24 sty 2007

Premier: Marcinkiewicz? Nie sądzę.

Kazimierz Marcinkiewicz może już spokojnie skupić się na swoich przesłuchaniach w PKO BP. Powrotu do Warszawy (w rozumieniu komisarz/kandydat na prezydenta), chyba nie będzie.
"Nie sądzę, żeby w nowych wyborach na prezydenta Warszawy, ponownie kandydował Kazimierz Marcinkiewicz" - powiedział premier Jarosław Kaczyński.

"Prawnie rzecz biorąc Hanna Gronkiewicz-Waltz nie jest już prezydentem Warszawy" - powiedział premier.
Link do wiadomości.

Trzeba jednak przyznać, że popularność KM nie słabnie. Pierwszy sondaż do nowej kampanii w Życiu Warszawy wskazywał 52 do 48 dla HGW.
Czyli nie tak źle po całej zabawie w szukanie pracy dla byłego premiera i ten nieszczęśliwy start do prezesury w PKO BP.

Chyba, że ta mała przewaga wykazuje również słabość HGW po zamieszaniu z oświadczeniami.

13 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Powinniśmy brać przykład z krajów anglosaskich. Weźmy choćby książkę Verne'a, "W 80 dni dookoła świata". Główny bohater musiał zjawić się na umówione spotkanie co do sekundy. W przeciwnym razie przegrywał zakład. Tylko my Polacy tak lekceważąco podchodzimy do kwestii punktualności i odpowiedzialności.

ckwadrat pisze...

Jak już wcześniej pisałem, bardzo mocno zastanawiałbym się na miejscu PO, czy wystawiać HGW. Przecież obciążona będzie grzechem pierworodnym ew. przedterminowych wyborów, no i ich kosztami..

pretm pisze...

"czy wystawiać HGW. Przecież obciążona będzie grzechem pierworodnym ew. przedterminowych wyborów, no i ich kosztami.."

Jeżeli uda się Platformie z pomocą ulubionych mediów ustawić to jako plebiscyt przeciw PiSowi to mogliby wystawić Śledzińską-Katarasińską, Niesiołowskiego lub psa Tuska i tak będą mieli duże szanse na wygraną.

Anonimowy pisze...

Polecam rzeczowy komentarz Zaremby w dzisiejszyn Dzienniku. Raczej ma rację że HGW wygra w cuglach zwłaszcza, iż grzechem odpowiedzialności za przedterminowe wybory będzie obciążony "aktywny rowerzysta". W końcu to on podejmie uchwałę o wygaśnięciu mandatu i pewnie skorzysta z okazji żeby pokazać się w TVP.

Na całym zamieszaniu straci Warszawa, bo okresy bezkrólewia raczej nie służą dobremu rządzeniu.

Galba pisze...

To nie jest kwestia dywagacji kto skorzysta, kto wygra w cuglach. To jest kwestia PRAWA. Jeśli PRAWO zadziała to wygra Polska.

Anonimowy pisze...

Galba - obserwuję Twoją skłonność do górnolotnych stwierdzeń - a to jest jedno ze sztandarowych. Może powiesz co zyska Polska poza zamieszaniem ?

Obawiam się że rygorystyczny legalizm w tym przypadku do niczego dobrego nie prowadzi i Polska na tym nie wygra, a wręcz przeciwnie.

Ad rem - przepis jest idiotyczny - z tym się chyba zgodzisz. Jak w takich wypadkach bywa intencja legislatorów była szczytna - wykonanie kiepskie. Wystarczyło wprowadzić jakąś formę wezwania zapominalskich a później jeżeli się nie zastosują stwierdzać wygaśnięcie mandatu.

Kwestią dyskusyjną jest czy stosować rygorystycznie tak marne prawo jeśli ma fatalne skutki społeczne. Mam nadzieję że rozsądek zwycięży i znajdzie się jakieś rozwiązanie żeby wyjść z impasu. Kolejna wojna między PiS i PO to punkty dla SLD - gdzie dwóch się bije ...

Wolałbym oceniać HGW przez pryzmat jej dokonań i zaniechań tak jak obecny rząd.

Galba pisze...

Anonimku,
naprawdę nie rozumiesz jaką korzyśc ma państwo z tego, że jego prawa są przestrzegane? Cóż, mądrzejsi od ciebie wymyślili maksymę "dura lex, sed lex". Ciekawe o co im chodziło...

pretm pisze...

"Wolałbym oceniać HGW przez pryzmat jej dokonań i zaniechań tak jak obecny rząd."

Tylko trzeba zauważyć, że dopuszczenie do tego, że cały urząd będzie w rozsypce (ciekawe kiedy HGW znalazła czas na pracę, kiedy biega od konferencji do konferencji) jest dokonaniem, które mamy prawo oceniać.

Anonimowy pisze...

A ja się zastanawiam jaki program zaproponuje HGW gdy ją znowu Tusk "wystawi" w wyborach. Drugi raz ten sam, który już zdążyła odwołać?

Anonimowy pisze...

"Tylko trzeba zauważyć, że dopuszczenie do tego, że cały urząd będzie w rozsypce (ciekawe kiedy HGW znalazła czas na pracę, kiedy biega od konferencji do konferencji) jest dokonaniem, które mamy prawo ocen"

To prawda, ale ta przykra kwestia angażuje coraz większą rzeszę ludzi, która powinna w tym czasie robić co innego - zaczynając chociażby od samej góry rządowej. Kilka dni to jeszcze potrwa później - rada miasta, wojewoda. Następnie skarga do WSA, apelacja do NSA - i po jakimś półtora roku przepychanek będziemy mieli rozwiązanie - ktokolwiek wyjdzie z tego zwycięsko będzie to pyrrusowe zwycięstwo.
Mimo wątpliwości moralnych - wolę abolicję i dalsze patrzenie na ręce HGW - co chyba jest celem pretm.

Anonimowy pisze...

"Obawiam się że rygorystyczny legalizm w tym przypadku do niczego dobrego nie prowadzi i Polska na tym nie wygra, a wręcz przeciwnie."

Dopóki sprawa dotyczyła prowincjonalnych wójtów i burmistrzów krzyku nie było. Krzyk się podniósł, gdy pani prawnik też nie zajarzyła, jakie są jej obowiązki. To, co między wierszami proponujesz oznaczałoby, że są równi i równiejsi wobec prawa i że, gdy na jakimś prawie wyłoży się ktoś, kto ma mocne plecy, to nagle okazuje się, że takie prawo można nie tylko zaraz skasować, ale i cofnąć.

Anonimowy pisze...

Anonimku,
naprawdę nie rozumiesz jaką korzyśc ma państwo z tego, że jego prawa są przestrzegane? Cóż, mądrzejsi od ciebie wymyślili maksymę "dura lex, sed lex". Ciekawe o co im chodziło...

Drogi Galbo,

Od czasów Rzymian świat trochę poszedł do przodu także jeśli chodzi o techniki legislacyjne. Pojawiły się takie instytucje jak zasady współżycia społecznego, ważny interes państwa, ważny interes podatnika interes społeczny itp. - wymyslone przez - używając Twojej retoryki - trochę mądrzejszych ludzi od Ciebie. Wszystko po to żeby w przypadku gdy stosowanie twardego prawa prowadzi do trudnych do zaakceptowania spolecznych skutków bądź jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem można było coś zmienić (np. umorzyć dług szpitalom, wprowadzic abolicję podatkową czy też maturalną). Oczywiście zasada dura lex sed lex powinna być stosowana w 99,5% przypadkach a odstępstwa powinny być możliwe rzadkie -ale jednak czasem powinny być. Czy w tym przypadku można je zastosować? Twoim zdaniem kategorycznie nie - moim zdaniem tak - i tu jest cała różnica. Argumentów za i przeciw nie przytaczam - przelała się ich cała masa przez różne fora. Moim zdaniem abolicja byłaby pierwszym krokiem do szukania porozumienia między PO i Pis - tak żeby za 3 lata była szansa na koalicję. Przy dalszym podgrzewaniu atmosfery za 3 lata grozi nam koalicja PO - SLD albo co gorsza SLD - PO - której chyba uczestnicy tego forum sobie nie życzą.

To tyle - trzeba czekać na rozwój wydarzeń.

Anonimowy pisze...

"za 3 lata grozi nam koalicja PO - SLD"

Jakie grozi? Przecież ta koalicja już jest, a w Warszawie zawiązała się jeszcze przed wyborami prezydenckimi.

Prześlij komentarz

Uwaga: Komentarze nie są moderowane (poza wyjątkowymi przypadkami), ale proszę pamiętać, że każdy bierze odpowiedzialność za treść swoich wpisów.