19 kwi 2007

Dzień po, czyli o "dała się ponieść emocjom".

Mamy już dzień po, więc należałoby zabrać się do poważnych analiz tego co faktycznie jest w Warszawie możliwe do zrealizowania.

Proponowałbym, aby urzędnicy i Pani Prezydent przed składaniem obietnic na fali euforii bardzo uważnie zastanowili się czy na wszystkie obietnice wystarczy pieniędzy.

Fragmenty z dzisiejszej Rzeczpospolitej. Na pierwszy ogień pójdzie Jarmark Europa.
Warszawa już odlicza dni do meczu otwarcia mistrzostw na Stadionie Narodowym, który powstanie w miejscu Jarmarku Europa. Mieszkańcy oszaleli z radości, martwią się tylko kupcy z bazaru.

Dwie godziny później w ratuszu prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-Waltz w też poczuła się jak na piłkarskim stadionie. - Viva Polonia! Zrealizowało się wielkie marzenie! - cieszyła się pani prezydent. Na szyi miała szalik w barwach mistrzostw Europy. - Ta data będzie szalenie mobilizować i da inwestycyjnego kopa. Nie można jej nie dotrzymać.

Wieczorem przed Pałacem Kultury i Nauki pani prezydent znów dała się ponieść emocjom.

-Obiecuję, że w 2012 r. Warszawa będzie wielkim i wspaniałym miastem gotowym do mistrzostw! Do roboty! - krzyczała do ponad 1000 warszawiaków, którzy przyszli obejrzeć fajerwerki i powtórkę transmisji gali w Cardiff.
Co za emocje, jak na kogoś kto od początku nie był przychylny Stadionowi Narodowemu. Tylko w tych obietnicach tak cicho o tym co będzie w samym centrum.
Aby wszystko przebiegało sprawnie, ratusz zamierza powołać specjalny zespół, który zajmie się właśnie przygotowaniami do Euro na szczeblu miasta oraz we współpracy z rządem. Pierwszym orzechem do zgryzienia będzie dla niego Jarmark Europa, na którym handlują ponad cztery tysiące kupców; w tym miejscu ma powstać nowy stadion, na 60 tys. widzów, za co najmniej 650 mln zł. Decyzja UEFA oznacza, że obiekt na pewno zostanie wybudowany.

- Idźcie stąd, żerujecie tylko na naszym nieszczęściu, hieny! - przeganiała dziennikarzy "Rz" korpulentna przekupka.
Źródło: Karolina Baca, Maciej Szczepaniuk, EURO 2012, Stolica się cieszy, kupcy ze stadionu smucą, Rzeczpospolita, link do strony.

Niestety przy tej okazji okazało się, że o ile wcześniej urzędnicy na czele z wiceprezydentem mówili, że termin oddania Mostu Północnego nie jest zagrożony (czyli 2010) to teraz przy okazji wymieniania innych obietnic dowiedzieliśmy się, że prawie na pewno na ten most nie ma co liczyć. A miało być tak łatwo i szybko.
Co jeszcze musi się do czasu mistrzostw w Warszawie udać? Niestety, lista zadań jest bardzo długa. Z inwestycji infrastrukturalnych niezbędny jest jeszcze co najmniej jeden most. Prawie na pewno nie będzie to jednak most Północny, bo tu wciąż są problemy z przetargami. Chyba że miejscy urzędnicy naprawdę będą się starać.

Jak zapewniła nas wczoraj prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, do 2012 roku powinniśmy skorzystać za to z mostu Krasińskiego, który połączy rejon pl. Wilsona na Żoliborzu z okolicami ul. Budowlanej na Bródnie.
Źródło: Marcin Hadaj, Drugiej szansy nie będzie, Życie Warszawy, link do strony.

I tylko do jednego prawie nie mam już wątpliwości. Czekają nas nie trzy a siedem kolejnych lat z Panią Prezydent. O tym jak trochę opadnie kurz.

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

7 lat?!? skąd ten pesymizm?

Anonimowy pisze...

może Trybunał Prostytucyjny orzeknie, że raz zdobytej władzy nie oddadzą nigdy?

pretm pisze...

"7 lat?!? skąd ten pesymizm?"

Drugą kadencję ma jak w banku, choćby i nic nie zrobiła do 2010 (co wydaje się być nie możliwe, bo i tak pilnuje UEFA i rząd).
Zadziała mechanizm w stylu "nie zmienia się prezydenta w trakcie wojny".

Anonimowy pisze...

Do cholery, przecież ten most północny to Kaczyński spierdolił...

pretm pisze...

"Do cholery, przecież ten most północny to Kaczyński"

Ale Hania miała przybyć na białym koniu i wszystko miało być prostsze, łatwiejsze i piękniejsze.

A zamiast przyznać, że prawo jest fatalne i zaproponować zmiany to woli tak jak Ty zwalać na Kaczora.

Publikowanie komentarza

Uwaga: Komentarze nie są moderowane (poza wyjątkowymi przypadkami), ale proszę pamiętać, że każdy bierze odpowiedzialność za treść swoich wpisów.