24 kwi 2008

Panie Komendancie, łapki z daleka od monitoringu.

Gazeta Stołeczna i fragment artykułu Monitoring w ręku strażników?, czyli pomysł na wyjęcie obsługi monitoringu miejskiego z rąk pracowników cywilnych i przekazanie go strażnikom miejskim:
W ratuszu pojawiły się plotki, że Zbigniew Leszczyński, komendant straży miejskiej, a wcześniej wieloletni pracownik Biura Ochrony Rządu (pretm - i kiedyś ochroniarz HGW), przekonuje władze stolicy, by przekazały mu stołeczny monitoring. W tej chwili zarządza nimi Zakład Obsługi Monitoringu Wizyjnego podległy biuru bezpieczeństwa Urzędu Miasta.

Podstawą przejęcia kamer ma być przepis z 2004 r., który daje strażnikom prawo do nagrywania obrazu jako dowodu w sprawie. Takich praw nie mają osoby cywilne. Ratusz zlecił ekspertyzy - jedną w swoim biurze prawnym, drugą na Uniwersytecie Warszawskim. Pierwsza stwierdziła, że kamery powinni przejąć mundurowi, druga - że może zostać po staremu. - Zleciliśmy kolejną analizę - mówi Ewa Gawor, szefowa biura bezpieczeństwa.

Straż miejska odmawia komentarza. Opiniami chętnie za to dzielą się pracownicy Zakładu Obsługi Monitoringu. - Ręczę, że strażnicy będą ślepi na wszystko oprócz polepszania swoich statystyk, i monitoring przestanie pełnić swoją funkcję - twierdzi jeden z nich.

Zakład wyszkolił w ostatnich latach prawie 200 operatorów. - To świetni specjaliści - chwaliła ich niedawno Ewa Gawor.
Źródło: Łukasz Krajewski, Monitoring w ręku strażników?, Gazeta Wyborcza Stołeczna, link do strony.

Czyli mamy 200 przeszkolonych operatorów, których chcemy zastąpić strażnikami miejskimi? Od kiedy zaczęliśmy mieć nadmiar strażników miejskich, którzy w pierwszej kolejności powinni dbać o porządek publiczny? No chyba, że za chwilę konsekwentnie wyślemy na ulicę tych 200 operatorów do wykonywania pracy strażników.

Ponad miesiąc temu Rada Miejska w Sosnowcu zwracała uwagę komisji sejmowej "Przyjazne Państwo" na przepisy prawa, związane z monitoringiem obsługiwanym przez pracowników cywilnych. Tak, aby w Sosnowcu i innych miejscach w Polsce nie trzeba było do tego wykorzystywać policjantów lub strażników miejskich. Postulaty radnych opisywał Dziennik Zachodni w artykule Cywile za strażników.

Dla Dziennika Zachodniego wypowiedział się również szef warszawskiego Zakładu Obsługi Systemu Monitoringu, który opisywał jak Warszawa radzi sobie z tym problemem:
(...) W Sosnowcu słyszeli o podobnych przypadkach zatrudniania cywilów do obserwacji monitoringu, ale wolą jednoznaczny zapis prawa, niż jego "kontrowersyjną interpretację".

W Warszawie miejski monitoring jest obsługiwany przez pracowników Zakładu Obsługi Systemu Monitoringu.

- Jesteśmy jednostką budżetową miasta stołecznego Warszawy. Wszyscy nasi pracownicy są cywilami, choć w 15 procentach są to emerytowani policjanci lub strażnicy miejscy - wyjaśnia Jacek Gniadek, dyrektor ZSOM. - W przypadku zaobserwowania np. kradzieży czy bójki nasz pracownik przekazuje informację do oficera dyżurnego policji. Ten koordynuje akcję i kieruje na miejsce patrole. Nasi pracownicy nie mogą jednak zgrywać obrazu z monitoringu ani wykonywać zdjęć z niego. Kiedy policja prowadzi swoje działania przy pomocy monitoringu, wtedy nasi operatorzy nie mają podglądu z tych kamer.
Źródło: Link do strony.

Czyli aż tak dramatycznie nie jest. Dlaczego więc Ratusz znając ograniczenia prawne nie może tak jak radni z Sosnowca zaproponować zmian w prawie, aby móc maksymalnie wykorzystać tych 200 przeszkolonych specjalistów, bez konieczności przeprowadzania rewolucji?

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

jeżeli po przejęciu monitoringu będzie on działał zgodnie z przeznaczeniem (no właśnie jaki jest cel?) i usiądą tam ludzie, którzy pracowali na ulicy to będzie ok. Jak na razie pracownicy monitoringu są niedouczeni, bo wzywanie załogi do osby pijanej siedzącej na ławce to chyba mija się z celem. Jeszcze bycie pijanym nie jest zabronione, chociaż wszystko przed nami. Może to chory system premiowania? za każde zgłoszenie punkty do premii?
Marccell

Publikowanie komentarza

Uwaga: Komentarze nie są moderowane (poza wyjątkowymi przypadkami), ale proszę pamiętać, że każdy bierze odpowiedzialność za treść swoich wpisów.