4 paź 2007

O "my wspomnimy tylko".

Nie lubię krytykować dziennikarzy piszących o sprawach warszawskich, ale niestety Gazeta Wyborcza (a konkretniej redaktor "łka") relacjonując konferencję PiSu na temat bezpieczeństwa mogła sobie zadać więcej trudu.

Oto cały artykuł zamieszczony na stronach gazeta.pl:
PiS wytoczył kolejne działa wyborcze. Tym razem próbuje udowodnić, że przez warszawskie PO w Warszawie już nie jest bezpiecznie.

Argumenty PiS: 1. kwalifikacje komendanta straży miejskiej, Zbigniewa Leszczyńskiego, są niewystarczające i straż miejska znów staje się formacją, której głównym celem jest zakładanie blokad na koła 2. Przeznaczenie miliona złotych na opłacenie firmy ochroniarskiej, która i tak nie upilnuje 1,5 tys. pojazdów komunikacji miejskiej, to strata pieniędzy 3. Zatrzymanie rozwoju systemu monitoringu wizyjnego, rozbudowywanego dzielnie przez prezydenta Kaczyńskiego.

Ratusz odpowiedział błyskawicznie: Ad. 1. Leszczyński kwalifikacje ma, między innymi z BOR-u Ad. 2. Ochroniarze to pomysł za czasów prezydentury Kazimierza Marcinkiewicza, popierany zresztą przez mieszkańców miasta i kierowców autobusów, i wcale nie taki drogi Ad. 3. Rozwój monitoringu jest wieloetapowy i będzie kontynuowany. My wspomnimy tylko, że Witold Marczuk, szef Straży Miejskiej za prezydenta Kaczyńskiego, jest oceanografem, a monitoring zaczęto rozbudowywać za kadencji Wojciecha Kozaka.
Źródło: łka, Bezpieczeństwo stolicy zagrożone - twierdzi PiS, PO odpowiada: bzdura, Gazeta Wyborcza Stołeczna, link do strony.

Po pierwsze Gazeta Wyborcza przedstawiła tylko te fragmenty pytań PiSu, na które rzecznik HGW Tomasz Andryszczyk odpowiedział. Gdyby Gazeta przedstawiła całość pytań (np. o statystykach Straży Miejskiej za pierwsze półrocze 2007, obietnicach HGW w sprawie rozbudowy monitoringu w transporcie miejskim i poszukiwania nowej koncepcji na monitoring) to rzecznik wypadłby blado (co wskazywałem w poprzedniej notce).

Jeżeli dobrze pamiętam relację z konferencji PiSu to nikt nie mówił, że monitoring był rozbudowany tylko za prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Ale to właśnie w poprzedniej kadencji zwiększono liczbę kamer o 200 i zainwestowano w latach 2004-2007 prawie 32 milionów zł.

No i "oceanograf". Witold Marczuk przed objęciem stanowiska szefa Straży Miejskiej był: dyrektorem departamentu w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego na początku lat 90, kilka lat szefem Generalnego Inspektoratu Celnego i był też dyrektorem Biura Kontroli TVP. Czy to mniej niż długoletni staż pracy w Biurze Ochrony Rządu (na żadnym stanowisku kierowniczym, i głównie ochraniając HGW) jakim wykazuje się Zbigniew Leszczyński?

1 komentarz:

Jaform pisze...

Witold Marczuk < bardzo przyjemny gość :). Odszedł do CBA tak? Czy gdzieś tam do MSZ? Wtedy w straży miejskiej panowała normalna atmosfera. Teraz podobno "pożoga" i nikt za bardzo nie wie co się dzieje... Ale jako że tam nie pracuję to mówić raczej o tym nie mogę :P. Miało być jakieś śledztwo nt wyboru tego nowego komendanta czy mi się wydaje?

Publikowanie komentarza

Uwaga: Komentarze nie są moderowane (poza wyjątkowymi przypadkami), ale proszę pamiętać, że każdy bierze odpowiedzialność za treść swoich wpisów.