17 maj 2007

2010, 2015, czyli prezydentura Warszawy czy prezydentura kraju.

W nawiązaniu do artykułu z dzisiejszego Super Expressu.

Jeżeli TVN24 może za każdym razem, gdy pojawia się plotka (anonimowe źródło itd.) o kłótniach w PiSie urządzać debaty o prawie pewnym rozpadzie, to ja też mogę "na poważnie" zastanowić się nad tym ukrytym planem w PO, aby Hanna Gronkiewicz Waltz walczyła o prezydenturę kraju w 2010 lub 2015.

Argumenty, które przemawiałyby za takim planem:

Najbardziej realna data to 2015. W 2010 będzie kandydował Donald Tusk a do tego czasu nie uda się jej zbudować zaplecza politycznego poza PO. Z drugiej strony już teraz ma większe poparcie niż jej partyjny szef, co na starcie przemawia na jej korzyść.

Oczywiście nie bez znaczenia jest, kto wygra w 2010. Szanse HGW w 2015 znacznie rosną, jeżeli nie będzie to Tusk.

Kto w 2015 wystawiłby faceta, który przegrał dwie kampanie prezydenckie z rzędu? Żeby przewidzieć, że druga porażka Donalda jest możliwa nie trzeba być uzdolnioną wróżką: 2008/2009 wybory wygrane przez PO, koalicja PO-SLD przecząca wcześniejszym zapewnieniom Tuska, Donald nie chce być premierem, nowa ekipa dopiero się wdraża do sprawowania władzy, więc przygotowania do Euro 2012 idą ciężko, postkomuniści robią to co zawsze, kiedy są przy władzy a wina spada na PO, Donald poobijany po roku lub dwóch latach rządzenia rusza zmęczony do kampanii w 2010.

Wracając do Pani Prezydent. W 2010 Warszawa będzie rozkopana i będziemy gonić w przygotowaniach do Euro 2012. Gdyby chciała startować pojawiłby się zarzut, że zostawia Warszawę, bo obawia się porażki w przygotowaniu miasta do mistrzostw. Kiepska perspektywa na wygraną.

Dlatego jeżeli nie zdarzy się nic nadzwyczajnego to kolejną kadencję na stanowisku prezydenta Warszawy ma zapewnioną. Zgodnie z zasadą "nie zmienia się prezydenta w trakcie wojny".

Jeżeli Euro 2012 w Warszawie zakończy się sukcesem, będzie to przedstawiane jako jej osobisty sukces. W glorii zwycięzcy nie będzie musiała nic już robić do 2014 (rok końca drugiej kadencji). Daje to 2 lata na budowę zaplecza politycznego (raczej wewnątrz PO niż poza) a to jednak dużo czasu na planowanie i przygotowania do kampanii. 2 lata siedzenia ze specjalistami od wizerunku może zmienić wszystko to co teraz denerwuje wyborców w HGW.

Kończy swoją kadencję w 2014 i bez żadnych zobowiązań, od razu może rzucić się w wir kampanii prezydenckiej. Do wyborów ma rok. Zapewne kampania bazowałaby na sukcesie Euro 2012 i na "Polsce samorządowej". I miałaby szansę.

Argumenty przeciw:

Hanna Gronkiewicz Waltz, czyli wszystko to, co się wyborcom w niej nie podoba. I ewentualne wpadki na Euro 2012.

Podsumowując: Donald bój się "Zimnej Hanki"!

Nie należy traktować zbyt poważnie :)

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

eee, nie przesadzaj, stary, splendor za Euro i za kasę z Unii spłynie na Kaczorów. Ani kałmuk ani bolszewicy raczej nie mają szans.

Jaform pisze...

to jak to jest z tą bufetową?? czemu bufetowa??

pretm pisze...

czemu bufetowa??

Zacytuje kogoś, kto wyjaśniał to tutaj jakiś czas temu:

"W Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju była v-ce prezesem ds. administracji i miała pod sobą m.in. stołówkę pracowniczą. Według słów ówczesnych współpracowników ta stołówka zajmowała jej sporo czasu i uwagi - być może jakieś konotacje z przeszłości ;-) W każdym bądź razie w PO nazwano ją od tego Bufetowa."

Publikowanie komentarza

Uwaga: Komentarze nie są moderowane (poza wyjątkowymi przypadkami), ale proszę pamiętać, że każdy bierze odpowiedzialność za treść swoich wpisów.