30 wrz 2007

Podsumowanie na Bufetowa Watch. Wrzesień 2007.

Kilka wybranych tematów, które pojawiły się na BW we wrześniu.

Wybory 2007, czyli kampania wyborcza w Warszawie.

Temat zdecydowanie dominujący w tym miesiącu (45 postów).

Hanna Gronkiewicz Waltz została wybrana na jedną z twarzy kampanii Platformy. Jednak po inauguracji kampanii w Gnieźnie, gdzie jej przemówienie zostało przerwane w połowie przez TVN24 i TVP3, kolejne wystąpienia na konwencji w Łodzi i Warszawie nie były już transmitowane. To umożliwiło niektórym dziennikarzom napisanie jak to w Warszawie "Hanna Gronkiewicz-Waltz rozbawiła salę do łez".

Jak Pani Prezydent rozbawiła publiczność w programie "Maraton Uśmiechu" można było zobaczyć w Dowcip na koniec tygodnia. A do tego jeszcze Platforma Obywatelska na swojej stronie internetowej nie zdecydowała się na udostępnienie spotu wyborczego z Panią Prezydent.

Spadochroniarz z Gdańska ląduje w Warszawie.

Warszawska Platforma: Zdobędziemy ponad 60% mandatów.

Platforma obiecuje raz jeszcze: "kolesiostwa nie będzie".

Przerwane wystąpienie HGW.

Oszczędne gospodarowanie prawdą w dokumencie z dzisiejszej konferencji.

Z braku nowych Platforma odgrzewa stare hasła.

Wróciła akcja "Głosuj bez meldunku".


72 000 zł dla profesora Kuleszy plus wydatki na "białe miasteczko".

Dwa wnioski o dostęp do informacji publicznej i dwie odpowiedzi. Zero zainteresowania ze strony mediów ("zawsze monitorujemy lokalne władze"), że kancelaria prawna jednego z ekspertów Platformy Obywatelskiej (występującego na konwencji programowej tej partii) zarobiła na usługach prawnych pomimo tego, że prawnikom z Biura Prawnego miasto płaci co miesiąc pensje za zajmowanie się takimi sprawami.

Informacja przebiła się dopiero, gdy Prawo i Sprawiedliwość zapytało publicznie o te wydatki.

72 000 złotych.

W odpowiedzi Panu Dyrektorowi. Czyli jeszcze o 72 000 zł.

Wydatki miasta związane z "białym miasteczkiem" przed KPRM.

Warszawski PiS pyta HGW. Czy znamy te informacje?

HGW odpowiada, czyli "uratowałam państwo polskie".

Odłamkiem w blog BW.


Sukcesy Pani Prezydent.

Trzy dobre informacje dla Pani Prezydent to: umorzony proces, w którym byli działacze PO oskarżyli HGW o zniesławienie, zakończenie remontu torowiska w Alejach Jerozolimskich miesiąc przed terminem i przyjęcie statutu miasta.

29 wrz 2007

Oburzenie w Ratuszu i Gazecie Wyborczej.

O sprawie kodeksu etyki i rejestru korzyści, do którego należy zgłaszać przedmioty warte więcej niż 100 zł "z wyłączeniem kwiatów i produktów spożywczych o krótkim terminie przydatności" było już na początku kwietnia w notce HGW wprowadza nową wersję kodeksu etyki, czyli kwiaty i słodycze mile widziane.

Żadna sensacja. A dzisiaj w mediach mamy Panią Prezydent, która ogłosiła "Prokuratura nęka ratusz" po publikacji w Gazecie Wyborczej. Prokuratora poprosiła na przesłuchanie Adama Leszkiewicza (sekretarz miasta), aby mógł przedstawić rejestr korzyści.

Tylko, że jeden fragment z Gazety Wyborczej został zignorowany przez media powtarzające informacje o "śledztwie prezentowym":
Śledztwo prezentowe odkryliśmy w żoliborskiej prokuraturze. Skąd się wzięło? Zawiadomienie - już w czerwcu - złożył Edward D. Powołał się na artykuły prasowe. - To chyba już setne zawiadomienie tego pana - mówi szef żoliborskiej prokuratury Paweł Nowak.
- To człowiek rozżalony, który uważa, że skrzywdził go urząd dzielnicy. Jego zawiadomienia charakteryzują się tym, że nie ma konkretnej wiedzy, odmalowują natomiast sytuację społeczno-polityczną - mówi Nowak. - Ale cóż zrobić, musimy nadawać temu bieg.
Źródło: Iwona Szpala, Bogdan Wróblewski, Śledztwo w wyborczym sosie, Gazeta Wyborcza, link do strony.

Dlaczego nikt nie ma pretensji do Edwarda D. (ja mam, bo on marnuje czas prokuratorów) a próbuje się stworzyć wrażenie, że to prokuratura na polityczne zlecenie nęka Ratusz? Bo dokładnie o to chodzi Ratuszowi.

Nie zdziwiłbym się, że zainteresowanie Gazety wynika z przecieku Ratusza, który mając przed sobą wezwanie na przesłuchanie Adama Leszkiewicza postanowił wykorzystać to do zaistnienia Pani Prezydent w mediach. Bo innych sukcesów brakuje.

A Gazeta Wyborcza potrzebuje argumentów do tezy: Prokuratura uczestniczy w kampanii wyborczej.

Uwaga, wypowiedzi Pani Prezydent mogą nie być "przejawem jej własnej inicjatywy."

Trzech byłych działaczy warszawskiej PO złożyło w zeszłym roku akt oskarżenia przeciw Pani Prezydent i Donaldowi Tuskowi.

Chodziło między innymi o wypowiedź HGW, że działacze "wykorzystywali stanowiska publiczne do prywatnych celów".

W czwartek Sąd Rejonowy umorzył proces.
Sąd uzasadnił, że ani Tusk, ani Gronkiewicz-Waltz nie wykroczyli poza dozwolone granice wyrażania opinii, do wygłaszania których mieli prawo jako "komentatorzy decyzji władz Platformy Obywatelskiej". Podkreślił też, że "zawód polityka jest specyficzny - musi on mieć grubszą skórę niż przeciętny obywatel".
Źródło: Link do strony.

Najbardziej przypadło mi do gustu tłumaczenie mec. Zbigniewa Ćwiąkalskiego obrońcy HGW:
Według mec. Jacka Dubois, Tusk jako szef partii "ma obowiązek informacyjny", więc pytany przez dziennikarzy informował o powodach usunięcia z partii jej członków. - Miarkował swe wypowiedzi, nie padły żadne nazwiska ani wytyki. (...) Panowie będąc politykami powinni liczyć się z tym, że podlegają ocenie - zarówno wyborców, jak i swoich współpracowników - mówił o oskarżycielach.

Także broniący Gronkiewicz-Waltz mec. Ćwiąkalski podkreślał, że jej wypowiedzi "nie były przejawem własnej inicjatywy", lecz odpowiedziami na pytania. "Wiadomo, że w tamtym czasie w Platformie działo się źle" - dodał. Uważa on, że "oskarżyciele zidentyfikowali się sami" występując do sądu; gdyby nie to, nie dałoby się stwierdzić, że chodzi właśnie o nich.
Źródło: Link do strony.

Pani Prezydent czasami nie wie co mówi i teraz już wiem, że to nie jest jej wina. To wina dziennikarzy.

28 wrz 2007

Miękka władza to i takie efekty.

Miesiąc temu w notce Pani Prezydent, czas powiedzieć stop napisałem:
Urzędnicy z Ratusza zgodzili się (jak co miesiąc), aby w piątek ulicami zakorkowanego miasta przejechała Warszawska Masa Krytyczna.

Czas, żeby urzędnicy i Pani Prezydent przestali zachowywać się jak automatyczne sekretarki stowarzyszenia Zielone Mazowsze i negocjowali trasy przejazdów i ich termin w trakcie uciążliwych remontów.

Czy komuś spadnie korona z głowy, jeżeli np. przesunie przejazd z piątkowego popołudnia na sobotę?
W sierpniu urzędnicy nic nie zrobili. W tym miesiącu, ktoś jednak się zastanowił i poproszono organizatorów o zmianę godziny startu z 18 na 19 uzasadniając to chęcią zmniejszenia utrudnień dla kierowców. Co na to organizatorzy? Nie, żadnych zmian, bo za późno. I mają zamiar przejechać nawet bez pozwolenia (za Dziennikiem).

Co na ten szantaż władza?
Inżynier Ruchu m.st. Warszawy na wniosek Stowarzyszenia Zielone Mazowsze wydał zezwolenie przejazdu Masy Krytycznej ulicami stolicy w godzinach 18.30 - 21.00.

Przejazd odbędzie się ulicami: Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat, Aleje Jerozolimskie, Jana Pawła II, Stawki, Andersa, Mickiewicza, Krasińskiego, Broniewskiego, Reymonta, Powstańców Śląskich, Wrocławska, Dywizjonu 303, Obozowa, Deotymy, Elekcyjna, Wolska, aleja Solidarności, Marszałkowska, plac Konstytucji, Waryńskiego, rondo Jazdy Polskiej, Waryńskiego, pl. Konstytucji, Piękna, Al. Ujazdowskie, Nowy Świat, Krakowskie Przedmieście (pomnik Kopernika).
Jaka jest zmiana jakościowa i przesunięcie o godzinę czy 30 minut? Ja takiej różnicy nie widzę.

Taka jest cena za miękką władzę Pani Prezydent, która nie chce zaszkodzić nikomu.

Weekendowo o PoLiDzie.

Trochę propagandy na piątek:

Wróciła akcja "Głosuj bez meldunku".

Akcja "Głosuj bez meldunku" wróciła w kolejnych wyborach. I znowu tak jak rok temu, akcja udaje inicjatywę obywatelską, choć organizowana jest przez ludzi Platformy.

Koordynatorem w zeszłym roku był radny PO na Targówku Krzysztof Miszewski. Ten sam, który następnie tworzył "społeczną", "obywatelską" i "niezależną" akcję Wolna Warszawa i Społeczny Komitet Obrony Samorządności. Tak, aby powstało wrażenie, że mieszkańcy Warszawy jednoczą się spontanicznie, aby bronić mandatu Pani Prezydent.

Artykuł z października 2006:
Od kilku dni w głównych punktach Warszawy rozdawane są ulotki, które zachęcają osoby wiążące swoją przyszłość ze stolicą do głosowania w wyborach do organów samorządowych miasta. Akcja „Głosuj bez meldunku” jest w nich przedstawiona jako inicjatywa obywatelska, jednak strona internetowa, do której odsyłają działa pod… szyldem Platformy Obywatelskiej.

O wyjaśnienie tego faktu poprosiliśmy Hannę Gronkiewicz-Waltz,

- Akcja zwiększy zaangażowanie ludzi w kwestie rozwoju miasta, zwiększy wiedzę na temat praw wyborczych i frekwencję wyborczą. Mimo, że została ona zainicjowana przez partię polityczną to ma charakter obywatelski. Mam nadzieję, że tak właśnie zostanie odebrana – wytłumaczyła cele akcji kandydatka PO na prezydenta Warszawy.
Źródło: Anna Wittenberg, Warszawa nie tylko dla warszawiaków: głosuj bez meldunku, wiadomości24.pl

Mały apel do PO: Naprawdę, nie ma się, czego wstydzić (no, to akurat może być dyskusyjne). Podpiszcie się pod tą akcją.

27 wrz 2007

Donald Tusk zachęca do pójścia na wybory.

Donald Tusk do tych, którzy nie chcą głosować 21 października:

"Nie zostawiajcie nieudolnym, zakompleksionym i sfrustrowanym ludziom losów Polski i naszych dzieci w ich rękach."

Czy to chodzi o tych, którzy chcą iść na wybory, ale nie mają zamiaru głosować na PO? A może trzeba było prościej: "Idźcie na wybory, albo same mohery pójdą i nas nie wybiorą".

W sprawie "wspólnego biletu". Po raz kolejny.

Tomasz Andryszczyk (rzecznik Pani Prezydent) przy okazji dyskusji o ustawie metropolitalnej wypowiedział się na temat "wspólnego biletu":
Jeśli chodzi o wspólny bilet, to jeżeli PiS krytykuje nas za opieszałość, to tym samym siebie krytykuje stokrotnie. My wprowadziliśmy w ciągu kilku tygodni więcej niż PiS przez cztery lata kadencji.
Źródło: Link do strony.

Kto co wprowadził jeżeli chodzi o tzw. wspólny bilet (nie mylić z biletem aglomeracyjnym obiecanym przez HGW):
2006-10-31 - Wspólny Bilet - prostsze i tańsze podróże już od 1 listopada.

Zarząd Transportu Miejskiego oraz Koleje Mazowieckie zawarły porozumienie, w wyniku którego od 1 listopada br. obowiązywał będzie wspólny bilet kolejowy i komunikacji miejskiej na terenie całego miasta Warszawy. Do odcinków obsługiwanych do tej pory przez „wspólny bilet” (Warszawa Ursus, Warszawa Gołąbki, Warszawa Jeziorki i Warszawa Falenica) dołączą odcinki Warszawa Choszczówka i Warszawa Wola Grzybowska.

Wysokość dopłaty za bilet KM do Warszawskiej Karty Miejskiej spadnie od 1 listopada z 10 zł do 5 zł, a od nowego roku zostanie zniesiona. Efektem porozumienia jest również planowane na styczeń 2007 r. wprowadzenie biletu elektronicznego kodowanego na kartach mikroprocesorowych, który będzie kompatybilny z Warszawską Kartą Miejską. Na około 100 stacjach powstaną w tym celu specjalne punkty doładowań.

Jednocześnie ZTM oraz KM będą prowadziły rozmowy z przedstawicielami zainteresowanych gmin dotyczące ich udziału i współfinansowania projektu „wspólnego biletu” na obszarze całej aglomeracji warszawskiej w tzw. drugiej strefie. Zaproszenia zostały wysłane do 13 gmin, m.in.: do Pruszkowa, Piastowa, Wołomina, Piaseczna i Legionowa.
Źródło: Link do strony.

Co zrobiła nowa ekipa? Według dobrze poinformowanej osoby: "Jedyną zmianą, jaką wprowadziła ekipa HGW była zmiana systemu rozliczeń z kolejami. Trasy objęte tym przedsięwzięciem ustalono na długo przed przyjściem do Ratusza HGW".

Dużo więcej było ustalone przed przyjściem HGW do Ratusza i dlatego mówienie "wprowadziliśmy w ciągu kilku tygodni więcej niż PiS przez cztery lata kadencji" jest nadużyciem. Można dyskutować czy za LK nie zrobiono zbyt mało (historia biletu jest dosyć skomplikowana), ale na miejscu współpracowników Pani Prezydent wstrzymałbym się z propagandą sukcesu do wprowadzenia biletu aglomeracyjnego.

Jak wygląda sprawa z biletem aglomeracyjnym można przeczytać w Wspólny bilet aglomeracyjny? Nie w tym roku.

Monitoring a "duch demokracji".

O planach rozbudowy monitoringu miejskiego pisałem w notce W sprawie rozbudowy monitoringu miejskiego.

Dla przypomnienia według informacji, jaką otrzymałem z Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w latach 2007-2011 planowane są inwestycje na kwotę 82 221 000 zł. Ponieważ jednak miasto jest na etapie pracy nad koncepcją dalszego rozwoju, to teraz nie można powiedzieć nic o liczbie nowych kamer, które mają być instalowane w tym i w następnym roku.

We wczorajszej Gazecie Wyborczej również pojawił się artykuł o monitoringu miejskim z kilkoma dodatkowymi szczegółami o planach na przyszłość:
- Już niedługo liczba miejskich kamer powiększy się o kolejne 50 sztuk. W przyszłym roku wydamy na inwestycje 4 miliony złotych. Przed Euro 2012 miasto prawdopodobnie uruchomi również systemy rozpoznawania twarzy oraz tablic rejestracyjnych - opowiada Jacek Gniadek, p.o. dyrektora Zakładu Miejskiego Monitoringu.

System rozwija się prężnie od 2004 roku, gdy zaczynano od 27 kamer. I na pewno ratusz wciąż będzie inwestował w monitoring. Poza tym do miejskiego systemu wciąż przyłączają się spółdzielnie mieszkaniowe i szkoły, które chcą inwestować w bezpieczeństwo.

Do końca sierpnia tego roku operatorzy kamer zgłosili policji 10 050 zdarzeń, od zabójstw po tak zwanych "leżaków", czyli pijane osoby, które leżą nieprzytomne w miejscach publicznych.
Źródło: Łukasz Krajewski, Monitoring jest, ale regulacji wciąż nie ma, Gazeta Wyborcza Stołeczna, link do strony.

Tylko 4 miliony w 2008, jeżeli w następnych 4 latach miasto miało zainwestować ponad 80 milionów?

Pojawił się też głos krytyczny:
- Naturalnie nasuwają się porównania z wizją Orwella, w którego książce kamery śledzą ludzi wszędzie. Niestety, granica wolności zaciera się. Szczególnie że nie ma uregulowań prawnych dotyczących podglądania Polaków. Taka władza nad informacją kusi i pojawia się obawa, że będzie nadużywana. To sprzeczne z duchem demokracji - twierdzi prof. Stanisław Mocek, socjolog i politolog z Collegium Civitas.
Źródło: Łukasz Krajewski, Monitoring jest, ale regulacji wciąż nie ma, Gazeta Wyborcza Stołeczna, link do strony.

Jeżeli mam wybierać kto ma mnie chronić: czy policja mająca dostęp do monitoringu czy ten "duch demokracji" to w przypadku mojego bezpieczeństwa proszę, aby duch demokracji trzymał się z daleka ;)

O "chcieliśmy tu halę sportową, a nie pijaków i narkomanów."

Fragment z relacji konferencji prasowej Minister Sportu i Wojewody na temat budowy hal targowych przy Radzymińskiej:
Wczoraj na polanie pojawiła się ich (mieszkańców) garstka razem z burmistrzem dzielnicy Grzegorzem Zawistowskim. - Chcieliśmy tu halę sportową, a nie pijaków i narkomanów, którzy będą załatwiać się w naszym lesie - mówiła dziennikarzom zdenerwowana Wanda Łącz, mieszkanka Targówka.
Źródło: Piotr Olechno, Kupiecka Kalifornia na Targówku, Gazeta Wyborcza Stołeczna, link do strony.

Czym zasłużyli sobie polscy kupcy, którzy handlują legalnie i płacą podatki, którzy przyszli z własną inicjatywą budowy hal kupieckich i starali się o ten teren od kilku miesięcy, żeby teraz słuchać takich rzeczy od mieszkańców przyprowadzonych przez burmistrza?

Odpowiedzialność za ten stan emocji ponoszą w dużej części radni Platformy Obywatelskiej na Targówku i lokalne koło tej partii.

Bo warto przypomnieć, że już na jednym z pierwszych spotkań Zbigniew Poczesny (przewodniczący rady dzielnicy, PO) powiedział: "będziemy nachodzeni po swoich domach przez wszelkiego rodzaju różnych złodziei", "Las Bródnowski będzie olbrzymim sanitariatem Warszawy", "Targówek stanie się śmietniskiem Warszawy". Pisałem o tej wypowiedzi tutaj.

Zdaję sobie sprawę z tego, że w kampanii przygotowany zostanie grunt pod odwołanie tej inwestycji, jeżeli Platforma dojdzie do władzy. Dlatego należy przypomnieć kilka rzeczy podstawowych:

Pani Minister Jakubiak spełnia obietnice wyborcze, które kupcom ze Stadionu X lecia składała w 2006 Hanna Gronkiewicz Waltz. Pani Prezydent obiecała znalezienie nowej lokalizacji niezależnie od budowy Stadionu Narodowego a po wyborach to na ministerstwo sportu spadł ten wysiłek. Miasto wiedziało przecież, że teren przy Marywilskiej nie jest akceptowany przez wszystkich. Więcej na ten temat w Obietnica w sprawie kupców ze Stadionu X lecia nie została dotrzymana.

Radni Platformy Obywatelskiej na lipcowym posiedzeniu Rady Warszawy mogli zmienić dotychczasowy plan zagospodarowania dzielnicy, aby zamiast targowiska można było budować tam halę sportową, ale zagłosowali przeciwko. Dlaczego lokalne koło PO na Targówku nie ma pretensji do radnych PO z Rady Warszawy a wywija szabelką w stronę PiSu i Wojewody? Przecież w Radzie Warszawy z koalicjantem mają większość.

Andrzej Halicki (poseł PO) w czerwcu zapewniał, że miasto postara się znaleźć dla kupców inną lokalizację. I co miasto zrobiła wsparte przez Pana Posła?

W Dzienniku można też przeczytać, że do walki z tą inwestycją zabiera się mieszkaniec Zacisza Janusz Gajos. Zapowiada wizytę u Hanny Gronkiewicz Waltz. Jeżeli Pani Prezydent pod wpływem znanego aktora wystąpi przeciw kupcom to chciałbym przypomnieć jej własne słowa:
Zrobimy wszystko, żeby kupcy z Jarmarku Europa nie mogli się przenieść na Targówek. Pomogą nam władze Warszawy - zapowiedział wczoraj burmistrz tej dzielnicy Grzegorz Zawistowski. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz jest innego zdania: - Chcę, żeby kupcy byli tam, gdzie zaplanowali.
PS. Miała być dłuższa przerwa, jako konsekwencja wypowiedzi Pana Rzecznika, ale jestem dzisiaj w bojowym nastroju.

Informacja.

Ponieważ wiele osób, które trafiło na stronę BW po raz pierwszy a najwyraźniej szuka blogu, którego adres został pokazany w dzisiejszych Faktach (a znajduje się niżej w wyszukiwarce, niż BW) oto link. Tak, aby nikt nie był zawiedziony.

BW jest innym blogiem. Jest aktualizowany regularnie (a nie raz na kilka miesięcy), zajmuje się archiwizowaniem odnośników do artykułów związanych z Panią Prezydent, które pojawiają się w prasie oraz zbieraniem informacji z różnych źródeł na tematy, które uważam za interesujące, a którym prasa nie poświęciła dużo miejsca.

Generalnie celem jest konfrontowanie działań Pani Prezydent z jej obietnicami z kampanii wyborczej a założenia są opisane w dwóch "manifestach".

Blogi nie są ze sobą powiązane i dlatego zamieszczam tą informację.

25 wrz 2007

Odłamkiem w blog BW.

Mogłem się tego spodziewać. Dziękuję Panu Rzecznikowi za sugestię w Wyborczej, że jestem powiązanym z PiSem "anonimem". Co do anonimowości, tak to prawda, ale sugestia, że teksty powstają w korelacji z działaniami partii politycznej to jednak przesada.

Mam tylko nadzieję, że nie chodzi o odegranie się za wytknięcie nieścisłości w ostatniej informacji prasowej, o którą pytałem Pana Rzecznika w mailu w zeszłym tygodniu.

Jutrzejsza Wyborcza:
Trzeci zarzut to 78 tys. zł, które ratusz zapłacił prywatnej kancelarii za obsługę procesów o ważność mandatu Hanny Gronkiewicz-Waltz. - Gdyby pani prezydent dotrzymała obowiązujących terminów złożenia oświadczeń majątkowych, nie byłoby potrzeby interpretowania przepisów na jej korzyść. Czy jej nierzetelność będzie zawsze obciążeniem miejskiego budżetu? - pytali retorycznie politycy PiS.

Ratusz był przygotowany do odparcia ataków. Jak mówi rzecznik prezydent Warszawy Tomasz Andryszczyk, o te sprawy pytał już anonimowy warszawiak, który z reguły swoje kwestie i odpowiedzi ratusza zamieszcza na krytykującej prezydent Warszawy stronie internetowej Bufetowa Watch. - I tak się składa, że pytania tego anonima są często zbieżne z treścią konferencji PiS lub interpelacjami radnych tej partii - dziwi się Andryszczyk.
Źródło: Jan Fusiecki, Kto ma luksusy, a kto fuchy, czyli jeden dzień kampanii wyborczej, Gazeta Wyborcza Stołeczna, link do strony.

Większość argumentów Ratusza już przedstawiłem w notce poniżej plus wskazałem pytania, na które HGW i jej współpracownicy nie odpowiadają.

W tym tekście jest kilka rzeczy, które należałoby skomentować np. Pani Prezydent śmiejąca się z tego, że Wojewoda wykorzystywał w dużym stopniu własnych prawników a nie zewnętrzną kancelarię (i z tym podejściem nowa ekipa dziwi się, że w przeciągu tych kilku miesięcy poodchodziła część prawników z Biura Prawnego, o czym pisała Rzeczpospolita), ale w kontekście zarzutu to nie ma większego sensu.

Timeout.

PS. Dzięki jednemu zdaniu w Wyborczej otrzymałem dzisiaj taką miłą wiadomość:

"Witaj chory z nienawiści palancie z PiSuaru. Żywisz się moczem z tego PiSuaru więc czuć Cię amoniakiem. Niedługo będzie Cię czuć gównem lub trupem.
Pozdrów swoich pisuarowych mocodawców, poleć im aby się pakowali. Franek Kimono"


Pan (Krzysztof), który tą wiadomość wysłał powinien przemyśleć wysyłanie pogróżek z adresu mailowego, którego używa do publikowania ogłoszeń wraz z numerem telefonu domowego. Na szczęście nie upadłem na głowę i nie będę dzwonił do niego po nocy, aby dopytywać o co mu chodzi.

HGW odpowiada, czyli "uratowałam państwo polskie".

Samochody? Marcinkiewicz zaplanował ten zakup.
Gronkiewicz-Waltz podkreśliła w rozmowie z dziennikarzami, że przetarg na zakup 16 samochodów został ogłoszony w lipcu (pretm: ale 2006 czy 2007?), a jego rozstrzygnięcie nastąpiło 13 września. Jak dodała, wybrano najtańszą ofertę chevroletów (ponad 984 tys. zł).
Jeżeli mówimy o 2007 to na czym miałby polegać przymus ogłoszenia tego przetargu? Skoro można było anulować przetarg na Most Północny w styczniu.

72 000 zł dla kancelarii profesora Kuleszy?
Odniosła się też do zarzutu szefa warszawskiego PiS Macieja Więckowskiego, który wytknął jej, że przeznaczyła około 80 tys. zł z publicznych pieniędzy na pomoc prawną, kiedy walczyła o zachowanie mandatu samorządowego.

Gronkiewicz-Waltz podkreśliła, że według szefa państwowej komisji wyborczej przedterminowe wybory prezydenta Warszawy oznaczałyby wydatek rzędu 2,5 do 3 mln zł. Uratowałam państwo polskie przed kosztem wyborów - powiedziała.
Źródło: Link do strony.

Po pierwsze to Hanna Gronkiewicz Waltz spóźniła się z oświadczeniem. Po drugie, jeżeli ktoś "uratował państwo polskie" to nie prawnik wynajęty przez HGW a Trybunał Konstytucyjny wydając orzeczenie przychylne Pani Prezydent w marcu. Po trzecie, HGW nie odpowiada na pytanie: Dlaczego przed WSA nie reprezentowali jej miejscy urzędnicy, którzy miesiąc w miesiąc są opłacani przez miasto i mają to wpisane w swoich obowiązkach?

Praca na UW i UKSW?
To jest kuriozalny zarzut. Mam sześć godzin zajęć tygodniowo. Myślę, że z korzyścią dla mnie i studentów - powiedziała prezydent stolicy. Dodała, że zajęcia akademickie nie kolidują z jej pracą w Ratuszu.
Źródło: Link do strony.

To że jest to z korzyścią dla Pani Prezydent widzimy po oświadczeniu majątkowym. Ale pytanie było o miasto. Przecież już na pierwsze posiedzenie Rady Warszawy Pani Prezydent nie mogła przybyć ze względu na obowiązku na uczelni. Te sześć godzin obejmuje najprawdopodobniej tylko UW.

Co z obowiązkami kierownika Katedry Europejskiego Prawa Bankowego i Polityki Finansowej na UKSW?

Generalnie biorę odpowiedzialność za wszystko to co napisałem w sprawie wydatków za kancelarię plus teksty o pracy na UW i UKSW. Samochody są tekstem Faktu, ale oczywiście może należało to sprawdzić wnikliwiej.

Obietnice o oszczędnościach a realizacja na przykładzie Ratusza.

Dzisiaj Donald Tusk przed kamerami znowu mówił o politykach, którzy tworzą "klasę próżniaczą" opływając w przywilejach władzy. Mówił też o oszczędzaniu pieniędzy podatników jako jednej z zasad Platformy.

W trakcie dzisiejszej konferencji zatytułowanej "Nasza Droga Pani Prezydent" działacze warszawskiego PiSu na trzech przykładach pokazali, że o oszczędnościach i ograniczaniu przywilejów Platforma mówi tylko w trakcie kampanii wyborczej.

Pierwszy przykład to sobotnia publikacja Faktu na temat zakupu nowych samochodów pomimo tego, że w poprzedniej kadencji dokonano wymiany w flocie Ratusza. Cała sfora wielbicieli PO rzuciła się na użycie słowa "ekskluzywne", aby przekonywać, że co to za samochody w takiej cenie i po co ktoś się czepia. Oczywiście ci sami wielbiciele zapominają o tym, że to Platforma jest pierwsza do krytyki samochodów służbowych w ogóle.

Drugi przykład to praca Pani Prezydent na UW i UKSW pomimo tego, że część zajęć była prowadzona w trakcie godzin pracy Urzędu. Pisałem o tym dużo, więc ie ma potrzeby powtarzać.

I trzeci przykład to wydanie prawie 80 000 zł na kancelarię prawną profesora Kuleszy (który występował też jako ekspert PO na ich konferencji programowej) pomimo tego, że można było wykorzystać miejskich prawników. PiS zadaje też pytanie: "kiedy Hanna Gronkiewicz-Waltz zamierza zwrócić warszawiakom kwoty przeznaczone na opinie prawne dotyczące jej indywidualnego interesu".

Zabrakło tylko przykładu wypadu Pani Prezydent służbowym samochodem na imprezę posła Palikota.

Więcej na stronie PiSu. Z niecierpliwością czekam ile z tych informacji pojawi się w jutrzejszej prasie.

Informacji o źródłach poza Faktem brak.

Warszawski PiS pyta HGW. Czy znamy te informacje?

Informacja z dzisiaj za Informacyjną Agencją Radiową. Poznajemy?
Prezes warszawskiego PiS Maciej Więckowski i przewodniczący klubu radnych Marek Makuch zarzucili dziś Hannie Gronkiewicz-Waltz nie wywiązywanie się z obietnic wyborczych i nieprzykładanie się do pracy w ratuszu.

Prezes warszawskiego PiS zwrócił również uwagę na to, że Hanna Gronkiewicz-Waltz pracuje równolegle na Uniwersytecie Warszawskim. Chodzi o kierowanie jednym z zakładów prawa na uniwersytecie. Zdaniem Więckowskiego, Hanna Gronkiewicz-Waltz poświęca na wykonywanie tej funkcji czas przeznaczony na pracę w Ratuszu.

Prezes Więckowski przypomniał również wydarzenia, które miały miejsce na samym początku kadencji. Chodzi o próby unieważnienia mandatu Hanny Gronkiewicz Waltz po tym, jak spóźniła się ze złożeniem oświadczenia majątkowego swojego męża. Więckowski zarzuca prezydent Warszawy wydanie 80 tysięcy złotych na prywatną kancelarie prawniczą która pomagała jej w walce o zachowanie mandatu.
Źródło: Link do strony.

O pracy HGW na UW i UKSW według informacji publikowanych na stronach uczelni można było przeczytać na BW np. w notce Na jaką działalność naukową HGW znajdzie jeszcze czas w trakcie swojej prezydentury?

O prawie 80 tysiącach złotych (72 000 + 6 000) wydanych przez Urząd, według informacji, które uzyskałem jako odpowiedź na wniosek o dostęp do informacji publicznej można było przeczytać w notce 72 000 złotych.

Warszawska Platforma szykuje niespodziankę.

Podejście Platformy, które można wyczytać z dzisiejszej wypowiedzi szefowej warszawskiej PO jest następujące: "Nie musimy prowadzić kampanii, bo ludzie są mądrzy i tak na nas zagłosują".

Dzisiejsza Rzeczpospolita:
To właśnie urzędnicy warszawskiego ratusza prowadzą dziś z PiS dyskusję wyborczą w mieście. A stołeczni politycy Platformy, którzy mają walczyć o mandaty w Sejmie, dotąd niezbyt aktywnie w niej uczestniczą.

Szefowa PO w stolicy Małgorzata Kidawa-Błońska tłumaczy: - Prezydent jest równocześnie wiceszefową PO i dobrze sobie radzi w odpieraniu ataków. A nie przejmujemy się zbytnio tymi spotami i billboardami, bo liczymy na rozsądek mieszkańców. Dla PiS natomiast szykujemy odpowiedź niespodziankę -zapowiada.
Źródło: Izabela Kraj, Warszawiacy ocenią skuteczność kampanii opartej na korkach, Rzeczpospolita, link do strony.

Zaciekawiła mnie ta niespodzianka. Jeżeli ma być odpalona w czwartek w Warszawie to obstawiam prof. Władysława Bartoszewskiego, który będzie popierał Donalda Tuska. Zaczął wczoraj mówiąc, że nie zagłosuje na PiS ani na lewicę a termin wywiadu i wprowadzenie go w obieg nie uważam za przypadkowy.

No cóż zobaczymy czy będzie tak zadowolony jako autorytet legitymizujący koalicję z postkomunistami.

O co chodzi z Muzeum Sztuki Nowoczesnej?

We wczorajszej Rzeczpospolitej Monika Górecka-Czuryłło napisała o dziwnym zachowaniu warszawskich władz, które od siedmiu miesięcy zwlekają z podpisaniem umowy ze zwycięzcą konkursu na projekt Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Pojawiają się spekulacje, że miasto chce się wycofać.

Dłuższy fragment:
Zwycięzca konkursu na projekt Muzeum Sztuki Nowoczesnej od siedmiu miesięcy czeka na umowę. Miasto ciągle zwleka z jej podpisaniem. Może po cichu chce się wycofać - spekulują architekci

Międzynarodowy konkurs, rozstrzygnięty w lutym, wygrał Szwajcar Chrystian Kerez. Do dziś nie wie, czy warszawski ratusz zamówi u niego projekt.

- Aby podpisać umowę ze zwycięzcą konkursu architektonicznego, wystarczają zwykle trzy miesiące. Jeśli miasto jeszcze tej umowy nie zawarło, to oznacza, że zupełnie mu na tym nie zależy - twierdzi Michał Borowski, były naczelny architekt miasta i przewodniczący jury konkursu. Dodaje, że jest to związane zapewne ze zmianami planów zagospodarowania pl. Defilad.

- Co z tego, że muzeum w planie zostało, skoro otoczenie się zmieni. Przecież obiektów nie planuje się w próżni. Niewykluczone, że miasto chce odstąpić od realizacji pomysłu Kereza - uważa Borowski.

Wiceprezydent Jacek Wojciechowicz uspokaja. - Od niczego nie odstępujemy, negocjujemy umowę. To duża inwestycja, jest wiele spraw kontrowersyjnych, choćby cena -wyjaśnia. -My mamy na to kilkanaście milionów. Finał rozmów powinien nastąpić za 2, 3 tygodnie.
Źródło: Monika Górecka-Czuryłło, Ile będzie kosztował projekt muzeum?, Rzeczpospolita, link do strony.

Tak jak wiele osób nie padłem na kolana przed projektem Kereza. Ale to Pani Prezydent pod koniec lutego tłumaczyła, że "zrezygnowanie z realizacji zwycięskiego projektu byłoby kompromitujące dla stolicy" i dlatego opowiada się za realizacją projektu. To teraz ciche wycofanie się nie będzie kompromitacją?

A może problemem są poprawki, które nagle w lipcu zaproponował wiceprezydent Wojciechowicz dumnie ogłaszając: "Sam to wymyśliłem":
Andrzej Skopiński chce teraz przekonać architekta ze Szwajcarii, by w gmachu Muzeum zaprojektował prześwit. Dzięki temu bulwarem dałoby się przejść z pl. Defilad do parku Świętokrzyskiego.

- Sam to wymyśliłem. Uważam, że to dobry pomysł. Ten prześwit na parterze i pierwszym piętrze wprowadzałby spacerujących ludzi w świat sztuki - uważa wiceprezydent Jacek Wojciechowicz.
Źródło: Dariusz Bartoszewicz, Centrum Warszawy - drapacze i bulwar, Gazeta Wyborcza Stołeczna, link do strony.

To może wybierzemy najtańszy wariant i muzeum zaprojektuje wiceprezydent Wojciechowicz skoro ma tyle pomysłów?

I takie są efekty "walki na korki".

Chciał PiS uderzyć w HGW i jakość realizowanych remontów? No to teraz dostanie w nagrodę mobilizacje antypisowskiego elektoratu od Gazety Wyborczej i wrócimy do dyskusji "Lech Kaczyński zostawił po sobie tylko Muzeum".

A z tą propagandą walczyć jest trudno, bo oparta jest na kłamstwie powtarzanym od lat (liczby i fakty z podsumowania kadencji 2002-2006 przytoczyłem tutaj).

Seweryn Blumsztaj w Wyborczej:
Pan Poncyliusz i jego partyjni koledzy powinni też przestać traktować warszawiaków jak zdemenciałych (pretm - bo według Blumsztajna tylko takie osoby mogą głosować na PiS?) idiotów. Każdy może mieć pretensje do Hanny Gronkiewicz-Waltz o ślimaczące się remonty i zakorkowaną Warszawę, tylko nie działacze PiS.

Wszyscy pamiętamy dynamiczny inwestycyjny rozwój naszego miasta za rządów prezydenta Kaczyńskiego i długo możemy wyliczać unieważnione przetargi na nierozpoczęte inwestycje.

Jedno muzeum, które po sobie zostawił poprzedni prezydent, może wystarczyło wyborcom PiS, ale reszta chciałaby czegoś więcej. Może jakiś most albo kawałek obwodnicy.
Źródło: Link do strony.

Nie siedzę w sztabie wyborczym PiSu (mam nadzieję, że mają dobre badania opinii), ale ktoś powinien się poważnie zastanowić nad następnym ruchem.

24 wrz 2007

Paweł Poncyljusz pisze do HGW sprawie przedsiębiorców z Traktu Królewskiego.

Zapewne nie przebije się to szerzej do mediów, ale dzisiaj w warszawskiej kampanii na chwilę udało się odejść od krytykowania korków i Paweł Poncyljusz (PiS) zorganizował konferencję „W obronie warszawskich kupców i restauratorów” z udziałem przedstawicieli Stowarzyszenia Prywatnych Przedsiębiorców Traktu Królewskiego.

O ich problemie pisałem w notce Przedsiębiorcy z Traktu Królewskiego piszą do HGW. Chodzi o "drastyczny wzrost opłat czynszowych" (do 300%) w momencie, w którym Krakowskie Przemieście będzie rozkopane przez najbliższy rok a Pani Prezydent obiecywała w kampanii "że czynsze mogą rosnąć w uzasadnionych przypadkach o 30 – 40 % w skali roku".

Fragment z informacji PAPu:
Stowarzyszenie Prywatnych Przedsiębiorców Warszawskiego Traktu Królewskiego (SPPWTK) obawia się trzykrotnych podwyżek czynszów za najem lokali w rejonie Starego i Nowego Miasta.

Rzecznik stołecznego ratusza Tomasz Andryszczyk mówi, że planowane podwyżki czynszu mają na celu jego urealnienie i wyrównanie.

Prezes SPPWTK Wojciech Hoduń powiedział w poniedziałek podczas spotkania z dziennikarzami, że informacje o podwyżkach pochodzą z mediów. - Władze miasta oficjalnie się na ten temat nie wypowiedziały - wyjaśnił Hoduń i dodał, że kupcy oczekują od rządzących deklaracji na ten temat, a także podjęcia dialogu.

W związku z tym poseł PiS Paweł Poncyljusz wystosował w poniedziałek do prezydent Warszawy, Hanny Gronkiewicz-Waltz list, w którym m.in. zaapelował o podjęcie rozmów z kupcami i kompromisowe rozwiązanie problemu.

Hoduń podkreślił, że wielu właścicieli lokali z długoletnią tradycją nie stać będzie na poniesienie kosztów związanych z ewentualną podwyżką czynszów. Przewodniczący SPPWTK zaznaczył, że niejednokrotnie przedsiębiorcy samodzielnie inwestowali duże kwoty w modernizację lokali, więc tak radykalne podwyżki byłyby tym bardziej niesprawiedliwe.
Źródło: Link do strony.

Nie chodzi o to, żeby komuś zagwarantować, że nie będzie żadnych podwyżek. Ale to pokazuje, że w Platformie Obywatelskiej są politycy, którzy na wiecach wyborczych są w stanie obiecać wszystko wszystkim a później szybko o obietnicach zapominają. A to PO należy do tych najgłośniej krytykujących "obiecywanie".

I przy okazji nagłośni sprawę stowarzyszenia.

Z drugiej strony należy skonfrontować sprawę przedsiębiorców wynajmujących lokale na Starym i Nowym Mieście, Mariensztacie i Krakowskim Przedmieściu z zapowiedziami oddania przez miasto siedziby klubowi Le Madame (lub znalezienia nowej lokalizacji). Równi i równiejsi.

Billboardem w HGW.



fot. Tomasz Gzell / PAP

Nie jestem do tego pomysłu przekonany i nadal podtrzymuję to co napisałem w Refleksje po konwencji wyborczej.

Ach te sondaże.

Niektórzy dziennikarze mają wyjątkowo krótką pamięć.

Dużą popularnością wśród mediów cieszy się dzisiejszy sondaż GfK Polonia przeprowadzony na zlecenie "Rzeczpospolitej". Tak prezentują się wyniki poparcia dla liderów warszawskich list:

Donald Tusk - 37% poparcia.
Jarosław Kaczyński - 28% poparcia.
Marek Borowski - 22% poparcia.

To skłoniło TVN24 do podtytułu "Kaczyński przegrywa z Tuskiem" i "Przyjezdny do Warszawy Donald Tusk pokonuje miejscowego Jarosława Kaczyńskiego".

Szkoda tylko, że zapomniano przypomnieć czytelnikom, jakie były ostatnie sondaże poparcia dla warszawskich liderów list. Sondaż SMG/KRC dla "Faktów TVN" przeprowadzony 6/7 września:

Donald Tusk - 34.2% poparcia.
Jarosław Kaczyński - 21% poparcia.
Marek Borowski - 15.3% poparcia.

Czyli po dwóch tygodniach kampanii Donald zyskał marne 2.8 punktu procentowego, Premier 7 punktów procentowych a Marek Borowski 6.7

Ponieważ jednak nadal poruszamy się wokół wyniku uzyskanego przez poszczególne partie w wyborach 2006 (PO miała wtedy 40 %, PiS 29.5% a LiD 18 %) to nic się nie zmienia.

Z braku nowych Platforma odgrzewa stare hasła.

Zdaje sobie sprawę z tego, że w Platformie są problemy z wymyślaniem rzeczy nowych, ale odgrzewanie starych haseł sprzed roku to jednak przesada.

"Nikt tyle nie da, co PiS naobiecuje" ogłosił Bronisław Komorowski. Znamy?
Gronkiewicz-Waltz odnosząc się do wyników ostatnich sondaży stwierdziła, że mimo przewagi nad pozostałymi kandydatami, Marcinkiewicz nie potrafi tego odpowiednio wykorzystać.

Gdybym ja miała taki dostęp do materiałów jak Marcinkiewicz, wiedziałabym jak szybciej zrobić pewne rzeczy. Moja kampania jest prawdziwa, a jego jest kampanią obietnic. Mogę powiedzieć tak: nikt ci tyle nie da, co ci Marcinkiewicz naobiecuje - mówiła w rozmowie z reporterem Wirtualnej Polski.
Źródło: Link do strony.

Jednak po bliższym przyjrzeniu się programowi wyszło na to, że Pani Prezydent obiecała jeszcze więcej niż Kazimierz Marcinkiewicz.

Przykładowo: cztery mosty (Most Południowy, Most na zaporze, Most Krasińskiego, Most Północny), całą II linię metra do końca swojej prezydentury (a nie tylko odcinek centralny), metro przez Most Północny (już na pewno nie będzie realizowane), trolejbusy, wodolot i remont parostatku "Świerczewski".

I dlatego jak PO mówi: "to oni obiecują a my nie", należy to sprawdzić z obietnicami w ich programie. Jeżeli w tych wyborach parlamentarnych odważą się go pokazać :)

23 wrz 2007

Kampania w niedzielę.

I już wiemy, dlaczego Pani Prezydent nie pojawiła się w Szczecinie. Odpowiedzi udzielił niestrudzony Wydział Prasowy (pozdrowienia dla rzecznika HGW Tomasza Andryszczyka, który jakoś nie znalazł czasu na moje pytanie w sprawie kłamstewka w informacji prasowej), publikując relacje z dzisiejszego dnia na stronie miasta.

Ciekawe tylko jak te słowa Pani Prezydent (po sprawie z preambułą) przyjmie elektorat lewicowy:
Sprawując funkcję Prezydenta Warszawy wybranego przez jej mieszkańców powierzam Warszawę, naszą stolicę i jej mieszkańców Bogu za wstawiennictwem jej patrona błogosławionego Władysława z Gielniowa, w dniu jego święta. – powiedziała podczas mszy Hanna Gronkiewicz - Waltz.
Źródło: Link do strony.

Czy tylko ja mam wrażenie pewnej niezręczności?



I troszkę pijaru przy okazji II Memoriału im. Zdzisława Ambroziaka:



Urocze. A jutro burmistrz Berlina. Zapewne tylko przypadkiem akurat w kampanii.

Jedna z twarzy zdegradowana?

Dwie konwencje Platformy w Łodzi i Szczecinie a Panią Prezydent nigdzie nie widać. Miała być w Łodzi, zapowiadano przemówienie, ale żadna telewizja nie pokazała. W Szczecinie podobnie.

Czyżby telewizje na wszelki wypadek nie transmitowały przemówień HGW? Czy może to porywające przemówienie na konwencji w Gnieźnie zniechęciła władze Platformy do obwożenia Pani Prezydent po Polsce?

Dla pocieszenia już w czwartek konwencja w Warszawie. No nią Pani Hania chyba dostanie zaproszenie :)

22 wrz 2007

Fakt: 1 mln zł na nowe samochody dla Ratusza.

Dzisiejszy Fakt (po kliknięciu artykuł pojawi się w dużym rozmiarze):



Zdaję sobie sprawę z tego, że przychylni Pani Prezydent będą tłumaczyć: Chevrolety? A co to za samochody. Milion? A przecież mogła wydać dwa lub trzy miliony. Tylko milion na tyle samochodów? To przecież są oszczędności. A Kaczyński i tak jest najgorszy.

Nikt urzędnikom nie każe jeździć komunikacją miejską (ani wozić nią gości), ale proszę tylko pamiętać, że to Platforma opowiadała jak to władza ma się wyzbywać przywilejów i jeździć taksówkami.

Kilka zdjęć ze strony Chevroleta:






Czyli jednak Rokita kontra Tusk.

Coraz bliżej do ogłoszenia list wyborczych PiSu.

Nadal nie mogę odżałować braku Joanny Kluzik Rostkowskiej, która ostatnio nie tylko zebrała pochwałę za program od Magdaleny Środy, ale jeszcze w TVN24 zgadzały się z nią i Manuela Gretkowska (Partia Kobiet) i Joanna Senyszyn (SLD).

A Nelly Rokita to jednak zagadka.

O pozostałych miejscach na liście za TVN24.pl:
Na kolejnych miejscach znajdą się, choć nie wiadomo w jakiej kolejności, Jan Ołdakowski, dyrektor popularnego w Warszawie "Muzeum Powstania", wiceszef MSZ Karol Karski, wiceminister gospodarki Paweł Poncyliusz, posłanka Małgorzata Gosiewska, minister środowiska Jan Szyszko.
Źródło: Link do strony.

I znowu nie udało się wyprowadzić ludzi na ulicę.

Kontynuacja Jak dwóm starszym facetom marzą się tłumy w pomarańczowych wdziankach.

Apele Seweryna Blumsztajna i Piotra Pacewicza nie pomogły.

Miały być tłumy na kolejnym spotkaniu "wykształciuchów" a skończyło się na 50 osobach. I nikt nie szturmował Pałacu Prezydenckiego. Gdzie te tysiące, o których marzyli redaktorzy Wyborczej?

Kolejna próba za tydzień.

21 wrz 2007

Dowcip na koniec tygodnia.

Dla rozluźnienia atmosfery po gorącym kampanijnym tygodniu. Dowcip opowiada Pani Prezydent.


Już naprawdę ostatni klip w tym tygodniu.

Weekendowo o Lisie i "co jeszcze jest winą PiSu".

Z wywiadu Pani Prezydent dla radia TOK.FM:


To jednak zabawne, że według HGW o profesjonalizmie Lisa świadczyło tylko to, że atakował PiS.

Pani Prezydent nie zrozumiała.

Po raz kolejny Pani Prezydent nie zrozumiała pisma, które otrzymała i po chwili pobiegła do dziennikarzy na skargę. To jednak "porażające", że żaden z jej współpracowników nie zasugerował, aby się przez chwilę powstrzymała i zastanowiła, zanim zacznie wykrzykiwać o "zagrożeniu swobód demokratycznych".

Efekt? Kompromitująca konferencja, której fragment zaprezentowałem tutaj.

Urząd Wojewódzki na swoich stronach wykazał Pani Prezydent nieznajomość prawa a informację celnie zatytułowano "Ile wspólnego ze sobą mają koń z koniakiem i rum z rumakiem?"

Dłuższy fragment:
W środę 19 września odbyła się konferencja prasowa Prezydenta m. st. Warszawy, Pani Hanny Gronkiewicz - Waltz, na której odniosła się do pisma jakie skierował do niej Wojewoda Mazowiecki Jacek Sasin. Na skutek niewiedzy z zakresu ustawy o Ratownictwie Medycznym Pani Prezydent, nie będąc w stanie odróżnić pojęcia „zdarzenia masowego” i „imprezy masowej”, wprowadziła mieszkańców Warszawy w błąd. Stwierdziła, że Wojewoda Mazowiecki ogranicza swobody demokratyczne w sprawie zgromadzeń publicznych.

Ta niefortunna wypowiedź zasiała niepokój wśród przedstawicieli mediów, co zaskutkowało pojawieniem się w dzisiejszej prasie artykułu o zakazie Wojewody Mazowieckiego organizacji w Warszawie koncertu zespołu Lady Pank, Maratonu Warszawskiego i Marszu Różowych Wstążek.

Wszystkich mieszkańców Warszawy pragniemy uspokoić. Wojewoda Mazowiecki nigdy nie zamierzał wydawać zakazu organizowania jakichkolwiek imprez masowych na terenie Warszawy. W piśmie skierowanym do Pani Hanny Gronkiewicz – Waltz, jako podmiot zobowiązany do realizacji na terenie województwa mazowieckiego przepisów ustawy z dnia 8 września 2006 r. o Państwowym Ratownictwie Medycznym, zwrócił się jedynie z prośbą o „dokonanie przeglądu sił i środków będących w dyspozycji Pani Prezydent na okoliczność wystąpienia zdarzenia masowego."

Pragniemy wyjaśnić, że pojęcie „zdarzenia masowego” nie jest tożsame z pojęciem „imprezy masowej”. Mylenie tych pojęć przypomina porównanie sytuacji radiacyjnej z audycją radiową. Portal internetowy „e-medyk.pl” precyzyjnie definiuje pojęcie „zdarzenia masowego”.

(pretm: tu można przeczytać dokładną definicję obu pojęć)

W związku z powyższym pragniemy poinformować, iż nieprawdą jest, że Wojewoda Mazowiecki Jacek Sasin swoimi działaniami próbuje ograniczać swobody demokratyczne mieszkańców Warszawy, w tym prawo do zgromadzeń publicznych. Wypowiedź Pani Prezydent Hanny Gronkiewicz – Waltz wynika z nieznajomości ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym.
Źródło: Link do strony.

20 wrz 2007

Kontrofensywa HGW.

Po wczorajszej konwencji PiSu, nieudanej konferencji prasowej Pani Prezydent o "ograniczaniu swobód obywatelskich przez wojewodę" (o tym w oddzielnym wpisie) i nieprzychylnym materiale w TVNowskich Faktach, dziś HGW przeszła do kontrofensywy.

Najpierw wywiad w zawsze gotowym do pomocy radiu TOK FM (kiedy Pani Prezydent popadała w kłopoty zaraz była zapraszana na wywiad) a później duża konferencja prasowa z udziałem współpracowników. Co prawda TVN24 przerwała w połowie, ale Pani Prezydent zdążyła już powiedzieć to co według niej najważniejsze: "w Warszawie dzieje się bardzo dużo i dzieje się wiele dobrego".

Była prezentacja wyników w zakresie inwestycji, wykorzystania unijnych funduszy i wykład wiceprezydenta Wojciechowicza na temat remontów.

Czego na konferencji nie było? Pani Prezydent i jej współpracownicy nie odpowiedzieli na zarzut zatrudniania z partyjnego klucza, pomimo że w kampanii obiecywali, że nie będzie takich praktyk. Powiedziano jedynie, że odwołano część członków delegowanych przez miasto do miejskich spółek a przecież można było odwołać ich więcej.

Przypomniało mi to wypowiedź posłanki Fabisiak, która zapytana, dlaczego załatwiła partyjnym znajomym intratne zajęcia w miejskich urzędach powiedziała: "Mogłam dać więcej posad swoim ludziom, a nawet załatwić coś dla siebie." Ale nie dała, więc wszystko jest w porządku.

O jednym kłamstewku już napisałem wcześniej.

Co do reszty to niezależnie od kampanii wyborczej Pani Prezydent musi pamiętać, że na koniec roku żadne wykresy i słupki nie pomogą, gdy ktoś obiecywał tak:
RZ: Gdy spotkamy się za rok, z czego będzie można panią rozliczyć?

HGW: Na pewno będzie już wspólny bilet i system zarządzania ruchem oraz nowe niskopodłogowe tramwaje. Zaczniemy budowę mostu Północnego i wyremontujemy Krakowskie Przedmieście - bo jeśli tego nie zrobię, to mnie koledzy do mojej macierzystej pracy na Uniwersytecie nie wpuszczą.

Będziemy kończyć pierwszą linię metra. Przygotujemy się do drugiej i zaczniemy budowę obwodnicy. Będzie już dobrze pracujący, zreorganizowany ratusz. Remont stadionu Legii będzie w toku. A liczba planów zagospodarowania zwiększy się o 5 procent. Dużo tego.
No chyba, że warszawiakom odpowiada styl "cała wstecz" i wycofywanie się z wcześniej złożonych obietnic z każdym wywiadem i kolejną konferencją.

A w kampanii teraz piłka po stronie PiSu. Nadal uważam, że remonty to nie jest pole bitwy o wyborców.

Oszczędne gospodarowanie prawdą w dokumencie z dzisiejszej konferencji.

O dzisiejszej kontrofensywie Pani Prezydent i Platformy Obywatelskiej pojawi się oddzielna notka.

Jednak już po pobieżnym przekartkowaniu informacji prasowej (opublikowanej na stronach miasta) czytając o jednej ze spraw, która mnie interesowała znalazłem kłamstwo:
Zarzut PiSu:

(...) Hanna Gronkiewicz-Waltz w czasie kampanii wyborczej pod publikę jeździła do Brukseli wspierając tą inwestycję, jednocześnie obiecywała mieszkańcom (Białołęki), że ona nie powstanie".

Odpowiedź miasta:

(...) Wyjazdy Pani Prezydent do Brukseli w tej sprawie nie odbywały się w czasie kampanii, tylko w lutym br.
Pani Prezydent była w Brukseli w trakcie kampanii wyborczej 2006 i według jej własnej relacji głównym tematem była oczyszczalnia Czajka.

Gazeta Wyborcza, 27 września 2006:
Hanna Gronkiewicz-Waltz i Kazimierz Marcinkiewicz polecieli wczoraj do Brukseli. Główne tematy to oczyszczalnia Czajka, metro i kolejne dotacje z Unii dla stolicy.

W programie wizyty Hanny Gronkiewicz-Waltz znalazło się m.in. spotkanie z Danutą Hübner, komisarz ds. polityki regionalnej UE. Jacek Kozłowski, szef sztabu wyborczego kandydatki na prezydenta: - Pani poseł chce wyjaśnić pewne sprawy związane z finansowaniem warszawskich inwestycji.

Konkretnie chodziło o sprawdzenie, czy w ramach przyznanych już dotacji można jeszcze zmieniać projekt rozbudowy oczyszczalni ścieków Czajka i budowy spalarni w Białołęce. Pisaliśmy wielokrotnie o protestach przeciwników tej inwestycji - zwłaszcza spalarni. Hanna Gronkiewicz-Waltz w programie wyborczym ogłosiła, że trzeba poszukać miejsca dla nowej oczyszczalni, a zamiast spalarni myśleć o innych rozwiązaniach.

Po spotkaniu kandydatka na prezydenta relacjonowała "Gazecie": - Dofinansowanie zostało przyznane również na spalarnię. Zapewniano mnie, że inwestycja musi spełniać normy ochrony środowiska i że czas na przedstawienie projektu jest do lipca. Poprosiłam o wykaz spalarni, które finansuje Unia. Może trzeba będzie pojechać do takich miast z grupami, które protestują, i zobaczyć, jak to wygląda.
Źródło: Małgorzata Zubik, Wyborcza potyczka o Warszawę w Brukseli, Gazeta Wyborcza, link do strony.

Ta wizyta była istotna do ustalenia, czy Hanna Gronkiewicz Waltz świadomie wprowadzała w błąd mieszkańców obiecując im znalezienie innej lokalizacji dla spalarni.

Jeżeli znajdzie się więcej taki kwiatków to zapowiada się powtórka z nierzetelnego podsumowania pierwszych 100 dni HGW.

"Nie po to walczyłam o demokrację", czyli o histerii raz jeszcze.

Zaczynam się obawiać o kondycję Pani Prezydent.

Obietnica w sprawie kupców ze Stadionu X lecia nie została dotrzymana.

Kiedy w kampanii wyborczej Hanna Gronkiewicz Waltz potrzebowała głosów wybrała się do kupców ze Stadionu X lecia. Ogłosiła, że jako jedyny kandydat zainteresowała się ich problemami i obiecywała, że znajdzie im nową lokalizację.
Pytamy kandydatów: Co ze Stadionem Dziesięciolecia?

Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO): - Właścicielem terenu jest Skarb Państwa. Rolą miasta jest zapewnienie kupcom alternatywnej lokalizacji atrakcyjnej dla nich i dla kupujących. Zajmiemy się tym problemem gdy zapadnie decyzja o likwidacji bazaru.
Źródło: Link do strony.

Pani Prezydent widziała już w połowie grudnia, że trzeba się zabrać za szukanie nowego miejsca dla kupców.
- W gestii miasta jest przedłożenie kupcom innych propozycji lokalizacji targowiska, o czym informował Panią Prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz Centralny Ośrodek Sportu w piśmie z dnia 13 grudnia 2006 r. Ministerstwo Sportu również angażuje się w tę sprawę - podkreślił Lipiec.
Źródło: Link do strony.

Teraz wiemy już o planach budowy Stadionu więcej. A jaką dzisiaj mamy sytuację z nową lokalizacją dla kupców według Pani Minister Jakubiak?
Dziennik: Jak układa się współpraca z władzami Warszawy?

Elżbieta Jakubiak: Jeśli chodzi o budowę Stadionu Narodowego, to po wejściu w życie nowej ustawy pozwolenia będzie wydawał wojewoda, a Skarb Państwa już jest właścicielem gruntu. Od miasta oczekuję współpracy przede wszystkim w sprawie targowiska.

Niestety, na razie przeniesieniem kupców musi zajmować się ministerstwo. Rozmawiałam o tym z panią prezydent Gronkiewicz-Waltz, prosiłam o wykaz wolnych miejsc na istniejących targowiskach. Do dzisiaj go nie uzyskałam, a myślę, że około 1000 miejsc dałoby się wygospodarować i część kupców już dzisiaj mogłaby się przenieść.
Źródło: Jakubiak: Euro 2012 będzie sukcesem Polski, dziennik.pl, link do strony.

Zbliżają się nowe wybory. Pani Prezydent znowu szuka nowej lokalizacji. Tylko już nie dla kupców ze Stadionu X lecia, którzy na nią nie zagłosują.

Teraz szuka nowej lokalizacji dla klubu Le Madame, bo wśród lewicowych elit zostało jeszcze trochę głosów do wyrywania.

Wszystko aby Spadochroniarz z Gdańska był zadowolony.

Co do innych obietnic to jeszcze raz mój wczorajszy klip:

Refleksje po konwencji wyborczej.

Dzisiejszą konwencją PiS rozpoczął kampanię w Warszawie. Przy okazji mieliśmy wymianę uprzejmości pomiędzy Panią Prezydent a opozycyjnym w mieście PiSem plus nowy klip wyborczy z HGW w roli głównej.

Trudno oceniać całą konwencję tylko na podstawie oglądania w telewizji części przemówień, ale mam wrażenie, że w porównaniu do poprzednich regionalnych konwencji ta wypadła mniej okazale. No i dziwi mnie trochę jej termin, czyli środek tygodnia, ale być może chodziło o to, żeby wyprzedzić Platformę, co zaczyna być tradycją w tej kampanii.

Ja jednak mam problem z tym nowym klipem, czyli z wykorzystaniem remontów i korków, jako jednego z głównych argumentów przeciw rządom PO w Warszawie.


Przez remonty i tak musimy przejść, niezależnie od tego, kto rządzi a należy też pamiętać, że były to przetargi rozpisane częściowo w poprzedniej kadencji. A korków możemy się już nigdy nie pozbyć, bez radykalnych rozwiązań, które zmuszą ludzi do przesiadki do transportu miejskiego.

Nie oznacza to oczywiście, że nie należy pytać o jakość wykonywania tych remontów. Jeżeli wiceprezydent Wojciechowicz obiecuje pracę na Puławskiej od 6 do 22 i nie jest to realizowane, to należy pytać, na jakiej podstawie składał takie obietnice. Należy też pytać o sens remontowania równoległych ulic i koordynacje działań skoro powołuje się pełnomocnika, gdy remonty już trwają. Mam wrażenie, że tu na BW ograniczyłem się do zadawania tych pytań.

Moim zdaniem rolą opozycji, która nie chce (tak jak Platforma na szczeblu krajowym) stać z boku i cały czas krytykować, jest wyjęcie tak wrażliwego tematu z kampanii wyborczej. I może nawet zaproponowanie Pani Prezydent wsparcia w tej sytuacji. Ponieważ i tak ludzie stoją w korkach to chyba nie będą zadowoleni jak jeszcze obejrzą je w tych spotach. Czy wtedy będą głosować na PiS?

Przez użycie remontów w tej kampanii na dalszy plan przesuną się kwestie, które należą do sfery politycznej i za które należy się warszawskiej PO ostra krytyka. Wiem, że część była omawiana na konwencji, nie jest to żadne odkrycie, ale w dużym skrócie (było o tym na BW wielokrotnie):

Koalicja z postkomunistami (na szczęście dużo mówił o tym Premier). PiS powinien pokazać, kogo do rządzenia wybrała sobie Platforma np. Andrzeja Golimonta i przypomnieć obietnice Tuska sprzed wyborów, że z SLD nie będzie rządzić.

"Kolesiostwo" Platformy i koalicjanta. Wystarczy przypominać, co PO i HGW mówili przed wyborami 2006 i jak następnie obsadzano stanowiska funkcjonariuszami partyjnymi. Plus sprawy związane z konkursami (lub raczej ich brakiem) jak np. na szefa Straży Miejskiej.

Styl rządzenia, czyli między innymi: Niepoważna histeria przy drobnych sprawach (jak otrzymanie faksu z Ministerstwa Sportu). Krzyki "nigdy z Pisem" i szukanie konfliktów. Fatalna polityka informacyjna. Niedotrzymane obietnice. Kłamstwa w sprawie z oświadczeniami ("nie musiałam składać oświadczenia"). Praca na UW i UKSW. Akcje PR'owskie, które tak PO krytykowała u Marcinkiewicza. Profesor Kulesza i 72 000 zł.

Trzy osoby oprócz Premiera mają być twarzami PiSu w Warszawie: Karol Karski, Paweł Poncyliusz oraz Maciej Więckowski. Brakuje mi w tym zestawie Joanny Kluzik Rostkowskiej, która najwyraźniej będzie startować w Łodzi. Szkoda, bo jej pomysły warto prezentować w Warszawie umiarkowanym wyborcom.

Wystarczy narzekania na dziś :)

PS. Niestety i przy tej okazji w komentarzach przetacza się propaganda, która sprowadza się do następującego stwierdzenia: "Lech Kaczyński nic nie zrobił w Warszawie". Trzeba przyznać, że nie wszystkie zamierzone projekty się powiodły. Być może część zapowiedzi, była zbyt optymistyczna. Ale kłamstwem jest, że w kadencji 2002 -2006 nie zrobiono nic, a prezydentura LK była czasem zmarnowanym.

Dlatego poniżej ku przypomnieniu wybór z podsumowania, który od czasu do czasu wklejam w różne miejsca, gdy natknę się na to kłamstwo.

Z podsumowania kadencji 2002-2006 (dokument dostępny na stronach miasta):
  • Muzeum Powstania Warszawskiego,
  • Rozbudowa monitoringu miejskiego (z 96 kamer w 2002 do 234 kamer w 2006 tam gdzie instalowano kamery liczba przestępstw spadła o około 50%-70%),
  • Prawie dwukrotny wzrost liczby funkcjonariuszy Straży Miejskiej i modernizacja samej Straży (zmiana priorytetów i odejście od zajmowania się tylko zakładaniem blokad na koła), patrole szkolne,
  • Zwiększenie wsparcia finansowego dla policji np. sfinansowanie w latach 2004/2005 ponad 25 tys. dodatkowych patroli rocznie, w 2005 500 dodatkowych etatów policyjnych, kupienie dla policji nowoczesnego sprzętu,
  • Wydziały Obsługi Mieszkańców,
  • Podpisanie umowy na odbudowę Pałacu Saskiego,
  • Rewitalizacja Krakowskiego Przedmieścia (pierwsza część zakończona w tej kadencji),
  • Podjęcie uchwały o rozbudowie stadionu przy ul Łazienkowskiej 3 (przeznaczenie pieniędzy w budżecie na 2006),
  • Parkingi Park&Ride (Wilanowska-Włościańska-Połczyńska),
  • Z inwestycji drogowych (część w trakcie realizacji): Budowa odc. II B Trasy Siekierkowskiej od ul. Bora-Komorowskiego do ul. Płowieckiej wraz z estakadami, Budowa Ronda Starzyńskiego z dwiema estakadami, Przebudowa Al. Jerozolimskich na odcinku od Ronda Zesłańców Syberyjskich do wiaduktów nad torami PKP, wzrost nakładów na remonty dróg,
  • Wzrost nakładów inwestycyjnych na ochronę zdrowia (2003 to 10.3 milionów zł, 2006 to 89 milionów zł).

19 wrz 2007

HGW: "Ja wypełniam wszystkie wyborcze obietnice."

Mdli mnie już od tej propagandy sukces w wykonaniu HGW.


Uwaga choć rozmiar identyczny jak inne trochę wolno może się ładować. Być może to tymczasowe.

OldNewsweek o pracy HGW na UW.

Newsweek w ostatnim wydaniu ustalił:



Faktycznie news pierwszej świeżości. Dla przypomnienia:

Koniec marca: Plan zajęć HGW na UW, czyli w poniedziałek kończę pracę wcześniej.

Połowa kwietnia: O "zawsze łączyłam pracę naukowa" raz jeszcze.

Początek sierpnia: To są prywatne sprawy Pani Prezydent.

Ciekawe kiedy Newsweek ustali, że HGW pracuje na UKSW.

Lipiec: Na jaką działalność naukową HGW znajdzie jeszcze czas w trakcie swojej prezydentury?

Wydatki miasta związane z "białym miasteczkiem" przed KPRM.

Otrzymałem informacje w sprawie wydatków poniesionych przez miasto, które były konsekwencją działalności "białego miasteczka" w Alejach Ujazdowskich przed kancelarią Premiera.

Niech każdy sam oceni, czy uważa te pieniądze za słusznie wydane. W końcu to wspólna kasa.

Podsumowując:

14 000 zł na zapewnienie zaplecza sanitarnego dla funkcjonariuszy Policji (Biuro Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego).

23 000 zł na sprzątanie terenu przed KPRM, wywóz zanieczyszczeń i obsługę oraz ustawienie kabin sanitarnych.

Kolejne mini "białe miasteczko" (sierpniowe) nie kosztowały miasto nic.

Pan Dyrektor Jóźwiak zwrócił też uwagę, że w poprzedniej kadencji również ponoszono wydatki związane z manifestacji na terenie Warszawy. Jako przykład podał słynną demonstrację górników z końca lipca 2005 gdzie koszt prac porządkowych wyniósł 12 000 zł.





PS 13 września w notce "Przejrzystość, czyli niekończąca się historia utrudniania dostępu do informacji publicznej" ponarzekałem trochę po otrzymaniu kolejnego pisma przesuwającego termin przesłania powyższych informacji. Tym razem jednak faktycznie "niezwłocznie" udzielono informacji, za co jestem wdzięczny.

18 wrz 2007

Powrót do przeszłości, czyli komentarze w sprawie Le Madame.

Trafiłem na stronę archiwizującą artykuły, które pojawiły się w ramach "walki w obronie" klubu Le Madame.

Kilka z cytatów z komentarzy obrońców na przestrzeni kilku miesięcy:

Wojciech Olejniczak (SLD):
Jest to bardzo niepokojące, bo pokazuje, w jaki sposób władza zamierza rozprawiać się z myślącymi inaczej niż ona.
Kazimiera Szczuka i manifest Obywatelskiego Komitetu Okupacyjnego:
Prowadzący manifestację naczelny "Przekroju" Piotr Najsztub poprosił Kazimierę Szczukę, by przeczytała manifest Obywatelskiego Komitetu Okupacyjnego Le Madame. "Sprawa klubu przestała być kwestią istnienia tego miejsca. Le Madame stała się symbolem. Miasto nie może być własnością jednej partii. Miasto należy do jego mieszkańców, nawet jeżeli mamy inne poglądy" - czytała Szczuka.
Dorota Jarecka (Gazeta Wyborcza):
Gdyby Le Madame była w Berlinie, już dawno dostałaby od miasta dotację i propozycję wynajęcia innego, lepszego lokalu, jeśli z jakichś powodów, np. hałasu, który dręczy mieszkańców, nie może pozostać w starym. W Warszawie płaci mandat.
Mój ulubiony. Roman Pawłowski (Gazeta Wyborcza) o burmistrzu, którego wybrała rada dzielnicy wyłoniona w wyborach:
Jak widać, działania burmistrza (Kowalski? Kowalczyk? Kowalewski?) spotkały się z pełnym zrozumieniem i akceptacją ludu Warszawy. Niektórym mieszkańcom imponują tacy damscy bokserzy, którzy umieją odpowiednio przywalić słabszemu. Nasłać na młodzież karki z firmy ochroniarskiej, policję i komornika. Zaspawać drzwi. Kopa w d... i po robocie.
Krystyna Kofta:
Chodzi o walkę o wolność. Klub stał się symbolem tej walki, bo teraz krok po kroku nam tę wolność się odbiera.
Magdalena Dubrowska (Gazeta Wyborcza):
Le Madame ma szansę stać się miejscem historycznym, symbolem walki z biurokratycznym betonem i mieszczańską pseudomoralnością. Proponuję powołać Front Wyzwolenia Le Ma i nie ustawać w tworzeniu alternatywnej kultury. Historia z Koźlej 12 to smutny przykład tego, co znaczy okno otwarte na zamknięty świat.
Roman Pawłowski (Gazeta Wyborcza):
Mam nadzieję, że także inne osoby ze środowiska artystycznego, którym w przyszłości władza zaproponuje przejęcie Le Madame, zachowają się równie uczciwie i będą respektować moralne prawo Stowarzyszenia Le Madame do miejsca przy ulicy Koźlej.
Hmmm. Co tam straty dla miasta i nie płacenie czynszu gdy ktoś ma "moralne prawo" nadane przez Gazetę Wyborczą.

Seweryn Blumsztajn:
Zniknęło ciekawe kolorowe miejsce Le Madame, a lokal po nim stoi pusty. Bo burmistrz Brodowski i jego partia nie lubią pedalstwa, lesbijstwa, lewicowców, ekologów, kolorowych i różnych takich.
Seweryn Blumsztajn raz jeszcze:
Mam propozycję dla burmistrza: niech wynajmie lokal po Le Madame jakiejś agencji towarzyskiej. Burdel to instytucja tradycyjna i heteroseksualna. Przywiązani do tradycji i wartości chrześcijańskich radni PiS-u na pewno poprą taką decyzję.
I ani słowa o prawomocnym wyroku sądu.

Ale na szczęście dla obrońców te wysiłki sprzed roku nie poszły na marne. Pani Hania pomoże a atrakcyjne 2 tysiące metrów kw. już prawie czeka. Bo w końcu nikt nie będzie walczył w obronie Europejskiego Instytutu Naukowego, który ma umowę na dziesięć lata i płaci miastu, co miesiąc prawie 20 000 zł.

Tylko, jeżeli HGW odbierze fundacji lokal a następnie przegra w sądzie np. odszkodowanie to nie ma mowy, aby miasto je płaciło z naszych pieniędzy. Rachunek niech płacą obrońcy, z Czerską na czele.

W odpowiedzi Panu Dyrektorowi. Czyli jeszcze o 72 000 zł.

Pan Dyrektor Jarosław Jóźwiak w piśmie, w którym przekazał mi informację o 72 000 zł, które wydano na zlecenia dla zewnętrznej kancelarii prawnej zasugerował:
Niezależnie od powyższego pragnę zauważyć, iż dla pełnego ustalenia kosztów, jakie w niniejszej sprawie zostały poniesione przez organy administracji publicznej, warto byłoby zwrócić się także do Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego, który - wedle posiadanej przez Urząd m.st. Warszawy wiedzy - również korzystał z usług kancelarii prawnej.
No to sprawdziłem. Na szczęście pracownicy Urzędu Wojewódzkiego nie potrzebowali ponad 2 miesięcy na ustalenie tych wydatków (podziękowania za szybką odpowiedź).

W związku ze sprawą wygaszenia mandatu wydano 7 800 zł. Większość czynności prawnych i tak jest wykonywanych przez prawników z Wydziału Prawnego.

Jeżeli zestawimy wydatki Ratusza (72 000 + 6 000) i Urzędu Wojewódzkiego to miasto ze wspólnej kasy wydało 10 razy więcej.

Dlatego aktualne pozostaje pytanie, dlaczego nie wykorzystano miejskich prawników?

Przecież Pani Prezydent mówiła w wywiadach o swojej pewności, co do przychylnego wyroku sądu. Czy Pani Profesor Prawa nie mogła wspomóc swoich pracowników w pisaniu skargi, skoro była pewna swoich racji? Zaoszczędzono by trochę pieniędzy.

Tak się kupuje poparcie w kampanii wyborczej.

Patrzcie, i uczcie się, co się robi jak potrzeba głosów w wyborach:
"Metro" dowiedziało się, że niebawem Le Madame może wrócić. Radni LiD i Platformy nakłaniają prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz do przywrócenia lokalu przy Koźlej właścicielom dawnego klubu.

- Jeśli chcemy, żeby Warszawa była stolicą kultury, to ten klub musi znów działać - postuluje Bartosz Dominiak, radny LiD (pretm: radny startujący do Senatu, czego zapomniał dodać autor artykułu, przypadkiem zapewne), inicjator przedsięwzięcia i dodaje: - To, co wtedy zrobił PiS, było bezprawne. Musimy to naprawić.

Krystian Legierski, właściciel Le Madame: - Poprzednia ekipa rządząca nie chciała słyszeć o wznowieniu działalności. Teraz jest duża szansa.

Problem w tym, że lokal po klubie, mimo że jest pusty, należy od końca zeszłego roku do Europejskiego Instytutu Naukowego. Fundacja ma umowę aż na dziesięć lat. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że władze Warszawy mogą jednak wymówić fundacji lokal, jeśli nadal nic tam nie będzie się działo i wynająć go ponownie Le Madame.

Inny rozważany wariant: zaproponują Le Madame inne miejsce. Prezydent Gronkiewicz-Waltz ma o tym wkrótce rozmawiać z Krystianem Legierskim.
Źródło: Łukasz Antkiewicz, Reanimacja Le Madame, metro, link do strony.

Warto przy tej okazji przypomnieć, że eksmisja Le Madame była wykonaniem prawomocnego wyroku sądowego. Ale to był szczegół przykryty przez "walkę o wolność".

Z drugiej strony to ciekawe, że Pani Prezydent nie znalazła czasu, żeby spotkać się z mieszkańcami protestującymi przeciw spalarni w Czajce a znajduje czas w kampanii wyborczej, żeby biegać do Legierskiego.

17 wrz 2007

72 000 złotych.

72 000 złotych. Taki był koszt zleceń wykonywanych przez kancelarię prawną "Baker & McKenzie Gruszczyński i Wspólnicy" w celu ratowania mandatu Pani Prezydent Hanny Gronkiewicz Waltz (profesor Michał Kulesza reprezentował Panią Prezydent przed sądem i przygotowywał skargę do WSA).

Do tego należy również dodać 6 000 zł, które były wydane na jeszcze jedną opinię prawną. Wszystko to konsekwencja sprawy z oświadczeniem o działalności gospodarczej małżonka Pani Prezydent. I żeby było jasne: nie byłoby sprawy, gdyby nie spóźnienie Hanny Gronkiewicz Waltz.

Ponieważ była to miejska kasa niech każdy sam oceni, czy uważa ten wydatek za konieczny.

Są to informacje, jakie otrzymałem dzisiaj w odpowiedzi na mój wniosek o dostęp do informacji publicznej wysłany 6 lipca.



Pozostaje pytanie, dlaczego tymi sprawami nie zajęli się prawnicy z miejskiego Biura Prawnego, którzy mają to wpisane w swoje obowiązki (z regulaminu miasta: "wykonywanie zastępstwa procesowego przed sądami powszechnymi, wojewódzkimi sądami administracyjnymi, Naczelnym Sądem Administracyjnym, Sądem Najwyższym i innymi organami orzekającymi w sprawach: przekazanych przez Prezydenta, Zastępcę Prezydenta, Sekretarza").

PS. Jutro wydatki związane z "białym miasteczkiem".

Przedsiębiorcy z Traktu Królewskiego piszą do HGW.

"Stowarzyszenie Prywatnych Przedsiębiorców Warszawskiego Traktu Królewskiego" wystosowało do Pani Prezydent list otwarty w sprawie "drastycznego wzrostu opłat czynszowych" w lokalach na Starym i Nowym Mieście, Mariensztacie i Krakowskim Przedmieściu.

Stowarzyszenie przypomina też Pani Prezydent, co obiecywała w kampanii 2006.

Szczególnie w tej sprawie razi potencjalne podnoszenie czynszów przedsiębiorcom na Krakowskim Przedmieściu, które przez najbliższy rok będzie rozkopane.

Fragmenty listu:
Z wielką aprobatą i nadzieją przyjęliśmy program wyborczy Pani Prezydent oraz zapowiedzi w tej sprawie na spotkaniach przedwyborczych. Program ten uznaliśmy „za swój” czemu daliśmy wyraz karta wyborczą.

Nasi członkowie są masowo wzywani przez Zarząd Gospodarki Nieruchomościami dla dzielnicy Śródmieście na tzw. „negocjacje” nowych stawek czynszu pod groźbą wypowiedzenia umowy dzierżawy. Dzieje się to pomimo zapewnienia zastępcy Prezydenta m.st. Warszawy Pana Andrzeja Jakubiaka (w dniu 31 sierpnia 2007) w obecności zastępcy Burmistrza dzielnicy Śródmieście Pana Jerzego Majewskiego i Dyrektora ZGN Pani Małgorzaty Mazur, że zostanie powołane „Forum Doradcze Kupców i Przedsiębiorców” przy Urzędzie Miasta, które będzie miało wpływ na ustalanie stawek czynszu i warunków wykupu lokali użytkowych i innych problemów środowiska kupieckiego.

Wzywanie przez kierownictwo ZGN przedsiębiorców na „negocjacje” jest sprzeczne z ustaleniami podanymi wyżej i powoduje ogromne rozgoryczenie wśród przedsiębiorców oraz negatywną ocenę działań władz miasta. Narzucanie wysokich i niczym nie uzasadnionych stawek czynszowych (do 300%) nie ma nic wspólnego z przedwyborczą zapowiedzią Pani Prezydent, że czynsze mogą rosnąć w uzasadnionych przypadkach o 30 – 40 % w skali roku.

W związku z tym, że do chwili obecnej władze miasta nie określiły zasad czy kryteriów według których ustalana będzie wielkość opłat czynszowych prosimy o wstrzymanie wszelkich negocjacji czynszowych w dotychczasowej formie.

Spełniając obywatelski obowiązek, każdy z nas może swoją kartką wyborczą poprzeć działania, które pozwolą na rozwój małej i średniej przedsiębiorczości, a zaprotestować, kiedy wolność gospodarcza jest ograniczana bądź tłumiona.
Źródło: Link do strony.

Ponieważ wymieniono Panią Dyrektor Mazur to warto przypomnieć fragment z lutowej Rzeczpospolitej:
W ZGN w Śródmieściu już kilka tygodni temu przeprowadzono zmiany. Dotychczasowego dyrektora Krzysztofa Wojdaka (PiS) zwolniono pod zarzutem braku kompetencji, mimo że skończył administrację, ekonomię i pisze doktorat z polityki mieszkaniowej.

Na jego miejsce przyjęto związaną z lewicą Małgorzatę Mazur. Dopiero kilka miesięcy temu została inżynierem budownictwa i nie ma doświadczenia w kierowaniu przedsiębiorstwem z ponad 230-milionowym budżetem, 680 pracownikami i zarządzającym 22 tys. lokali.

W sprawie rozbudowy monitoringu miejskiego.

Prawie dwa tygodnie temu w notce O cichym bohaterze piątkowego wieczoru napisałem, że postaram się troszkę więcej dowiedzieć o planach miasta w temacie rozbudowy monitoringu miejskiego.

Dlatego przesłałem do miasta kilka pytań (wniosek o dostęp do informacji publicznej standardowo):
Jakie poniesiono wydatki na rozwój monitoringu miejskiego w okresie od grudnia 2006 do sierpnia 2007? Które z tych wydatków wynikały z decyzji podjętych od grudnia 2006? Jakie wydatki na rozwój systemu są planowane w roku 2008?

Ile nowych kamer monitoringu oddano do użytku w okresie od grudnia 2006 do sierpnia 2007? Ile nowych kamer planowanych jest do zainstalowania do końca roku 2007? Ile nowych kamer planowanych jest do zainstalowania do końca roku 2008?

Jakie są przyczyny odwołania przetargu „Rozbudowa monitoringu wizyjnego nowe punkty kamerowe”?
Otrzymałem odpowiedź od wicedyrektora Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego (podziękowania za szybką odpowiedź):
Inwestycje związane z rozbudową infrastruktury są z natury rzeczy skomplikowane i trwają z reguły wiele lat.

W latach 2004 - 2007 zrealizowane zostały inwestycje, w ramach, których włączono do systemu 205 kamer monitoringu za łączną kwotę 31 920 378.23 zł. Decyzje o wszczęciu inwestycji zostały podjęte przez grudniem 2006 roku, natomiast ostateczne odbiory miały miejsce po grudniu 2007. Planowane inwestycje związane z rozbudową monitoringu zostały oszacowane na łączną kwotę 82 221 000 zł. z realizacją na lata 2007-2011.

W chwili obecnej trwają prace nad koncepcją dalszej rozbudowy systemu monitoringu, obejmującej nie tylko kwestie ilościowe (liczba kamer), ale również jakościowe (nowe rodzaje informacji wizyjnej, nowe technologie). Dodatkowo należy podkreślić, iż planowane inwestycje zostaną zaplanowane na kilka lat. W związku z tym nie można jeszcze jednoznacznie określić liczby kamer instalowanych w kolejnych latach.

Przetarg "Rozbudowa monitoringu wizyjnego - nowe punkty kamerowe" został odwołany w związku ze zmianą koncepcji rozbudowy systemu. Niebawem zostanie ogłoszony kolejny przetarg obejmujący szerszy zakres inwestycyjny, pozwalający na lepsze wykorzystanie środków publicznych.
Dobra wiadomość to zaplanowana kwota. Rok po roku będzie można pytać o stopień realizacji tych inwestycji. Mam nadzieję, że ta koncepcja powstanie jak najszybciej, bo znamy za mało szczegółów.

Z drugiej strony fakt, że nie dodano nowych kamer, które byłyby efektem inwestycji poczynionych po grudniu 2006 potwierdza nadużycie dokonane przez Panią Prezydent w dokumencie prezentującym sukcesy pierwszych stu dni. Pisałem o tym w 153 nowe kamery na 100 dni.

16 wrz 2007

Jak dwóm starszym facetom marzą się tłumy w pomarańczowych wdziankach.

Trochę obok tematów wyborczych/samorządowych, bardziej weekendowo.

Przyzwyczaiłem się już do tego, że krytyka redaktorów Gazety Wyborczej spada na tych, którzy mają inne poglądy od tych "słusznych".

Ale żeby oburzać się na tych, którzy może i myślą podobnie, ale nie znaleźli czasu, żeby stawić się pod szyldem "wykształciuchy", w marszu organizowanym przez faceta chodzącego w pomarańczowym przebraniu to już lekka przesada. Proponuję więcej dystansu do swojej anykaczystowskiej misji.

Jak Seweryn Blumsztajn i Piotr Pacewicz narzekali, że na marszu zjawiło się tylko dwadzieścia osób:
Zerwaliśmy się z roboty i poszliśmy zupełnie prywatnie - dwa stare wykształciuchy, Pacewicz i Blumsztajn - na Marsz Wykształciuchów organizowany przez "Majora" Fydrycha. Poszliśmy, bo bawi nas pomysł marszu z żądaniem kanonizacji premiera i wręczanie Pucharu Złotego Haka, a zupełnie nie bawią nas wyborcze przemówienia premiera.

Gdzie się podziali ci wszyscy wściekli na rządy PiS, ci, którzy szydzą w sieci z Kaczorów, wysyłają e-maile i SMS-y do "Szkła Kontaktowego", dzwonią do TOK FM?

Gdyby PiS ogłosił, że zaprasza na mszę w intencji kanonizacji Jarosława Kaczyńskiego, przyszłoby więcej. Może w beretach, ale by przyszli.

Słuchajcie, wykształciuchy, młode i stare! Najpierw olewa się demonstracje, później wybory, a potem zostaje już tylko narzekanie. Wstydzimy się za was.
Źródło: Seweryn Blumsztajn, Piotra Pacewicz, Krasnal Fydrych i 20 wykształciuchów, Gazeta Wyborcza Stołeczna, link do strony.

Z drugiej strony to jednak redaktorzy GW nie są zbyt pomysłowi.

Trzeba było wydać polecenie służbowe, wyprowadzić z Czerskiej tak z 50 osób, porobić za tłum, zrobić odpowiednie zdjęcia i następnego dnia napisać w Wyborczej, że na marszu stawiły się tysiące warszawiaków. I dodać tytuł "Warszawski bunt wykształciuchów". :)