10 kwi 2008

Magia liczb, czyli stronniczy wybór z myśli Pawła Czekalskiego o wykonaniu budżetu za rok 2006.

Kwiecień 2007. Warszawski kaczyzm jest w odwrocie, ale konieczność udzielenia absolutorium władzom miasta za wykonanie budżetu w roku 2006, jest okazją dla radnych Platformy do pochylenia się nad straszną i niewyobrażalną niekompetencją poprzedników.

Tak Paweł Czekalski z PO oceniał wykonanie budżetu w roku 2006 przez pisowskie władze miasta (bo Pani Hania rządziła tylko 3 tygodnie):
Radny P. Czekalski – w imieniu Klubu Radnych Platformy Obywatelskiej poinformował, że oceniając wykonanie budżetu w roku 2006 należy zauważyć, że legła w gruzach idea centralizacji, a świadczy o tym prawie półmiliardowa nadwyżka budżetowa.
Zdaniem radnego takie miasto jak stolica powinno kończyć rok nie nadwyżką budżetową, lecz deficytem.
Źródło: Protokół Nr VIII/2007 obrad VIII Sesji Rady Miasta Stołecznego Warszawy, która odbyła się 26 kwietnia 2007 r.

Rok później i dzisiejsza relacja Gazety Stołecznej z posiedzenia komisji rewizyjnej, która opowiedziała się za udzieleniem absolutorium Hannie Gronkiewicz Waltz za rok 2007:
(...) Nic takiego się nie stanie, bo w kategorii zarządzania finansami ratusz wypadł wyśmienicie. Tak w ocenie radnych zarówno komisji rewizyjnej, jak i zewnętrznej firmy audytorskiej EKO-BILANS, której zlecił badanie miejskich ksiąg finansowych.

- To był lepszy rok od poprzedniego - mówił podczas wczorajszego posiedzenia komisji Wojciech Pisarski, biegły rewident z EKO-BILANSU. - Miasto zakończyło 2007 r. przeszło 673-milionową nadwyżką. Tak dużych niezaplanowanych dochodów jeszcze w historii stolicy nie było.
Źródło: fus, Pani prezydent ma księgi na szóstkę, Gazeta Stołeczna, link do strony.

Ale przecież "takie miasto jak stolica powinno kończyć rok nie nadwyżką budżetową, lecz deficytem", jak powiedział Paweł Czekalski. To teraz nadwyżka jest już dobra a deficyt zły? I skoro zakończoną większą nadwyżką to czy teraz legła w gruzach idea decentralizacji?

Jeszcze raz Paweł Czekalski z sesji rady miasta w kwietniu 2007:
(...) Wyraził pogląd, iż w roku 2006 źle został skalkulowany przyrost dochodów. Odnosi się to przede wszystkim do środków pochodzących ze sprzedanych zajezdni, podatku PCC, czy z UE. Dodał, że należało przewidzieć te dochody i zaplanować ich wydanie.
Jednak tak się nie stało, ponieważ, zdaniem radnego, przez 90% czasu w 2006 roku nie zajmowano się sprawami miasta w przeciwieństwie do Wrocławia, czy Poznania, które w tym samym czasie realizowały inwestycje.
Źródło: Protokół Nr VIII/2007 obrad VIII Sesji Rady Miasta Stołecznego Warszawy, która odbyła się 26 kwietnia 2007 r.

A skąd w kwietniu 2008 bierze się nadwyżka?
(...) Ogromną nadwyżkę spowodowały większe od zamierzonych wpływy z podatków PiT, CiT oraz spadków i darowizn. To zasługa dobrej koniunktury gospodarczej kraju, lecz nie władz miasta. Za to tam, gdzie warszawscy włodarze mogli popisać się inwencją, wyniki są znacznie skromniejsze. Dochody ze sprzedaży lokali i nieruchomości były w ub.r. o 30 proc. mniejsze niż w 2006 r, czyli za rządów pisowskich komisarzy.
Źródło: fus, Pani prezydent ma księgi na szóstkę, Gazeta Stołeczna, link do strony.

A przecież "należało przewidzieć te dochody i zaplanować ich wydanie", tak jak radził poprzedniej władzy Paweł Czekalski. To Dream Team z Ratusza nie ma takich możliwości, jakich domagał się Pan Radny od poprzedników?

I na koniec w wykonaniu Pawła Czekalskiego druzgocąca krytyka procentowego wykonania wydatków na inwestycje w 2006. Było źle, bo Warszawa była o 14 procent gorsza niż Wrocław:
(...) Natomiast analizując niskie wykonanie budżetu w roku 2006, stwierdził, że niewydane środki, w przeliczeniu na jednego mieszkańca Warszawy, wynoszą blisko 300 zł, a wykonanie inwestycji w Warszawie jest niższe niż w innych dużych miastach w Polsce - w porównaniu z Wrocławiem jest niższe o 14%.
Źródło: Protokół Nr VIII/2007 obrad VIII Sesji Rady Miasta Stołecznego Warszawy, która odbyła się 26 kwietnia 2007 r.

A jaki wynik w porównaniu do Wrocławia osiągnęła Warszawa w 2007 za panowania Hanny Gronkiewicz Waltz? Raz jeszcze relacja z Gazety Stołecznej:
W realizacji wydatków inwestycyjnych wypadamy na tle innych miast Polski blado - udało się wydać 81 proc. zarezerwowanych na ten cel kwot, a np. Kraków, Wrocław zrealizowały 98 proc. planu.
Źródło: fus, Pani prezydent ma księgi na szóstkę, Gazeta Stołeczna, link do strony.

W roku 2007 Wrocław zrealizował plan w 98% a Warszawa wydała 81%. To będzie tak z 17 punktów procentowych do tyłu. Czy teraz to świadczy źle o władzach miasta, czy dobrze?

Z niecierpliwością czekam na wystąpienie Pawła Czekalskiego na sesji Rady Warszawy, kiedy będzie głosowane absolutorium dla władz miasta. Mam nadzieję, że będzie oceniał wykonanie budżetu przez Panią Prezydent według tych samych kategorii, co rok temu.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Uwaga: Komentarze nie są moderowane (poza wyjątkowymi przypadkami), ale proszę pamiętać, że każdy bierze odpowiedzialność za treść swoich wpisów.