28 lut 2007

O "idzie na wojnę o gust".

Informacja, co prawda wczorajsza, ale warto do niej wrócić:
Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz opowiada się za realizacją kontrowersyjnego projektu Muzeum Sztuki Nowoczesnej, którego autorem jest Szwajcar Christian Kerez - dowiaduje się Radio ZET. W tej sprawie będą jeszcze konsultacje z ministrem kultury i środowiskiem architektów.

Według prezydent Warszawy zrezygnowanie z realizacji zwycięskiego projektu byłoby kompromitujące dla stolicy.

Arcyprosty gmach Muzeum Sztuki Nowoczesnej zaproponowany przez Kereza wygrał konkurs na koncepcję architektoniczną muzeum. Jego forma zachwyciła architektów, ale przeraziła wielu Warszawiaków i została odrzucona przez Radę Programowa Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Źródło: Radio zet, link do strony.

Bardziej dosadnie ujmuje to autor notki na dziennik.pl: Gronkiewicz-Waltz kontra kustosze i artyści
Hanna Gronkiewicz-Waltz idzie na wojnę o gust z wybitnymi kustoszami i artystami. Prezydent stolicy chce, by przed Pałacem Kultury i Nauki powstało Muzeum Sztuki Nowoczesnej według projektu kontrowersyjnego architekta - Christiana Kereza. Członkowie rady programowej tego muzeum twierdzą, że projekt wymyślony przez Szwajcara jest szpetny i niefunkcjonalny.

O tym, że Hanna Gronkiewicz-Waltz poprze projekt Kereza, dowiedziało się Radio Zet. Kerez wygrał niedawno konkurs na projekt Muzeum Sztuki Nowoczesnej, który ogłosiło Ministerstwo Kultury i Stowarzyszenie Architektów RP. Wygrał go, choć wiele osób z jury twierdziło, że jego pomysł jest wręcz szkaradny. Ich zdaniem, przypomina wielki supermarket.

W sobotę rada programowa Muzeum Sztuki Nowoczesnej (w której są znający się na sztuce profesorowie wyższych uczelni) zbojkotowała wybór jury. W oficjalnym oświadczeniu domagała się, by jeszcze raz rozważyć inne pomysły na muzeum.
Źródło: Michał Pietrzak, Prezydent Warszawy chce szpetnego muzeum, dziennik.pl, link do strony.

Obawiam się, że nawet najbardziej fantazyjny projekt będzie oszpecony przez Pałac (z blaszakiem czy bez blaszaka).



Może jakiś kompromis?




Zdjęcia ze strony www.museumcompetition.pl/nagrody.php

Czas na odwagę, czyli o "blaszak można składać i rozkładać".

Tydzień temu Pani Prezydent mówiła, że teraz nadszedł czas na odwagę i urzędnicy nie mogą się bać.

I jakby w odpowiedzi ktoś z urzędników postanowił, że skoro przyszedł czas na odwagę to przedstawi taki oto pomysł:
Hala kupiecka na Teatrze Dramatycznym albo na Studio, to nie wymysł szaleńca. To plan, z którym wczoraj zapoznał się wiceprezydent miasta. Czy zostanie przedstawiony kupcom?

Pomysł powstał w ratuszu w jednym z miejskich biur. Aby zakończyć spór o grunt na placu Defilad, urzędnicy proponują przeniesienie tymczasowej kupieckiej hali stojącej u zbiegu ulic Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej na jedno ze skrzydeł pałacu.

Technicznie jest to możliwe, bo blaszak można składać i rozkładać. Wielkości pałacowych odnóg i podstawy hali są podobne. Aby sklepy mogły funkcjonować, wystarczyłoby, jak twierdzi pomysłodawca, dobudować do pałacowych odnóg dwie, trzy klatki schodowe z windami prowadzące do powierzchni handlowych.

-To jakiś żart, prawda?! -powiedziała nam Agnieszka Koszewska z zarządu spółki Kupieckie Domy Towarowe, która aż usiadła na wieść o takim pomyśle. - To przecież zupełnie niemożliwe!

Dodaje, że to kolejny dziwaczny pomysł urzędników.

Co ostatecznie zaproponuje ratusz kupcom? Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że najnowszy pomysł urzędników wiceprezydent Andrzej Jakubiak określił jako "przekombinowany".
Źródło: MONIKA GÓRECKA-CZURYŁŁO, masz, Blaszak na skrzydle PKiN, Rzeczpospolita, link do strony.

Dla lepszego zobrazowania do artykułu dołączono zdjęcie z wyjaśnieniem (źródło jak wyżej):


HGW: "Wydatki na policję wzrosły wielokrotnie".

Pani Prezydent przemawiała na konferencji Szefów Policji Stolic Państw Nadbałtyckich, która odbyła się wczoraj w Warszawie.

Nie mam dostępu do całego przemówienia, ale oto fragment zamieszczony na stronie miasta przez Biuro Prasowe.
- Współpraca pomiędzy samorządem i policją układa się wzorowo. Wydatki na policję wzrosły wielokrotnie, dzięki czemu na ulicach jest więcej patroli, policja jest lepiej przygotowana. Przestępczość w Warszawie znacznie spadła – podkreśliła Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas wystąpienia na Konferencji Szefów Policji Stolic Państw Nadbałtyckich, która odbyła się dzisiaj w Komendzie Stołecznej Policji.
Źródło: Prezydent Warszawy uczestniczyła w Konferencji „Nowoczesne zarządzanie jednostkami Policji”, um.warszawa.pl, link do strony.

Rozumiem głód sukcesów w obliczu nadchodzącej kampanii wyborczej, i aż boję się spytać czy HGW chwaliła się swoimi sukcesami czy osiągnięciami poprzedników. Bo może jednak te "złe Kaczory" coś w tej Warszawie dobrego na odcinku bezpieczeństwa zrobiły.

To tak dla przytoczenia pewnych faktów z wykorzystaniem dokumentu "Warszawa podsumowanie lat 2002 - 2006".

Najpierw "Wydatki na policję wzrosły wielokrotnie" i "więcej patroli".

Poprzednia ekipa.


Dzięki wsparciu finansowemu władz Warszawy możliwe jest bardziej efektywne działanie Policji i Straży Pożarnej. Miasto finansuje dodatkowo patrole policji (w latach 2004/2005 ponad 25 tys. dodatkowych patroli rocznie), kupiło nowoczesny sprzęt (radiowozy, samochody, robot pirotechniczny, sprzęt łączności).
Według danych Komendy Głównej Policji, Warszawa przekazuje na Policję 47% sumy przekazywanej przez wszystkie pozostałe polskie gminy.
Link do strony.

Osiągnięcie HGW (jak do tej pory):
"Miasto przeznaczy 32 mln zł. na dofinansowanie policji, czyli ponad 2 mln więcej niż w roku poprzednim - powiedziała dziś Prezydent m. st. Warszawy Hanna Gronkiewicz - Waltz"
Link do strony.

Te 2 miliony więcej to oznacza "wielokrotnie więcej"?

I jeszcze "przestępczość w Warszawie znacznie spadła" Zgoda, ale może warto wspomnieć kiedy.



W porównaniu z poprzednimi latami spadła liczba najcięższych przestępstw - zabójstw, kradzieży z włamaniem i rozbojów. W policyjnych statystykach odnotowano natomiast więcej bójek, pobić i gwałtów, co świadczy o tym, że przestępstwa te są zgłaszane przez poszkodowanych częściej niż poprzednio. Rośnie także wykrywalność przestępstw. Badania pokazują, że coraz więcej warszawiaków czuje się bezpiecznie w pobliżu swojego miejsca zamieszkania.
Link do strony.

I za stroną Komendy Stołecznej Policji (sierpień 2006):
Od początku roku 2006 stołeczni policjanci odnotowali znaczny spadek przestępczości. Mniej rozbojów, kradzieży z włamaniem, kradzieży samochodów, więcej ujawnionych przestępstw narkotykowych i gospodarczych.
Lipiec 2006:
Kiedy w Nowym Jorku ogłoszono spadek liczby przestępstw o kilkanaście procent pisały o tym wszystkie gazety, mówiły o tym media. Pokazywano, że można skutecznie walczyć z przestępczością i że warto współpracować w tej mierze z Policją. Oczywiście, że można i warto, jednak sytuacje takie są możliwe nie tylko w Ameryce.
Pod względem bezpieczeństwa Warszawa wyprzedziła Nowy Jork (i nie tylko). W ciągu ostatnich 5 lat w stolicy odnotowano o ¼ mniej przestępstw kryminalnych. W ocenie kwartalnej wszystkich jednostek Policji w kraju, Komenda Stołeczna Policji zajęła I miejsce.

27 lut 2007

Pojawił się nowy projekt statutu miasta.

Po trzech miesiącach i wyrzuceniu gotowego projektu do kosza, (którym HGW chwaliła się w kampanii a który był głównie wypełniaczem do książeczki z programem) jest gotowy nowy projekt statutu.
Projekt statutu miasta zapowiadany w kampanii wyborczej przez Hannę Gronkiewicz-Waltz trafił wczoraj do biura Rady Warszawy. Dokument powstał w trzy miesiące. Zwiększa uprawnienia burmistrzów m.in. w sprawie polityki kadrowej i zarządzania lokalami.

Ratusz zachowa jednak kontrolę nad dziedzinami strategicznymi, m.in. planowaniem przestrzennym i dużymi inwestycjami. Od czterech lat stolica funkcjonowała bez statutu, na podstawie tymczasowego regulaminu organizacyjnego.
Źródło: Jest statut miasta, Rzeczpospolita, link do strony.

Ciekawe jak się różni od oryginalnego z kampanii. I czy jest zgodny z zapowiedziami faktycznej decentralizacji, która miała być kluczem do sukcesu.

I krótko o procedurze:
Projekt statutu miasta uchwala Rada m. st. Warszawy po zasięgnięciu opinii rad dzielnic. W przypadku nie wyrażenia opinii przez radę dzielnicy w terminie 14 dni od dnia otrzymania wystąpienia, wymóg zasięgnięcia opinii uważa się za spełniony.

Projekt statutu m. st. Warszawy podlega uzgodnieniu z Prezesem Rady Ministrów. Uzgodnienie projektu statutu następuje w terminie nie dłuższym niż 30 dni od dnia jego przedłożenia. Jeżeli premier nie zajmie stanowiska w tym terminie określonym, statut uznaje się za uzgodniony. Prezes Rady Ministrów, w przypadku stwierdzenia uchybień, przekazuje projekt statutu do ponownego rozpatrzenia, wskazując termin ich usunięcia. Zmiana statutu następuje w trybie przewidzianym dla jego uchwalenia.
Źródło: Ustrój miasta stołecznego Warszawy, Wikipedia, link do strony.

Powstaje również pytanie czy w związku z niewyjaśnioną sytuacją mandatu HGW Rada powinna uruchamiać procedurę przyjęcia statutu.

Dowód z Kuriera, że statut jest:


26 lut 2007

Czy Lech Jaworski ma poparcie szefa PO, czyli o czym decyduje Tusk.

W wywiadzie z Donaldem "Prezydentem" Tuskiem w Dzienniku wątki warszawskie nie były prawie obecne. Michał Karnowski i Piotr Zaremba nie zapytali o polidową koalicję w Warszawie czy sprawę oświadczeń HGW.

Kiedy jednak zapytano przewodniczącego PO o Warszawę to od razu pojawił się ciekawy wątek.
Dziennik: Przewodniczącym Rady Warszawy z ramienia PO jest Lech Jaworski, który parę lat temu jako członek Krajowej Rady RiTV "rozprowadzał" władze lokalnych stacji radiowych do spółki z Włodzimierzem Czarzastym. Każdy ma swoich pazernych działaczy.

Donald Tusk: Nie wszystkie awanse naszych samorządowców budzą mój entuzjazm. Ale szanuję ich autonomię.
Źródło: "Platforma to nie prywatka, tylko partia polityczna", Dziennik, link do strony.

Lech Jaworski nie budzi entuzjazmu szefa PO? Przez radnych czyjej partii Lech Jaworski został wybrany na przewodniczącego Rady Warszawy? PiSu?
Czy to ten sam Lech Jaworski, który w ramach politycznego układu z PSL w sejmiku wojewódzkim otrzymał z nadania partii przydział do Agencji Rozwoju Mazowsza?

Przez pół wywiadu Donald Tusk przekonuje, że PO "to nie jest prywatka, ale partia polityczna", że jest przywódcą, który rządzi twardą ręką, a tu teraz dowiadujemy się, że jedno z najważniejszych stanowisk w samorządzie było autonomiczną decyzją bliżej nieokreślonego gremium. I ta decyzja nie budzi jego entuzjazmu.
Rozumiem, że dziennikarze może i są gotowi przyjąć takie tłumaczenie, ale trzeba mieć jakiś umiar.

Dla przypomnienia w sprawie podejmowania decyzji personalnych w Warszawie:
GW: Chce Pani decentralizować i jednocześnie nie interesuje się ludźmi, którym zamierza oddać część prezydenckiej władzy?

HGW: Jestem w bliskim kontakcie z posłankami Fabisiak, Piterą i Kidawą-Błońską, z Andrzejem Halickim. Konsultantami w poważniejszych problemach są Donald Tusk i Grzegorz Schetyna.
Źródło: Wywiad dla Gazety Wyborczej, link do strony.

I fragmenty z blogu Ryszarda Czarneckiego (dobrze poinformowanego):
Nowym szefem Rady Warszawy został Lech Jaworski z PO.

Jaworski to dobry prawnik z wzorowym doświadczeniem samorządowym. Jednak za zasługi dla Platformy, ta rzuciła go na samorząd. Z jednej strony to zaskakujące, bo PO ma przecież rzeczywiście sporo wykształconych samorządowców w całej Warszawie (dla których to jest 2, 3, a nawet 4 kadencja samorządowa), z drugiej strony zero zdziwienia, bo Tusk ze Schetyną obsadzają stanowiska tzw. partią wewnętrzną w PO, czyli super zaufanym gronem swojaków.

Stąd nominacja Jaworskiego,
ale stąd też nominacja na wiceszefów Zarządu Sejmiku Mazowieckiego dla głównych sztabowców Gronkiewicz-Waltz: Jacka Kozłowskiego (człowiek Tuska z Trójmiasta) i Tomasza Siemioniaka (człowiek Schetyny z Dolnego Śląska, a ściślej z Wałbrzycha). Choć też na Mazowszu PO ma sporo doświadczonych samorządowców, ale i tak woli na odcinek samorządowy "rzucić" takich żołnierzy, jak wyżej wspomniana "trójka".
Link do strony.

Wstyd przyznać się do awansu Lecha Jaworskiego, czy może jest to zapowiedź wewnętrznych podziałów w Platformie? :)

25 lut 2007

O "Więckowski nowym szefem warszawskiego PiS".

Czyżby PiS wybrał kandydata do ewentualnych nowych wyborów prezydenckich, który miałby się zmierzyć z HGW. Wydawałoby się to naturalne skoro Maciej Więckowski został nowym szefem warszawskiego PiS.

Za wiadomością na onet.pl:
Maciej Więckowski został nowym szefem warszawskiego PiS. Zjazd okręgowy partii wybrał także Dariusza Olszewskiego na wiceprezesa i pozostałych członków 35- osobowego zarządu.

Podczas niedzielnej konferencji prasowej Więckowski zapowiedział, że głównym zadaniem stołecznego oddziału partii będzie rozbudowa jej oddziałów terenowych. "Jesteśmy partią rządzącą w parlamencie, natomiast (...) w Warszawie jesteśmy w opozycji. Póki będzie trwała koalicja PO-SLD, póty będziemy opozycją twardą, ostrą, ale zapewniam, że merytoryczną" - powiedział.

Wśród spraw, o które będzie walczył warszawski PiS, Więckowski wymienił m.in. budowę szpitala południowego w Warszawie i budowę kampusu uniwersyteckiego, a także utworzenie Metropolii Warszawskiej. Proponowana przez PiS Metropolia Warszawska to obszar o powierzchni ponad 4900 km kw. W jej skład wchodzić by miała Warszawa i 10 powiatów ościennych.

Więckowski ma 38 lat. Jest absolwentem katowickiej Akademii Wychowania Fizycznego, Szkoły Głównej Handlowej oraz Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego w Warszawie.

W latach 2002-2006 był radnym warszawskiej dzielnicy Bielany, pełnił funkcję zastępcy burmistrza tej dzielnicy, następnie także jej burmistrza. Obecnie jest radnym sejmiku województwa mazowieckiego, gdzie przewodniczy klubowi radnych PiS. W poprzednich władzach okręgowych PiS był sekretarzem zarządu.
Źródło: PAP, MFi, Więckowski nowym szefem warszawskiego PiS, onet.pl, link do strony.

Moim zdaniem głównym zadaniem powinno być pisanie nowego programu. Takiego możliwego do realizacji (aby nie można było zarzucić, że jest obietnicą Marcinkiewicza) przy uwzględnieniu aktualnej sytuacji w dzielnicach i przewadze polidów w Radzie Warszawy.

24 lut 2007

Mój wkład w obronę pomnika Czterech Śpiących (nie na poważnie oczywiście).

Z przymrużeniem oka.

Federacja Młodych Socjaldemokratów
, żeby nie pozostać w tyle za młodzieżówką Platformy również protestuje. W obronie Monumentu Braterstwa Broni zwanego pomnikiem Czterech Śpiących.
- Wileński bez Śpiących? Potrafi to sobie pani wyobrazić? - zaczepiali wczoraj przechodniów organizatorzy protestu przeciwko planom usunięcia Monumentu Braterstwa Broni zwanego pomnikiem Czterech Śpiących.

- To jak Starówka bez Barbakanu! - uśmiechali się przechodnie. - Jak Łazienki bez Chopina! Happening w obronie pomnika zorganizowała Federacja Młodych Socjaldemokratów. Usunięcie pomnika przewidują plany przebudowy skrzyżowania i przystanków tramwajowych.

Pod pomnikiem powiewała czerwona flaga, przechadzał się też człowiek w masce z twarzą Kaczyńskiego. - Premier odsłoni teraz nowy pomnik, który zastąpi tych łże-bohaterów Czterech Śpiących - śmiał się Dymiński i zdjął białe prześcieradło z innego członka Federacji Młodych Socjalistów przebranego za pracownika IPN z teczką w ręku. - To jest nigdy nieśpiący archiwista IPN! - krzyczał Dymiński. - To jest człowiek, który wie, że czarne jest czarne, a białe jest białe!
Źródło: Anna Sulewska-Toczyska, Nie chcą Wileńskiego bez pomnika Śpiących, Gazeta Wyborcza, link do strony.

Co ciekawe koncepcja zmian nie wyszła z PiSu czy rządu, ale została zaprojektowana przez firmę Transeko z którą współpracował kiedyś małżonek HGW. Ale to mało istotny szczegół na froncie walki z PiSem.

Podsuwam działaczom FMS przepis na sukces podpatrzony u koalicjanta, jeżeli chcą przebić się na czołówki gazet i obronić pomnik:

Należy założyć Społeczny Komitet Obrony Pomnika Czterech Śpiących w skrócie SKOPCŚ. Na jakiś czas nie przyznawać się, że jest się też członkiem FMS.

Założyć stronę internetową i przygotować apel, który będzie podpisywany przez mieszkańców zatroskanych o losy pomnika. Możliwe adresy strony: wolni-spiacy.pl, rece-precz-od-spiacych.pl.

Otwierający apel na stronie: "Witamy na stronach obywatelskiej akcji w obronie pomnika Czterech Śpiących. Jesteśmy zwyczajnymi mieszkańcami, którzy sprzeciwiają się temu, co obecnie próbuje się zrobić z Monumentem Braterstwa Boni. Prosimy wszystkich, którym leży na sercu dobro naszego pomnika, o przyłączenie się do tej inicjatywy."

Należy przygotować grę, w której kacze bombowce chcą zniszczyć pomnik. Gracz musi zestrzelić jak największą ilość a w nagrodę dostanie medal Armii Czerwonej.

Przebrać się za żołnierzy i zakłócić najbliższą Radę Warszawy, aby zaakcentować jak ważna dla miasta jest kwestia pomnika.

W ostateczności przypiąć się do pomnika i bronić go do ostatniej kropli krwi.

Dzieci Włodzimierza Paszyńskiego kontra piwnice Pałacu Saskiego 0:1, czyli o "Saskie mury do rejestru".

Dobrą informację dla obrońców piwnic pod dawnym Pałacem Saskim przynosi dzisiejsza prasa.
Jest nadzieja na uratowanie podziemi Pałacu Saskiego. Wczoraj wojewódzki konserwator wszczął procedurę wpisywania ich do rejestru zabytków.

- Znakomita wiadomość! - cieszy się dr Tadeusz Bernatowicz z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Warszawskiego, jeden z głównych obrońców piwnic pałacu.

Historyczne podziemia przeznaczone są do całkowitej rozbiórki. Tak w końcu stycznia postanowiło miasto, które w tym miejscu będzie odbudowywać zburzony podczas wojny pałac. Odkopany przez archeologów ceglany labirynt stoi na przeszkodzie ulokowania tu podziemnego garażu.

Plany likwidacji piwnic wywołały prawdziwą burzę. Protestują badacze architektury, varsavianiści i zwykli warszawiacy, którzy dzwonią do "Gazety". Powstał nawet Społeczny Komitet Obrony Piwnic Pałacu Saskiego.
Źródło: Pierwsze zwycięstwo obrońców saskich murów, Gazeta Wyborcza, link do strony.

Nie mogło zabraknąć wypowiedzi mojego ulubionego wiceprezydenta:
- Ze spokojem obserwujemy rozwój sytuacji. Nie jesteśmy pewni, czy do wpisu do rejestru w ogóle dojdzie. A jeśli dojdzie, to zobaczymy, jaka część piwnic znajdzie się pod ochroną. Wtedy będziemy się zastanawiać, co dalej robić - mówi wiceprezydent Warszawy Włodzimierz Paszyński. Od decyzji konserwatora ratusz może się odwołać do ministra kultury.

Sam wiceprezydent nie ukrywa, że w odkopanych murach nie dostrzega nic rewelacyjnego.
Źródło: Pierwsze zwycięstwo obrońców saskich murów, Gazeta Wyborcza, link do strony.

Argumentu z marzeniami dzieci tym razem zabrakło.

23 lut 2007

Komisarz dopiero po decyzji sądu?

"Można by próbować nadawać oczywistej w tej chwili decyzji wojewody o unieważnieniu bezprawnej decyzji Rady Warszawy klauzulę natychmiastowej wykonalności. Ale ja osobiście nie widzę w tej chwili powodów, żeby to czynić, więc będziemy czekać do zakończenia procedury" - powiedział premier pytany na konferencji prasowej czy i kiedy wprowadzi komisarza dla Warszawy.

Na pytanie, kiedy komisarz mógłby być wprowadzony do stołecznego Ratusza, premier odpowiedział, że "wtedy, kiedy nie nastąpi odwołanie się do sądu od decyzji zastępczej wojewody, albo po decyzji sądu".
Źródło: PAP, wot, Premier: z Gronkiewicz-Waltz nie tak szybko, gazeta.pl, link do strony.

Ulga na Bankowym. Jarosław Jóźwiak nie będzie musiał w ten weekend bronić Ratusza:)

O "które powstało z inicjatywy najmłodszych radnych PO".

O tym, że akcja Wolna Warszawa tylko udaje akcję społeczną, obywatelską, niezależną (tu można dopisać kolejne słowa, które będą wskazywać na apolityczność), bo komitet założyli współpracownicy HGW i członkowie Platformy pisałem już wcześniej.

Dobrze, że przynajmniej niektóre media również to zauważyły. Teraz przynajmniej wiadomo, kto jest odpowiedzialny za cyrk z zakłócaniem wczorajszych obrad (lub społeczny protest przeciw złym pisakom jak ktoś woli sobie wmawiać).
Młodzi sympatycy Platformy nie chcieli czekać: już wczoraj przysłali radnym komisarza - człowieka w masce lorda Vadera, wysłannika sił zła z "Gwiezdnych wojen"

Straż miejska miała podczas wczorajszej sesji Rady Warszawy pełne ręce roboty, bo niespodziewanie zjawił się tam lord Vader i - głośno sapiąc - zakłócał obrady. - To komisarz, którego rząd Lecha Kaczyńskiego chce posadzić w fotelu prezydenta Warszawy - wyjaśniali działacze stowarzyszenia Młoda Warszawa, które powstało z inicjatywy najmłodszych radnych PO i działaczy samorządów studenckich.

Komisarza musiała wyprowadzać straż miejska. Był jednak nieugięty - co pewien czas wracał, a w przerwie udało mu się nawet usiąść za stołem prezydialnym.
Źródło: Dominika Olszewska, Jan Fusiecki, Platforma kontratakuje, Gazeta Wyborcza, link do strony.

Lech Jaworski mówił tak:
- Kiedy decydowałem się zostać radnym, myślałem, że zasiądę w poważnym gremium uchwałodawczym, a nie w zespole teatru Komedia - skomentował sytuację Lech Jaworski, próbując zapanować nad rozgardiaszem.
Źródło: Izabela Kraj, Komisarz przyjdzie w marcu, Rzeczpospolita, link do strony.

Niech ma pretensje do swoich kolegów z Platformy a w szczególności do współpracownika HGW z kampanii wyborczej.

Atmosfera udzieliła się HGW i zamiast prezentacji budżetu mieliśmy trochę o budżecie i więcej o złym PiSie.

22 lut 2007

HGW o budżecie: Rok na przygotowanie inwestycji. Nic nie zostanie z IV Rzeczpospolitej.

HGW przedstawiła założenia projektu budżetu. Miało być o budżecie, a było w większości o nowych wyborach i złych poprzednikach.

Najpierw mówiła o budżecie i najważniejszych priorytetach (spisywane na gorąco):

Zmiana polityki wobec inwestorów i przyspieszenie tempa przygotowywania inwestycji. Zapowiedziała przerwanie "strachu przed decyzjami" i "czas na odwagę". Warszawa będzie miała rating inwestycyjny w 2007. Podstawowe zmiany to zwiększenie wydatków na przygotowanie inwestycji.

Mówiła, że: Zastaliśmy puste biurka. Ten rok przeznaczamy na przygotowania inwestycji a za rok będą inwestycje z prawdziwego zdarzenia.

Zwiększenie inwestycji w ochronie zdrowia. Budżet jest prawdziwie solidarny (w odróżnieniu od budżetu centralnego, oczywiście).

Większe wydatki na transport, przedłużenie wielu linii.

Zmniejszenie klas do 30 uczniów. W oświacie i sporcie będzie realizowany program Marka Borowskiego (albo przynajmniej elementy).

A później już Pani Prezydent poleciała klasyką z retoryki Platformy:

Skrzypek nie rozumiał, co do niego mówiłam. Poprzednicy oprócz Muzeum Powstania Warszawskiego nic nie zrealizowali. Nic nie zostanie z IV Rzeczpospolitej. PiS boi się kontroli. Partyjny dyktat. Trwonicie resztki autorytetu państwa.

A o obietnicach wyborczych powiedziała: Program był na 8 lat a nie na jedną kadencję. Na marginesie: Projekt statutu jest już podobno gotowy.

"Prawo trzeba przestrzegać" kontra gra "komisarz PiS to Lord Vader".

Obawiam się, że młodzieżówce PO i tworzącym tzw. Społeczny Komitet Obrony Samorządności nie pomoże przyprowadzenia do ratusza nawet większej ilości postaci z Gwiezdnych Wojen, aby pomogły zabarykadować się HGW w jej biurach.

Trudno nawet komentować trwające obrady Rady Warszawy. Bicie pianie jak zwykle za pomocą znanych argumentów. I wynik też do przewidzenia.


"Musi być jasne, czy Warszawa ma prezydenta."

Jeżeli ktoś miał wątpliwości, jak niedbalstwo HGW (miała tyle pracy, że nie znalazła czasu na oświadczenia) ma wpływ na sprawy miasta oto kolejny przykład:
Setki rozpraw, w których stroną jest miasto stołeczne, są zawieszane w warszawskich sądach. Czy to oznacza blokadę tych spraw na kilka lat?

Parę tygodni temu - po zawirowaniach w ratuszu z powodu spóźnienia w złożeniu oświadczenia przez panią prezydent Hannę Gronkiewicz-Waltz, stołeczne sądy zaczęły przerywać procesy miasta.

- Musi być jasne, czy Warszawa ma prezydenta. Sędziowie czekają na uchwałę Rady Miasta lub decyzję wojewody - tłumaczył na początku lutego rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Warszawie Wojciech Małek.

Okazuje się, że sprawy są nie tylko odraczane, ale wręcz zawieszane i to z urzędu. To może oznaczać straty także dla miasta, ponieważ nim wrócą na wokandę, może upłynąć nawet parę lat.

-Nie tylko procesy są zawieszane, ale też odrzucane są pozwy urzędu miasta, bo nie ma ono zdolności procesowej - tłumaczy sędzia Talarczyk. Dodaje, że taka sytuacja wcale nie jest korzystna dla sędziów, ponieważ gdy sytuacja prawna w stołecznym ratuszu wyjaśni się, trzeba będzie te wszystkie sprawy odwieszać z urzędu.
Źródło: Zawieszone procesy miasta, Rzeczpospolita, link do strony.

HGW od kilku dni utrzymuje, że żadne autorytety nie chcą zakwestionować jej mandatu. Jednak jak widać sądy warszawskie mają wątpliwości, czy Warszawa ma prezydenta.

21 lut 2007

O "swoistą nagrodą dla lojalnych partyjnych funkcjonariuszy."

Oczywiście nie mam zamiaru rozdzierać szat, kiedy HGW zmienia skład osobowy w radach nadzorczych i zarządach miejskich spółek. Nie ona pierwsza i nie ostatnia, a uważam, że każda nowa władza ma prawo wybierać do współpracy osoby zaufane.

Tylko po co było opowiadać w kampanii o likwidacji stanowisk, które teraz w pośpiechu przed komisarzem się obsadza.
- Będą zmiany. Podpiszę odpowiednie dokumenty dotyczące rad nadzorczych miejskich spółek w najbliższych dniach. To chyba normalne, że chcę mieć zaufanie do osób, które reprezentują miasto i nadzorują jego majątek - przyznaje "Rz" prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Zmiany będą dotyczyć niemal wszystkich firm, których jednoosobowym właścicielem jest miasto. Jest ich ok. 30. Wszystkich spółek, w których ratusz jest także współudziałowcem, jest 54. Do obsadzenia jest więc co najmniej 100 posad.

Tym razem wymiana odbędzie się "hurtowo". W ciągu trzech dni ma być podpisany komplet kadrowych dokumentów.

Prezydent jako jednoosobowe zgromadzenie wspólników poszczególnych spółek ma prawo wytypować do rad po dwie, trzy lub cztery osoby. I - jak zwykle - znajdzie się tam wiele osób z politycznego klucza, np. kilku byłych i obecnych burmistrzów z Platformy Obywatelskiej oraz urzędników z ratusza.

Polityczne zmiany w miejskich spółkach związane są też z zobowiązaniami koalicyjnymi na szczeblu samorządu wojewódzkiego. Platforma współrządzi tam z PSL. Znalazło się więc miejsce dla zaprzyjaźnionych z ratuszem działaczy sejmikowych. I na odwrót.
Źródło: Izabela Kraj, POlityczne posady w radach nadzorczych, Rzeczpospolita, link do strony.

A teraz wypowiedzi z kampanii i zaraz po zaprzysiężeniu:
GW: A prywatyzacja, czyli ponad pięćdziesiąt miejskich spółek?

HGW: - Zamówiłam raport, ale mogę powiedzieć już dziś, że nie potrzebujemy aż tylu spółek. Przy mieście powinny zostać spółki użyteczności publicznej. Tymczasem jesteśmy udziałowcem firm komercyjnych, np. prowadzących działalność deweloperską. W innych mamy 00,5 proc. Po co nam to?
Link do strony.
Dziś miasto jest jedynym właścicielem 34 spółek i współudziałowcem kolejnych 22 spółek. Charakter działalności pozostałych spółek miejskich jest bardzo zróżnicowany. W większości przypadków utrzymywanie ich jest efektem wieloletnich, sięgających lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych przyjętych struktur organizacyjnych miasta.

Są one swoistą nagrodą dla lojalnych partyjnych funkcjonariuszy rządzącej partii, którzy obejmują w nich dobrze płatne posady prezesów, członków zarządów i rad nadzorczych.

Dokonamy analizy celowości ich dalszego funkcjonowania i doprowadzimy do likwidacji tych spółek, których działalność nie leży w interesie miasta.
Źródło: Program HGW.

AKTUALIZACJA 22.02.2007:

Fragment komentarza Piotra Semki w dzisiejszej Rzeczpospolitej:
Lech Jaworski zyska satysfakcję nie tylko z przewodzenia Radzie Warszawy, ale też z członkostwa w Zarządzie Agencji Rozwoju Mazowsza. Spotka tam Marcina Rosoła, byłego asystenta Donalda Tuska.

Wszystko to po kampanii wyborczej, w której liderzy PO oburzali się na kolesiowskie desanty na spółki miejskie przeprowadzane za rządów PiS. Po wyrzekaniach działaczy Platformy, że do rad nadzorczych trafiają politycy zamiast fachowców.
Nagle okazało się, że wysokich standardów wymaganych od innych platformersi nie zamierzają stosować wobec siebie.

Jest jeszcze sprawa obietnic Hanny Gronkiewicz-Waltz, która w kampanii zapowiadała wyprzedaż licznych spółek miejskich. Ale czy wpływowi politycy warszawskiej PO, umieściwszy swe szlachetne osoby w fotelach rad spółek, będą teraz gotowi na takie decyzje?

Rozdawnictwo politycznych konfitur pewnie nadal będzie potępiane tylko w czasie kampanii wyborczych. Bo później, po wygranej, trzeba kolegów jakoś wynagrodzić.
Ale w takim razie po co było aż tyle hipokryzji w przedwyborczych deklaracjach.
Link do strony.

"Lawirowała dla zdobycia i utrzymania władzy."

Oto kilka komentarzy które pojawiły się na stronie Komitetu Protestacyjnego Przeciwko Rozbudowie Oczyszczalni Ścieków Czajka w Sobotę 17 lutego po ukazaniu się informacji o ofertach złożonych na rozbudowę oczyszczalni Czajka, które przekraczały wstępne plany o 2 miliardy złotych:
Jaki błąd popełniła Hanna Gronkiewicz –Waltz? Niestety też uwikłała się w politykę i lawirowała dla zdobycia i utrzymania władzy. Nie tylko spóźniła się z deklaracją, ale także z wyrzuceniem urzędników i władz MPWiK.
Co może zrobić dzisiaj?
Uczciwie powiedzieć mieszkańcom Warszawy i unii, jaka jest sytuacja i zająć się poszukiwaniem najlepszych rozwiązań dla Warszawy. To wymaga wysiłku, uczciwości zdecydowania, otwartości i współpracy z mieszkańcami zamiast z prospalarniowymi lobbystami i grupami interesów.
Czy będzie ją na to stać?
Link do strony.
Trzeba było słuchać mieszkańców. Miasto powinno przetarg unieważnić. To okazja, by przeanalizować inne warianty inwestycji (czego nie zrobiono) i zaprojektować ją od nowa. Na świecie buduje się małe oczyszczalnie w kilku punktach miasta, nie jedną, która ma zbierać ścieki z 3/4 powierzchni stolicy! Trzeba było słuchać mieszkańców. Do końca 2006 r. był czas na zmianę projektu i terminów, ale MPWiK i rząd tego nie zrobiły. Efekt - nierealne terminy i horrendalne ceny.

Krzysztof Cieślak, Komitet Nasza Choszczówka
Link do strony.

Oczywiście nie ma co udawać, ale wiele zarzutów pojawia się pod adresem poprzednich władz i MPWiK. Można o tym przeczytać na przykład tutaj.

Tylko, że mieszkańcy, którzy protestują i którzy głosowali na HGW mają prawo (większe niż ja, bo na nią nie głosowałem) pytać swoją Panią Prezydent, dlaczego jedną z jej pierwszych decyzji nie było unieważnienie przetargu i zaproponowanie zmian w projekcie.

Dlaczego z misją do Brukseli nie wybrała się od razu? Jeżeli jest tak, że do końca 2006 był czas na zmianę to takie zmiany mogła chyba Pani Prezydent (wybrana pod koniec listopada) zainicjować.

Tak jak pisałem w piątek: A można było, albo w kampanii nie obiecywać, albo trzymać się teraz swoich obietnic i w Grudniu ogłosić odejście od inwestycji. A tak skończyło się na lawirowaniu.

20 lut 2007

"Otwiera przestrzeń i daje oddech dla sztuki najnowszej”, czyli HGW o Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

- Mam nadzieję, że dzięki temu konkursowi polska stolica nie tylko zyska kolejny nowoczesny i piękny obiekt, ale stanie się bliższa realizacji marzeń, by pełnić rolę jednego z najważniejszych obiektów życia kulturalno-artystycznego w tej części Europy - powiedziała obecna podczas uroczystości prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Podkreśliła, że Warszawa potrzebuje obiektu, który "otwiera przestrzeń i daje oddech dla sztuki najnowszej".
Źródło: Rozstrzygnięto konkurs dot. Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, onet.pl

Nie jestem pewien, co dokładnie oznacza "otwiera przestrzeń i daje oddech dla sztuki najnowszej", ale przyglądając się zwycięscy nie jestem przekonany czy ten projekt zapewnia realizację marzenia HGW.



A można było pójść na całość:)



Nagrodzone prace i wyróżnienia można obejrzeć na stronie www.museumcompetition.pl a od końca lutego na wystawie w pawilonie SARP, przy ulicy Foksal 2.

Wystawa pokonkursowa potrwa do 15 marca 2007 r.

Moje sukcesy widzę ogromne.

O sukcesach Pani Prezydent raz jeszcze.
Prezydent Warszawy podsumowała pierwsze miesiące rządzenia stolicą. I wyliczyła dwa pierwsze sukcesy, którymi będzie się chwalić w ewentualnych nowych wyborach prezydenta:

-Udało się wydłużyć czas pracy metra w weekendy do trzeciej rano, aby ułatwić warszawiakom spędzanie wolnego czasu. Wprowadziliśmy wspólny bilet, o który PiS starało się przez poprzednie cztery lata - stwierdziła na Radzie Programowej PO.
Źródło: Izabela Kraj, Gronkiewicz-Waltz: Stanę do wyborów, Rzeczpospolita, link do strony.

Pojawił się jeszcze jeden sukces w relacji na onet.pl: "zmniejszenie liczebności klas w szkołach do 30 uczniów." Link do strony.

"Zmniejszenie liczebności klas w szkołach do 30 uczniów" wzbudziło moje zainteresowanie, bo nie mogłem przypomnieć sobie, żadnej konferencji lub informacji, w której HGW chwaliłby się takim osiągnięciem. Mam też przecież środek roku szkolnego, co pewnie nie służy przenoszeniu uczniów pomiędzy klasami, aby zrealizować cel "mniej niż 30".

Odpowiedź, o jaki sukces chodzi znalazłem w poniedziałkowym Dzienniku.
Technika, licea i zawodówki są obecnie przepełnione. Jednak być może od września liczba uczniów w klasach się zmniejszy. - To strzał w dziesiątkę - oceniają projekt stołecznych władz oświatowych nauczyciele i dyrektorzy szkół.

Do tej pory klasy nie mogły powstać, jeżeli w każdej z nich nie było przynajmniej 32 uczniów. Zdarzało się jednak i tak, że w najbardziej popularnych technikach i liceach liczyły one 35-37 osób. Od września ma się to jednak zmienić. Stołeczne biuro edukacji przygotowało już projekt uchwały w tej sprawie. Projekt uchwały być może już 22 Lutego trafi na sesję Rady Warszawy.

Zgodnie z tym dokumentem od września minimalna liczba uczniów w klasie wynosić będzie prawdopodobnie 28 osób, wprowadzony zostanie też górny próg - oddziały nie będą mogły mieć więcej niż 32 uczniów.
Źródło: Katarzyna Karpa, Będzie mniej uczniów w klasach, Dziennik, 19.02.2007

Biorąc pod uwagę, że ten pomysł jest na etapie projektu uchwały i wejdzie w życie we wrześniu czy to uprawnia HGW do odtrąbienia sukcesu "zmniejszenie liczebności klas w szkołach do 30 uczniów" już teraz?

Ja rozumiem, że na radzie krajowej członkowie Platformy kupią każdą bzdurę i jeszcze nagrodzą owacją na stojąco, ale naprawdę trzeba mieć jakiś umiar.

Podsumowując trzy sukcesy, na których będzie budowana kampania HGW:
  • Pierwszy sukces, czyli pomysł z metrem wprowadzono na żywioł bez zapewnienia odpowiedniego zabezpieczenia.
  • Drugi sukces, czyli wspólny bilet (w tej formie, która działa teraz, planowany bilet aglomeracyjny to inna kwestia) został zaakceptowany i przyklepany przed wyborami.
  • Trzeci sukces, czyli zmniejszenie liczebności klas w szkołach do 30 uczniów może i będzie sukcesem, ale dopiero wtedy, kiedy zostanie wcielony w życie, czyli za pół roku.
I znowu HGW pozostanie jeden podstawowy argument: Odsunąć PiS od władzy!

19 lut 2007

Instytut Kresowy raz jeszcze.

Polidowa koalicja "promowania" historii (honorowymi członkami koalicji są dzieci Włodzimierza Paszyńskiego, które zdecydowanie protestują przeciw wycieczkom w rejony piwnic pod dawnym Pałacem Saskim) nie dała szansy dojścia do głosu dyrektorowi Instytutu Kresowego i z miejsca obcięła dotację.
Planuje również po cichu likwidację.

Pisałem o tym tutaj.

Dla osób, które chcą zapoznać się z planowanymi projektami i działalnością placówki oto strona Instytutu Kresowego.

Link z blogu Interpelacja.

W metrze piją zdrowie Pani Prezydent.

Rozumiem ostatni weekend karnawału i wszystkie okoliczności łagodzące, ale artykuł w Życiu Warszawy zatytułowany "Pijanych nocą było od metra" może wzbudzać wątpliwości czy za odtrąbiony już sukces cena nie będzie jednak większa.
To był pierwszy weekend, w którym metro kursowało nocą. Pasażerów było bardzo dużo. Niestety, wielu z nich było pijanych.

Decyzją prezydent Warszawy Metro Warszawskie kursuje w noce z piątków na soboty i z sobót na niedziele do godziny trzeciej rano. Warszawiakom spodobał się ten pomysł.

Libacja w wagonie. Pierwszy nocny kurs z pl. Wilsona w stronę Kabat miał ruszyć o godz. 0.30 – czekające na odjazd wagony powoli zapełniały się pasażerami. Młodzi mężczyźni ledwo zdążyli na pociąg. Jeszcze przed chwilą stali w kolejce w całodobowym sklepie. Kupili w nim alkohol. Kiedy pociąg ruszył, zaczęli popijać wódkę z butelki. – Jedziemy na imprezę do Ogrodu Saskiego, tam są fajne balangi – tłumaczył Marek.
Źródłó: Tomasz Kunert, Pijanych nocą było od metra, Życie Warszawy.

I jeszcze kilka innych fragmentów:
- To bardzo dobry pomysł z tym metrem - mówi Antek. - Nie chodzi tylko o czas, autobus nocny jest bardziej niebezpieczny niż metro - dodaje Ferdek - Zdarzają się grupki agresywnych kolesi.
Rozumiem, że teraz "grupki agresywnych kolesi" nadal będą podróżować nocnymi a metrem tylko kulturalna młodzież.
W wagonach trudno było o wolne siedzące miejsce. Niestety, na peronach pozostały butelki, w wagonach walały się puste puszki po piwie, były śpiewy i krzyki. W jednym wagonie stłuczona została szyba, w innym ktoś odbezpieczył gaśnicę.

Policja i pracownicy metra mają teraz przeanalizować wydarzenia z pierwszych dwóch nocy i zastanowić się, jak zabezpieczyć nocne kursy.
A nie można było najpierw przeanalizować, jakie będzie zapotrzebowanie na dodatkową liczbę funkcjonariuszy a nie iść na żywioł, bo potrzebny był sukces na radę krajową Platformy.

Mam tylko nadzieję, że zwiększenie zabezpieczenia nie będzie polegało na ściąganiu policjantów z ulic do metra, ale na zwiększeniu ochrony w metrze przy pozostawieniu tej samej liczby policjantów na ulicach.

Po trzech miesiącach sukcesy odnosimy wielkie.

Ciekawe miejsce wybrała HGW, żeby pochwalić się swoimi osiągnięciami w Warszawie. Na radzie krajowej Platformy postanowiła ogłosić swoje sukcesy.
Prezydent Warszawy przedstawiła swoje osiągnięcia na tym stanowisku. Hanna Gronkiewicz-Waltz występując na posiedzeniu Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej powiedziała, że krok po kroku realizuje swój program wyborczy.

Gronkiewicz-Waltz w swoim wystąpieniu ostro zaatakowała Prawo i Sprawiedliwość. Zaznaczyła, że w żadnej dzielnicy Platforma Obywatelska nie zawarła koalicji z PiS-em, i oskarżyła PiS o destrukcyjne działania w stolicy oraz - jak to określiła - "wściekłe ataki na nią i na PO".

Wyraziła pogląd, że PiS źle rządził w stolicy, i powiedziała, że teraz to się zmienia. Jako przykłady podała wprowadzenie wspólnego biletu na komunikację miejską i pociągi podmiejskie, wydłużenie godzin pracy metra w weekendy i zmniejszenie liczebności klas w szkołach do 30 uczniów.
Źródło: Gronkiewicz-Waltz: Kaczyński mija się z prawdą, onet.pl, link do strony.

Tak dla przypomnienia w sprawie wspólnego biletu:
Po pierwsze nie ma mowy o wprowadzeniu zupełnie nowego rozwiązania tylko o przedłużeniu umowy, która obowiązywała do 31 Grudnia 2006 i która faktycznie zawiera pewne ułatwienia dla podróżujących (od stycznia pasażerowie przesiadający się z tramwajów lub autobusów do pociągu nie będą musieli, jak do tej pory, dopłacać 5 zł do biletu miejskiego 30- dniowego lub 90-dniowego).

Jednak prawdziwą okazją do ogłoszenia sukcesu będzie dopiero wprowadzenie rozwiązania, które zostało w kampanii obiecane. Obiecane rozwiązanie to wspólny bilet aglomeracyjny.
Główne ustalenia dotyczące biletu zapadły przed przyjściem HGW do Ratusza:
Z jednym biletem po Warszawie - 2.11.2006 | Rzeczpospolita

Od wczoraj pasażerowie z kartą miejską jeżdżą sześcioma trasami kolejowymi, dopłacając 5 zł do biletu 30-dniowego. Od stycznia także ta opłata ma zniknąć, a Koleje Mazowieckie planują wprowadzić elektroniczne bilety.

Z miejskim biletem okresowym można już jeździć w granicach Warszawy do stacji: Choszczówka, Wola Grzybowska, Falenica, Jeziorki, Ursus i Gołąbki. Na razie pasażer musi raz na miesiąc dokupić w kasie KM dodatkowy bilet za 5 zł, a Zarząd Transportu Miejskiego dopłaci kolejarzom z budżetu stolicy kolejnych 10 zł do każdego jadącego. Od stycznia pasażerowie nie będą musieli dopłacać, ale wzrośnie wyrównanie dla Kolei Mazowieckich od ZTM.

Urzędnicy zastanawiają się teraz nad objęciem wspólnym biletem podwarszawskie gminy.

Wciągu ostatnich lat ZTM i kolej nie potrafili się porozumieć w sprawie wspólnego biletu i wysokości dopłat. - Czy to przypadek, że do ugody doszło półtora tygodnia przed wyborami? - zapytaliśmy.

- Jestem w ratuszu od stu dni, więc wszystko, co robię, dzieje się tuż przed wyborami - twierdzi pełniący funkcję prezydenta Warszawy Kazimierz Marcinkiewicz.

Według prezes KM Haliny Sekity porozumienie stało się łatwiejsze, bo w styczniu w pociągach mazowieckich mają już być elektroniczne bilety okresowe. Dzięki nim system zarejestruje każdego pasażera korzystającego z usługi, co ułatwi rozliczenia z miastem.
Nie ma to jak odtrąbić nie swój sukces.

Rozumiem też, że to pewnie te wściekłe ataki PiSu zmusiły HGW i jej podwładnych do odwołaniu niektórych obietnic wyborczych i praktyczne wycofanie się ze swojego programu.

18 lut 2007

Polscy hokeiści na trawie wicemistrzami świata. Czy też dostaną Syrenkę?

Polscy hokeiści na trawie (w wersji halowej) zostali wicemistrzami świata. Jak na razie jeszcze nie wiadomo, czy HGW będzie ich podejmować uroczystą kolacją jak szczypiornistów.

Będzie to już trzecie zdjęcie do kolekcji z wicemistrzami świata. Całkiem niezły wynik jak na 3 miesiąc.

Mam nadzieje, kiedy dojdzie do wymiany gadżetów (standardowo sportowcy dostają od HGW złote odznaczenia z wizerunkami warszawskiej Syrenki) to Pani Prezydent dostanie taką laskę, aby miała się czym barykadować przed komisarzem:)

17 lut 2007

Józef Medyk raz jeszcze.

Analizę wypowiedzi sędziego Józefa Medyka i odniesienie ich do odpowiednich przepisów można przeczytać na blogu Do kwadratu pod tytułem Manipulacje komisarza Medyka.

Jeden wybrany fragment, który również dostałem dzisiaj mailem:
powołuje się na art. 27 ust. 2 jest on konsekwencją art. 27 ust. 1
art. 27 ust. 1 mówi o możliwości odwołania się w wypadku art. 26 ust. 1 pkt 3 i 4 a Waltzowej dotyczy art. 26 ust. 1 pkt 1a więc Medyk podaje całkowicie błędna interpretacje przepisów, a wyborcza nawet tego nie sprawdziła.
Niech pocieszeniem dla osób, które nie mogą już trawić kolejnej propagandy Wyborczej będą przypuszczalne problemy GW z nowym wątkiem w aferze z Anetą Krawczyk.

Szczególnie mocno tytułuje to Dziennik: Dowody obciążają "Gazetę Wyborczą"
Skandal z molestowaniem w Samoobronie, o którym pisała "Gazeta Wyborcza", został przygotowany na zlecenie polityczne - wynika z materiałów ujawnionych przez TVP. Chodziło o obalenie koalicji rządowej. Główną rolę odegrał tu Mariusz Strzępek, były radny Samoobrony i prawdopodobnie współautor artykułu.

Zemsta Polidów, czyli o planowanej likwidacji Instytutu Kresowego.

Wiadomość z dzisiejszej Rzeczpospolitej:
Instytut Kresowy może zostać zlikwidowany, zanim rzeczywiście powstanie.

Radni PO oraz Lewicy i Demokratów zmniejszyli właśnie budżet placówki na 2007 r. o jedną trzecią (z 600 do 400 tys. zł). Nie wystarczy nawet na utrzymanie tymczasowej siedziby, która miała być otwarta za dwa tygodnie przy pl. Hallera. Teraz trwa jej remont.

Radni z komisji kultury nie chcieli się nawet zapoznać z programem instytutu na bieżący rok (na jego realizację potrzeba ok. 1,2 mln zł).

- Koalicja PO i LiD traktuje instytut jako inicjatywę polityczną PiS. Nie ma odwagi powiedzieć kresowiakom, że go zlikwiduje, więc stosuje metodę powolnego wyniszczania. A jednocześnie lekką ręką daje 1 mln zł na nową stronę internetową urzędu -atakuje radny PiS Tomasz Zdzikot, jeden z pomysłodawców instytutu.

Radni PO i LiD rzeczywiście niechętni są instytutowi. Twierdzą, że musi się wykazać, a potem ubiegać o pieniądze, a jednocześnie zamierzają wnioskować o jego likwidację. Na sesji Rady Warszawy w czwartek kresowiacy i kombatanci chcą bronić instytutu.
Źródło: Izabela Kraj, Zamkną po cichu?, Rzeczpospolita, link do strony.

Oto, jakie wstępne plany miał Instytut Kresowy:
W zamierzeniu pomysłodawców placówka ma wzorować się na Muzeum Powstania Warszawskiego. Łączyłaby prezentację pamiątek, dokumentów oraz relacji wysiedlonych z Kresów z działalnością naukową i edukacyjną.

Eksponaty znajdujące się w instytucie mają pochodzić z publicznej zbiórki, która zostanie ogłoszona na terenie całego kraju.

Mnóstwo cennych obiektów - zdjęć, dokumentów znajduje się w rękach prywatnych oraz w zbiorach organizacji kresowych. Pomysłodawcy instytutu chcieliby je pozyskać na potrzeby nowo tworzonej placówki.
Link do strony.

Jakie są motywy radnych z polidowej koalicji skoro nawet nie chcieli zapoznać się z programem instytutu na bieżący rok? Być może przeszkadzają im osoby, które zaplanowały utworzenie tej placówki naukowej.
Maciej Maciejowski (Włochy), Tomasz Zdzikot (Śródmieście) i Marek Makuch (Wola) chcieli powołać w stolicy Instytut Kresowy.
O swoim pomyśle warszawscy wiceburmistrze poinformowali na konferencji, która odbyła się pod pomnikiem "Poległym i Pomordowanym na Wschodzie" znajdującym się w Warszawie przy ulicy Muranowskiej. Jest to ważne miejsce dla polskich kresowiaków, którzy co roku 17 września składają tam kwiaty by uczcić pamięć ofiar sowieckiej agresji.
Link do strony.

Takim mały rewanż polityczny za zbyt mocne nękanie HGW. Tylko niech ci anonimowi radni polidowej koalicji teraz wytłumaczą to kresowiakom i kombatantom.

Proponuje, żeby ze strony miasta tłumaczył im to Włodzimierz Paszyński. Pewnie dla jego dzieci nie jest szczytem marzeń oglądać jakieś tam pamiątki z kresów wschodnich, więc ma mocne argumenty.

16 lut 2007

Józef Medyk wykorzystany przez GW wbrew swojej woli?

Najpierw był artykuł w Gazecie Wyborczej na jedynce zatytułowany "Sędzia ostrzega premiera" (w wydaniu internetowym to "Za wybór komisarza może grozić premierowi TS"). Przedstawiono w nim opinię warszawskiego komisarza wyborczego Józefa Medyka.
PiS chce jeszcze w tym miesiącu pozbawić mandatu prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz (PO) i na jej miejsce mianować komisarza. - Jeśli premier zdecyduje się na ten krok, popełni przestępstwo - ostrzega Józef Medyk, warszawski komisarz wyborczy.

GW: Jeszcze w tym miesiącu nowy wojewoda z PiS wygasi mandat Hanny Gronkiewicz-Waltz. Potem premier Jarosław Kaczyński, nie czekając na wyrok sądu w tej sprawie, rozważa wprowadzenie komisarza do rządzenia Warszawą:

Józef Medyk, komisarz wyborczy w Warszawie, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku: Nie ma absolutnie żadnych podstaw prawnych do wprowadzenia teraz komisarza w Warszawie.

GW: A jeśli premier Jarosław Kaczyński powoła komisarza tuż po decyzji wojewody.

JM: - Tu nie ma żadnej dyskusji, prawnie coś takiego jest niedopuszczalne. Jeśli Jarosław Kaczyński powoła komisarza przed decyzją sądu, to złamie prawo, a więc popełni przestępstwo. Za coś takiego może stanąć przed Trybunałem Stanu.
Źródło: Dominika Olszewska, GW, link do strony.

A dziś już nie na pierwszej stronie, ale dopiero na siódmej pojawiło się oświadczenie Józefa Medyka. Nie znajduje się ono w internecie, więc poniżej scan z gazety.

Rozbudowa Czajki droższa o 2 miliardy?

No to się w sprawie Czajki porobiło.
Plany ratusza, by rozbudować oczyszczalnię Czajka za 250 mln euro, legły wczoraj w gruzach. To kolejna - po moście Północnym - inwestycja zagrożona fiaskiem z powodu wygórowanych cen, jakie dyktują miastu firmy budowlane.

Dwie oferty złożone w przetargu są wyższe od planowanego kosztorysu o około 2 mld zł. Budimex-Dromeks w konsorcjum m.in. z PBG i Hydrobudową żąda 766 mln euro, a Warbud z partnerami z Danii, Francji i Niemiec -853 mln euro.

Władze Warszawy muszą zdecydować: unieważnić przetarg i nie dotrzymać harmonogramu projektu czy dołożyć ok. dwóch miliardów złotych (na razie nie wiadomo skąd) i jednak rozpocząć inwestycję.

Jeśli prace nie ruszą teraz, miasto nie ma szansy wybudować oczyszczalni do 2010 r. I straci nie tylko 1 mld zł dotacji, ale za trzy lata płacić będzie 1 mld zł kar rocznie za odprowadzanie do Wisły nieoczyszczonych ścieków. Świadome sytuacji firmy postawiły urzędników pod ścianą. Obie zażądały drakońskiej ceny za skończenie inwestycji do października 2010 roku. Choć w kuluarach przyznawano wczoraj, że termin jest nierealny.
Źródło: Izabela Kraj, Czajka trzy razy droższa, Rzeczpospolita, link do strony.

Trudno się tym firmom dziwić. Z jednej strony widzą HGW pod ścianą po powrocie z Brukseli. Z drugiej są świadome, że HGW obiecała w kampanii, że oczyszczalni nie będzie rozbudowywać i wygranie przetargu i rozpoczęcie inwestycji to duże protesty mieszkańców. Może firmy uwzględniły to w cenie.

A można było, albo w kampanii nie obiecywać, albo trzymać się teraz swoich obietnic i w Grudniu ogłosić odejście od inwestycji. A tak skończyło się na lawirowaniu.

I mamy jeszcze klasyczne oskarżanie rządu.
Hanna Gronkiewicz-Waltz nie wie jeszcze, co zrobi. -Poczekajmy na opinię komisji przetargowej, która na decyzję ma 90 dni - oznajmiła wczoraj. I zaatakowała: -Tak wysokie oferty to wina poprzednich władz miasta, które źle przygotowały przetarg.

Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji broni się: -Warunki przetargu były konsultowane z miastem i dotąd nie było zarzutów. Zgodnie z wolą mieszkańców ma to być inwestycja na najwyższym poziomie technologicznym i jak najmniej uciążliwa - wylicza rzecznik MPWiK Sławomir Szczepankiewicz.

Metro w weekendy będzie kursowało także nocą.

Kampania wyborcza:
W piątkowe i sobotnie wieczory komunikacja nocna będzie zdecydowanie bardziej rozwinięta niż obecnie. Częstotliwość autobusów zostanie zwiększona. Dodatkowo w te dni niektóre linie dzienne, w tym metro, będą kursować dłużej - co najmniej do godziny pierwszej w nocy.
Nie udało się spełnić części tej obietnicy, ale z metrem poszło już lepiej.
Dziennik: Pani Prezydent obiecała komunikację dzienną do godziny 1 w nocy.

Leszek Ruta: Niestety w budżecie nie ma na to pieniędzy.
Źródło: Sławomir Ślubowski, Kolejarz będzie rządził komunikacją, Dziennik.

No, ale pieniądze się znalazły na dodatkowe kursy metra.
Dodatkowe kursy z Kabat będą wyruszały o godzinach: 0.30, 1.00, 1.30, 2.00 i 2.30, a z Pl. Wilsona o godzinach: 0.45, 1.15, 1.45, 2.15 i 2.45. Wszystkie będą obsługiwane przez pociągi 6-wagonowe. Szacunkowy koszt takiego przedsięwzięcia to ok. 9,2 tys. zł za jedną noc. W okresie od 16 lutego do 30 czerwca nocne kursy metra będą kosztować ok. 360 tys. zł.

Wielu mieszkańców Warszawy oczekiwało, aby warszawskie metro służyło nam również nocą. Chciałabym poinformować, że metro będzie kursowało od jutra w weekendy do późnych godzin nocnych – powiedziała dziś na stacji Metra Centrum Pani Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Ciekawe dlaczego tylko do 30 Czerwca. Związek z kampanią wyborczą dostrzegać będą tylko złośliwcy i spiskowcy:)

15 lut 2007

Co nie jest szczytem marzeń dzieci Włodzimierza Paszyńskiego.

Kampania wyborcza, czyli jak piękny będzie dialog nowej władzy ze społeczeństwem:
Charakterystyczną cechą młodych, niedojrzałych demokracji w krajach postkomunistycznych jest arogancja władzy i jej wyobcowanie ze społeczeństwa. Polacy nie czują, że władza reprezentuje ich interesy i pełni wobec nich służebną rolę. Władza to "oni" - a "oni" dbają głównie o własne interesy.

Nawet najpiękniejsze słowa nie wystarczą by to zmienić. Słowa nie podparte czynami to za mało, by warszawiacy poczuli, że mają realny wpływ na losy miasta. Potrzebne są konkretne działania i otwarcie się na dialog ze społeczeństwem. Do tego potrzebna jest zmiana mentalności. Musimy myśleć w sposób otwarty i pozytywny, wierząc w dobre intencje naszych partnerów i chcąc zrozumieć ich racje, a nie szukać dookoła wrogów, spisków i układów.
Źródło: Program HGW.

Przykład z wypowiedzi Włodzimierza Paszyńskiego (członek rady programowej Unii Pracy, były współpracownik Krystyny Łybackiej, człowiek Marka Borowskiego, w Ratuszu na odcinku edukacji i kilku innych zadań), który realizuje obietnicę HGW:
- Zmiana projektu kosztuje wiele milionów. Odstąpienie od kontraktu również. To są publiczne pieniądze, z których jesteśmy rozliczani - tłumaczył. - Nie sądzę, by dla moich dzieci oglądanie tych reliktów było szczytem marzeń.

Oburzyło to obrońców podziemi. Na koniec prof. Andrzej Tomaszewski zaapelował: - Proszę władze miasta o rozważenie, jak wyjść z tej sytuacji, by inwestycja nie stała się kompromitacją.
Źródło: Tomasz Urzykowski, Wyroku na piwnice nie odwołam, Gazeta Wyborcza, link do strony.

Siła argumentów jest po stronie wiceprezydenta. No bo kto by chciał krzywdzić biedne dzieci Włodzimierza Paszyńskiego wycieczkami po piwnicach pod dawnym Pałacem Saskim.

Walentynki 2007, czyli o dodatku promocyjnym w trakcie kampanii wyborczej.

Pamiętacie awanturę, kiedy miasto zasponsorowało broszurę "Strategia rozwoju Warszawy do 2020 roku" (dołączona do warszawskiego wydania GW) w trakcie prezydenckiej kampanii Lecha Kaczyńskiego?
Czy wydrukowana za miejskie pieniądze broszura służy tak naprawdę prezydenckiej kampanii Lecha Kaczyńskiego? Tak twierdzi Julia Pitera, świeżo wybrana do Sejmu z listy Platformy Obywatelskiej.

W jej ocenie, wydanie tej broszury właśnie teraz ma bezpośredni związek z toczącą się kampanią prezydencką. Na pytanie dziennikarzy, czy uważa, że jest to realizowanie przez prezydenta Warszawy kampanii za pieniądze publiczne, odpowiedziała, że niestety ma takie wrażenie.
Link do strony.

Wydawałoby się, że w takim razie publikowanie materiałów promocyjnych za pieniądze publiczne w wysoko nakładowych dziennikach w trakcie kampanii wyborczej jest według Platformy co najmniej nie stosowne.

Wczoraj w Dzieniku ukazał się "dodatek promocyjny miasta stołecznego Warszawy" Walentynki 2007.

Na pierwszej stronie słodka przedmowa (w końcu Walentynki) HGW:
Pomimo wad - kochana - Warszawa jest wielkomiejska, wiecznie spiesząca się, czasem nawet nieprzystępna - mówi prezydent miasta, Hanna Gronkiewicz-Waltz. - Potrzeba czasu, by odkryć jej wyjątkowość.
Dziś w Warszawie panuje pewien nieład, który też można polubić. Stolica jest nowoczesna, modna i jednocześnie naznaczona piętnem przeszłości. Pełno tu miejsc-symboli, pięknych zaułków, skwerów i parków.
Trzeba troszczyć się, więc zarówno o zachowane pamiątki, jak też tworzyć warunki do życia dzisiejszym mieszkańcom. Oni kochają Warszawę taką, jaka jest. Jestem pewna, że stolica dostanie dziś od warszawiaków wiele pięknych walentynek.
W środku każdy z burmistrzów (zabrakło z Pragi Północ, ciekawe dlaczego:)) opowiada o swoim ukochanym miejscu. Mamy też kilka sondaży sprzed kilku lat a na końcu felieton Agaty Passent.

Były też i prezenty:
Setki prezentów, z logo stolicy, przygotowaliśmy dziś do rozdania w imieniu Warszawy wszystkim jej miłośnikom, którzy zadzwonia do nas i wezma udział w konkursie "Daj walentynkę ulubionemu miejscu w mieście". Konkurs, który ogłosiliśmy przed tygodniem w "Dzienniku", ma już pierwsze efekty, o których piszemy w tym wydaniu.
Wersja elektroniczna dodatku na stronie miasta.

Na marginesie. "Trzeba troszczyć się, więc zarówno o zachowane pamiątki" tzn. o piwnice pod dawnym Pałacem Saskim też?

14 lut 2007

O składowaniu śniegu.

Białołęka to ma jednak pecha, co do decyzji nowych władz.
Z jednej strony Ratusz musi liczyć się z protestami mieszkańców w sprawie Czajki i ciężkimi konsultacjami społecznymi a z drugiej strony funduje mieszkańcom jak nie cmentarz dla zwierząt to składowanie zanieczyszczonego śniegu.
Tony błota śniegowego z całego miasta trafiają na hałdy przy ul. Marywilskiej. Ratusz urządził wielką zwałkę bez zgody władz dzielnicy. O zdanie nie zapytał też mieszkańców.

Burmistrz Białołęki Jacek Kaznowski dopiero w rozmowie z "Rz" dowiedział się o składowaniu w dzielnicy zanieczyszczonego śniegu.
- Nikt z ratusza nie uzgadniał tego ze mną, a przecież chyba powinien -mówi burmistrz.

Postępowaniem miasta oburzeni są mieszkańcy Białołęki.

- Urzędnicy traktują naszą dzielnicę jak wielkie składowisko odpadów. Białołęka to zaledwie 15 proc. terenu Warszawy. Ale tylko u nas planuje się ogólnomiejską oczyszczalnię ścieków oraz spalarnię. Natomiast mostu wciąż nie mamy, omijają nas też inwestycje drogowe i komunikacyjne. A teraz jeszcze trafia do nas brudny śnieg z całej stolicy - mówi Łukasz Nowakowski.

Wyjaśnienia ZOM nie uspokajają jednak Krzysztofa Pelca, szefa komisji ochrony środowiska na Białołęce, jednego z założycieli Stowarzyszenia Choszczówka protestującego przeciwko rozbudowie oczyszczalni ścieków Czajka.

- Słyszałem, że zwożą tu śnieg z ulic, ale nie wiedziałem, że na Marywilską. Kiedyś w to samo miejsce podrzucano odpady z Czajki. Wówczas powiadomiliśmy prokuraturę - mówi Pelc. - Muszę się dowiedzieć, jaka jest skala zjawiska, kto pozwala na wywóz i czy to składowisko nam nie zaszkodzi - zapowiada.
Źródło: Janina Blikowska, Maciej Szczepaniuk, Brudny śnieg trafia na Białołękę, Rzeczpospolita, link do strony.

No cóż, nie ma to jak budowanie zaufania do władz samorządowych.

Odpowiedzi z Ratusza.

W ostatnim czasie otrzymałem trzy odpowiedzi na pytania wysłane do Gabinetu Pani Prezydent a które były związane z następującymi postami:

W gronkiewicz.pl UNDER CONSTRUCTION pytałem o losy strony Pani Prezydent, która ostatnio znikła a na której umieszczony był program wyborczy.

Od Anny Obidzińskiej (Gabinet Pani Prezydent) otrzymałem informację, że strona będzie w niedługim czasie dostępna i zostanie też uaktualniona. Bardzo fajnie.
Mam tylko nadzieję, że strona będzie zawierała albo cały program wyborczy, albo uaktualniony program o obietnice, z których zrezygnowano.

W Statut na etapie opracowania projektu pytałem: "chciałbym zapytać, dlaczego od razu nie zostanie przesłany do Komisji Statutowej Rady Miasta projekt statutu przedstawiany przez Panią Prezydent w kampanii wyborczej? Jest on przecież częścią jej programu wyborczego. Czy może ten projekt z kampanii będzie podstawą do dyskusji powołanego zespołu?"

Oto odpowiedź, jaką otrzymałem:
PROJEKT Z KAMPANII JEST PODSTAWĄ PRAWA. ZOSTAŁ ON PRZYGOTOWANY KILKA LAT TEMU I NIE PRZEWIDYWAŁ KILKU ROZWIĄZAŃ I PROBLEMÓW, KTÓRE WYNIKŁY W TRAKCIE ŁĄCZENIA GMIN.
To w takim razie nie rozumiem, co ten projekt w ogóle robił w programie wyborczym. Poza rolą wypełniacza.

W O obronie Ratusza i sesji dla pisma Twój Styl pytałem: "Ciekawe czy za ten weekendowy PR w ramach kampanii wyborczej współpracownicy też biorą dodatkowe pieniądze od miasta? Przesłałem w tej sprawie pytanie do Biura Prezydenta."

Oto odpowiedź, jaką otrzymałem:
ZGODNIE Z art. 1514 § 1 KODEKSU PRACY – PRACOWNICY ZARZĄDAZAJĄCY W IMIENIU PRACODAWCY ZAKŁADEM PRACY I KIEROWNICY WYODRĘBNIONYCH KOMÓREK ORGANIZACYJNYCH WYKONUJĄ, W RAZIE KONIECZNOŚCI, PRACĘ POZA NORMALNYMI GODZINAMI PRACY BEZ PRAWA DO WYNAGRODZENIA ORAZ DODATKU Z TYTUŁU PRACY W GODZINACH NADLICZBOWYCH…
W ZWIĄZKU Z POWYŻSZYM PAN DYR. J. JÓŹWIAK NIE OTRZYMUJE DODATKOWEGO WYNAGRODZENIA ZA PRACĘ W WEEKENDY.
Przesłałem pytanie potwierdzające, ale na nie już nie otrzymałem odpowiedzi:
Czy w takim razie mam rozumieć, że Pan Dyrektor Jóźwiak nie otrzyma żadnego wynagrodzenia za pracę w weekend 27.01-28.01? Czy Pani Prezydent również nie pobiera dodatkowego wynagrodzenia za pracę w weekendy?
Czy ta sama zasada dotyczyła wszystkich pracowników urzędu, którzy brali udział w sesji fotograficznej dla pisma Twój Styl?
Szkoda.

Należy jednak zauważyć, że o ile nadal nie otrzymałem odpowiedzi na poprzednie pytania (Grudniowo - Styczniowe) to jednak w Lutym odpowiedzi już otrzymuję.

13 lut 2007

"Wolna Warszawa" nie taka wolna od platformersów.

Społeczna, obywatelska i niezależna akcja Wolna Warszawa. Szkoda tylko, że jak na razie dwóch organizatorów, którzy ujawnili się na forum strony (po wyraźnych pytaniach komentujących) to współpracownik HGW (Maciej Wewiór) i radny Platformy Obywatelskiej (Krzysiek Miszewski).

Kolejny przykład po akcji Głosuj bez meldunku, kiedy ludzie z Platformy organizują akcję udającą niezależną i obywatelską, ale boją się przyznać, że są z Platformy Obywatelskiej.

Panowie nie wstydzicie się, że jesteście z PO:) Opublikujcie listę osób, które założyły Społeczny Komitet Obrony Samorządności, aby każdy przed podpisaniem apelu miał możliwość zapoznania się, kogo popiera.

A i przy okazji. Czy miasto sponsoruje działalność akcji?









PS. Jeżeli komuś brakowało powiązania pomiędzy Głosuj bez meldunku a Wolną Warszawą oto fragment z życiorysu Krzysztofa Miszewskiego:
We wrześniu został warszawskim koordynatorem ogólnopolskiej akcji glosujbezmeldunku.pl.

Wolna Warszawa, czyli obywatele walczą z wyborami?

Do walki z przyszłymi wyborami stworzono stronę Wolna Warszawa. Na stronie można przeczytać opinie ekspertów (zestaw standardowy, czyli Kulesza, Safjan, Winczorek, Zoll) i podpisać apel "ręce precz od Hani". Za akcją stoi Społeczny Komitet Obrony Samorządności.

Ponieważ Społeczny Komitet Obrony Samorządności nie ujawnia ani kto założył komitet, ani kto organizuje (tzn. wykłada pieniądze) całą akcję, to ku przestrodze zachwyconych obywatelskością akcji przypominam losy innej "społecznej" i "obywatelskiej" inicjatywy z ostatnich wyborów "Głosuj bez meldunku".

Na stronie akcji glosujbezmeldunku.pl nie można było się doczytać, kto akcję organizuję. Kiedy jednak przestudiować kto zarejestrował domenę to widać, że akcja była sponsorowana przez Platformę Obywatelską.
Niewiele osób przyjeżdżających do Warszawy wie, że może wziąć udział w wyborach samorządowych do organów tego miasta. Właśnie upowszechnienie tego faktu jest celem akcji „Głosuj bez meldunku”.

Od kilku dni w głównych punktach Warszawy rozdawane są ulotki, które zachęcają osoby wiążące swoją przyszłość ze stolicą do głosowania w wyborach do organów samorządowych miasta. Akcja „Głosuj bez meldunku” jest w nich przedstawiona jako inicjatywa obywatelska, jednak strona internetowa, do której odsyłają działa pod… szyldem Platformy Obywatelskiej.

O wyjaśnienie tego faktu poprosiliśmy Hannę Gronkiewicz-Waltz,

- Akcja zwiększy zaangażowanie ludzi w kwestie rozwoju miasta, zwiększy wiedzę na temat praw wyborczych i frekwencję wyborczą. Mimo, że została ona zainicjowana przez partię polityczną to ma charakter obywatelski. Mam nadzieję, że tak właśnie zostanie odebrana – wytłumaczyła cele akcji kandydatka PO na prezydenta Warszawy.
Źródło: Anna Wittenberg, Warszawa nie tylko dla warszawiaków: głosuj bez meldunku, wiadomości24.pl

Czy akcja "Wolna Warszawa" też ma być postrzegana jako obywatelska w momencie, kiedy sterują ją Platformersy? Warto sprawdzić.

12 lut 2007

HGW nie otrzymała zgody na przedłużenie inwestycji w Czajce.

Kolejne cytaty z PAPowskich depeszy:
Na realizację inwestycji Polska ma teoretycznie przyznane 261 mln euro z budżetu UE. Warszawa straci jednak dotację, jeśli prace nie zostaną zakończone do 2010 roku.
Te "proste konsekwencje" potwierdziła w rozmowie z dziennikarzami prezydent Warszawy, która nie otrzymała w Komisji zgody na przedłużenie inwestycji.
Czyli Bruksela nie dała się nabrać na dosiowy chwyt wyborczy. Bardzo dobrze, HGW nie może uciekać od odpowiedzialności za decyzje i obietnice, które zapowiadała.
O tę sytuację i ryzyko utraty 261 mln euro prezydent Warszawy oskarża przede wszystkim swoich poprzedników. Jak poinformowała, mieli oni do połowy października ubiegłego roku czas na zgłoszenie do Brukseli zmian w projektach realizowanych z budżetu UE na lata 2004-2006 (na przykład wycofanie się z trudnych do przeprowadzenia inwestycji i skierowanie unijnych funduszy na inne), a rząd RP mógł wystąpić o przedłużenie terminu zakończenia inwestycji.

"I rząd tego nie zrobił, mimo że był wyraźnie o to pytany przez Komisję Europejską" - powiedziała Gronkiewicz-Waltz, powołując się na usłyszane w KE informacje. Teraz sprawa jest o wiele trudniejsza - przyznała - bo KE, choć jest bardzo "otwarta", musi postępować zgodnie ze swoimi procedurami.
Tylko, że ani rząd ani poprzednicy nie chcieli się wycofywać z inwestycji. To HGW obiecała protestującym mieszkańcom, że dla oczyszczalni i spalarni znajdzie nowe lokalizacje.
Hanna Gronkiewicz-Waltz obiecywała w kampanii wyborczej budowę kolejnej oczyszczalni na lewym brzegu Wisły, by nie przerzucać ścieków pod Wisłą do Białołęki.
Decyzja musi być podjęta szybko. Oto konsekwencje:
Tymczasem za niewybudowanie oczyszczalni ścieków i w konsekwencji dalsze wpuszczanie ich do Wisły Warszawie grożą olbrzymie kary (1,5 mld zł) z tytułu łamania unijnych przepisów dotyczących ochrony środowiska. Wynegocjowany przez Polskę przed wejściem do UE okres przejściowy na ich przestrzeganie mija w 2010 roku. Jeśli Warszawa straci dotację i będzie musiała zapłacić kary, to w sumie może być stratna na prawie 2,5 mld zł.

"W Warszawie praktycznie nie było żadnej władzy w 2006 (decyzja o budowie Czajki zapadła w grudniu 2005 - PAP) i praktycznie myśmy zostali w takiej sytuacji w tym roku, że niewiele można już zrobić" - przyznała.
Już zaczęło się oskarżanie poprzednich władz, szukanie spisku rządu i usprawiedliwianie, dlaczego nie może zrealizować swoich obietnic.

A mieszkańcy Białołęki niech pamiętają: "Kampania wyborcza rządzi się swoimi prawami" (dyrektor Ruta).

Bruksela nie pomogła HGW?

Za onet.pl:
Prawie 261 milionów euro z unijnych funduszy na rozbudowę oczyszczalni ścieków Czajka wraz ze spalarnią jest zagrożonych.

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz przyznała, że z powodu opóźnień, trudno będzie do 2010 roku wykorzystać unijne pieniądze na tę inwestycję. Prosiła, więc w Komisji Europejskiej w Brukseli o przedłużenie terminu.

„Uzyskaliśmy podpowiedź, że ewentualnie, gdyby inwestycja była zaawansowana, udałoby się uzyskać przedłużenie terminu jeszcze o rok" - powiedziała prezydent Warszawy.

Zatem prace przy rozbudowie i modernizacji oczyszczalni ścieków muszą ruszyć pełną parą. Problem jednak w tym, że nie ma na razie chętnych wykonawców. Do pierwszego przetargu nie zgłosił się żaden inwestor, bo - zdaniem niektórych - był on źle sformułowany. Przewidywał, bowiem wysokie kary, jeśli wykonawcy nie zmieszczą się w terminie, który i tak jest coraz mniej realny. Drugi przetarg ma się odbyć za 3 dni.

Hanna Gronkiewicz-Waltz uważa, że problemu można było uniknąć, gdyby rząd poważnie zajął się sprawą w ubiegłym roku. Mógł - zdaniem prezydent Warszawy - poprosić o rozbicie puli pieniędzy na raty i już w trakcie prac wnioskować o kolejne dofinansowanie.
Jeżeli HGW mówiła w Brukseli, że chodzi o opóźnienia wynikające z opieszałości rządu to wciskała unijnym urzędnikom kit.

Chodzi o odłożenie w czasie decyzji (po wyborach), która może spowodować duży sprzeciw mieszkańców i przełożyć się na wynik wyborów. Pisałem o tym w notce HGW gra na czas w sprawie Czajki?

Będzie z tego news, bo chyba urzędnicy odprawili HGW bez dwóch, trzech lat odroczenia jakie chciała uzyskać. Tylko, że teraz HGW chce wskazać protestującym mieszkańcom nowego winowajcę: rząd. Klasyczna propaganda z bufetlandu.