31 lip 2007

Koniec sprawy z oświadczeniami.

Nie było niespodzianki. WSA uchylił decyzję wojewody o wygaszeniu mandatu HGW. Mandat HGW był bezpieczny, od kiedy Trybunał Konstytucyjny postanowił pomóc Pani Prezydent.
Wygaszenie mandatu prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz nastąpiło na podstawie niekonstytucyjnych przepisów, dlatego Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił tę decyzję wojewody mazowieckiego Jacka Sasina.

Uzasadniając ten wyrok sędzia WSA Ewa Kwiecińska wyjaśniła, że sąd nie mógł zastosować przepisów, które dla wojewody były podstawą wygaszenia mandatu Gronkiewicz-Waltz, bo są one niekonstytucyjne (co w marcu potwierdził Trybunał Konstytucyjny). Operowały one niejasnymi terminami i wprowadzały sztywną sankcję utraty mandatu za uchybienie - niezależnie od tego, jakie by ono było.
Źródło: Link do strony.

Niezależnie od słów, które popłyną z tryumfującego Ratusza wyrok sądu nie zmieni tego, co wydarzyło się w sprawie z oświadczeniami przez te kilka miesięcy.

Pani Prezydent mając 30 dni nie umiała wypełnić jednostronicowego oświadczenia i tym samym nie dopełniła obowiązku wynikającego z ustawy. To czy prawo jest zbyt restrykcyjne jest inną kwestią.

Zamiast przyznać się do błędu i wyciągnąć konsekwencje wobec własnych współpracowników HGW obarczyła winą urzędnika z Urzędu Wojewódzkiego (podając jego imię i nazwiskow radiu TOK FM) i oskarżyła go o udział w spisku, który był przygotowywany przez wojewodę.

Pani Prezydent złożyła oświadczenie, w którym poświadczyła, że jej mąż prowadzi działalność gospodarczą na terenie Warszawy. Kiedy okazało się, że spóźniła się ze złożeniem oświadczenia to oświadczyła przed kamerami, że maż nie prowadzi działalności gospodarczej na terenie Warszawy ("pracuje w całej Polsce ale nie w Warszawie"). Istnieje duże podejrzenie, że w drugim przypadku wprowadziła opinię publiczną w błąd. Może o tym świadczyć na przykład to jak usuwano ze strony warszawskiej firmy Transeko ślady współpracy z Andrzjem Waltzem.

Dzisiaj trudno ocenić, jaki był faktyczny koszt zaangażowania warszawskiej administracji w obronę mandatu HGW i jakie były konsekwencje tego, że setki rozpraw, w których stroną było miasto, były zawieszane w warszawskich sądach.

Na tą chwilę nie ma dostępu nawet do tak prostej informacji jak wydatki Urzędu na zewnętrznych prawników ze szczególnym uwzględnieniem kancelarii, dla której pracuje prof. Michał Kulesza. Pytają o to radni PiSu a mój wniosek o dostęp do informacji publicznej jest na etapie dyskusji pomiędzy kancelarią a urzędem, bo podobno takie wydatki mogą być tajemnicą handlową.

Dodajmy do tego: oskarżenia pod adresem PiSu (że zastawił pułapkę, choć za tymi przepisami głosowała również Platforma), oskarżenia pod adresem wojewody (że wykonuje dyrektywę partyjną) i groźby ("Za jakiś czas będzie można pewne konsekwencje próbować wydobyć"), tłumaczenie, że prawo może działać wstecz, że był nawał pracy w mieście (ale z siatkarzami można było się w tym czasie spotkać), i zorganizowanie przez działaczy Platformy akcji Wolna Warszawa, która miała udawać "społeczną" i "obywatelską" inicjatywę.

Po sprawie z oświadczeniami jedno jest dla mnie jasne: Hannie Gronkiewicz Waltz nie można ufać.

Oglądając uroczystą sesję Rady Warszawy.

Na początku jedno zastrzeżenie. Nie pisałem o Powstaniu, bo nie widzę potrzeby mieszania na tym blogu rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego do polityki.

Ponieważ jednak wcześniej pisałem o przyznaniu honorowego obywatelstwa Warszawy Lechowi Wałęsie to po obejrzeniu uroczystej sesji Rady Warszawy muszę dodać komentarz.

Zamiast skoncentrować się na Powstańcach i rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego ekipa HGW postanowiła poprzymiliać się do Lecha Wałesy, który występował na sesji jako celebrity. Pani Prezydent na samym początku swojego przemówienia podziękowała Wałęsie za wniosek o nominacje na prezesa NBP, bo bez tego nie byłaby prezydentem Warszawy.

A co miał do powiedzenia Lech Wałęsa? "los postawił na mnie", "poprowadziłem, wygrałem", "przekazałem narodowi", "nie mogłem powiedzieć do końca co chcę dokonać", "świat wymaga innych programów", "jaki system polityczny pod globalizacje". Czyli zgodnie z przewidywaniami generalnie bez związku z uroczystościami.



PS Z zadowolenia współpracowników HGW wynikałoby, że sprawa w WSA poszła po ich myśli. Poczekamy na jakieś potwierdzenie w depeszach PAPowskich.

30 lip 2007

24 godziny do rozprawy przed WSA.

Jutro Wojewódzki Sąd Administracyjny zacznie rozpatrywać skargę HGW na zarządzenie wojewody. Z jednej strony profesor Kulesza (nadal nie otrzymałem odpowiedzi po moim wniosku o udostępnienie informacji publicznej na pytanie, ile Ratusz wydał na usługi kancelarii profesora Kuleszy w związku z obroną mandatu) a z drugiej prawnicy Wojewody.

Ponieważ nic więcej nie wiadomo to sprawdźmy czy Pani Prezydent będą jutro sprzyjać gwiazdy. Ja tam niezbyt wierzę w takie przepowiadanie, ale skoro brakuje innych informacji w tym temacie to poniżej fragmenty z kilku horoskopów dla Skorpionów (znak HGW) na wtorek.

Horoskop kariery:
Lepiej byłoby, abyś właśnie dzisiaj był szczególnie spokojny i jeszcze bardziej ostrożny. Możliwe, że ktoś zechce wmanewrować Cię w dość niezręczna sytuację, dlatego miej oczy i uszy otwarte.
Źródło: Link do strony.

Horoskop egipski:
Od rana będziesz mile i zgodnie nastawiony do całego świata. Jednak uważaj, bo ktoś może zdenerwować Cię ponad miarę. Radzę uważać, bo skutki dziś wywołanych awantur mogą być bardzo duże. Trzymaj nerwy na wodzy. Szczęście będzie Tobie sprzyjać, jeśli nie rozproszysz energii. Masz dobry dzień zarówno na sprawy zawodowe jak i prywatne. Zniknie monotonia życia i pojawią się widoki na miłą i interesującą rozrywkę.
Źródło: Link do strony.

Horoskop tygodniowy (numerologia tygodniowa):
Trzeba zakończyć lipiec wypatrywaniem przesłań losu i życia. Zastanów się nad źródłem ich pochodzenia i perspektywami, jakie niosą. Środa zachęci do cierpliwości i nadziei, że twoje starania niosą lepszą przyszłość. Wydarzenia nabiorą wtedy tempa. W czwartek nastąpi zwolnienie, abyś nie postępował pochopnie. Trudną sprawę prawną postaraj się załatwić w piątek, bo z odpowiednim dystansem i logiką będzie mieć pozytywny przebieg. W sobotę i w niedzielę zbieraj i porządkuj wiedzę, bo zyskasz nią przyszłość.
Źródło: Link do strony.

Wróżka Joanna Nieć:
Dzień może być niespokojny i trudny. Nie dostarczy Ci zbyt wielu powodów do radości. W pracy możliwe zmienne nastroje i konflikty z otoczeniem. Nie będziesz specjalnie zadowolony z efektów swoich działań. Praca: Możliwe kłopoty.
Źródło: Link do strony.

"W czwartek nastąpi zwolnienie" A to zwolnienie nie może nastąpić tak we wtorek ? :)

29 lip 2007

O prawdomówności Donalda Tuska w krótkim klipie.

Tyle teraz słychać o różnych spotach, więc wykorzystując informacje warszawskie też postanowiłem spróbować swoich sił.

O tym co na temat koalicji z lewicą w Warszawie mówił Donald Tusk przed wyborami i co stało się po wyborach.

28 lip 2007

Pałac Kultury odzyskany przez frakcję "gronkowców".

Dziś koncertem w Parku Wolności rozpoczynają się obchody rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego i aż przykro relacjonować to, o czym pisze dzisiejsza prasa.

Nie chodzi tylko o kolejny przykład konfliktu pomiędzy zwalczającymi się frakcjami w warszawskiej Platformie (tym razem punkt dla frakcji "gronkowców"), ale też o to, że wiceprezesem w PKiN ma zostać SLDowski specjalista od radia, po którego rządach trzeba było stawiać na nogi Trójkę.

Według Życia Warszawy osobiście u Pani Prezydent za kandydaturą Siezieniewskiego lobbował Marek Borowski, co odbiera mu prawo do wygłaszania tyrad o czystości jego środowiska, które to nigdy do kolesiostwa rączki nie przyłożło. Niezależnie od tego ile jeszcze partii lewicowych Pan Borowski założy i jak bardzo będzie chciał przybrać różowy kolor zamiast czerwonego, to zawsze będzie postkomunistą z tymi samymi przyzwyczajeniami.

Fragment z Gazety Wyborczej:
Personalna roszada w PKiN - prezesem ma zostać Ewa Kawecka-Włodarczak, która trafia do samorządu z bankowości. Jej zastępcą - Andrzej Siezieniewski, szef Polskiego Radia za czasów SLD. Konkursu nie było, za to rekomendacje polityczne PO i SLD.

Jak mówi obecny prezes PKiN Lech Isakiewicz, który dostał posadę w czasie rządów PiS, rządząca dziś Warszawą koalicja PO-LiD interesuje się spółką od dawna.

Jak niesie kuluarowa wieść, obsadą PKiN interesował się sekretarz generalny PO Grzegorz Schetyna. Miał swoich kandydatów m.in. Sławomira Majmana, prezesa firmy, która wynajmuje powierzchnie targowe w PKiN i jest od lat największym klientem spółki. Wybór Kaweckiej to autorski pomysł prezydent Warszawy, którym ponoć zaskoczyła swoją partię.

Według moich rozmówców obie panie są zaprzyjaźnione: działały w Odnowie w Duchu Świętym.

- To było kółko różańcowe pracowników sektora bankowego - kpi Gronkiewicz-Waltz. - A poważnie: pani Ewa Kawecka nie jest moją koleżanką, znam ją zawodowo od czasów mojej prezesury w NBP.

Zaprzecza też konfliktowi w partii. - Różne osoby składały życiorysy, ale wybierając tę kandydaturę, nie jestem przeciwko panu Schetynie. Koledzy z kierownictwa PO wiedzą o moich planach i całkowicie je akceptują - zapewnia.
Źródło: Iwona Szpala, Pałac Kultury będzie miał nowego szefa, Gazeta Wyborcza Stołeczna, link do strony.

Fragment z Życia Warszawy:
Zarządem spółki Pałacu Kultury i Nauki ma pokierować Ewa Kawecka - Włodarczyk, współpracująca z Hanną Gronkiewicz - Waltz w czasach NBP.Wiceprezesem zostanie człowiek wspierany przez LiD Andrzej Siezieniewski – dowiedziało się ŻW.

O kandydacie Siezieniewskim dobre zdanie ma lider SDPL Marek Borowski. – Pałac jako spółka miejska potrzebuje ludzi znających się na zarządzaniu takim obiektem i wykazujących się ogólną inteligencją. A te cechy Siezieniewski posiada – mówi Borowski. Choć zaprzecza korytarzowej plotce, że to konkretnie on z ramienia LiD miał się wstawiać za byłym radiowcem u Gronkiewicz-Waltz.
Źródło: Jolanta Molińska, Ludzie Gronkiewicz - Waltz przejmują Pałac, Życie Warszawy, link do strony.

27 lip 2007

Szykujcie się na kolejne "białe miasteczko". Tym razem pod Sejmem.

Koleiny etap współpracy pielęgniarek i urzędników Pani Prezydent:



Do 24 Sierpnia po to, aby gdy pielęgniarki zdecydują się pozostać dłużej nie było problemów ze spełnieniem tego przepisu:
Art. 7. 1. Organizator zgromadzenia publicznego zawiadamia organ gminy w taki sposób, aby wiadomość o zgromadzeniu dotarła nie później niż na 3 dni, a najwcześniej 30 dni przed datą zgromadzenia.
Dzisiaj do Ratusza przesyłam wniosek o udostępnienie informacji publicznej, jakie wydatki poniósł Urząd m.st. Warszawy (czyli też z naszych pieniędzy) i podległe jednostki w związku z istnieniem obozowiska w Alejach Ujazdowskich.

O "Człowiek jest całością: intelektem, wolą, duchem i ciałem."

Przeczytałem wywiad Gazety Wyborczej z Hanną Gronkiewicz Waltz dwa razy i nadal nie jestem w stanie zrozumieć jak można było poświęcić tyle czasu na kwestie światopoglądowe tak zupełnie oderwane od rzeczywistych problemów miasta.

I nie jest to do końca wina HGW, bo to Gazeta mając przed sobą prezydenta miasta a nie przywódcę religijnego postanowiła pytać o Boga. Mam chociaż nadzieję, że wywiad nie był przeprowadzony w trakcie godzin pracy Pani Prezydent.

Należy też pamiętać, że o ile nie można odmówić Pani Prezydent konsekwencji w głoszonych poglądach to przecież w trakcie kampanii taki wywiad nie miałby prawa się ukazać. Opowieści o swojej religijności mogłyby skutkować zrażeniem do siebie lewicowego elektoratu i porażką. No cóż teraz jest już po wyborach.

Kilka ciekawszych fragmentów. Proponuje przeczytać całość.
My, katolicy, jesteśmy obywatelami RP. Mamy prawo do publicznego wyznawania wiary również i w takim miejscu jak samorząd - mówi prezydent Warszawy

Hanna Gronkiewicz-Waltz: - Chcę Pani powiedzieć, na wstępie, że statut Warszawy z preambułą z odwołaniem do Boga dostałam w wianie od Platformy Obywatelskiej.

Iwona Szpala: Pani się do niej nie przyznaje?

HGW: Mówię tylko: nie ja ją pisałam

IS: Ale posługiwała się pani tym tekstem w swojej kampanii wyborczej, wydrukowała w książce z programem, teraz PO przeniosła go do projektu statutu, który promuje.

HGW: Owszem, bo tak zdecydowaliśmy z Wojciechem Bartelskim, redaktorem mojego programu wyborczego, a obecnie burmistrzem Śródmieścia. W tekście jest wiele pięknych odniesień do Warszawy - jako miasta nieujarzmionego. Słów o wytrwałości w służbie publicznej, która jest ważna szczególnie w chwilach trudnych. A co do Boga, to przecież "Bóg, honor i ojczyzna", to częsty napis na polskich sztandarach.
Źródło: Iwona Szpala, Prezydent Warszawy: Nie zrezygnuję z odwołania do Boga, Gazeta Wyborcza Stołeczna, link do strony.

Pani Prezydent nie powinna zapominać, że po pierwsze jest jeszcze członkiem Platformy (dziwnie brzmi "dostałam w wianie od Platformy Obywatelskiej"), a po drugie oryginalny statut z kampanii poszedł do kosza, więc na pewno po wygranych wyborach mogła wprowadzać zmiany również do preambuły.
IS: Ani w kampanii wyborczej, ani jako urzędująca prezydent raczej nie manifestowała pani swojej wiary.

HGW: Ani nigdy jej nie ukrywam, ani nie daję się też wcisnąć do kruchty.

IS: To a propos działalności w Odnowie w Duchu Świętym?

HGW: Dziś kontakty z tą formacją mam sporadyczne, ale będę jej twardo bronić. Tak samo jak domagać się od niewierzących radnych, by zaakceptowali, że w samorządzie są tacy, którzy liczą na Pana Boga. A jeżeli czasami na nich narzekają, niech pomyślą, co by było, gdyby nie wierzyli.

IS: Co?

HGW: Byliby jeszcze gorsi (śmiech). Zawsze tak mówię mamie kiedy narzeka, że pomimo chodzenia do kościoła jestem niecierpliwa.
IS: Pojawiły się komentarze, że radni zamiast zajmować się sferą ducha, powinni zająć się stołecznymi drogami i mostami na Euro 2012.

HGW: Człowiek jest całością: intelektem, wolą, duchem i ciałem, sfery duchowej nie da się ot tak, wyrwać.

IS: Skoro tak, to co taki zapis da przeciętnemu obywatelowi?

HGW: Pokaże mu, że chcemy służyć ludziom i chcemy, żeby wspierał nas w tym Bóg. Tego właśnie jako katolik oczekuję od opatrzności, gdy składam przysięgę "tak mi dopomóż Bóg", obejmując publiczne urzędy.

IS: W czym opatrzność ma pani pomóc jako prezydentowi?

HGW: Najlepiej we wszystkim, a najbardziej w podejmowaniu trudnych decyzji. Jak Ojciec Święty miał trudności z matematyką, to ksiądz kazał mu się modlić do Ducha Świętego. I maturę z matematyki zdał nawet dobrze.
Dobrze, że już prawie weekend.

26 lip 2007

Jaki będzie los planów budowy Stadionu Narodowego po przyspieszonych wyborach?

Uwaga pomysł może wydawać się absurdalny, ale biorąc pod uwagę ostatnią ofensywę Ratusza w mówieniu jak ważny jest nowy stadion Legii zaczynam zastanowić się, jaki będzie los Stadionu Narodowego, jeżeli Platforma wygra przyspieszone wybory.

Stadion Narodowy zawsze był uważany przez nową ekipę w Ratuszu jako inwestycja obca i podrzucona przez znienawidzony PiS. Nie tylko nie chciano dofinansować jego budowy, ale też nie spieszono się z realizacją obietnicy HGW o przeniesieniu kupców.

Z drugiej strony cały czas słyszymy jak ważny jest nowy stadion Legii, lecz do tej pory wydawało się, że będzie tylko boiskiem treningowym w trakcie Euro 2012. Ostatnio jednak Małgorzata Kidawa - Błońska w wywiadzie dla Superstacji mówiła o stadionie Legii jako rezerwie na Euro 2012.

Niestety Michał Borowski w dzisiejszym wywiadzie dla Gazety Wyborczej nie pomaga w realizacji Stadionu Narodowego zgłaszając nowe pomysły zbudowania stadionu obok Stadionu X lecia.

Wyobraźmy sobie następującą sytuację:

W przyspieszonych wyborach wygrywa Platforma (oby nie) i z postkomunistami tworzy POLID (oby nie). Po konsultacjach z władzami Warszawy anulowany jest przetarg na Stadion Narodowy i nowe władze występują do UEFA z następującą propozycją: mecz otwarcia, mecze grupowe, ćwierćfinał i półfinał, które były planowane w Warszawie mają się odbyć na nowym stadionie w Gdańsku. W Warszawie na nowym stadionie Legii odbędą się mecze grupowe. Można winę zrzucić na PiS i np. rosnące planowane koszty budowy.

Niemożliwe?

Kiedy pytano dlaczego budujemy Stadion Narodowy i nowy stadion Legii, odpowiedź była następująca: nowa Legia nie ma wystarczającej planowanej pojemności na to, aby przeprowadzić mecz otwarcia. Ale jeżeli mecz otwarcia nie będzie planowany w Warszawie to problem zniknie. Wymagania UEFA:
- mecze grupowe (poza meczem otwarcia): 30 000
- ćwierćfinały i półfinały: 40 000
- mecz otwarcia i finał: 50 000
Źródło: Warunki zgłoszenia kandydatury do organizacji Mistrzostw Europy w piłce nożnej 2012 (wybrane części), stadiony.net, link do strony.

Jaka jest planowana pojemność nowego stadionu Legii? 31 000 osób. Czyli na jeden lub dwa mecze grupowe wystarczy.

Jaka jest przewidywana pojemność stadionu w Gdańsku? 40 000 osób. Dlaczego nie zmienić projekt na 50 000 skoro stadion nie jest w budowie (przetarg zostanie ogłoszony w pierwszym półroczu roku 2008) a zwolni się miliard przeznaczony na Stadion Narodowy?

Dlaczego Gdańsk a nie Poznań lub Wrocław? A czy Donald Tusk mógłby podjąć inną decyzję.

Być może wystarczy przekonać UEFA do tej małej "korekty" i zniknie kilka problemów dla HGW: druga linia metra (po co się spieszyć z jej budową), rewitalizacja Pragi (i tak w trakcie mistrzostw nikt tam się nie wybierze), przeniesienie kupców ze Stadionu X lecia (niech zostają tam gdzie handlują teraz).

Nie twierdzę, że tak będzie ani nawet, że ktoś ma taki pomysł. Ale zawsze warto się zastanowić.

O "z tym mam wystarczająco dużo kłopotów".

Jest tylko jedna inwestycja w Warszawie, którą Pani Prezydent traktuje jakby była kwestią życia lub śmierci. To modernizacja stadionu Legii.

Nawet kiedy Polska otrzymała organizację Euro 2012 Hanna Gronkiewicz Waltz krzyczała z trybuny przed Pałacem, że stadion Legii jest najważniejszy. Bo Wielki Brat z ITI patrzy i pilnuje?

Dlatego ludzie z ITI (i kibice przy okazji, ale chyba nie oszukujemy się, że kibice są najważniejsi w tym biznesie) nie będą zadowoleni, że pojawiły się problemy:
Prezydent Warszawy przyznała, iż jedną z najpilniejszych spraw jest budowa nowego stadionu na terenach Legii Warszawa.

"Ja przede wszystkim muszę się martwić o tereny Legii, z tym mam wystarczająco dużo kłopotów. Myśleliśmy, że przetarg na budowę nowego stadionu odbędzie się w lipcu, ale dokumentacja nie jest jeszcze pełna i wszystko zostało o kilka tygodni opóźnione. Nie chciałabym powtórki sytuacji Krakowskiego Przedmieścia, gdy był przetarg, ale nie było pełnej dokumentacji. Nowego przetargu należy się spodziewać w drugiej połowie sierpnia" - wyjaśniła Gronkiewicz-Waltz.
Źródło: Link do strony.

O jakich kłopotach może mówić Pani Prezydent, które nie są związane z dokumentacją? Fragment z wczorajszej Rzeczpospolitej:
Weto LiD wobec decyzji prezydent stolicy o zmianie osoby nadzorującej budowę stadionu Legii jest pierwszym oficjalnym sprzeciwem warszawskiego koalicjanta PO.

Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz zakomunikowała kilka dni temu dyrektorowi Biura Sportu Wiesławowi Wilczyńskiemu, że nie będzie już nadzorował budowy stadionu przy ul. Łazienkowskiej. Zadanie to przejął wiceprezydent Jacek Wojciechowicz, który odpowiada za inwestycje w stolicy.

Decyzja o zmianie osoby odpowiedzialnej za budowę stadionu wynika także z wewnętrznych tarć w warszawskiej Platformie. Działacze skupieni wokół posła PO Andrzeja Halickiego uważają, że partia powinna już teraz zadbać oswój wizerunek, by przed wyborami móc pochwalić się zrealizowanymi obietnicami, m.in. właśnie stadionem czy mostami. Więc te inwestycje od początku do końca powinny być pod nadzorem ludzi z PO.
Źródło: Izabela Kraj, Platforma się kłóci, LiD atakuje Platformę, Rzeczpospolita, link do strony.

Wcześniej pisała o tym Trybuna. Fragmenty w moim wpisie Frustracja w Trybunie, czyli nie zabierajcie postkomunistom sukcesów.

Kamery monitoringu miejskiego a TVN24, czyli odpowiedź z Ratusza.

Sprawa udostępnienia stacji TVN24 kamer monitoringu miejskiego bez żadnej umowy była już opisywana kilka razy, ale postanowiłem jeszcze troszkę się o niej dowiedzieć.

Zmotywował mnie do tego głównie Karol Smoląg rzecznik TVN, który mówił o skandalu w kontekście pytania przez radnych, na jakich zasadach miasto udostępnia komercyjnej stacji obraz z kamer.

Przesłałem do Ratusza wniosek o udostępnienie informacji publicznej z kilkoma pytaniami:
Kto podjął decyzję o udostępnieniu stacji TVN24 przekazu z kamer służących do monitoringu miasta? Czy udostępnienie przekazu z kamer było inicjatywą stacji TVN24 czy miasta?

Czy przed udostępnieniem stacji TVN24 przekazu z kamer podpisana została umowa pomiędzy miastem a stacją lub koncernem ITI? Jeżeli nie podpisano umowy to, na jakiej podstawie przekaz z kamer został udostępniony?

Czy Pani Prezydent Waltz brała udział w podejmowaniu decyzji o udostępnieniu stacji TVN24 przekazu z kamer?
Po tygodniu otrzymałem odpowiedź na mój wniosek z informacjami udzielonymi przez Ewę Gawor, dyrektor Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego. Poniżej zamieszczam całość otrzymanej informacji:
W odpowiedzi na Pana wniosek o udostępnienie informacji publicznej złożony pocztą elektroniczną w dniu 13 lipca 2007 r. uprzejmie informuję, że:

1. decyzję o udostępnieniu telewizji TVN przekazu sygnału z systemu monitoringu wizyjnego podjął Zastępca Prezydenta m.st. Warszawy, Pan Jerzy Miller,

2. z inicjatywą współpracy wystąpiła telewizja TVN, która zwróciła się do władz m.st. Warszawy jako właściciela systemu monitoringu wizyjnego oraz do Komendanta Stołecznego Policji jako administratora tego systemu,

3. w przedmiotowej sprawie nie zawarto umowy, ale wyrażona została zgoda na uruchomienie pilotażowego programu współpracy polegającego na obieraniu sygnału z systemu monitoringu wizyjnego w celu emisji obrazu, bez możliwości robienia zbliżeń, pod nadzorem funkcjonariusza Komendy Stołecznej Policji i pod rygorem stosowania się do jego poleceń przez ekipę techniczną TVN,

4. Pani Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz nie podejmowała decyzji w przedmiotowej sprawie, ale była poinformowana o prośbie skierowanej przez telewizję TVN.

Jednocześnie informuję Pana, że telewizja TVN jest jedyną stacją, która zwróciła się do władz m.st. Warszawy z powyższą propozycją. Telewizja TVN, jako nadawca programu „TVN24” o charakterze informacyjnym, wyraziła chęć uruchomienia audycji informacyjnej na temat sytuacji na polskich drogach, która mogłaby pozytywnie wpłynąć na wzrost bezpieczeństwa w ruchu drogowym i ułatwić uczestnikom ruchu poruszanie się po drogach.

Podczas audycji, która trwała ok. 5 minut i emitowana jest w paśmie porannym i popołudniowym, pokazywane są obrazy z innych miast, w tym z wykorzystaniem lokalnych systemów informacyjnych.

Ponadto informuję, że na posiedzeniu Zespołu Koordynującego w dniu 17 lipca 2007 r. Zarząd m.st. Warszawy postanowił, dbając o bezpieczeństwo mieszkańców w ruchu drogowym, podpisać porozumienie ze stacją TVN oraz każdą inną stacją, która wystąpi z podobną prośbą.
Na miejscu Pani Dyrektor nie przesadzałbym z twierdzeniem, że program Traffic w TVN24 ma "ułatwić uczestnikom ruchu poruszanie się po drogach". Po obejrzeniu kilku programów mam wrażenie, że jest to raczej wypełniacz w porannej ramówce, w którym wyświetlenie kilku obrazów z kamer i powiedzenie "o proszę jest korek" ma tworzyć wrażenie jak pomocne jest TVN24.

W temacie "bezpieczeństwa mieszkańców w ruchu drogowym" i komfortu ich jazdy nie liczyłbym na TVN24 czy inne stacja a zabrał się zdecydowanie za Zintegrowany System Zarządzania Ruchem.

Nie wiem czy jest to możliwe, ale zamiast pieniędzy od TVN24, które przepadną w dużym worku, w planowanej umowie wolałbym, aby stacja (lub inne stacje, które chciały uzyskać dostęp do kamer) bezpośrednio sfinansowała zakup dodatkowych kamer do monitoringu. Wtedy faktycznie będzie można powiedzieć, że jest to umowa korzystna dla miasta.

Zakładam, że od początku planowano najpierw program pilotażowy a później podpisanie umowy. Mam jednak wrażenie, że nie byłoby planowanego szybkiego podpisania umowy i decyzji z 17 lipca gdyby nie pytania radnego Maciejowskiego (PiS) i nagłośnienie sprawy. Czyli zadawanie pytań nie było takim skandalem.

Może radny powinien usłyszeć "przepraszam" od rzecznika TVN?

25 lip 2007

Decyzja dobra, ale te metody.

Tak jak pisałem wcześniej Pani Prezydent podjęła dobrą decyzję, kiedy szybko zareagowała i zaprosiła na kilka tygodni do Warszawy dzieci z terenów dotkniętych trąbą powietrzną.

Tylko czy trzeba było ciągnąć te biedne dzieci przed kamery telewizyjne i przed obiektywy fotoreporterów, aby zdjęcia znalazły się w jutrzejszych gazetach?

To już miastu nie wystarczył ten mały Franek, który wręczał odznaczenia wiceprezydentowi Wojciechowiczowi zachęcany przez rzeczniczkę Zarządu Oczyszczania Miasta?




I jak tu wierzyć Donaldowi.

Sprawy krajowe nie goszczą na BW zbyt często, ale jakoś trudno byłoby zrezygnować z zestawienia kilku cytatów z Donalda Tuska mówiącego o koalicjach.

Donald Tusk tak dzisiaj mówi o możliwej koalicji z LiDem na poziomie krajowym:
Tusk zapowiedział, że "przyszły rząd PO nie będzie w niczym przypominał spektaklu układu jaki rządzi Polską od dwóch lat". Odrzucił też możliwość stworzenia koalicji z LiS, PiS czy LiD. - Nie będziemy tworzyć egzotycznych porozumień. PiS i SLD czasem trudno rozróżnić. Obie partie patrzą głównie na własne interesy - ocenił Tusk.
Źródło: Link do strony.

Co Donald Tusk mówił na temat potencjalnej koalicji z lewicą w listopadzie 2006 przed drugą turą wyborów w Warszawie:
Szef PO Donald Tusk powiedział, że Platforma nie przewiduje koalicji z SLD w Warszawie.

"A więc wygrana Hanny Gronkiewicz-Waltz i odejście Kazimierza Marcinkiewicza z funkcji prezydenta Warszawy. Tutaj nie było sporu" - powiedział Tusk. Natomiast - dodał - Gronkiewicz-Waltz i Platforma chcą dla Warszawy "dobrych rządów, a nie koalicyjnego układania się z partiami politycznymi po to, aby ten czy inny działacz miał satysfakcję".

Jak dodał, wolałby, żeby sygnał ze strony liderów Lewicy i Demokratów był czytelny, ale - jak podkreślił - "handlować nie będzie". "Nie umawiamy się na wspólne rządzenie miastem. Te sprawy uważam za zamknięte" - oświadczył szef PO.
Źródło: Link do strony.
Konrad Piasecki: A za to on mówi - Stwórzmy koalicję,. Skoro chcecie odsunąć PiS od władzy, to stwórzmy w radzie miasta koalicję SLD-lewica-demokraci-Platforma.

Donald Tusk: Nie jest celem Platformy tworzenie koalicji z SLD.

Konrad Piasecki: Dlatego, że nie przekroczyliście jeszcze takiego mentalnego Rubikonu?

Donald Tusk: Nie przekroczymy tego mentalnego Rubikonu.
Źródło: Link do strony.

I skończyło się na polidowej koalicji. Czy można wierzyć Donaldowi? Ja bym nie ryzykował. :)

Frustracja w Trybunie, czyli nie zabierajcie postkomunistom sukcesów.

Najpierw jedna frakcja w Platformie (haliccy) kłóciła się z drugą frakcją (gronkowce), kto ma ogłosić plan budowy Szpitala Południowego. I czy ma to być w lokalnej gazetce czy w trakcie dni Ursynowa.

Teraz Trybuna bije na alarm, że Platforma chce zabrać sukces LiDowi. Nie jest istotne, że chodzi o stadion Legii, na który nawet przetarg nie jest rozpisany. Ważna jest perspektywa, że będzie czym się pochwalić w następnych wyborach.

A stadion? O stadion nie martwiłbym się. Tego już pilnuje ITI.

Fragmenty z Trybuny:
Platforma nie chce dzielić się sukcesem z LiD-em. Czy partyjniactwo, złe pojęcie priorytetów i polityczna hucpa mogą storpedować realizację jednej z najważniejszych stołecznych inwestycji – budowę stadionu Legii? Mogą.

Oto według naszych informacji, kilka dni temu „temat Legia” został odebrany Wilczyńskiemu przez panią prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz! Dyrektor dostał także polecenie, aby broń Boże nie ogłaszał przetargu. Pieczę nad Legią ma bowiem przejąć wiceprezydent miasta, platformers Jacek Wojciechowicz, który zażądał ponoć, aby do jego dyspozycji przeszli także ludzie Wilczyńskiego z podległego mu Stołecznego Ośrodka Sportu. To fachowcy od inwestycji (panowie Kopaniak, Bartnik, Roguski, Tomkowski…) uprzednio pracujący w COS-ie, skąd w ramach politycznej czystki wyrzucił ich były już minister sportu Tomasz Lipiec.

Dlaczego mamy taki pasztet? Wilczyński (to były wiceszef byłego UKFiS, a w rządzie Marka Belki branżowy wiceminister w byłym MENiS) od zawsze utożsamiany jest z lewicą. Do tego to człowiek wielce medialny, mający dobrą prasę i sukces wypisany na czole. Tylko ten LiD… Od jesieni do lipca jego współpraca z prezydent Gronkiewicz-Waltz była doskonała, prawdziwie – powiedzmy – koalicyjna. Jeszcze 27 czerwca oboje świetnie zaprezentowali się podczas dyskusji w Salonie „Polityki” poświęconej warszawskiemu sportowi, potem Rada dała dodatkowe pieniądze, a Wilczyński zaczął pisać ofertę przetargową…

Ale nie wiedział, że te sukcesy bardzo widać bolą panów posłów – sekretarza generalnego PO Grzegorza Schetynę i skarbnika partii Mirosława Drzewieckiego. Obaj zaczęli ponoć „dyscyplinowanie” prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, a stołeczni radni Platformy kolędowali wieczorami do Sejmu, aby wysłuchiwać nauk ich partyjnych liderów. Bo to PO ma zbierać w Warszawie punkty, a nie samorządowcy z LiD! Bo sukcesy Wilczyńskiego ją bolą, bo nie ich kompan, bo nie takie są partyjne priorytety na przyszłość…

Czarno widzę teraz tę budowę na Legii. Bo Platforma działa w iście PO-PiS-owym stylu, ale widać taki już jej urok.
Źródło: Jacek Korczak-Mleczko, Stadion na spalonym, Trybuna, link do strony.

Platforma chciała postkomunistów w koalicji? To niech teraz użera się z Trybuną. Na zdrowie.

O tym temacie pisze dziś również Rzeczpospolita. "Platforma się kłóci, LiD atakuje Platformę"

O "koledzy z PO przynoszą mi CV swoich znajomych, polecają. To naturalne."

W artykule Gazety Wyborczej "Jak PO rozdaje stanowiska na Mazowszu" możemy przeczytać, jak Platforma praktykę kolesiostwa z warszawskich spółek i dzielnic przeniosła na grunt urzędu marszałkowskiego.

Jacek Kozłowski, szef kampanii HGW a teraz wicemarszałek województwa mazowieckiego przypomniał sobie tylko jedno stanowisko wśród 450 stanowisk kierowniczych, na którym pracowałaby osoba bezpartyjna.

Dla przypomnienia Warszawa i Mazowsze to poligon doświadczalny (jak mówił Bronisław Komorowski) jak wyglądałaby władza Platformy w całym kraju.

Fragmenty, polecam przeczytać całość:
To nie jest PRL, bo wtedy partyjna nomenklatura decydowała o obsadzie stanowisk także w gospodarce i mediach. A dziś mamy ją tylko w urzędach - mówi Jacek Kozłowski (PO), wicemarszałek województwa mazowieckiego pytany, dlaczego stanowiska w urzędzie marszałkowskim podzielono według politycznego klucza.

Dotąd za partię, która konsekwentnie i bezwzględnie przydzielała stanowiska tylko swoim ludziom, uchodził PSL. Po zakończonej właśnie reorganizacji urzędu marszałkowskiego okazuje się, że po sprawdzone przez ludowców metody sięgnęła mazowiecka PO.

W kontrolowanym przez koalicję PO-PSL urzędzie marszałkowskim aż roi się od radnych i działaczy partii Tuska.

- Konkursów na stanowiska w urzędzie marszałkowskim albo nie ma, albo są fikcyjne, bo rozstrzyga je zarząd województwa złożony z urzędników z rekomendacji PO i PSL - żalą się pracownicy Struzika.

Czy wśród 450 stanowisk kierowniczych podlegających urzędowi marszałkowskiemu jest choć jedno dane osobie bezpartyjnej? - pytamy wicemarszałka Kozłowskiego.

- Tak, jest takie! Wiceszef w biurze kontroli - mówi. A jeszcze inne? - dopytujemy. - Nie pamiętam, ale zastanowię się - odpowiada wicemarszałek. I dodaje: - Poszła wieść, że bierzemy władzę w województwie, więc koledzy z PO przynoszą mi CV swoich znajomych, polecają. To naturalne.
Źródło: Dominika Olszewska, Jan Fusiecki, Jak PO rozdaje stanowiska na Mazowszu, Gazeta Wyborcza Stołeczna, link do strony.

Na koniec dnia sprawdzę, jakim echem artykuł odbił się w pozostałych mediach. Obstawiam, że żadnym.

24 lip 2007

Alarm dla miasta Warszawy. Za tydzień przyjeżdża Lech Wałęsa.

Nie wiem kto wymyślił, że w trakcie obchodów 63. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego urządzić uroczystość przyznania honorowego obywatelstwa Warszawy Lechowi Wałęsie, ale to dziwne połączenie.

Czyżby Platforma chciała pokazać Lechowi Kaczyńskiemu, który jest zaangażowany w obchody rocznicy PW "my tu rządzimy i popatrz kogo sobie zaprosiliśmy"? Jeżeli tak to gratuluję pomysłów.

Uroczystość odbędzie się w trakcie sesji Rady Warszawy zaplanowanej na wtorek o godzinie 12.00 w Zamku Królewskim.

Z wywiadu Lecha Wałęsy dla Życia Warszawy:
ŻW: Przyjedzie Pan Prezydent do stolicy na uroczystość przyznania Panu honorowego obywatelstwa Warszawy w najbliższy wtorek?

LW: Oczywiście, nawet piechotą przyjdę, jak będzie taka potrzeba.

ŻW: Spore poświęcenie.

LW: Może coś mi skapnie przy okazji tego obywatelstwa. Może klucz do jakiegoś M-1 dadzą?

ŻW: Raczej ufundują bezpłatne przejazdy komunikacją miejską po stolicy.

LW: Z tym mieszkaniem to żartowałem. Tak naprawdę, to jest dla mnie duża satysfakcja zostać honorowym obywatelem Warszawy.

ŻW: Jak się Panu kojarzy Warszawa?

LW: To miasto jest zbyt zadymione. No i morza nie ma. Pamiętam je jako zaniedbane, przygnębiające. Wybrałem Gdańsk. Choć stolicę szanuję.

ŻW: Często Pan tu przyjeżdża?

LW: Odwiedzam Warszawę, bo mam tu biuro mojej fundacji. Taką swoją garsonierę.
Źródło: Jolanta Molińska, Stolicy potrzebne jest... morze, Życie Warszawy, link do strony.

No cóż, Lech Wałesa jest aktualnie związany z Warszawą głównie przez córkę (Maria Wiktoria), która razem z Edytą Herbuś imprezuje w warszawskich klubach, ale najwyraźniej ten luźny związek nie przeszkadza HGW w mieszanie byłego prezydenta do Powstania Warszawskiego.

Może dowiemy się 31 lipca, że Lech Wałęsa nie tylko brał udział w Powstaniu, ale je nawet wygrał?

Oskarżenia pod adresem sądu w radiu TOK FM.

W ramach stałego okienka w radiu TOK FM Pani Prezydent tłumaczyła dlaczego sąd nie rozumie orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. I dodała do tego: "sąd już się pośpieszył", "to nielogiczne", "sąd nie zawiesił", "w porze wakacyjnej szybko to rozpoznał".

Czyżby działał na czyjeś zlecenie?! :)
Jacek Żakowski: Wczoraj sąd skazał panią na grzywnę za niestawienie się przed komisją bankową. Stawi się pani teraz?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Przede wszystkim się odwołam, sprawa nie jest zakończona, mamy sądy dwuinstancyjne. Inaczej rozumiem orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Sąd stanął na stanowisku, że co innego jest wezwać, a co innego mówić, co jest w moim odczuciu dziwne, bo ustawowo, jeżeli się kogoś nie przesłuchuje, tak jak chociażby nie przesłuchuje się obrońcy osoby podejrzanej o przestępstwo, czy też nie przesłuchuje się księdza ze względu na tajemnicę spowiedzi, no to TK swoim orzeczeniem wypełnił lukę prawną mówiąc, że prezes NBP, ani inny organ nie mogą być przesłuchiwane, bo byłoby to złamanie konstytucji, konkretnie artykułu 227, który mówi, że nie podlega NBP innym organom. Pamiętajmy, że są liczne organa, które mogą prezesa i innych członków NBP przesłuchać, jest to prokuratura, sąd. Natomiast dotyczy to tylko i wyłącznie komisji śledczej, bo taki był zakres orzeczenia TK. Będziemy się odwoływać.

Chodzi o pewną zasadę, albo NBP ma tą niezależność wynikającą z odpowiednich przepisów konstytucji, albo jej nie ma i to trzeba raz na zawsze ustalić. To, co mnie jeszcze bardzo dziwi, to że sąd nie zawiesił do orzeknięcia o tym, czy ta uchwała jest zgodna z konstytucją, czy nie. Jednak w przypadku Leszka Balcerowicza ten sam sąd tak późno wyznaczył termin, a teraz się, można powiedzieć, bardzo śpieszył, bo zrobił to w ciągu miesiąca. Tak późno wyznaczył ten termin, że mógł już orzec, że Leszek Balcerowicz nie płaci grzywny, ponieważ ta uchwała została już uchylona. W tym przypadku jest taki sam wniosek, myślę, że są duże szanse, że uchwała, która ustanawia komisję śledczą, zostanie uchylona, jako niezgodna z konstytucją. A jednak sąd już się pośpieszył.

Jacek Żakowski: Może to jest już wpływ nowej ustawy o ustroju sądów, prawda?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Nie wiem, w każdym razie w ciągu miesiąca i to w porze wakacyjnej szybko to rozpoznał. Mam nadzieję, że sąd apelacyjny też tak samo tą sprawę rozpatrzy. Tu chodzi o zasadę, nawet nie chodzi o grzywnę, sąd był łaskawy nie wymierzył trzech tysięcy, tylko tysiąc złotych, tylko chodzi o to czy rzeczywiście konstytucja może być w ten sposób łamana, że organy NBP mogą być przesłuchiwane przez komisję śledczą. Uważam, że tak powinno być, że mogą być przesłuchiwane przez Komisję Odpowiedzialności Konstytucyjnej, Trybunał Stanu, prokuratora, to nie jest kompletny brak odpowiedzialności, natomiast nie przed tego typu organem.

Jest to wyraźnie napisane w orzeczeniu TK i po to było między innymi to orzeczenie, bo były wątpliwości. Dziwne jest też, że sąd oddzielił konieczność nakazu, potem ktoś przyjdzie i powie, tak, jak ja, czy inny członek organu powie: "No tak, przyszedłem, ale nie będę mówić, bo z orzeczenia TK wynika, że nie muszę". Jest to nielogiczne.
Źródło: Gronkiewicz: Inaczej, niż sąd rozumiem orzeczenie TK, TOK FM, link do strony.

Wydaje mi się, że Pani Prezydent zapomniała, że już od ponad 7 lat nie jest prezesem NBP i nie jest związana z tą instytucją. Dlatego mówienie o niezależności NBP w tym kontekście jest trochę naciągane.

1000 zł grzywny dla Pani Prezydent.

Najpierw przypomnijmy kilka wypowiedzi HGW w temacie jej przesłuchania przed komisją śledczą:
Katarzyna Kolenda-Zaleska: Została pani wezwana na przesłuchanie przed sejmową komisję bankową. Pani nie pójdzie, tak?

Hanna Gronkiewicz-Waltz: Przede wszystkim zwróciłam marszałkowi Dornowi uwagę, że sytuacja się zmieniła, mianowicie we wrześniu ubiegłego roku zostało wydane orzeczenie, które wyraźnie mówi, że byłoby to sprzeczne z konstytucją, ponieważ organy NBP nie mogą być wzywane na świadka przed komisję śledczą. Byłam bardzo zdziwiona, że Artur Zawisza namawia mnie do przekroczenia prawa, które wyraźnie zinterpretował Trybunał Konstytucyjny. Tak jakoś się dzieje, że wojewoda, czy poseł Zawisza w ogóle nie wiedzą, że są jakieś orzeczenia TK, a to on orzeka o porządku prawnym.
Źródło: Link do strony.
Gronkiewicz - Waltz miała być przesłuchiwana w piątek. Jednak - jak poinformował Hofman - prezydent przesłała list, w którym pisze, że "mimo chęci, prawo nie daje jej możliwości stawienia się przed komisją, ponieważ jest b. prezesem NBP, a komisja nie ma możliwości kontroli NBP".
Źródło: Link do strony.

A teraz jak lubi mówić Pani Prezydent "Na szczęście są jeszcze Sądy":
Tysiącem zł grzywny Sąd Okręgowy w Warszawie ukarał prezydent Warszawy, b. prezes NBP Hannę Gronkiewicz-Waltz, za niestawienie się przed bankową komisją śledczą Sejmu. O karę wniosła sama komisja.

Sąd uznał w poniedziałek niestawiennictwo Gronkiewicz - Waltz za nieusprawiedliwione. Według sądu, czym innym jest niestawiennictwo przed komisją (a według prawa każdy obywatel musi się stawić), a czym innym - odmowa złożenia zeznań z powołaniem się na odpowiednie przepisy. Rzecznik sądu sędzia Wojciech Małek powiedział PAP, że sąd zajmował się tylko kwestią, czy b. prezes NBP miała prawo nie stawić się i uznał, że jej nieobecność była nieusprawiedliwiona.

Spytany o ewentualne konsekwencje, gdyby Gronkiewicz-Waltz ponownie nie stawiła się przed komisją po ewentualnym kolejnym wezwaniu, sędzia odparł, że "istnieje gradacja kar porządkowych za uporczywe uchylanie się świadka od złożenia zeznań - od grzywny aż po 30 dni aresztu".
Źródło: Link do strony.

A Pani Prezydent swoje:
- Jestem zdziwiona tą decyzją - mówi prezydent Warszawy. - Konstrukcję uzasadnienia uważam za nielogiczną. Według sądu powinnam przyjść i odmawiać zeznań - komentuje prezydent. Płacić nie zamierza, zapowiada odwołanie. Do czasu ostatecznego werdyktu sądu nie pojawi się także przed komisją śledczą.
Źródło: Tysiąc złotych grzywny dla Gronkiewicz-Waltz, Gazeta Wyborcza Stołeczna, link do strony.

Czyli krzesło nadal czeka:



PS Tak jak pisałem w komentarzu pod niedzielnym wpisem uznałem, że jeden dzień bez publikowania byłby na miejscu. Dlatego po "pustym" poniedziałku wracam do pisania.

22 lip 2007

O "chociaż prawo nie działa wstecz" ale...

31 lipca Wojewódzki Sąd Administracyjny zacznie rozpatrywać skargę HGW na zarządzenie wojewody. Poniżej zamieszczam fragment z Gazety Wyborczej na temat sprawy burmistrza Sycowa. WSA uznał uchwałę odwołującą burmistrza za niezgodną z konstytucją.
W poniedziałek wojewódzki sąd administracyjny uznał za niezgodną z konstytucją uchwałę radnych Sycowa, odwołującą burmistrza Wojciecha Kocińskiego.

Jeśli wyrok się uprawomocni, może to oznaczać, że Sycowem będzie rządzić dwóch wybranych zgodnie z prawem burmistrzów. Przypadek sycowski jest jedynym takim w kraju. Po aferze ze spóźnionymi oświadczeniami współmałżonków (najgłośniejsza dotyczyła prezydenta Warszawy Hanny Gronkiewicz - Waltz) rozpisano tu wybory uzupełniające na burmistrza. Burmistrz Wojciech Kociński (związany z PiS) spóźnił się 10 dni z oświadczeniem majątkowym żony. Powinien je był złożyć najpóźniej 30 dni od daty wyboru, a nie - jak wyliczył - od daty ślubowania.

Gdy radni wykryli ten błąd, natychmiast go odwołali go. Miesiąc później odbyły się nowe wybory. Wygrał je radny Sławomir Kapica, który jest burmistrzem do dziś. Jednak Kociński nie złożył broni i zaskarżył odwołującą go uchwałę radnych do wojewódzkiego sądu administracyjnego we Wrocławiu. Ten wczoraj przyznał mu rację.

Sąd powołał się na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z marca tego roku, które mówi, że zapisy o pozbawianiu mandatów z powodu niezłożenia na czas oświadczeń majątkowych są niezgodne z konstytucją. Sędzia Anna Moskała argumentowała: - Orzeczenia Trybunały Konstytucyjnego mają moc obowiązująca i są ostateczne. Chociaż prawo nie działa wstecz, to tu mamy do czynienia z taką sytuacją, w której to prawo przestało obowiązywać.
Źródło: Michał Kokot, Syców ma burmistrzów dwóch, Gazeta Wyborcza Wrocław, link do strony.

Należy przygotować się na to, że 31 lipca sytuacja powtórzy się u nas. Niestety.


Dobra decyzja.

Pani Prezydent szybko zareagowała i zaoferowała pomoc dla poszkodowanych przez trąbę powietrzną (w gminie Kłomnice).
Pierwsze pieniądze poszkodowani mieszkańcy Adamowa, Hub i Skrzydlowa - miejscowości najbardziej poszkodowanych przez piątkowe tornado - dostaną w najbliższych dniach - każdy po 6 tyś złotych doraźnej pomocy od służb wojewody. - Koordynujący działaniami wicewojewoda śląski Wiesław Maśka zapewniał dziś po obradach sztabu kryzysowego w Kłomnicach o szybkim uruchomieniu pomocy rządowej dla poszkodowanych mieszkańców - pisze biuro.

W niedzielę, tego samego dnia, premier Jarosław Kaczyński kazał w trybie pilnym uruchomić rezerwę celową na wypłaty. Poszkodowani dostaną do sześciu tysięcy doraźnej pomocy. Premier zaprosił dzieci z gmin na wakacje do jednego z ośrodków rządowych na Mazurach. Wcześniej na wakacje, za pośrednictwem swego pełnomocnika, dzieci zaprosiła też prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. - Zaprosiła dzieci z naszych terenów na kilka tygodni na Warszawy. Szczegółów jeszcze nie znamy, ale to bardzo dobry pomysł, odbudowa zajmie dużo czasu, dzieci nie muszą patrzeć na to wszystko - mówił wójt Zając.
Źródło: Link do strony.

Bardzo dobra decyzja.

21 lip 2007

Ernest Skalski też traci cierpliwość a wszystko przez odwołanie do Boga w preambule.

Janusz Rolicki i Ernest Skalski. Dwaj panowie, którym wystarczyło kilka miesięcy, aby stracić cierpliwość i skrytykować Panią Prezydent. Od lewej strony oczywiście.

Ernest Skalski w Salonie24 oburzył się na zapowiedź Pani Prezydent, że "W mieście, którym rządzę, zapis o Bogu będzie" i napisał Nie będziesz brał imienia...

Fragment:
Głosowałem na Hannę Gronkiewicz-Waltz i namawiałem, by na nią głosować. Ale nie po to by optowała za Bogiem w tej preambule, mówiąc: ”miasto, w którym ja rządzę...”

Bo jeśli chodzi o ścisłość, to samorząd oznacza, że dana społeczność - w tym przypadku mieszkańcy miasta - rządzi się sama, w zakresie przewidzianym przez prawo. A prezydent i rada to wyłonione przez nich organy, które miastem administrują. I nie są upoważnione do decydowania w sprawach światopoglądowych.

Spór, owszem, może być, ale o przebieg drugiej linii metra, a nie o to czy w niepotrzebnym tekście umieszczać Pana Boga, który może powiedzieć; wy mnie do tego nie mieszajcie !
Źródło: Link do strony.

To jednak zastanawiające, że po lewej stronie nie ma oburzenia jak chłopcy z Platformy wykonują najazd na stanowiska w mieście i ustami Grzegorza Schetyny zakłamują rzeczywistość a jest kiedy Pani Prezydent ujawniła to czego powinniśmy się spodziewać. W niektórych sprawach jest daleko po prawej stronie, bo takie ma przekonania.

Ale zgadzam się z ostatnim zdaniem. Spór jest tak niepotrzebny na tym etapie uchwalania statutu, że aż zabawny.

20 lip 2007

Na jaką działalność naukową HGW znajdzie jeszcze czas w trakcie swojej prezydentury?

Na początku lipca na stronach miasta umieszczone zostało tzw. "oświadczenia coroczne" Pani Prezydent z datą 04.04.2007.

Spojrzałem na część zatytułowaną "inne dochody osiągane z tytułu zatrudnienia lub innej działalności zarobkowej lub zajęć". Jeżeli porównać "oświadczenie początkowe" złożone pod koniec grudnia i oświadczenie z kwietnia to dodatkowo pojawiło się wynagrodzenie za pracę na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW) w Warszawie.

Czy to oznacza, że Pani Prezydent oprócz zarządzania miastem, pracy na Uniwersytecie Warszawskim, znajduje również czas na pracę naukową na UKSW?

Oświadczenie początkowe:



Oświadczenie coroczne:



Informacja na stronie Instytutu Politologii UKSW, gdzie Pani Prezydent występuje jako kierownik Katedry Europejskiego Prawa Bankowego i Polityki Finansowej:



Pani Prezydent już raz tłumaczyła (odpowiadając na moje pytanie w trakcie czatu na stronach Życia Warszawy):
Prezydent oraz wiceprezydenci mają nienormowany czas pracy i słusznie, bo na ogół pracują nie od 8 do 16. Poza tym zawsze łączyłam pracę naukową - poza okresem pobytu w Londynie. Tak więc i teraz tak jest, pracuję na UW, mam zajęcia raz na tydzień w godzinach popołudniowych.
Ale o UKSW nie wspomniała. Może czas wreszcie zdecydować, co jest ważniejsze: miasto czy działalność naukowa.

O CNK w prasie po prezentacji projektu.

Polecam relacje w prasie i prezentacje projektu Centrum Nauki Kopernik:

Prezentacja projektu Centrum Nauki Kopernik (kilka wizualizacji) na stronach miasta.

Ekologiczne centrum nauki z Rzeczpospolitej.

A to ci dopiero Kopernik! w Życiu Warszawy.

Takie będzie Centrum Nauki "Kopernik" w Gazecie Wyborczej.

I nowa strona Centrum: www.kopernik.org.pl

Kiedy?
Najprawdopodobniej w sierpniu zostanie ogłoszony przetarg na budowę Centrum Nauki Kopernik, który powinien zostać rozstrzygnięty do końca roku. Realizacja projektu potrwa około 23 miesiące od podpisania umowy – powiedział obecny na konferencji Paweł Barański, dyrektor Stołecznego Zarządu Rozbudowy Miasta

– Budowa pierwszego etapu – tzw. część podziemna – zakończy się po około 16 miesiącach. W tej chwili mamy pozwolenie na budowę pierwszego etapu, czekamy jeszcze na uprawomocnienie się decyzji na drugi etap. Mamy nadzieję, że całą inwestycję uda się zakończyć do 2009 roku.
Źródło: Link do strony.


19 lip 2007

Wzruszony wiceprezydent Jacek Wojciechowicz: "Pierwszy medal proszę pana".

Władza na rowerach, mały Franek ("spontaniczny" gest chłopca zachęcanego przez rzeczniczkę prasową Zarządu Oczyszczania Miasta) wręcza odznaczenie wiceprezydentowi Wojciechowiczowi, wiceprezydent z trudem powstrzymuje łzy.

A wszystko z okazji modernizacji alejek na Polu Mokotowskim.

Materiał z Telewizyjnego Kuriera Warszawskiego:


Co prawda ogłoszenie o przetargu i jego przeprowadzenie przypada na czas poprzedniej ekipy, ale to mało istotny szczegół. Trzeba być zadowolonym z tego co jest, choć te PRowskie sztuczki są odpychające.

Konflikt pomiędzy PO i LiD, czyli o statucie miasta na wesoło i na poważnie.

Jak do tej pory polidowa koalicja była zgodna. Zgoda panowała głównie w sprawie dzielenia stanowisk w dzielnicach lub miejskich spółkach i obronie Pani Prezydent przed złym PiSem.

Teraz nadszedł czas pierwszego konfliktu:) O odwołanie do Boga w preambule statutu miasta.

Z Gazety Wyborczej:
Projekt statutu miasta odwołuje się do Boga. Współrządzący miastem LiD tego nie chce. - W mieście, którym rządzę, zapis o Bogu będzie - twierdzi Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO). - Wiara w Boga jest dla radnych natchnieniem do pełnienia służby publicznej - popiera ją lider PiS.

Wczoraj tekst recenzował SdPl, jeden z udziałowców LiD-u. Niepokój partyjnych działaczy, którzy zorganizowali konferencję "Projekt statutu m.st. Warszawy: potrzeba więcej odwagi" wzbudziła preambuła. A szczególnie odwołanie do Boga. - Statut miasta to nie jest dokument tej rangi, by zaczynać go barokowym wstępem. Po co w relacje między miastem a dzielnicami mieszać samego Boga? - pyta Piotr Guział (SdPl).

Socjaldemokracja postanowiła przejąć inicjatywę. Fragment statutu "(...) ufni, że w pracy dla naszego Miasta nie zabraknie nam siły i wytrwałości, których źródłem dla wielu z nas jest wiara w Boga" proponuje uzupełnić słowami "a dla wielu z nas nie jest". W lżejszym wariancie partia dopuszcza też zastąpienie słów "dla wielu" określeniem "dla niektórych" albo "dla części".

Za utrzymaniem zapisów jest także prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. To z jej programu wyborczego przepisano preambułę. - Zapis o wartościach chrześcijańskich jest w polskiej konstytucji. Podobnie jak Angela Merkel uważam, że powinny znaleźć się też w konstytucji unijnej - mówi prezydent. I dodaje, że w mieście, którym rządzi, zapis o Bogu będzie: - Możemy dyskutować jedynie o samym sformułowaniu.
Źródło: Iwona Szpala, Boska koalicja PO-PiS, Gazeta Wyborcza Stołeczna, link do strony.

Najwyraźniej niektórzy radni z lewej strony i Pani Prezydent zapomnieli, że w trakcie upałów należy unikać przebywania na nasłonecznionym terenie bez nakrycia głowy. Dlaczego?
Co się dzieje z człowiekiem w czasie upałów?

Mózg się gotuje - Słabe ciśnienie krwi powoduje, że do mózgu nie docierają konieczne dla jego pracy składniki - np. glukoza. Słabnie przewodzenie impulsów nerwowych. Pojawiają się halucynacje.
To pewnie stąd tyle emocji na temat, nad którym można spokojnie dyskutować później.

Zabawne są też komentarze pod artykułem na stronach Gazety. Wystarczy jedna wypowiedź HGW (np. "W mieście, którym rządzę, zapis o Bogu będzie") i już niektórzy przygotowują stos. Takie są konsekwencje jak się postawiło na lewicowy elektorat.

I już na poważniej, czyli o aktualnym stanie prac nad statutem w Telewizyjnym Kurierze Warszawskim:

18 lip 2007

O "To, że jestem członkiem PO, nie miało nic wspólnego z wybraniem mnie na prezesa".

Życie Warszawy napisało o Magdalenie Rogozińskiej (Platforma Obywatelska), która została prezesem Miejskiego Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych.

Po co zawracać sobie głowę jakimiś konkursami, kiedy ma się pod ręką fachowców z Platformy.
Magdalena Rogozińska, członkini PO, radna Warszawy w poprzedniej kadencji, została prezesem stołecznej spółki, która zajmuje się pochówkami.

Chodzi o Miejskie Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych. Jarosław Kochaniak, dyrektor biura nadzoru właścicielskiego, przyznaje, że działalność spółki jest rentowna. Dlaczego więc zmieniono jej władze? – Spada udział MPUK-u w rynku usług pogrzebowych. Uznaliśmy, że działania w kierunku zmiany tej sytuacji były mało dynamiczne – wyjaśnia dyrektor.

Czy łatwiej dostać pracę, jeśli jest się w Platformie? Zaprzecza temu zarówno dyrektor Kochaniak, jak i prezes Rogozińska. – To, że jestem członkiem PO, nie miało nic wspólnego z wybraniem mnie na prezesa MPUK-u – przekonuje Rogozińska. – Jestem prawnikiem z wykształcenia, przez siedem lat byłam menedżerem w różnego rodzaju spółkach, pracowałam jako dyrektor.

– W Platformie panuje z jednej strony głód stanowisk, a z drugiej tendencja do zatrudniania swoich – twierdzi z kolei Marek Makuch, szef klubu PiS w Radzie Warszawy. – Sprawa prezesury MPUK-u jest tego przykładem. Na takie stanowiska powinno się organizować konkursy.

– Mam wrażenie, że gdy o pracy w MPUK-u rozmawiał ze mną dyrektor Kochaniak, nie wiedział nawet, że jestem w PO – twierdzi natomiast Rogozińska.
Źródło: Platforma organizuje pogrzeby, Życie Warszawy, link do strony.

Dyrektor Kochaniak faktycznie mógł mieć problem z zorientowaniem się w jakiej aktualnie partii jest Pani Rogozińska. Bo trzeba przyznać Pani Magdalenie, że jest zwierzęciem politycznym, które dobrze wyczuwa koniunkturę.

Sierpień 2001:
To niedużo, zważywszy, że o wiele mniejsza Unia Pracy, koalicjant SLD, przesłała już na wspólne konto 850 tys. zł. - Ale to dopiero początek zbierania pieniędzy - zwraca uwagę skarbniczka UP, Magdalena Rogozińska. - Nasi kandydaci nie sprawiają zawodu, wpłacają, ile mogą - jeden 200 zł, drugi 11 tys. zł. SLD oczekuje, że zgodnie z umową koalicyjną pokryjemy 10 procent wspólnych wydatków - dodaje.
Źródło: Link do strony.

Lipiec 2004:
Powstała platforma samorządowa SDPL. Grupa warszawskich radnych, postanowiła powołać platformę samorządową SDPL. W tym celu została utworzona Grupa Inicjatywna. Grupa Inicjatywna powierzyła pełnienie funkcji Koordynatora Platformy Samorządowej SDPL Magdalenie Rogozińskiej.
Źródło: Link do strony.

Marzec 2005:
Dalszy ciąg batalii o klub Le Madame odbywa się w urzędzie miasta Warszawy. Do całej sprawy aktywnie włączyli się radni SDPL, w szczególności przedstawicielka Socjaldemokracji Polskiej w Radzie Warszawy - Magdalena Rogozińska.
Źródło: Link do strony.

Luty 2007:
W czwartek 15 lutego br. odbyło się zebranie Koła Platformy Obywatelskiej na Ursynowie. Do zarządu wybrano Magdalenę Rogozińską i w ten sposób skompletowano Zarząd Koła.
Źródło: Link do strony.

Ciekawe ilu jeszcze polityków przeszło tak gładko z SLD do PO.

35 stopni, ale parcie na szkło (telewizyjne) nie słabnie.

Trzeba docenić wytrwałość Pani Prezydent w głoszeniu dobrej nowiny o jej rządach w Warszawie. Prawie 35 stopni w cieniu a Pani Prezydent w poniedziałek wybrała się do stacji TV Biznes (oglądalność w okolicach 0.01%).

Pani Prezydent opowiadała jak to w niedzielne popołudnie wybrała się na pożegnanie pielęgniarek i jak jest dumna z warszawiaków, którzy tak solidarnie popierali obozowisko w Alejach Ujazdowskich. Przecież jak na dobrze zorganizowanej imprezie nie mogło zabraknąć na uroczystym zakończeniu jednego z głównych sponsorów zabawy.



Moment w którym wyłączyłem tv z relacją z "pożegnania" i nie doczekałem do skandowania "Hania, Hania, Hania":





Taki komentarz pojawił się wczoraj na stronach gazeta.pl:
nowa trawka w tym miejscu owszem będzie... ale nie za sprawą pań pielęgniarek, które nie wiedzą, że na klepisku trawy się nie posieje... za to zapłacimy my, mieszkańcy Warszawy - dziś rano służby miejskie przekopywały trawnik przy Łazienkach
Ciekawe.

17 lip 2007

Leszek Ruta (ZTM) w TVP3: jestem za podwyżką cen biletów.

Co prawda decyzja nie po stronie ZTM, ale Leszek Ruta w programie "Teraz Ty" w TVP3 mówi "trzeba dogonić inflację", "przygotowujemy analizy i różne warianty" itd.

Czyli to, o czym pisał Dziennik kilka miesięcy temu jest co raz bardziej realne.

Ciekawe jak propaganda z Ratusza sprzeda to publice? "To wina Lecha Kaczyńskiego, on powinien zrobić to już dawno temu", "Jesteśmy pierwszą władzą, która nie boi się podwyżek", "To dla dobra pasażerów".


Karol Smoląg rzecznik TVN o pytaniach w sprawie miejskich kamer: "Skandal".

Tak reaguje rzecznik prasowy TVN na pytania dlaczego miejskie kamery monitoringu bez żadnej umowy są udostępniane stacji TVN24:
Przedstawiciel nadawcy zapewnił nas wczoraj, że informacyjny kanał zamierza wkrótce sformalizować współpracę z miastem i co za tym idzie zacząć płacić za przekaz z kamer. - Warszawa jest bardzo specyficznym miastem, bo po pierwsze system monitoringu jest tu bardzo rozbudowany, a po drugie - z punktu widzenia ruchu drogowego jest tu znacznie więcej newralgicznych miejsc niż w innych miastach Polski. Dlatego nasza obecna współpraca z miastem i Policją ma charakter pilotażu, który umożliwi nam m.in. określenie które kamery miejskie nas interesują i w tym sensie pozwoli określić przedmiot przyszłej umowy - tłumaczy w rozmowie z Wirtualnemedia.pl

- Zarzuty pana radnego są po prostu absurdalne i dowodzą albo braku wiedzy albo złej woli. Pomijając już nasze dążenie do szybkiego uregulowania w formie umowy zasad korzystania z kamer, należy pamiętać, że informując Warszawiaków, jak wygląda sytuacja na ulicach stolicy, umożliwiamy im omijanie korków. Tym samym przyczyniamy się do podniesienia komfortu korzystania z sieci dróg i wzrostu bezpieczeństwa ruchu drogowego. W tym kontekście za skandal należałoby raczej uznać podobne wystąpienia radnych- dodaje Smoląg.
Źródło: Link do strony.

Trzeba tylko zauważyć, że to "dążenie do szybkiego uregulowania" nastąpiło w momencie, kiedy radny PiS zadał pytanie o zasady na jakich udostępniono kamery TVNowi.

Karol Smoląg to były rzecznik prasowy NBP za czasów Leszka Balcerowicza. Widocznie nawyk bronienia szefów NBP pozostaje. Pani Hania będzie wdzięczna.

I taka drobna rzecz na koniec. "Ujęcie z kamery miejskiej TVN".



To oni już dostali te kamery na własność? :)

Spada zaufanie Polaków do HGW.

Z rankingów zaufania do polityków według sondażu CBOS.

25 Maja:
Kolejne miejsca w rankingu zaufania zajmują: lider PO Donald Tusk (ufa mu 49 proc.; nie ufa - 26 proc.), europoseł Partii Demokratycznej - demokraci.pl Bronisław Geremek (48 proc. ufa mu, a 20 proc. przeciwnie) oraz dwoje polityków Platformy: prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz (46 proc. deklaruje zaufanie, 24 proc. - nieufność) i Jan Rokita (cieszy się zaufaniem 41 proc. badanych, nieufność budzi u 25 proc.).
Źródło: Link do strony.

19 Czerwca:
Kolejne miejsca w rankingu zajmują: szef PO Donald Tusk (48 proc.), prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz (46 proc.).
Źródło: Link do strony.

16 Lipca (badanie przeprowadzone 29 czerwca - 2 lipca na reprezentatywnej próbie dorosłych mieszkańców Polski liczącej 1064 osób):
Na kolejnych miejscach, jeśli chodzi zaufanie, znaleźli się: lider PO Donald Tusk (ufa mu 41 proc; nie ufa 33 proc.), prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz (40 proc. ufa jej, a 28 proc. przeciwnie) oraz Lech Wałęsa (39 proc. deklaruje zaufanie, 31 nieufność ).
Źródło: Link do strony.

Zapewne po wakacjach jak z zagranicznych urlopów wrócą wielbiciele Pani Prezydent słupki wrócą do normy.

Najciekawszy będzie moment, kiedy HGW przeskoczy w badaniu Donalda. W Platformie może się polać krew :)

16 lip 2007

O "PoObiecywać najłatwiej".

W połowie kwietnia stowarzyszenie Zielone Mazowsze przesłało do Pani Prezydent list otwarty w sprawie ochrony Lasu Bielańskiego.

W poprzednim tygodniu opublikowana została odpowiedź wiceprezydenta Wojciechowicza. Razem z krytycznym komentarzem organizacji, który warto przeczytać.

Apel do prezydenta Warszawy o ochronę Lasu Bielańskiego.


List otwarty w sprawie Lasu Bielańskiego doczekał się odpowiedzi.


Odsyłam do całości, poniżej mały fragment kończący komentarz stowarzyszenia do odpowiedzi wiceprezydenta Wojciechowicza:
Jednym z punktów programu PO dla Bielan było zachowanie unikatowego charakteru Lasu Bielańskiego.

Zaś w programie samorządowym "Platforma dla Warszawy 2006-2010" mogliśmy przeczytać m.in. Ogromnym atutem Warszawy jest położenie w bezpośredniej bliskości Parku Kampinoskiego oraz terenów leśnych na prawym brzegu Wisły. Lewy brzeg to także m. in. lasy młocińskie i Lasek Bielański. Za wszelka cenę musimy chronić te enklawy przyrody przed zakusami żywiołowej zabudowy i hałaśliwej cywilizacji. Dlatego naszym priorytetem będzie uchwalenie planów zagospodarowania przestrzennego terenów zielonych i kompleksowej wizji ich rozwoju. Warunkiem powstawania nowych inwestycji będzie zapewnienie odpowiedniej ilości masy biologicznie czynnej o odpowiednich parametrach".

Otóż właśnie priorytetowe przyjęcie planu zagospodarowania znalazło się w punkcie 6. apelu, który odpowiedź niestety pomija. Czyżby wojewoda miał go uchwalić? Pani Prezydent, gdzie te priorytety, gdzie ta ochrona enklawy przyrody? Czy usłyszymy o nich ponownie dopiero przy następnych wyborach? Czy w przyszłym roku również będzie Pani patronować akustycznym wandalom z UKSW?
Źródło: Jacek Wojciechowicz, Marcin Jackowski, List otwarty w sprawie Lasu Bielańskiego doczekał się odpowiedzi, Zielone Mazowsze, link do strony.

Jeżeli Pani Prezydent i jej urzędnicy będą zrażać do siebie kolejne organizacje to nie będzie gdzie szukać poparcia w kampanii wyborczej.

15 lip 2007

Gazeta Wyborcza oburzyła się na wystawę, więc radna PO pisze list z żądaniami wobec HGW.

Ile czekała Gazeta Wyborcza na odzew radnych PO po tym jak Dominika Olszewska przywoływała do porządku władze miasta w sprawie wystawy "Pro Memoria"? Niecałe 48 godzin.

Na stronach gazety opublikowano list w którym radna Platformy Obywatelskiej Małgorzata Żuber Zielicz "zażądała od prezydent miasta Hanny Gronkiewicz-Waltz natychmiastowego usunięcia z Pałacu Kultury wystawy".

To musi być dla partii sytuacja zawstydzająca, że takie sprawy załatwia się poprzez listy do redakcji Gazety Wyborczej.

Czy to może początek jakiejś nowej tradycji, według której korespondencja pomiędzy radnymi PO a Panią Prezydent musi przejść przez Gazetę Wyborczą? :)

Marcin Święcicki nie pozwoli na kolesiostwo.

W sobotnie popołudnie przypadkiem trafiłem na fragment wywiadu w Superstacji z Marcinem Święcickim. To kolejny taki przypadek po wywiadzie z Małgorzatą Kidawą - Błońską z poprzedniego weekendu. Może tam jest jakieś okienko dla lokalnych polityków, o którym nie wiem.

Marcin Święcicki przekonywał, że gdy LiD dojdzie do władzy to żadnego najazdu na stanowiska w państwowych firmach i administracji nie będzie. Ma to być zasługą Partii Demokratycznej, która przekona pozostałą część LiDu, że tak nie można i trzeba wszystko sprywatyzować. Wtedy jeżeli dobrze zrozumiałem Prezydenta Święcickiego nastapi koniec kolesiostwa.

Taaaa. Wreszcie jestem spokojny, że kiedy do władzy dojdzie polidowa koalicja to nic złego się nie stanie. Bo na straży będzie stać Partia Demokratyczna i Marcin Święcicki.

A na razie w Warszawie:
Jak dowiedziała się "Rz", działacze PO i LiD zamierzają rozdzielić między siebie kolejnych kilkaset posad w dzielnicach: od dyrektora po szeregowego pracownika. Roszady kadrowe mają być następstwem zobowiązań koalicyjnych między partiami.

- Chodzą za mną koledzy z zarządu i naciskają, żebym dał etat 12 ludziom związanym z SLD. Do tej pory odmawiałem, bo wśród nich był tylko jeden specjalista. Ale nie wiem, czy się nie złamię - zdradza burmistrz PO jednej z dzielnic.
Źródło: Aleksandra Paulska, Posady z partyjnego klucza, Rzeczpospolita.

Jakoś kiepsko idzie to przekonywanie na poziomie lokalnym?


14 lip 2007

Spadek liczby przestępstw w pierwszej połowie roku.

Z kategorii dobrych informacji. Fragment komunikatu prasowego Komendy Stołecznej Policji:
Pierwsza połowa 2007 roku w Warszawie to kolejny już spadek ogólnej liczby przestępstw o prawie 5800 czynów w porównaniu z ubiegłym rokiem. Mniej było kradzieży, bójek, pobić, rozbojów, kradzieży zwykłych i kradzieży z włamaniem. O 6% wzrosła skuteczność ścigania sprawców przestępstw, która obecnie wynosi 49,1%.

Mniejsza liczba przestępstw i coraz większa wykrywalność to efekty na które składa się kilka czynników. Po pierwsze, na ulicach Warszawy jest więcej patroli policyjnych. Po drugie, z roku na rok lepsze jest rozpoznanie przez funkcjonariuszy środowiska przestępczego, metod działania sprawców. Po trzecie, coraz lepsza ocena pracy policji wpływa na właściwą współpracę mieszkańców stolicy z Policją. Więcej osób i instytucji jest świadomych odpowiedzialności za własne bezpieczeństwo.

Wzrost bezpieczeństwa w stolicy to także chociażby inwestycja w monitoring w mieście, to właściwe przeprowadzana analiza zagrożeń, na podstawie, której w określone miejsca stolicy o określonych porach wysyła się dodatkowych policjantów, to także chociażby służby ponadnormatywne, to rozbicie w ostatnich latach wielu groźnych grup przestępczych. To właśnie do tego ostatniego celu powołano specjalistyczne wydziały dw. z terrorem kryminalnym i zabójstw oraz dw. z przestępczością samochodową.
Źródło: Komenda Stołeczna Policji, Mniej przestępstw w Warszawie. Podsumowanie przestępczości w stolicy w I poł. 2007 r., link do strony.

Dobre statystyki w tym roku potwierdzają, że działania podejmowane przez poprzednią ekipę rządzącą w Ratuszu wspierające Policję (zwiększenie wsparcia finansowego dla Policji od 2002, np. 500 dodatkowych etatów policyjnych w 2005 roku, rozwój systemu monitoringu, 25 tyś. dodatkowych patroli rocznie w latach 2004/2005) były właściwe.

Dobrze, jeżeli Pani Prezydent będzie to kontynuowała.

Wyniki z roku 2006:
W pierwszej połowie 2006 roku w Warszawie odnotowano ogółem 39531 przestępstw, czyli o 10,6 % mniej aniżeli w analogicznym okresie ubiegłego roku . Jeżeli spojrzymy tylko na przestępstwa kryminalne, to liczba ta jest jeszcze mniejsza i wynosi 33260. 13,5-procentowy spadek tego rodzaju przestępstw w ciągu tylko jednego roku można traktować jako wynik dobry, przy czym, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że jeszcze 5 lat temu w Warszawie odnotowano 44317 przestępstw kryminalnych, to wówczas okazuje się, że spadek wyniósł aż 25 %, co jest jeszcze lepszym osiągnięciem.
Źródło: Link do strony.
Ponad 10 i pół tysiąca mniej przestępstw kryminalnych, ponad 10 tysięcy mniej przestępstw przeciwko mieniu, prawie 5 i pół tysiąca mniej kradzieży, ponad 4 tysiące mniej kradzieży z włamaniem, ponad 2200 mniej kradzieży samochodów i 581 mniej rozbojów to tylko niektóre efekty pracy stołecznych policjantów w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy tego roku (2006).
Źródło: Link do strony.

Życie Warszawy o miejskich kamerach dla TVN24.

Życie Warszawy relacjonuje temat udostępnienia przez miasto bez żadnej umowy kamer monitoringu stacji TVN24. Sprawa została nagłośniona przez radnych PiSu.
Migawki ze stolicy w programie TVN zobaczył Maciej Maciejowski, radny PiS, i postanowił interweniować. Napisał do prezydent interpelację, a w ostatni czwartek na sesji rady miasta ogłosił, jaką dostał odpowiedź. Przyjął ją, jak mówi, ze zdziwieniem.

W TVN24 pokazywane są obrazy z różnych miast Polski w ramach informacji o pogodzie albo sytuacji na drogach. Z Warszawy – od niedawna. – Będzie miesiąc albo nawet niecały – mówi Jarosław Jóźwiak, p.o. zastępca dyrektora gabinetu Hanny Gronkiewicz-Waltz.

Radny Maciejowski zapytał prezydent na piśmie o zasady, na jakich udostępniany jest komercyjnej stacji obraz z miejskich kamer.

– Chodziło mi głównie o to, ile TVN płaci Warszawie. Bo powinien, skoro korzysta z miejskiego mienia. W odpowiedzi otrzymałem pismo, z którego wynika, że nie ma żadnego porozumienia między miastem a TVN – a co za tym idzie – nie ma mowy o jakichkolwiek pieniądzach – denerwuje się radny.

I on, i jego koledzy z PiS uważają, że darmowe udostępnienie obrazu z kamer monitoringu wizyjnego to skanadal i brak poszanowania dla publicznego mienia.

Jarosław Jóźwiak natomiast uspokaja, że póki co TVN korzysta z kamer na próbę. – Współpraca jest pilotażowa. A jeśli TVN uzna, że miejskie kamery spełniają oczekiwania stacji, to po wakacjach podpiszemy porozumienie i określimy też finansowe warunki współpracy – wyjaśnia.
Źródło: PiS pyta, dlaczego TVN korzysta z miejskich kamer, Życie Warszawy, link do strony.

Wyczuwam ironiczne podejście do sprawy. Czy naprawdę nie ma nic niestosownego w tym, że ktoś bez żadnej umowy i zobowiązań z drugiej strony (poza "dziękujemy za pomoc") udostępnia własność miasta, za której utrzymanie płacimy z miejskich pieniędzy? Szczególnie, że wykorzystują kamery nie tylko do programu Traffic.

Wiem, że mówienie o skandalu to może troszkę przesada, ale nie podoba mi się kupowanie przychylności TVN24 za własność miasta.