30 paź 2008

Seweryn Blumsztajn: Nie zarobiliśmy ani złotówki.

W nawiązaniu do Agora otrzymała 182 tysiące złotych za imprezę na stacji metra Młociny i 182 tysiące złotych.

Seweryn Blumsztajn, redaktor naczelny Gazety Stołecznej odpowiedział na artykuł Naszego Dziennika Całe miasto finansuje Agorę:
W artykule pt.: "Całe miasto finansuje Agorę" ("Nasz Dziennik" z 30 października 2008 r.) napisano, że warszawski ratusz zapłacił Agorze 182,5 tys. zł pod pretekstem "Święta Warszawskiego Metra" na stacji Warszawa Młociny. Informujemy, że nie jest to żaden pretekst - redakcja warszawskiego dodatku "Gazety Wyborczej" (wydawanej przez Agorę) zorganizowała otwartą imprezę kulturalno-rekreacyjną dla mieszkańców miasta. Wyżej wymieniona kwota to koszt przygotowania wydarzenia - produkcji, honorariów artystów itp.

Impreza na Młocinach była pomysłem "Gazety". To właśnie nasza redakcja zaproponowała miastu zorganizowanie i przygotowanie wydarzenia według wymyślonego przez nas scenariusza. Informacja o tym, że impreza jest finansowana przez miasto nie była tajemnicą. Widniała już na 10 dni przed wydarzeniem na wszystkich plakatach, billboardach i ogłoszeniach w mediach. Informacja o zamówieniu widowiska znalazła się w Księdze Zamówień Publicznych na stronie internetowej miasta stołecznego Warszawy.

"Gazeta" wzięła na siebie koszty promocji imprezy i nie zarobiła na imprezie ani złotówki, choć pracował przy jej organizacji sztab ludzi z "Gazety".
Źródło: Link do strony.

Po pierwsze nie podzielam zastrzeżeń Naszego Dziennika co do zaprzestania przez Gazetę krytyki władz miasta w związku z zabezpieczeniami w metrze dla osób niewidomych.

Ale czy naprawdę tak trudno dostrzec, że w tej sprawie jest coś niestosownego.

Agora, czyli Gazeta Wyborcza dostała na wyłączność atrakcyjną imprezę, której patronowały spółki medialne tylko tej firmy. Otrzymała na jej organizację pieniądze z miasta a jednym z głównych punktów, było przemówienie Hanny Gronkiewicz Waltz otoczonej wianuszkiem oficjeli.

To, że Gazeta nie zarobiła złotówki nie ma znaczenia (ale można wierzyć tylko na słowo, bo nie jest to weryfikowalne). Sama przy tej okazji prowadziła własną promocję:


Zdjęcie: gazeta.pl

Udział finansowy miasta w promocji gazety, która ma rozliczać tą władzę jest taki naturalny?

Gdybym za to odpowiadał i naprawdę uważał taką imprezę za niezbędną (podobno mieliśmy oszczędzać) to oddałbym organizację Stołecznej Estradzie zachowując pełną kontrolę nad kosztami, dopuścił więcej mediów jako patronów medialnych, ale z preferencją dla Gazety jako pomysłodawców.

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

GW ma "rozliczać" figurantów, których posadziła na stołkach? Cieszmy się, że na razie nie wzięli sobie z miejskiej kasy tyle co Walter. Ale jeszcze się odkują, "POważna załoga zabiera się za nasze portfele".

viilo pisze...

Impreza finansowana przez miasto powinna byc neutralna politycznie i swiatopogladowo. Z tej imprezy z gory zostaly wykluczone osoby, ktore nie znosza michnikowego szmatlawca.

Anonimowy pisze...

Miałkie przerzucanie się słówkami. Oczywiście zarobiła. Zarobił, jak pisze Blumsztajn, agorowy sztab ludzi. Ludzie z Agory dostali dodatkową, płatną fuchę, bez przetargu i to jest zysk Agory.

pretm pisze...

Niestety neutralność polityczna w tym mieście już dawno przestała być wyznacznikiem postępowania.

Anonimowy pisze...

Naczelne hasło lejberalizmu: "PRYWATYZACJA ZYSKÓW, NACJONALIZACJA STRAT I KOSZTÓW" (to także przyswieca naszemu wielebnemu płemiełowi)

Publikowanie komentarza

Uwaga: Komentarze nie są moderowane (poza wyjątkowymi przypadkami), ale proszę pamiętać, że każdy bierze odpowiedzialność za treść swoich wpisów.