15 lip 2007

Marcin Święcicki nie pozwoli na kolesiostwo.

W sobotnie popołudnie przypadkiem trafiłem na fragment wywiadu w Superstacji z Marcinem Święcickim. To kolejny taki przypadek po wywiadzie z Małgorzatą Kidawą - Błońską z poprzedniego weekendu. Może tam jest jakieś okienko dla lokalnych polityków, o którym nie wiem.

Marcin Święcicki przekonywał, że gdy LiD dojdzie do władzy to żadnego najazdu na stanowiska w państwowych firmach i administracji nie będzie. Ma to być zasługą Partii Demokratycznej, która przekona pozostałą część LiDu, że tak nie można i trzeba wszystko sprywatyzować. Wtedy jeżeli dobrze zrozumiałem Prezydenta Święcickiego nastapi koniec kolesiostwa.

Taaaa. Wreszcie jestem spokojny, że kiedy do władzy dojdzie polidowa koalicja to nic złego się nie stanie. Bo na straży będzie stać Partia Demokratyczna i Marcin Święcicki.

A na razie w Warszawie:
Jak dowiedziała się "Rz", działacze PO i LiD zamierzają rozdzielić między siebie kolejnych kilkaset posad w dzielnicach: od dyrektora po szeregowego pracownika. Roszady kadrowe mają być następstwem zobowiązań koalicyjnych między partiami.

- Chodzą za mną koledzy z zarządu i naciskają, żebym dał etat 12 ludziom związanym z SLD. Do tej pory odmawiałem, bo wśród nich był tylko jeden specjalista. Ale nie wiem, czy się nie złamię - zdradza burmistrz PO jednej z dzielnic.
Źródło: Aleksandra Paulska, Posady z partyjnego klucza, Rzeczpospolita.

Jakoś kiepsko idzie to przekonywanie na poziomie lokalnym?


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Uwaga: Komentarze nie są moderowane (poza wyjątkowymi przypadkami), ale proszę pamiętać, że każdy bierze odpowiedzialność za treść swoich wpisów.