29 kwi 2008

Prasa kłamie! W sprawie fortepianów wyrzucanych przez okna.

W nawiązaniu do pomysłu Biura Promocji na promowanie Warszawy przez regularne wyrzucanie przez okna atrapy fortepianu. Więcej w "runął... runął - Twój f o r t e p i a n !".

Maria Szreder, Radna Warszawy z PO złożyła interpelację do Pani Prezydent pytając, jaki status ma pomysł zgłoszony w Gazecie Stołecznej (Warszawa - miasto spadających fortepianów) przez szefową Biura Promocji Katarzynę Ratajczyk.

I okazało się, że to wszystko źli ludzie źle zinterpretowali źle cytowaną Katarzynę Ratajczyk. Oto odpowiedź na interpelację, podpisana przez Hannę Gronkiewicz Waltz:
Szanowna Pani,

odpowiadając na Pani pytanie, uprzejmie informuję, że pomysł wyrzucania atrapy fortepianu przez okno saloniku Fryderyka Chopina nie jest ani elementem "burzy mózgów", ani "skonkretyzowanym projektem realizowanym w ramach strategii rozwoju turystyki".

Nigdy też w tej sprawie Biuro Promocji Miasta nie formułowało żadnego komunikatu prasowego. W żadnej z rozmów, jakie przeprowadza z dziennikarzami różnych redakcji dyrektor Biura Promocji Miasta, Pani Katarzyna Ratajczyk nie było powiedziane, że taki jest zamiar promocyjny.

Wypowiedź, która stała się źródłem różnych prasowych spekulacji dotyczyła nie projektów promocyjnych podejmowanych przez Biuro Promocji Miasta, ale kreacji promocyjnych w ogóle i taki przykład został przywołany jedynie na potrzeby tej włąśnie rozmowy. Każda inna interpretacja tej wypowiedzi jest nadużyciem.
Źródło: Link do strony.

W takim razie dokładnie zacytujmy, co Pani p.o. Dyrektora powiedziała Stołecznej:
Chopin powinien promować Warszawę tak jak Mozart Wiedeń, a Sherlock Holmes Londyn - uznał stołeczny ratusz. Jedną z atrakcji ma być regularne wyrzucanie z okna na bruk fortepianu kompozytora.

(...) - Postać Chopina nigdy nie została wykorzystana do promocji stolicy - mówi Katarzyna Ratajczyk, szefowa biura promocji miasta, w którym opracowywana jest strategia turystycznego rozwoju Warszawy.

Zdaniem Ratajczyk byłby to przykład na coś "dynamicznego" i "niekonwencjonalnego". Bo jeśli jedną z atrakcji turystycznych Londynu jest Sherlock Holmes przechadzający się po Baker Street, to dlaczego i Warszawa nie miałaby wyciągnąć wniosków z literatury? W zamyśle ratusza byłby to element wyróżniający miasto, tak jak hejnał mariacki w Krakowie czy trykające się koziołki w Poznaniu.

Czy więc od momentu, gdy strategia ratusza wejdzie w życie, czas odmierzać będzie huk spadającego fortepianu? Katarzyna Ratajczyk mówi, że miałby być to "stały element" w krajobrazie stolicy.
Źródło: Anna S. Dębowska, Warszawa - miasto spadających fortepianów, Gazeta Wyborcza Stołeczna, link do strony.

Czy to brzmi jak dyskusja o "kreacjach promocyjnych w ogóle", czy o planach Ratusza, w których pomysł miałby być "stałym elementem w krajobrazie stolicy"?

Czy teraz każde występy Katarzyny Ratajczyk będą tłumaczone złą interpretacją dokonywaną przez dziennikarzy?

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Pretm, a czy moglbys odkurzyc troche zapomniany temat dodatkowej fuchy Naszej Hani Kochanej na uniwerku? Czy w zeszlym roku nadal pobierala 8 tysiow miesiecznie z naszych podatkow za figurowanie na liscie pracownikow UW? Moze popytac jak czesto pojawia sie w tej dodatkowej "pracy"?

pretm pisze...

Nadal w poniedziałki prowadzi zajęcia na UW, sprawdzałem ostatnio w kalendarzu.

Jeżeli chodzi o wynagrodzenie za rok 2007 to czekam na opublikowanie oświadczenia majątkowego (składane do 30 kwietnia).

Lacek pisze...

Fortepian sięgną bruku, czyli pomysły Katarzyny Ratajczyk

ort:

Fortepian sięgnąŁ bruku, czyli pomysły Katarzyny Ratajczyk

pretm pisze...

Dzięki.

Publikowanie komentarza

Uwaga: Komentarze nie są moderowane (poza wyjątkowymi przypadkami), ale proszę pamiętać, że każdy bierze odpowiedzialność za treść swoich wpisów.