmenty artykułu:
Zarządowi Transportu Miejskiego nie udał się przetarg na II linię metra, rozpoczyna więc tramwajową ekspansję. Będziemy mieli kilka nowych linii, a ciągłe remonty torowisk i wydzielenie ich od pasów jezdni mają przekonać warszawiaków do wyboru transportu szynowego.

ZTM chce więc wprowadzić dwie linie do Białołęki. Jedna od węzła Młociny przez most Północny do pętli znajdującej się między ulicami Ćmielowską a Botewa (na tarchomińskich Nowodworach). Przynajmniej na razie, bo docelowo pętla znajdowałaby się dalej na Białołęce, w okolicach osiedla Winnica, do której tramwaj pojechałby ulicą Światowida. Jednak żeby ją tam zbudować, trzeba wykupić pod nią grunty. A jeszcze tego nie zrobiono.
Źródło: Link do strony.

Tramwaje przez Most Północny? Most Północny to połowa 2011 roku a według wczorajszego Dziennik być może dopiero 2012. Wcześniej w kwietniu Dziennik pisał też o poślizgu trasy tramwajowej przez Most Północny. Link do artykułu.
Druga białołęcka linia ma pobiec ulicą Modlińską od pętli na Żeraniu FSO do krańca Winnica. Według planów ZTM jej część biegłaby w tunelu. Takie rozwiązanie jest tu nieuniknione, bo na planowanej trasie stoi estakada mostu Grota- -Roweckiego. W takim wypadku miasto musiałoby przebudować estakadę, ale może to zrobić dopiero po tym, jak zostanie wybudowany most Północny, czyli w 2011 roku, bo zakorkowałoby to Białołękę, Bródno i Targówek.

Dlatego też w planach budżetowych miasta w latach 2007-2012 taka inwestycja nawet nie jest wpisana. - Nie ma jeszcze projektu, ale nie zapominamy o nim - mówi Krajnow. Linia w przyszłości przejmie rolę dowożących do metra autobusów: E4 i E8.
Źródło: Link do strony.

Kolejna znana obietnica. Co z tego, że rzecznik ZTM o linie nie zapomina, skoro już od kilku miesięcy w innych gazetach piszą, że ta linia to daleka przyszłość. Jak ma się to do hasła rozpoczęcia "ekspansji"? Więcej np. w Dwa metry autobusu zamiast tramwaju.
Najbardziej zaawansowane są prace przy puszczeniu tramwajów przez most Krasińskiego, oczywiście jeżeli miasto zdecyduje się, czy go w ogóle budować. Linia biegłaby od pl. Wilsona do ul. Budowlanej na Bródnie.
Źródło: Link do strony.

Prace zaawansowane tylko mostu brak. W listopadzie 2007 Tramwaje Warszawskie już informowały "W chwili obecnej prowadzone są na zlecenie Zarządu Dróg Miejskich prace projektowe dla trasy mostowej Krasińskiego - Budowlana wraz z torowiskiem tramwajowym."

Kiedy jednak pisze się o moście Krasińskiego warto pamiętać, że Pani Prezydent ostatnio zapowiedział, że zgodnie z życzeniem zainteresowanych, most nie zostanie otwarty przed Mostem Północnym.
Nowa linia ma się też pojawić na Bemowie, aby połączyć je z ulicą Kasprzaka. Inwestor ma ukończyć trasę w 2014 r., bo część torowiska jest już gotowa.
Źródło: Link do strony.

Rok temu wstępnie Tramwaje Warszawskie zakładały zakończenie rozbudowy trasy w 2013.
Ostatnim dużym projektem byłoby połączenie Dworca Zachodniego z Wilanowem. Byłby to historyczny już powrót tramwajów do tej dzielnicy.
Źródło: Link do strony.

Obiecywane w kampanii wyborczej przez Hannę Gronkiewicz Waltz. Jeszcze w styczniu w Gazecie Stołecznej Leszek Ruta twierdził, że na ta linię nie wystarczy pieniędzy w tej kadencji, bo środki pochłonie metro. Skoro nie wycofano się z budowy II linii metra to gdzie znajdą się pieniądze na tą linię i kiedy?

Podsumowując: Gdzie ta "tramwajowa ekspansja" w budowie nowych linii wywołana fiaskiem przetargu na metro, skoro wszystkie nowe linie są znane, a terminy nadal takie same lub niepewne?

16 wrz 2008

Nie dojedzie na Okęcie, czyli nie wszystko jest łatwe.

Rzeczywistość prawie 2 lata po wyborach:
Nie mamy co marzyć o tym, że w ciągu najbliższych miesięcy szybko dotrzemy z centrum Warszawy na lotnisko. Kolejka, dzięki której mieliśmy pożegnać się z korkami, jeszcze długo nie ruszy w drogę.

Nie ma nie tylko torów, ale nawet projektu budowlanego. A to nie wszystko. Konsekwencje opóźnienia są dużo poważniejsze, ponieważ wskutek poślizgu nie zdołamy też wydać pieniędzy unijnych, które Bruksela przeznaczyła na poprawę naszej infrastruktury. Ministerstwo przekazało je już na konto inwestora i teraz będzie on je musiał oddać wraz z odsetkami.
Źródło: Elżbieta Glapiak: Wygrana nie oznacza końca, trzeba jeszcze przeciąć wstęgę, link do strony.

Kampania wyborcza
:
- Chciałam pokazać państwu, że możliwe jest dojechanie na Okęcie w 17 minut, omijając korki - zapewniła Gronkiewicz-Waltz.

Maszyna, którą jechali dziennikarze, pokonała przewidywaną trasę w ciągu mniej więcej 20 minut. W planach Hanny Gronkiewicz-Waltz jest uruchomienie w ciągu dwóch lat trasy, która umożliwi przewóz podróżnych Warszawy Centralnej do tunelu pod terminalem II. - Tunel już istnieje tak jak trakcja, którą trzeba tylko dostosować - argumentował doradca do spraw komunikacji Gronkiewicz-Waltz Leszek Ruta. Dodał, że pociąg na Okęcie mógłby kursować pięć razy w ciągu godziny w szczycie. Cała inwestycja ma kosztować 350 mln zł.

(...)

Hanna Gronkiewicz-Waltz zapytana czy nie obawia się, że za 4 lata, ktoś może zrobić to samo, czyli analizować jej niewykonane inwestycje odpowiedziała: - Nie boję się, bo ja nie gadam, tylko robię.
Źródło: Link do strony.
(...) Według Hanny Gronkiewicz-Waltz szynobus mógłby tymczasowo służyć pasażerom startującym z Okęcia. Zwłaszcza w wakacje, gdy ruch na lotnisku jest największy. Według niej jak najszybciej musi jednak powstać docelowe połączenie z lotniskiem kolejowym tunelem. To już jednak inwestycja spółki PKP Polskie Linie Kolejowe, która planuje dociągnięcie torów pod terminal w 2008 r. Hanna Gronkiewicz-Waltz zapowiada, że jeśli zostanie prezydentem, będzie wspomagać inwestycję, m.in. kupując niezbędne działki.
Źródło: Link do strony.

Program wyborczy:
Na Okęcie pociągiem z dala od korków.

Obecnie na terminal lotniczy Okęcie można dojechać jedynie samochodem lub skorzystać z komunikacji miejskiej, gdzie pasażerowie są narażeni na grasujących kieszonkowców.

Przez lata zapomniano o pobliskiej linii kolejowej Warszawa - Radom, która może od zaraz pełnić alternatywę dla wiecznie zakorkowanej ul. Żwirki i Wigury. W pierwszym etapie tymczasowo wykorzystamy istniejącą bocznicę kolejową dochodzącą do lotniska od stacji Warszawa - Okęcie, która obsługiwać będą szynobusy. W dalszej przyszłości zbudujemy tunel odchodzący od linii radomskiej. Dzięki temu czas dojazdu do centrum wyniesie ok. 20 minut, bez możliwości i ryzyka ugrzęźnięcia w korku. Na trasie obowiązywać będzie normalna taryfa miejska.
Źródło: Program Platformy Obywatelskiej dla Warszawy na lata 2006-2010.

Oczywiście rozumiem, że inwestycja nie jest bezpośrednio w rękach miastach, ale w kampanii wyborczej brzmiało to trochę inaczej. I wyglądało inaczej:



Zdjęcie z serwisu gazeta.pl podpisane: Leszek Ruta podczas kampanii wyborczej Hanny Gronkiewicz-Waltz z byłym szefem PKP Aleksandrem Janiszewskim prezentuje plany budowy linii kolejowej na lotnisko Okęcie.

Może ten przykład nauczy przyszłych kandydatów, aby składać obietnice tylko w ramach projektów, nad którymi Ratusz ma faktyczną kontrolę.

Pani Prezydent w Paryżu.

W poprzednim tygodniu Pani Prezydent wybrała się do Paryża na konferencję dla burmistrzów miast Unii Europejskiej, która została zorganizowana przez Stowarzyszenie Burmistrzów Dużych Miast Francji.

Oto co powiedziała w wywiadzie dla radia RFI:


W skrócie:

Potencjał Warszawy to 300 tys. studentów.

Centrum Nauki Kopernik, aby zachęcić młodych do nauk ścisłych.

Technoport będzie sprywatyzowany (hmm, to chyba nowość).

Bliska współpraca z Paryżem. Rozmowy o rowerach i czynszach w centrum miasta.

Ceny mieszkań w Warszawie nie rosną.

Warunki zabudowy dla nowych wieżowców.

15 wrz 2008

Budżet bez ograniczeń?

Kiedyś Jarosław Jóźwiak, bliski współpracownik Hanny Gronkiewicz Waltz tłumaczył, że "Budżet nie jest z gumy". Okazje się, że jak trzeba to jest.

Jeżeli wierzyć autorowi artykułu Lewica dołoży Legii, PO sypnie żłobkom i szkołom z dziennika Polska, to nie tylko trzeba będzie szukać dodatkowych pieniędzy na modernizację stadionu Legii, ale żeby Lewica łaskawie zgodziła się na propozycję Ratusza, to potrzeba jeszcze nieokreślonej kwoty na bliskie Lewicy "sprawy socjalne".

W myśl zasady "jak dajemy bogatemu, to i dajmy najuboższym", tak żeby się radni nie zawahali w głosowaniu. Nie mam nic przeciwko "dajmy najuboższym", ale jak już Ratusz w czwartek z ITI odtańczą taniec zwycięstwa, to dobrze byłoby wiedzieć ile faktycznie kosztuje nas ta inwestycja. Łącznie z tym prezentem dla Lewicy i bez opowiadania głupot o podatku VAT.

13 wrz 2008

Zapowiada się nagroda w kategorii "Jak głupio wydaliśmy pieniądze 2008"?

Życie Warszawy w artykule Panoramy nie zobaczysz przewiduje, że nie będzie transmisji z kamer zainstalowanych w Pałacu Kultury, bo miasto nie chce płacić za wynajem powierzchni pod urządzenia.

Jak Ratusz reklamował swój pomysł?
Teraz turysta odwiedzający Warszawę, a chcący zobaczyć jej zabytki z jednego miejsca, może udać się do Pałacu Kultury i Nauki, wjechać na trzydzieste piętro i oglądać panoramę stolicy z tarasu widokowego. Aby zobaczyć ją dokładniej może użyć zainstalowanej tam lunety.

Ale niedługo to się zmieni... Na czterdziestym piętrze Pałacu, niemal przy samej iglicy, zostaną zamontowane cztery kamery. Każda z nich skierowana będzie w inną stronę świata. Wysyłany z nich obraz będzie można oglądać on-line przez internet.

Sygnał będzie przekazywany do serwera klatka po klatce, co umożliwi odświeżanie strony co 30 sekund. Kamery na Pałacu będą miały wysoką rozdzielczość, blisko 5 miliona pikseli. Ponadto każdy z internautów będzie mógł za pomocą specjalnej aplikacji wybrać jedno miejsce np. pl. Unii Lubelskiej czy Stare Miasto, które chce zobaczyć, a kamera od razu skieruje się w to miejsce.

Ponadto niedaleko wind w Pałacu Kultury i Nauki zostaną zamontowane cztery monitory, na których będzie pokazywany obraz z 40. piętra.
Źródło: Link do strony.

Pomijam zasadność montowania takich kamer, bo jest to nic innego jak kolejna błyskotka. Miasto chce się bawić w transmisje obrazu z Pałacu Kultury dla turystów a nie jest w stanie przeprowadzić przetargu na kamery monitoringu miejskiego, które są istotnym elementem dbania o bezpieczeństwo mieszkańców.

Pomimo tego zapowiada się mały skandalik, bo według miasta przetarg na wykonanie tej inwestycji jest już rozstrzygnięty a koszt instalacji to 200 tys zł. Jak przed przetargiem można było nie sprawdzić: gdzie te kamery zostaną zainstalowane i ile będzie to kosztować?

Jeżeli zmarnuje się choć złotówka z tych pieniędzy, to urzędnik, który jest za to odpowiedzialny powinien wisieć w miejscu tych kamer. Aby miał dużo czasu do zastanowienia się nad sobą.

12 wrz 2008

Nie ma nic za darmo.

Jacek Wojciechowicz (wiceprezydent odpowiedzialny za inwestycje) może sobie pohukiwać do woli na radnych Rady Warszawy za to, że nie klęknęli przed Ratuszem i mają wątpliwości, co do przeznaczenia dodatkowych pieniędzy na nowy stadion Legii.

Tak jak to robi w wywiadzie dla Gazety Stołecznej Stadion Legii i nawalanka tysiąca goryli. Nie zmieni realiów budżetowych: nie na wszystko wystarczy pieniędzy.

Na następnej sesji Rady Warszawy radni w punkcie 3 mają głosować za zmianami w budżecie i przeznaczeniem dodatkowych 100 milionów na modernizację Legii. Klubu, którego sponsorem jest potężny koncern medialny.

A w punkcie 5 tej samej sesji będą głosować w sprawie zaciągnięcia kredytu długoterminowego na finansowanie deficytu budżetu m.st. Warszawy w roku 2008. Dokładniej nad zwiększeniem kredytu zaciągniętego w Europejskim Banku Inwestycyjnym z 112 milionów zł do 400 milionów zł.

Fragment z uchwały i uzasadnienia:
Wyraża się zgodę na zaciągnięcie w roku 2008 przez Miasto stołeczne Warszawa w Europejskim Banku Inwestycyjnym z siedzibą w Luksemburgu kredytu długoterminowego na finansowanie planowanego deficytu m.st. Warszawy w roku 2008, w kwocie do 400 000 000 PLN (słownie: czterysta milionów złotych) na okres do 25 lat.

10 lipca 2008 roku Rada Miasta Warszawy wyraziła zgodę na zaciągnięcie w Europejskim Banku Inwestycyjnym kredytu na sfinansowanie całego planowanego niedoboru środków finansowych pozyskiwanych w drodze kredytu w wysokości 112.000.000,00 złotych (słownie: sto dwanaście milionów złotych).

W budżecie Miasta dokonane zostało zwiększenie wartości niedoboru pokrywanego poprzez kredyt, do kwoty 400.000.000,00 złotych (słownie: czterysta milionów złotych). Biuro Polityki Długu i Zarządzania Płynnością przygotowało podwyższenie transakcji kredytowej z Europejskim Bankiem Inwestycyjnym, który podtrzymał wszystkie elementy oferty dla podwyższonej kwoty finansowania.
Tak, wiem, że to nie pierwszy i nie ostatni kredyt plus bez związku z Legią, ale...

Pana Wiceprezydenta może nie obchodzić jak będzie wyglądała spłata tego kredytu w perspektywie 25 lat. Lub kolejnych, które trzeba będzie zaciągnąć na realizację wielkich obietnic, które z każdym przetargiem przekraczają ich zakładany budżet o kolejne procenty. Ale granica możliwego zadłużenia według prognoz w kolejnych latach zbliża się do 60%. Pisało o tym i Wprost i Życie Warszawy.

Może o tym chciałby Pan Wiceprezydent porozmawiać, zamiast ubolewać, że Radni mają wątpliwości nad wydawaniem kolejnych pieniędzy.

Co do samego stadionu, swoją opinię już wyraziłem w Kto pyta, później nie błądzi w głosowaniach. Moim zdaniem nie ma nadal pełnej informacji.

800 tys. zł po raz pierwszy, 800 tys. zł po raz drugi.

W nawiązaniu do informacji o pieniądzach, które Ratusz chce przeznaczyć na opracowanie "Strategii Rozwoju Turystyki m.st. Warszawy do 2020". Na poprzedniej sesji jeszcze przed przetargiem Ratusz chciał przegłosować zarezerwowanie prawie 800 tys. zł na przygotowanie tego dokumentu.

Uzasadnienie Katarzyny Ratajczyk (p.o. dyrektora Biura Promocji) przedstawione w trakcie dyskusji? Wpisano maksymalną kwotę, bo Ratusz zamierza szukać oferentów na realizacje tego zlecenia również na rynku międzynarodowym. Radni rozsądnie oczekiwali szczegółowych wyjaśnień i odesłali projekt uchwały do komisji. Jeden z radnych PiSu zwrócił uwagę, że wpisywanie maksymalnych kwot może się skończyć tym, że firmy znając te kwoty będą sztucznie zwiększać swoje oferty.

Minęły dwa tygodnie i w czwartek projekt wróci pod obrady Rady Warszawy. I jaka kwota ma być zarezerwowana na opracowanie strategii? Dokładnie taka sama, czyli 800 tys. zł. Może rozsądek przyjdzie przed samą sesją, bo chyba nie było to rozpatrzone jeszcze przez żadną komisję.

To nie jedyne opracowanie, na które Ratusz chce wydać miejskie pieniądze. Radni będą też głosować za zawarciem umowy na przygotowanie opracowania "Projekt Systemu Transportu Publicznego Warszawy i Obszaru Metropolitalnego Warszawy na lata 2010 – 2035 – etap I". Koszt? 1.1 mln zł.

11 wrz 2008

Radny Lewicy krytykuje Ratusz.

Sebastian Wierzbicki radny Rady Warszawy (Lewica/SLD) napisał krytyczny komentarz do ostatnich działań miejskich urzędników.

Fragment tekstu "Sukcesy" z Nowej Gazety Praskiej:
Początek roku szkolnego sprawił, że na ulice miasta powróciły tysiące samochodów. Nie pomogło wprowadzenie od września wyższych opłat za płatne parkowanie, na nic zdały się zakupy nowego taboru komunikacji miejskiej. Miejscy urzędnicy cały czas nie potrafią przekonać warszawiaków do korzystania z transportu publicznego, co w sumie nie dziwi zważywszy, że najnowsze tramwaje co chwilę wypadają z torów i strach nimi jeździć. Nie bacząc na to, ratusz robi wszystko, aby utrudnić życie kierowcom i tym samym wymusić na nich pozostawianie samochodów w domach. Najnowszym narzędziem w tej walce jest wprowadzenie Zintegrowanego Systemu Zarządzania Ruchem, który miał sprawić, że ruch w Warszawie odbywać się będzie płynnie. Tutaj odpowiadający za komunikację urzędnicy przeszli samych siebie, bo uruchomienie wartego 30 milionów złotych systemu momentalnie zakorkowało centrum Warszawy, choć jeszcze niedawno myślałem, że bardziej już się nie da.

To nie koniec "sukcesów" urzędników Pani Prezydent w ostatnich dniach. Kolejnym miała być renegocjowana umowa dzierżawy stadionu Legii, którą Kazimierz Marcinkiewicz podpisał w ostatnich dniach urzędowania jako komisarz Warszawy. O tym, że jest ona dla miasta niekorzystna, mówiliśmy od dawna, ale przez dwa lata nikt nic z tym nie robił. Dopiero perspektywa nieprzyznania miejskich pieniędzy na budowę stadionu, o czym coraz głośniej mówili radni Lewicy i Platformy, skłoniła władze Legii do rozmów. Miejscy negocjatorzy wprawdzie zwiększyli stawkę czynszu z 500 tys. do 3,7 mln złotych rocznie, ale wytargowali prawo tylko do 6 miejskich imprez w roku organizowanych na stadionie. I my - jako radni - w zamian za to mamy przyznać prawie 500 mln złotych na budowę nowego obiektu! To jakiś żart. Tym bardziej, że po ostatnich "występach" kibiców Legii zaczynam mieć coraz większe wątpliwości, czy warto dla nich ten stadion budować. Póki co, Lewica w tej sprawie jeszcze ostatecznej decyzji nie podjęła. Zapadnie ona w przyszłym tygodniu.
Źródło: Link do strony.

Ciekawe czy Pan Radny też będzie taki odważny z krytyką Ratusza na kolejnej sesji rady miasta. Bo Lewica głosuje w większości tak jak chce Pani Prezydent, więc niech nie ucieka od odpowiedzialności.

Żeby oddać sprawiedliwość, Sebastian Wierzbicki w dalszej części tekstu pochwalił szkołę budowaną w technice modułowej. Więc jakiś wspólny sukces jest.

10 wrz 2008

Legenda po legendzie.

Teraz o sukcesach Ratusza. Oto fragmenty relacji Wydziału Prasowego z Orange Warsaw Festival zatytułowanej Sukces Orange Warsaw Festival!:
Pierwsza edycja Orange Warsaw Festival przyciągnęła ponad 20 tysięcy warszawiaków. Festiwal już teraz wpisał się w mapę najważniejszych kulturalnych wydarzeń stolicy.

(...) Po zakończeniu koncertów polskich artystów, na dużej scenie pojawili się muzycy z Apollo 440, brytyjskiej grupy, legendy elektrorocka.

(...) Niezwykle dynamiczny i żywiołowy koncert artystów wprowadził publiczność w idealną atmosferę przygotowującą widzów na przyjęcie Kelly Rowland, członkini legendarnej grupy Destiny's Child. Piękna artystka wykonała na dużej scenie utwory ze swojej solowej płyty "Ms. Kelly" oraz przeboje znane z czasów, w których występowała z Beyonce i Michelle tworząc najsławniejsze żeńskie trio w historii muzyki popularnej.

(...) Kilkadziesiąt tysięcy warszawiaków zebranych pod dużą sceną odpowiadało owacjami na powitania Kelly - "Siemano!!!".

(...) Niekwestionowaną, największą gwiazdą tego wieczoru był Wyclef Jean. Zachwyt przybyłych licznie warszawiaków budziła także interakcja z publicznością - występy breakdancerów, bębniarza, czy wreszcie reggae party na scenie z udziałem dziesiątek pięknych Polek wyłowionych z tłumu.
Źródło: Link do strony.

No proszę ile może być zabawy za 1.5 miliona zł.

9 wrz 2008

Gratulacje dla Pani Ewy, była bezkonkurencyjna. Zero zdziwienia.

W połowie sierpnia w notce "Fikcja zamiast konkursu" napisałem o procedurze rekrutacji na "Stanowisko ds. koordynowania i monitorowania programów kulturalnych w Gabinecie Prezydenta Urzędu m.st. Warszawy".

Do etapu rozmowy kwalifikacyjnej przeszła Ewa Czeszejko-Sochacka, która już pracuje dla Pani Prezydent jako pełnomocnik i jest odpowiedzialna za kandydaturę Warszawy do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

W mojej notce można porównać ogłoszenie naboru, czyli wymagania stawiane przed kandydatami przez Ratusz, oraz życiorys Pani Czeszejko–Sochackiej również opublikowany przez Ratusz, tylko kilka miesięcy wcześniej. To, że wymagania wyglądają na streszczenie pracy zawodowej kandydatki nie może być przypadkiem.

W ten sposób można łatwo umożliwić swojemu kandydatowi przejście procedury rekrutacji a na końcu ogłosić "To świetny kandydat, odpowiada wszystkim naszym wymaganiom".

Dzisiaj Ratusz w Biuletynie Informacji Publicznej umieścił informację o zatrudnieniu Ewy Czeszejko-Sochackiej na tym stanowisku.
W trakcie procedury naboru kandydatów na ww. wolne stanowisko urzędnicze w Urzędzie m.st. Warszawy, pl. Bankowy 3/5, 00-950 Warszawa wyłoniono osobę, która została wybrana do zatrudnienia:

1) Pani Ewa Czeszejko-Sochacka – miejsce zamieszkania Warszawa

Uzasadnienie wyboru:

Pani Ewa Czeszejko-Sochacka spełnia kryteria niezbędne do pracy na stanowisku ds. koordynowania i monitorowania programów kulturalnych w Gabinecie Prezydenta Urzędu m.st. Warszawy. Wykazała się szeroką wiedzą merytoryczną, jak również dużym doświadczeniem zawodowym w dziedzinie kultury, ze szczególnym uwzględnieniem koordynowania programów kulturalnych oraz posiada niezbędną na tym stanowisku praktykę zawodową. Ponadto cechy osobowościowe kandydatki takie jak samodzielność, komunikatywność, otwartość i wysoka kultura osobista pozwalają sądzić, iż Pani Ewa Czeszejko-Sochacka będzie wypełniała powierzone jej obowiązki starannie i profesjonalnie.
Źródło: Link do strony.

O co chodzi? Ewa Czeszejko-Sochacka może być i najlepszą specjalistką od programów kulturalnych w całym świecie i okolicach. Ale takie konkursy mają mało wspólnego z przejrzystością i równymi szansami dla wszystkich chętnych. Po prostu szkoda czasu osoby, która konkurowała z Panią Czeszejko-Sochacką i czasu tych którzy składali papiery.

Dodatkowo warto pytać: Czy będzie łączyć funkcję pełnomocnika i urzędnika w Gabinecie Prezydenta? Dlaczego stanowisko związane z monitorowaniem warszawskich instytucji kultury jest w ramach Gabinetu Prezydenta a nie w Biurze Kultury?

MSN w oddali.

Pewien czas temu postanowiłem się już nie denerwować kolejnymi doniesieniami o problemach z Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Piłka jest po stronie Ratusza.

Kilka miesięcy temu, kiedy pojawiły się wyliczenia, że będzie brakowało pieniędzy na kluczowe inwestycje napisałem, że Ratusz zapewne bez żalu pożegnałby się z tym projektem. Nie jest on też popularny wśród mieszkańców Warszawy, co pokazywały sondaże. Ale to, że nie jest popularny wcale nie oznacza, że jest mniej ważny niż mosty i drogi, bo jak powiedział Tomasz Andryszczyk "Podnoszenie poziomu infrastruktury kosztem np. muzeów byłoby wulgaryzacją zarządzania miastem."

Polecam lekturę interesującego tekstu na blogu roody102 Szwajcar w Warszawie, który jest pośrednio komentarzem do artykułu z Wyborczej Klątwa nad muzeum Kereza?

Warto przypomnieć, że kilka dni temu w TVP Info Ewa Czeszejko-Sochacka, która jest pełnomocnikiem Pani Prezydent od kandydatury Warszawy do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016, wymieniła Muzeum Sztuki Nowoczesnej jako jedną z kluczowych inwestycji. Właśnie w kontekście starań Warszawy o ten tytuł.

Trzeba się na coś zdecydować.

Krótka pamięć rządzi.

Trochę obok spraw warszawskich.

Nie mogę się nadziwić jak to kolejne osoby z Platformy Obywatelskiej dają pokaz oburzenia na pslowskie praktyki w zatrudnianiu znajomych z politycznym poparciem.

Premier Donald Tusk mówi: "załatwianie jakiejkolwiek pracy po znajomości nie jest chwalebne", "Znajomości, szczególnie polityczne, nie mogą decydować o obsadzie stanowisk".

Zbigniew Chlebowski dodaje: "Nie będzie tolerancji dla nepotyzmu. Takie zachowanie zasługuje na potępienie."

Zgadzam się w 100%, ale gdzie Panowie byli gdy rok temu w Gazecie Stołecznej posłanka PO Joanna Fabisiak zapytana przez dziennikarzy o załatwianie znajomym posad w miejskich urzędach, bez zażenowania odpowiadała: "A jak robili inni? Nie dawali swoim ludziom posad w spółkach?", "Mogłam dać więcej posad swoim ludziom, a nawet załatwić coś dla siebie".

Czy choć jeden włos spadł z głowy Pani Poseł? Nie, bo już kilka miesięcy później po raz kolejny kandydowała od Sejmu z wysokiego miejsca na warszawskiej liście.

A pamiętamy jak Jacek Kozłowski (też PO)wicemarszałek województwa mazowieckiego mówił "Poszła wieść, że bierzemy władzę w województwie, więc koledzy z PO przynoszą mi CV swoich znajomych, polecają. To naturalne."? Dzisiaj jest wojewodą mazowieckim.

Gazeta Stołeczna: Jak posłanka Platformy znajomych obdzieliła. i Jak PO rozdaje stanowiska na Mazowszu.

Naprawdę, za walkę z takimi praktykami to trzeba było się zabrać w Warszawie jak się tu przejmowało władzę. Wtedy była szansa się wykazać.

Kolekcję odnośników do artykułów w tym temacie zebrałem w tym miejscu.

8 wrz 2008

Monitoring miejski bez nowych kamer.

To o czym mogliście przeczytać tu już w sobotniej notce Rozbudowa monitoringu miejskiego, obietnice a działania, czyli o anulowaniu przetargu na 42 kamery w 13 dzielnicach będziecie mogli też doczytać we wtorkowym wydaniu Życia Warszawy.

Wielki Brat bez dodatkowych oczu.

6 wrz 2008

Rozbudowa monitoringu miejskiego, obietnice a działania.

Fragment artykułu Na ulice polskich miast trafią tysiące kamer i fotoradarów z dziennika Polska:
(...) Skuteczność monitoringu powoduje, że tylko Warszawa zamierza w 2009 r. kupić za 10 mln zł 60 dodatkowych kamer. W tym roku instalacja kamer kosztowała miasto 5 mln zł.
Źródło: Link do strony.

Przypomnijmy jak to wyglądało w latach poprzednich i co obiecywano rok temu:
W latach 2004 - 2007 zrealizowane zostały inwestycje, w ramach, których włączono do systemu 205 kamer monitoringu za łączną kwotę 31 920 378.23 zł. Decyzje o wszczęciu inwestycji zostały podjęte przez grudniem 2006 roku, natomiast ostateczne odbiory miały miejsce po grudniu 2006.

Planowane inwestycje związane z rozbudową monitoringu zostały oszacowane na łączną kwotę 82 221 000 zł. z realizacją na lata 2007-2011.
Źródło: Urząd m.st. Warszawa

Oznacza to, aby dotrzymać celu i zainwestować 82 milionów zł w ciągu 5 lat (uwzględniając środki które mogą być uzyskane z Unii Europejskiej), należy wydawać co roku ponad 16 milionów zł. Rok 2007 był zmarnowany, bo zmieniano koncepcję. Według Polski w 2008 i 2009 inwestycje zamkną się kwotą 15 milionów zł.

Nie mówiąc już o tym, że poprzednie władze (podobno tak niekompetentne) w takim samym okresie umiały zainwestować w monitoring dwa razy więcej niż ekipa HGW.

Nie wygląda to też najlepiej, jeżeli spojrzymy na stronę Zakładu Obsługi Systemu Monitoringu. Na początku lipca ogłoszono przetarg na rozbudowę monitoringu miejskiego w ramach, którego system miał być rozbudowany o 42 kamery w 13 dzielnicach. Kilka razy przedłużano termin składania ofert, ale ostatecznie pojawiła się taka informacja:
Uprzejmie zawiadamiamy, że postępowanie pn.: "Rozbudowa systemu monitoringu wizyjnego oraz budowa światłowodowej sieci teleinformatycznej Urzędu m.st. Warszawa" na podstawie art. 93 ust. 1 pkt 1) ustawy, zostało unieważnione ponieważ nie złożono żadnej oferty.
Źródło: Link do strony.

Czy w tym roku miasto faktycznie zainwestuje chociaż te 5 milionów zł?

Nowe warunki.

Dzisiejsza prasa publikuje warunki umowy z ITI na dzierżawę nowego stadionu Legii.

Gazeta Stołeczna: Radni zgodzą się na budowę stadionu Legii za 456 mln zł. i Komu potrzebny jest stadion za pół miliarda.

Życie Warszawy: Miasto zarobi na Legii.

Generalnie radni są podobno na tak, ale przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska mówi:
– Decyzji nie ma. Poprosiliśmy ratusz o wieloletnią symulację finansową. Chcemy też dowiedzieć się, ile ITI będzie zarabiało na powierzchni komercyjnej, która powstanie wokół nowo wybudowanego stadionu – mówi przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska.
Źródło: Link do strony.

5 wrz 2008

500 tys. zł na Nike+ Human Race.

Jeżeli kogoś interesuje ile Warszawę kosztował przywilej organizacji 31 sierpnia biegu Nike+ Human Race, oto odpowiedź: 0.5 miliona zł z miejskiej kasy dla firmy organizującej tą imprezę.

Uczestnicy biegu płacili za udział 30 zł i podobno 10% z opłat rejestracyjnych poszło na działalność charytatywną. No to Nike zrobił niezły interes, jeżeli organizacja spadła na miasta uczestniczące. Przy okazji reklamując swoje produkty.



I tylko tak dla porównania. Budowa bieżni sportowej w parku Traugutta w Warszawie będzie kosztowała prawie 350 tys. zł. Które pieniądze są lepiej wydane?

Gdzie uchwały kompetencyjne?

Jan Fusiecki w Gazecie Stołecznej opisał problemy z przygotowaniem uchwał kompetencyjnych, które są wymagane do nowego statutu, aby określić za co mają odpowiadać władze w dzielnicach.

Więcej w Ratusz władzy łatwo nie oddaje.

Jan Fusiecki ocenia, że obiecywana przez Hannę Gronkiewicz Waltz decentralizacja miasta nie została zrealizowana "nawet w połowie".

Dla przypomnienia w trakcie debaty podsumowującej monitoring w ramach akcji "Masz głos, masz wybór" Pani Prezydent na pytanie o statut miasta zapowiedziała, że uchwały kompetencyjne to kwestia kilku miesięcy.

Od tego czasu minęło pół roku. Teraz mówi się o grudniu.

4 wrz 2008

"Uczciwie z tym hasłem iść w świat."

W związku ze staraniami Ratusza o przyznanie Warszawie tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016 mamy nowe hasło wybrane smsami. „Warszawa. Każdemu po drodze (Warsaw. On your way)”.

Żeby zrozumieć jak bardzo ważne jest to hasło dla losów kandydatury trzeba posłuchać wywiadu z Ewą Czeszejko-Sochacką w TVP Info, która jest pełnomocnikiem Pani Prezydent odpowiedzialnym za kandydaturę Warszawy (a niedługo będzie urzędnikiem w Gabinecie Prezydenta po kolejnym "dziwnym" konkursie):


Trzeba "uczciwie z tym hasłem iść w świat". Ekstra.

Jeżeli cała strategia ma być oparta na Muzeum Sztuki Nowoczesnej (2014), Centrum Nauki Kopernik (centrum nauki) i Muzeum Polski (historia) to dla Pani Pełnomocnik ta zabawa może skończy się innym hasłem:

"Don't forget to close the door on your way out."

Nigdy więcej miejskich pieniędzy dla Lady Pank.

W grudniu 2007 przed imprezą sylwestrową organizowaną przez Ratusz zwracałem uwagę, że kontrowersyjne jest płacenie miejskimi pieniędzmi za występ Lady Pank, ponieważ Janusz Panasewicz ma prokuratorskie zarzuty po tym, jak mając ok. 2 promili alkoholu rzucił butelką w publiczność na koncercie.

Ratusz takimi drobnostkami oczywiście się nie przejmuje i Janusz Panasewicz zabawiał warszawską publiczność w Sylwestra. Ale ponieważ wczoraj sąd skazał wokalistę za czyn chuligański i "naruszenie nietykalności cielesnej" to warto powiedzieć: "stop".

"Stop" oznacza, że Ratusz (lub dzielnice) nie powinien już ani razu wydać żadnej miejskiej złotówki na występy Lady Pank. Z żadnej okazji. Tak dla przykładu.

Więcej w Wokalista Lady Pank skazany w Gdańsku.

3 wrz 2008

Szpital Południowy? Jak będzie to będzie.

Z interpelacji radnych Rady Warszawy można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. Tym razem o "gdzie jesteśmy ze Szpitalem Południowym?"

Bartosz Dominiak (radny klubu Lewicy, frakcja SDPL) w interpelacji do Pani Prezydent zapytał m.in. o aktualny harmonogram prac nad realizacją inwestycji Szpitala Południowego wraz z terminami. Oto najważniejszy fragment (pomijam zrzucanie winy na poprzedników) z odpowiedzi wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza:
(...) Nie mogę jednak w sposób odpowiedzialny przedłożyć realnej prognozy określającej termin wskazania kolejnego miejsca lokalizacji szpitala, a tym bardziej ustalić harmonogramu realizacji kolejnych działań związanych z przygotowaniem inwestycji i jej realizacją, gdyż byłby one mało wiarygodne. Zapewniam jednak, że wszelkie konieczne działania będą podejmowane bez zbędnej zwłoki.
Interpelacja (dokument pdf).

Odpowiedź (dokument pdf).

Warto zwrócić uwagę jak na konkretne pytanie o działania od stycznia bieżącego roku Jacek Wojciechowicz (lub podlegli mu urzędnicy) rozpisuje się na 3 strony o działaniach od 2006 roku.

Dla przypomnienia deklaracje o harmonogramie prac składane przez Panią Prezydent w czerwcu 2007 na Dniach Ursynowa:
(...) W wakacje (czyli wakacje 2007) zapadnie konkretna decyzja o lokalizacji Szpitala Południowego, który powstanie na warszawskim Ursynowie - powiedziała prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jak podkreśliła, do końca roku powstanie projekt szpitala.

- Mamy nadzieję, że do końca 2011 roku szpital będzie ukończony - dodała.

(...) Jak powiedziała prezydent Warszawy prace nad projektem architektonicznym i budowlanym potrwają do końca tego roku (2007). Szpital ma służyć przed wszystkim mieszkańcom Ursynowa, Wilanowa i Mokotowa, a także okolicznych miejscowości takich jak: Konstancin Jeziorna, Piaseczno, Lesznowola, Góra Kalwaria. Jest to w sumie około 300 tys osób.
Źródło: Link do strony.

Kiepsko z tą wiarygodnością Ratusza.

2 wrz 2008

Kolejny pomysł Katarzyny Ratajczyk w ogniu krytyki.

Katarzyna Ratajczyk p.o. dyrektora biura promocji nie ma najlepszej prasy. Tym razem dziennik Polska zapytał kilku ekspertów od promocji o nowy folder "Warszawa. Jan Paweł II".

O pomyśle możemy dowiedzieć się że: "Takie działanie jest nieefektywne i nieefektowne"

Więcej w artykule Oryginalnego wabika na turystów brak.

Po kolejnych pomysłach Pani p.o. Dyrektora (14 lat doświadczenia w reklamie jakoś nie przekłada się na sukcesy w Ratuszu) coraz bliżej jestem zdania, żeby to całe biuro promocji rozgonić, podziękować Pani Ratajczyk i nawet za duże pieniądze po konkursie zatrudnić firmę, która to zrobi na poważnie. Chyba podobne wnioski pojawiły się w audycie wewnętrznym.

Tak jak Poznań zorganizował przetarg na przygotowanie "Strategii Promocji Marki Poznań".

Bezkarny chaos na budowie.

Stacja będzie gotowa na 31 sierpnia, nie jest gotowa.

Będą naliczane kary, żadnych kar nie będzie.

A odpowiedzialnych za nadzór tej inwestycji w ZTM i Metrze Warszawskim czy Ratuszu brak.

Gazeta Stołeczna: Kiedy w końcu dojedziemy metrem do Młocin?

Polska: Nie będzie kary za opóźnienie metra do Młocin.

Życie Warszawy: Młociny: odbiory na siłę

Jeżeli miasto w tak prestiżowej sprawie odpuści kary dla wykonawcy za niedotrzymanie terminu, to niech się przy następnych inwestycjach nie dziwi, jak wykonawcy będą mieli terminy w głębokim poważaniu.

I na koniec fragment ze sprostowania Krzysztofa Malawko, rzecznika Metra Warszawskiego z 20 sierpnia do artykułu w Fakcie:
(...) Po trzecie wreszcie, przypisano mi słowa, które wyrwano z kontekstu, nadając im zupełnie inny sens. Nie podajemy terminu otwarcia węzła komunikacyjnego Młociny – i tym samym całej linii – ponieważ terminy odbiorów przez służby państwowe nie zależą od nas. Natomiast dotychczasowa umowa z Wykonawcą nie została zmieniona, więc mówienie o opóźnieniach jest fantazją Autorki, a nie cytatem z mojej wypowiedzi.
Źródło: Link do strony.

No proszę, jakie prorocze okazały się te fantazje o opóźnieniach dziennikarki Faktu.

Od Samoobrony do Stanisława Tymińskiego, przez PiS do Platformy.

Na poprzedniej sesji Rady Warszawy Małgorzata Załęcka oświadczyła, że wystąpiła z klubu Prawo i Sprawiedliwość i przeszła do Platformy Obywatelskiej.

Marcin Kierwiński, szef klubu PO ogłosił sukces:
- Jesteśmy dumni, że teraz będzie pracowała z nami - cieszył się radny PO Marcin Kierwiński.
Źródło: Link do strony.

Okazuje się jednak, że kariera polityczna Pani Radnej polega głównie na przechodzeniu z partii do partii. Dzisiaj Super Express w artykule Uciekła z PiS do Platformy napisał, że Pani Radna startowała w 2001 z list Samoobrony do Sejmu i nie poinformowała o tym PO:
(...) Radna w 2001 r. startowała (bezskutecznie) w wyborach do Sejmu z listy Samoobrony. Przechodząc do Platformy, powiedziała w swoim nowym klubie, że nigdy nie kandydowała z list partii Leppera. Jednak w protokołach Państwowej Komisji Wyborczej z 2001 r. widnieje na listach Samoobrony.

- Pani Załęcka dała się poznać jako dobra radna dbająca o interesy mieszkańców, a jeżeli chodzi o jej członkostwo w Samoobronie, to sama zdementowała te rewelacje - mówi Marcin Kierwiński (32 l.), szef klubu PO w Radzie Warszawy.

Hm, "dbająca o interesy warszawiaków", ale i swoje. Ciekawe, czy nie o swoje bardziej?
Źródło: Link do strony.

Marcin Kierwiński powinien szybko rozpocząć naukę korzystania z serwisu Państwowej Komisji Wyborczej. Według zapisów dotyczących kandydatów z okręgu Warszawa I Pani Radna znajduje się na liście Samoobrony:



Aby pokazać, że Pani Radna żadnej partii się nie boi, warto wspomnieć, że w wyborach 2005 startowała z list Ogólnopolskiej Koalicji Obywatelskiej. I wtedy mówiła tak:
Małgorzata Załęcka, kandydatka do Sejmu Ogólnopolskiej Koalicji Obywatelskiej OKO zapewniła, że wbrew pogłoskom to ugrupowanie weźmie udział w wyborach. Stanisław Tymiński napędza nas i zachęca, żebyśmy szli naprzód - powiedziała Załęcka w radiowej "Trójce".

Tymiński jest kandydatem OKA na prezydenta. Załęcka nie potrafiła sprecyzować, na jaki elektorat liczy OKO. "Jest to ruch obywatelski, to nie jest partia, to nie jest ani lewica, ani prawica" - wyjaśniała rozmówczyni Trójki. Według Załęckiej, kampania wyborcza OKA jest niewidoczna, gdyż nie może być widoczne coś, co jest proste, dobre i szlachetne.

Załęcka twierdzi, że szumna kampania wyborcza innych ugrupowań dezorientuje ludzi. Ponadto, jej zdaniem, media celowo ignorują OKO.
Źródło: Link do strony.

PiS do którego przystąpiła Pani Załęcka w 2006 przed wyborami też nie jest bez winy przy selekcji kandydatów.

Rozumiem, że poglądy polityczne mogą się zmieniać, ale kandydowanie z trzech różnych list na przestrzeni kilku lat? Być może Pani Załęcka ma takie poglądy jak partia, która będzie chętna umieścić ją na swoich listach.