27 sie 2007

Najpierw "Tak" dla Warszawy w Second Life, a teraz "Nie" dla Warszawy w Second Life.

Polityka informacyjna Ratusza sięga granic absurdu.

Najpierw Tomasz Andryszczyk (p.o. Rzecznika Prasowego) mówi w Radiu dla Ciebie, że Warszawa przyłącza się do gry Second Life i będzie to kosztowało miasto "od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych", ale "inwestycja na pewno szybko się zwróci".

A teraz w Rzeczpospolitej Katarzyna Ratajczyk (p.o. Dyrektora Biura Promocji Miasta) mówi, że "nie wchodzimy do Second Life" i co ciekawsze posądza agencję reklamową o niecne czyny.

Fragment z Rzeczpospolitej:
Stolica nie weźmie udziału w internetowej grze Second Life. Na stołecznych urzędników nie oglądają się krakusy, którzy już udostępnili turystom swój Rynek w wirtualnym świecie

W internetowych mediach pojawiła się w ub. tygodniu informacja: jeszcze w tym roku stolica wejdzie do Second Life. To robiąca prawdziwą furorę wirtualna gra, w którą na całym świecie bawi się już ponad 9 mln użytkowników, a swoje wyspy, czyli miejsca, które można odwiedzać, mają wielkie korporacje, uczelnie, ambasady oraz miasta z całego świata.

Kiedy zapytaliśmy w ratuszu o szczegóły debiutu stolicy w wirtualnej rzeczywistości, urzędnicy wycofali się z pomysłu. - Nie wchodzimy do Second Life -mówi "Rz" dyrektor Biura Promocji Miasta Katarzyna Ratajczyk. - Ale też wcale się z pomysłu nie wycofujemy. Po prostu inicjatywa przystąpienia Warszawy do gry nie była nasza. To najprawdopodobniej manipulacja jakiejś firmy i próba wymuszenia na nas decyzji o rozpoczęciu współpracy -mówi tajemniczo dyrektor Ratajczyk, ale nie chce zdradzić szczegółów rzekomego podstępu.

To oznacza, że na razie stolica nie pojawi się w grze. -Do udziału w Second Life musielibyśmy stworzyć osobny wydział w Biurze Promocji, zatrudnić armię informatyków i posiadać o wiele wyższy budżet - tłumaczy powody decyzji Ratajczyk.
Źródło: Maciej Szczepaniuk, Drugie Życie w cybersieci nie dla Warszawy, Rzeczpospolita, link do strony.

Jeżeli Tomasz Andryszczyk bez konsultacji z kimkolwiek zapowiedział publicznie wydanie z miejskiej kasy "od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych" to pierwszą decyzją Pani Prezydent po powrocie z urlopu powinno być zwolnienie Pana Rzecznika.

A jeżeli Pani Dyrektor Biura Promocji nie ma dowodów na manipulację agencji reklamowej (w której wziął przecież udział rzecznik Ratusza) to powinna być następna w kolejce.

PS. O komisję śledczą będę wnioskował w późniejszym terminie :)

11 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Dosia jeszcze na urlopie? A widziałem ją wczoraj jak przemawiała w tym ośrodku harcerskim nad Wisłą. Nie wiem z jakiej okazji tam występowała, ludzie siedzieli przy stolikach i jedli pieczone kiełbaski (kiełbaska wyborcza? ciekawe czym POpijali), a Dosia na scenie mówiła do mikrofonu.

pretm pisze...

Faktycznie, miała gdzieś tak w okolicach soboty wrócić z urlopu. Więc już pewnie na posterunku.

A tu "Second Life Gate" na wejściu :)

Jaform pisze...

Tomasz Andryszczyk to po prostu zagorzały fan tej gry. A Dosia jak ją zapytacie czemu poważny dorosły facet lubi jakąś grę odpowie: Zły PiS ograniczył nam wyjazdy za granicę, a Tomciu lubi podróżować. Jego ostatnią szansą jest Second Life :P

Anonimowy pisze...

Dosia może mieć niedługo kłopoty w "real life":

http://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=58082

"Wiesław Michalski powiedział dziś członkom komisji, że gdy prezesem Narodowego Banku Polskiego była Hanna Gronkiewicz-Waltz, urzędnicy NBP wzięli 2 mln zł łapówki - ustalił dziennik.pl. Michalski, który był w latach 90. jednym z najbogatszych Polaków, nie chciał dziś opowiadać o szczegółach tej afery, bo dotyczą one śledztw toczonych przeciwko niemu.

Nasze informacje potwierdził szef komisji ds. banków Adam Hofman. "Michalski zeznał, że czołowi politycy lewicy i dzisiejszej Platformy mieli w latach 90. kontakty ze światem przestępczym" - mówi dziennikowi.pl Hofman."

Jaform pisze...

Co by powiedział w takiej sytuacji Marcinkiewicz?? YES YES YES!!! :d

washko pisze...

Ciekawe co wymyślą politycy PO, by uzasadnić, dlaczego zeznania Michalskiego są niewiarygodne, a zeznania Kaczmarka - wiarygodne.
Bo jak dla mnie, to zeznania jednego i drugiego są tak samo nic nie warte bez ich weryfikacji.

Anonimowy pisze...

zeznania Kłamczarka są niewiarygodne, bo to nie są zeznania, tylko luźne opowieści towarzyskie, bez żadnej odpowiedzialności za kłamstwa

pretm pisze...

"Ciekawe co wymyślą politycy PO, by uzasadnić, dlaczego zeznania Michalskiego są niewiarygodne, a zeznania Kaczmarka - wiarygodne."

Wiadomo kampania wyborcza itd.

washko pisze...

Tak mało oryginalnie? Przecież nikt im w to nie uwierzy. Byłbym naprawdę zawiedziony :(

pretm pisze...

Mało oryginalnie?

"Olsen" był przypiekany gorącym żelazem własnoręcznie przez Zbigniewa Ziobro w podziemiach Ministerstwa Sprawiedliwości, tak długo, aż zeznał że za czasów HGW były jakieś nieprawidłowości.

Dowodem na to jest żelazo odnalezione przez dziennikarzy GW w krzakach obok ministerstwa. Co prawda żelaza nikt poza Czerską nie widział a podziemi w ministerstwie nie ma, ale to nie jest najważniejsze.

Najważniejsze jest to, że Ziobro musi odejść.

washko pisze...

No, od razu lepiej ;]]

Prześlij komentarz

Uwaga: Komentarze nie są moderowane (poza wyjątkowymi przypadkami), ale proszę pamiętać, że każdy bierze odpowiedzialność za treść swoich wpisów.