28 maj 2007

O "powiewie gomułkowszczyzny" i o co nie zapytał Michał Karnowski.

Niestety Michał Karnowski po raz kolejny wypadł blado w swojej dociekliwości na tematy warszawskie.

Dwa tygodnie temu w Dzienniku wspólnie z Piotrem Zarembą przeprowadził wywiad z Donaldem Tuskiem. Nie mogłem zrozumieć jak mogło nie paść pytanie o polidową koalicję w Warszawie w wywiadzie, który był poświecony stosunkowi Platformy do lewicy.

W dzisiejszej rozmowie w Trójce z Hanną Gronkiewicz Waltz zastosowany został ten sam schemat. Kiedy Pani Prezydent mówi tak:
W związku z tym, taka jest rola opozycji, inaczej ludzie, którzy siedzą w Sejmie, a nie są w rządzie nazywaliby się alternatywą. A nazywają się nie alternatywą, a opozycją.

Oczywiście w zależności od temperamentu inaczej to mówi Stefan Niesiołowski, inaczej Donald Tusk, inaczej ja, inaczej Bronisław Komorowski - uważamy, że jest skrajna centralizacja, że jest szczególne kolesiostwo, że jest szczególne ustępowanie jeśli chodzi o LPR, Samoobronę, że to państwo w efekcie nie wykorzystuje tych szans, które ma, dzięki temu, że weszliśmy do UE, duży wzrost gospodarczy i nie wykorzystujemy na reformę finansów publicznych.
Źródło: Link do strony.

To jak przy tej okazji nie zapytać o informacje tygodnika Wprost na temat zatrudnienia Jacka Pużuka (mazowiecki szef SLD) w Stołecznym Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej?

Jeden fragment pokazuje, że HGW ma problemy z oddzieleniem wypowiedzi w stylu konwencji partyjnej PO od roli Prezydenta Warszawy.
MK: Ale jak słucham Stefana Niesiołowskiego, to dochodzę do wniosku, że też, gdy czytam go na łamach "Trybuny" jak rzuca właściwie obelgi. Ten język Pani prezydent nie razi?

HGW: Nie osobiście nie razi. Stefan Niesiołowski jest szczególną postacią.

MK: Andrzej Lepper jest szczególną postacią.

HGW: Nie. Nie porównujmy Stefana Niesiołowskiego do Andrzeja Leppera.

MK: Mówię o języku debaty publicznej, nie o życiorysach.

HGW: Życiorys też jest ważny. Nieważne co się mówi, ale też ważne kto to mówi i w jakim był kiedyś towarzystwie. Myślę, że niestety jest taki powiew gomułkowszczyzny o której mówi Niesiołowski, ponieważ jest dużo dowcipów, ponieważ ludzie zaczynają się bać.

Mamy zgodnie z badaniami socjologicznymi, podobny stopień, czyli brak zaufania ludzi między sobą, jak było w stanie wojennym. Takie niedobre symptomy wracają. On to mówi bardziej wyraziście, tak samo jak kiedyś jako opozycjonista imał się różnych radykalnych środków. Po prostu jest bardziej radykalny niż inni.

MK: Czy ta gomułkowszczyzna będzie w stanie przygotować Polskę do Euro 2012?

HGW: Różne były czyny partyjne. I można by było przygotować.

MK: Było np. w piątek spotkanie u pana premiera Gosiewskiego. Pierwsze chyba tak konkretne. Pani tam była?

HGW: Byłam. Tak.

MK: Jakie wrażenia?

HGW: Rządowi zależy na tym, żeby Euro 2012 wypadło. I był pozytywnie zaskoczony - tak pan premier powiedział - tym, co przygotowały samorządy. Natomiast samorządowcy po wyjściu z tego spotkania mówili, że w zasadzie oczekiwaliśmy pewnej oferty, że będą różne dotacje, a otrzymaliśmy tylko propozycję zmiany niektórych ustaw. Tak naprawdę nie otrzymaliśmy propozycji co do dotacji, co do zawieszenia tzw. janosikowego. Na to nam nie odpowiedziano.
Źródło: Link do strony.

Z punktu widzenia taktycznego proponowałbym Pani Prezydent, aby zastanowiła się czy posądzać o "powiew gomułkowszczyzny" osoby z którymi ma współpracować przy organizacji Euro 2012 i od których oczekuje wsparcia.

"Nieważne co się mówi, ale też ważne kto to mówi i w jakim był kiedyś towarzystwie." O co tu chodzi?

13 komentarzy:

sofia britta pisze...

jak czytam jej wypowiedzi, to mam wrażenie, że nie zdałaby dzisiaj ustnego polskiego...

Anonimowy pisze...

"Nieważne co się mówi, ale też ważne kto to mówi i w jakim był kiedyś towarzystwie. O co tu chodzi?"

Tu może chodzić o mało znany fakt, że "opozycjonista" Niesiołowski dobrze funkcjonował w towarzystwie milicjantów i agentów MSW, a w 1970 zakapował własną narzeczoną, panią Elżbietę Królikowską. Potem już w "nowej Polsce" dorobił sobie "opozycyjną biografię", za którą musiał przepraszać, bo była narzeczona (która miała status pokrzywdzonego i dostęp do archiwum IPN) groziła mu procesem za te kłamstwa.

A Bufetowa jak to Bufetowa, cytuje komunały z rozesłanej do "gumowych członków" instrukcji, przecież sama by nie wymyśliła tej "gomułkowszczyzny", nawet nie potrafiłaby wymówić takiego trudnego słowa, wodzowie (pewnie Wytrzeszcz, Wąsik i "Opozycjonista") musieli przygotować słowniczek i krótką instrukcję, na tyle prostą, żeby "gumowi członkowie", przedstawiciele "mniejszości intelektualnej" byli w stanie przyswoić sobie i stosować przy każdej okazji.

Anonimowy pisze...

A że w pewnych kręgach "ludzie się boją"? Gorzej, niektórzy ze strachu strzelają sobie w serce. I tak trzymać!

krakus pisze...

"Nieważne co się mówi, ale też ważne kto to mówi i w jakim był kiedyś towarzystwie."--
pragne przypomniec BUfetowej jej idola Tuska i pamietna NOCNA ZMIANE: Tusk. Panowie, to policzmy glosy...", aby zniszczyc pierwszy niepodlegly rzad RP Olszewskiego. Coraz bardziej gardze takim przylkadem schizofreni typu Walz.

Anonimowy pisze...

anonimowy drugi,
podaj jakieś szczegóły, link, cokolwiek.

pretm pisze...

Błagam tylko bez tematów agentach, bo nie mamy możliwości weryfikacji tych informacji i będą z tego problemy.

jasio pisze...

Porażająca inteligencja:
"nieważne co się mówi, tylko kto mówi"
Pomieszanie z poplątaniem.
Gdzie diabeł nie może tam gronkowca wyśle. Ostatecznie inteligencja Platformy dała d...
Może PIS nie jest najlepszy, ale chyba lepszy od tych tzw "inteligentnych"
Pretem wskaż mi inteligentnego polityka z Platformy, bo chyba jestem ślepy i głuchy na tę ichnia entelegencję...

Anonimowy pisze...

Artykuł o Niesiołowskim z "Naszej Polski" jest np. tu:

http://fm.tychy.pl/node/view/544

Anonimowy pisze...

ja pierdzielę z tym robakologiem. Horror.

Jaform pisze...

Hahaha, siedziała w domu i powtarzała przez 3 dni: gomułrzyzna, gomułszyzna, gomułkowrzyzna, w końcu jej się zaczęło udawać :D

Anonimowy pisze...

Platformiane nominacje za 5 procent pensji:

http://www.rzeczpospolita.pl/news.rol?newsId=3371

Platforma każe sobie płacić

Michał A. Zieliński

Od wiceprezydenta Warszawy do zastępcy wójta małej gminy.Wszyscy mają płacić 5 proc. pensji na partyjne konto PO. Nawet jeśli do partii nie należą ? ustaliła "Rz"

Fot.Jakub Ostałowski/Fotorzepa
Sprawa Samoobrony nie jest odosobniona. Także Platforma Obywatelska chce, żeby urzędnicy z jej mianowania płacili na partię. Uchwała regionu mazowieckiego Platformy mówi wprost o ?obowiązkowej darowiźnie? od osób, które sprawują funkcje publiczne ?z rekomendacji PO?. Sprawa budzi kontrowersje w samej partii. ? Nic o tym nie wiem i nie płacę. To w ogóle jakieś niedobre rozwiązanie. Powinny liczyć się kwalifikacje, a nie jakaś niejasna kategoria rekomendacji ? krytykuje Jerzy Miller, wiceprezydent Warszawy, który jednak do Platformy nie należy. Członkowie wszystkich partii płacą składki, ale dodatkowe darowizny za zajmowane stanowisko to co innego.

pretm pisze...

"Platformiane nominacje za 5 procent pensji"

No to teraz czekamy na Wyborczą, aby potępiła a Morozowski z Sekielskim niech robią na ten temat program.

Anonimowy pisze...

na Wyborczą już nie musimy czekać, rano w radio aktywistka Wielowiejska tłumaczyła, że to nic złego, jak partyjni protegowani płacą partii za obsadzenie ich na stanowisku, tylko chodzi o to, żeby to byli prawdziwi fachowcy (jak ci z PO), a nie jakieś miernoty (jak ci z Samoobrony)

Prześlij komentarz

Uwaga: Komentarze nie są moderowane (poza wyjątkowymi przypadkami), ale proszę pamiętać, że każdy bierze odpowiedzialność za treść swoich wpisów.